Benedykt XVI: jeśli szukamy Pana, spotkamy Go i to On sam wyjdzie nam na spotkanie

Benedykt XVI:  jeśli szukamy Pana, spotkamy Go i to On sam wyjdzie nam na spotkanie
Benedykt XVI (zdj. archiw.; fot. Grzegorz Gałązka)

19 kwietnia 2005 r. kard. Joseph Ratzinger został wybrany papieżem i jako Benedykt XVI został następcą Jana Pawła II. Przypominamy nauczanie Benedykta XVI, wygłoszone przez niego podczas audiencji i spotkania z wiernymi w Rzymie w Oktawie Wielkanocnej. Papież mówił o nadziei, jaką przynosi zmartwychwstanie i o nadziei na spotkanie z Jezusem, który - jak zapewniał Benedykt XVI - "pozwoli się rozpoznać, zawoła nas po imieniu, czyli dopuści nas do głębi swej miłości". Papieskie nauczanie opublikowane zostało w książce: Benedykt XVI "Blask zbawienia"

"Jezus sam wyjdzie nam na spotkanie"

Drodzy Bracia i Siostry!

Po uroczystych obchodach Wielkanocy spotykamy się dzisiaj jak w każdą środę i na początku pragnę raz jeszcze złożyć każdemu z was najserdeczniejsze życzenia. Dziękuję wam za tak liczną obecność, a Panu dziękuję za wspaniałe słońce, jakim nas dzisiaj obdarzył. Podczas Wigilii Paschalnej rozbrzmiewało orędzie: „Chrystus prawdziwie zmartwychwstał. Alleluja!”. Teraz On sam nam mówi: „Nie umrę, pozostanę przy życiu”. Do grzeszników mówi: „Przyjmijcie odpuszczenie grzechów. Ja bowiem jestem waszym odpuszczeniem”. A w końcu wszystkim powtarza: „Ja jestem Paschą zbawienia, Ja jestem barankiem złożonym za was w ofierze, Ja jestem waszym obmyciem, Ja jestem waszym życiem, i Ja jestem waszym zmartwychwstaniem. Ja jestem waszym światłem, Ja jestem waszym zbawieniem, Ja jestem waszym królem. (…) Ja ukażę wam Ojca”. Tak Meliton z Sardes, pisarz z II w., interpretuje realistycznie słowa i myśl Zmartwychwstałego (Homilia paschalna, 102–103; tłum. wg liturgii godzin z poniedziałku w oktawie Wielkanocy, t. II, s. 434)

W tych dniach liturgia przypomina różne spotkania Jezusa po Jego zmartwychwstaniu: z Marią Magdaleną oraz innymi kobietami, które udały się do grobu wczesnym rankiem nazajutrz po szabacie; z niedowierzającymi apostołami zgromadzonymi w Wieczerniku; z Tomaszem i innymi uczniami. Tych kilka spotkań Jezusa jest również dla nas zachętą, by zgłębiać zasadnicze przesłanie Wielkanocne. Skłaniają nas do przebycia duchowej drogi tych, którzy spotkali Chrystusa i rozpoznali Go w pierwszych dniach po wydarzeniach paschalnych.

Ewangelista Jan opowiada, że Piotr oraz on sam, gdy usłyszeli wiadomość od Marii Magdaleny, pobiegli jakby na wyścigi do grobu (por. J 20,3n). To ich pospieszne podążanie do pustego grobu 
Ojcowie Kościoła interpretowali jako wezwanie do jedynego słusznego współzawodnictwa wierzących: do wyścigu w poszukiwaniu Chrystusa. A co powiedzieć o Marii Magdalenie? Płacząc, stoi przy pustym grobie i pragnie jedynie dowiedzieć się, dokąd zabrano jej Mistrza. Znajduje Go i rozpoznaje, gdy On zwraca się do niej po imieniu (por. J 20,11–18). Również i my, jeśli prostym i szczerym sercem szukamy Pana, spotkamy Go; co więcej, to On sam wyjdzie nam na spotkanie. Pozwoli się rozpoznać, zawoła nas po imieniu, czyli dopuści nas do głębi swej miłości.

Dzisiaj, w środę oktawy Wielkanocy, liturgia przedstawia nam do refleksji inne szczególne spotkanie Zmartwychwstałego – z dwoma uczniami z Emaus (por. Łk 24,13–35). Podczas gdy zasmuceni śmiercią swego Mistrza wracali do domu, Pan przyłączył się do nich i towarzyszył im w drodze, ale Go nie rozpoznali. Jego słowa, którymi komentował Pisma mówiące o Nim, sprawiły, że serca dwóch uczniów rozpaliły się, i po dotarciu do celu poprosili Go, by został z nimi. Gdy na koniec „wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im” (w. 30), otworzyły się im oczy. Ale w tym samym momencie Jezus zniknął. Rozpoznali Go, gdy zniknął. Komentując to ewangeliczne wydarzenie, św. Augustyn zauważa: „Jezus łamie chleb, rozpoznają Go. A więc nie mówimy już, że nie znamy Chrystusa! Jeśli wierzymy, znamy Go! Co więcej, jeśli wierzymy, mamy Go! Mieli Chrystusa przy stole, a my mamy Go w naszej duszy!” I konkluduje: „Mieć Chrystusa we własnym sercu to znacznie więcej niż mieć Go we własnym mieszkaniu. Nasze serce bowiem jest nam o wiele bliższe niż nasz dom” (Sermo 232, VII, 7). Starajmy się więc rzeczywiście mieć Jezusa w sercu.

W prologu Dziejów Apostolskich św. Łukasz pisze, że zmartwychwstały Pan „im też [apostołom] po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni” (Dz 1,3). Trzeba to dobrze zrozumieć: gdy natchniony autor mówi, że „dał wiele dowodów, że żyje”, nie chce przez to powiedzieć, że Jezus powrócił do poprzedniego życia, jak Łazarz. Święty Bernard zauważa, że obchodzona przez nas Pascha oznacza „przejście”, a nie „powrót”, ponieważ Jezus nie powrócił do poprzedniej sytuacji, lecz przekroczył granicę pozwalającą osiągnąć stan bardziej chwalebny”, nowy i ostateczny. Dlatego też – dodaje on – „obecnie Chrystus rzeczywiście przeszedł do nowego życia” (por. Kazanie na Wielkanoc).

Do Marii Magdaleny Pan powiedział: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca” (J 20,17). Zaskakują nas te słowa, zwłaszcza jeśli porównamy je z tym, co przydarza się niedowierzającemu Tomaszowi. W Wieczerniku sam Zmartwychwstały pokazuje apostołowi ręce i bok, aby ich dotknął i w ten sposób upewnił się, że to On (por. J 20,27). W rzeczywistości te dwa epizody nie są ze sobą sprzeczne; przeciwnie, jeden pomaga zrozumieć drugi. Maria Magdalena chciałaby znów mieć swego Mistrza jak poprzednio, uważając krzyż za dramatyczne wspomnienie, które należy wymazać z pamięci. Teraz jednak nie ma już miejsca na czysto ludzką relację ze Zmartwychwstałym. Żeby Go spotkać, nie trzeba wracać do tego, co było, lecz należy nawiązać z Nim nową relację: trzeba iść naprzód! Podkreśla to św. Bernard: Jezus „zachęca nas wszystkich do tego nowego życia, do tego przejścia. (…) Nie zobaczymy Chrystusa, oglądając się wstecz” (Kazanie na Wielkanoc). Tak było w wypadku Tomasza. Nie po to Jezus pokazuje mu rany, by krzyż został zapomniany, lecz by również w przyszłości o nim pamiętano.

W istocie odtąd spojrzenie kierowane jest ku przyszłości. Zadaniem ucznia jest świadczyć o śmierci i zmartwychwstaniu Mistrza i Jego nowym życiu. Dlatego Jezus zachęca swego niedowierzającego przyjaciela, aby Go „dotknął”: chce, by stał się bezpośrednim świadkiem Jego zmartwychwstania.

Drodzy Bracia i Siostry, również i my, podobnie jak Maria Magdalena, Tomasz i pozostali apostołowie, mamy być świadkami śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Nie możemy zachować dla siebie wielkiej nowiny. Powinniśmy nieść ją całemu światu: „Widzieliśmy Pana!” (J 20,25). Niech Dziewica Maryja pomoże nam zakosztować w pełni radości paschalnej, tak byśmy wsparci mocą Ducha Świętego potrafili dzielić się nią, gdziekolwiek żyjemy i pracujemy. Jeszcze raz życzę wszystkim radosnych Świąt Wielkanocnych.

Audiencja generalna
11 kwietnia 2007

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Benedykt XVI

Przez zmartwychwstanie Jezusa samo światło zostaje stworzone na nowo. On pociąga nas wszystkich za sobą do nowego życia zmartwychwstania i zwycięża wszelkie ciemności. On jest nowym dniem Boga dla nas wszystkich.

Poruszające medytacje Benedykta XVI

...

Skomentuj artykuł

Benedykt XVI: jeśli szukamy Pana, spotkamy Go i to On sam wyjdzie nam na spotkanie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.