Śmierć kibica Hutnika Kraków. Nowe informacje w sprawie
zdj. ilustracyjne / fot. depositphotos.com
wiadomości.onet.pl / DEON.pl/ red.
Śledczy badają nowe wątki w sprawie śmierci Jakuba C., znanego w środowisku kibiców Hutnika Kraków jako „Yankes". 36-latek zmarł w sierpniu po brutalnym pobiciu w krakowskiej Nowej Hucie. Jak ustalił Onet, jednym z podejrzanych jest 16-letni Jakub L., który dwa lata wcześniej miał zostać zaatakowany przez mężczyznę. W tle pojawia się motyw zemsty.
Do dziś nie ustalono jednoznacznie, dlaczego pięciu młodych mężczyzn, związanych ze środowiskiem kibiców Wisły Kraków, zaatakowało „Yankesa”. Prokuratura Okręgowa w Krakowie, która prowadzi śledztwo, nie wyklucza żadnego scenariusza. – Procesowo nie mamy ustalonego motywu zdarzenia. Śledztwo trwa – mówi Onetowi Tomasz Waszczuk, rzecznik prokuratury.
Nowe informacje rzucają jednak światło na możliwe tło wydarzeń. Według ustaleń Onetu, dwa lata temu „Yankes” miał zaatakować 14-letniego wówczas Jakuba L., sympatyka Wisły Kraków, używając wobec niego gazu. Dziś Jakub L. jest jednym z podejrzanych o udział w śmiertelnym pobiciu kibica. – Motyw zemsty wydaje się prawdopodobny. Na nagraniu z napaści widać, że Jakub L., mimo najmłodszego wieku, wykazał się największą brutalnością – opisuje osoba znająca kulisy śledztwa.
Podejrzani nie przyznają się do winy i odmawiają współpracy ze śledczymi. Nieoficjalnie twierdzą, że do ataku doszło przypadkowo – mieli spotkać „Yankesa” na ulicy i rozpoznać go jako kibica wrogiego klubu. Źródła policyjne nie wykluczają tej wersji, wskazując, że część napastników wcześniej odwiedzała lokal gastronomiczny, co może sugerować brak wcześniejszego planu.
Nowe informacje rzucają jednak światło na możliwe tło wydarzeń. Według ustaleń Onetu, dwa lata temu „Yankes” miał zaatakować 14-letniego wówczas Jakuba L., sympatyka Wisły Kraków, używając wobec niego gazu. Dziś Jakub L. jest jednym z podejrzanych o udział w śmiertelnym pobiciu kibica. – Motyw zemsty wydaje się prawdopodobny. Na nagraniu z napaści widać, że Jakub L., mimo najmłodszego wieku, wykazał się największą brutalnością – opisuje osoba znająca kulisy śledztwa.
Podejrzani nie przyznają się do winy i odmawiają współpracy ze śledczymi. Nieoficjalnie twierdzą, że do ataku doszło przypadkowo – mieli spotkać „Yankesa” na ulicy i rozpoznać go jako kibica wrogiego klubu. Źródła policyjne nie wykluczają tej wersji, wskazując, że część napastników wcześniej odwiedzała lokal gastronomiczny, co może sugerować brak wcześniejszego planu.
Z drugiej strony, podejrzani mieli przy sobie maczety. Tłumaczą, że nosili je na „wszelki wypadek” ze względu na niebezpieczną atmosferę w Krakowie, gdzie w przeszłości dochodziło do brutalnych porachunków między pseudokibicami.
Na razie pięciu podejrzanym postawiono zarzut udziału w pobiciu z użyciem niebezpiecznego narzędzia, za co grozi do 8 lat więzienia. Śledczy czekają na pełną opinię biegłych z zakresu medycyny sądowej, która ma wyjaśnić dokładną przyczynę śmierci „Yankesa”. Jeśli opinia biegłych potwierdzi związek pobicia ze śmiercią, zarzuty mogą zostać zaostrzone.
Źródło: wiadomości.onet.pl
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Skomentuj artykuł