Smarfony z drugiej ręki na wagę złota. Wiosna to idealny moment na sprzedaż
W naszych domach, często na dnie zapomnianych szuflad, leżą miliony nieużywanych smartfonów, które właśnie teraz stają się towarem na wagę złota. Z najnowszych badań wynika, że przeciętny Polak posiada co najmniej dwa takie urządzenia o łącznej wartości przekraczającej 550 złotych. W obliczu rosnących cen nowej elektroniki i globalnych napięć na Bliskim Wschodzie, nadchodząca wiosna może być najlepszym momentem, by zamienić zalegający sprzęt w realną gotówkę lub mądry, ekologiczny prezent.
Skarby ukryte w szufladach
Statystyki są zdumiewające: choć 38 proc. z nas deklaruje, że odsprzedaje niepotrzebne urządzenia, to niemal co piąta osoba wciąż trzyma je „na wszelki wypadek” w domu. Kolejne 11 proc. przekazuje telefony rodzinie lub znajomym. Problemem często okazuje się brak wiedzy – tylko 35 proc. badanych wie, jak rzetelnie wycenić swój sprzęt, by na nim nie stracić. Tymczasem gra jest warta świeczki, bo na używanym iPhonie można zarobić średnio tysiąc złotych, a na Samsungu ponad 600 złotych.
Kamil Szabłowski, rzecznik OLX, zauważa: „Łatwy dostęp do nowych modeli telefonów sprawia, że w naszych domach systematycznie rośnie liczba tych, z których już nie korzystamy. Często odkładamy je do szuflady, nie zdając sobie sprawy, że ich wartość sięgać może nawet kilku tysięcy złotych”. Eksperci podkreślają, że właśnie teraz nadszedł idealny moment na sprzedaż, zanim rynek nasyci się jeszcze bardziej.
Prezent komunijny z drugiej ręki
Zbliżający się sezon komunii świętych i planowanie wakacyjnych wyjazdów to tradycyjne momenty, w których rynek wtórny elektroniki nabiera tempa. Co ciekawe, zmienia się nasze podejście do obdarowywania bliskich sprzętem z „drugiej ręki”. Aż 73,6 proc. ankietowanych pozytywnie reaguje na używane urządzenie elektroniczne w formie prezentu. To sygnał, że coraz bardziej cenimy pragmatyzm i troskę o środowisko ponad potrzebę posiadania fabrycznie nowego pudełka.
„Klienci coraz częściej szukają połączenia rozsądnej ceny, dobrej specyfikacji i mniejszego śladu środowiskowego” – wyjaśnia Maciej Dolega, rzecznik MediaMarkt Polska. Duże sieci handlowe dostrzegły ten trend, oferując urządzenia odnawiane z gwarancją i pełnym wsparciem posprzedażowym, co ma dawać kupującym takie samo poczucie bezpieczeństwa, jak przy zakupie nowego sprzętu.
Globalny kryzys a nasze wybory
Sytuacja na rynku używanych telefonów to jednak nie tylko kwestia mody czy oszczędności, ale także twardej geopolityki. Konflikt na Bliskim Wschodzie i problemy w rejonie cieśniny Ormuz uderzają w łańcuchy dostaw elektroniki z Azji. Dane są alarmujące: na początku marca liczba anulowanych rezerwacji kontenerów transportowych była najwyższa od lat, co zwiastuje braki w magazynach i wzrost cen nowych urządzeń.
Tomasz Starzyk, rzecznik Dun & Bradstreet Poland, wyjaśnia: „Poza surowcami energetycznymi region Zatoki Perskiej odgrywa również istotną rolę jako centrum handlu, lokowania kapitału i inwestycji. Wszelki przepływ towarów i usług niezwiązanych z energią jest ściśle powiązany z handlem hurtowym i detalicznym (...) Oznacza to, że w krótkiej perspektywie można spodziewać się dodatkowych trudności w gromadzeniu zapasów”. Gdy nowych telefonów zacznie brakować, ich ceny pójdą w górę, co jeszcze mocniej skieruje wzrok klientów w stronę rynku wtórnego.
Rozsądek kontra ryzyko
Mimo entuzjazmu części rynku, nie brakuje też głosów przestrogi. Nie każda firma decyduje się na handel używanym sprzętem, wskazując na ryzyko rozczarowania klienta. Radosław Olejniczak z zarządu Komputronik przyznaje, że jego sieć zrezygnowała z tego segmentu: „Niestety duża liczba zwrotów, wątpliwa kondycja baterii i szybsza awaryjność powodowały, że klienci byli rozczarowani, a ogólny poziom zadowolenia z zakupów wyraźnie spadał”. To ważna przestroga dla każdego, kto planuje zakup – warto szukać sprawdzonych źródeł i rzetelnie weryfikować stan techniczny urządzenia.
Źródło: rp.pl / tk


Skomentuj artykuł