Bóg przychodzi do ciebie w kryzysie i robi się jeszcze ciemniej? Posłuchaj, co to znaczy
Czasem pytam siebie, czy na pewno dostrzegam to, jak Pan Bóg działa w moim życiu. Bo działa bardzo dużo i bardzo wiele otrzymuję od Niego. Ale bywa też tak, że w życiowym kryzysie, jakimś dołku przychodzi taki moment, w którym przychodzi Bóg i robi się jeszcze ciemniej. Kiedy Jezus nałożył niewidomemu na oczy błoto, przysłonił mu ostatnie resztki światła. Mówi się, że najciemniej jest przed świtem, że Bóg jest mistrzem ostatniej minuty - mówią Marta Łysek i Piotr Kosiarski w najnowszym odcinku wielkopostnego cyklu "Ogarnij się przed niedzielą".
Ewangelia z czwartej niedzieli Wielkiego Postu mówi o niewidomym od urodzenia, uzdrowionym przez Jezusa ku oburzeniu faryzeuszy.
- Czasem pytam, czy na pewno dostrzegam to, jak Pan Bóg działa w moim życiu. Bo działa bardzo dużo i bardzo wiele otrzymuję od Niego. I wtedy się przyzwyczajam do tego; jakbym zaczynał myśleć, że mi się to należy. To jest dla mnie lekcja, żeby dziękować, dostrzegać to, co Bóg robi w moim życiu. bo są takie rzeczy, nawet małe, nie żadne wielkie cuda, które trudno nazwać przypadkiem - mówi Piotr Kosiarski.
Bóg lubi działać przez małe rzeczy
- Rozkminiając tę Ewangelię, znalazłam bardzo ładne kazanie z około 1850 roku. To jest kazanie pastora baptysty, Charlesa Spurgeona. I on bardzo ładnie komentuje to błoto jako takie prawie nic: mówi, że Bóg używa małych rzeczy - mówi Marta Łysek. - "Bóg naprawdę błogosławi skromne rzeczy w procesie nawrócenia. Cały proces zbawienia dokonuje się w prostych, codziennych, skromnych rzeczach. Tak łatwo to porównać do błota i śliny, których użył Jezus. Nie znam wielu ludzi, których dusze zostały zbawione dzięki formalnym, wzniosłym procesom" - pisał ten pastor. I ta Ewangelia też zwraca uwagę na taki drobiazg. Bo Jezus mógł równie dobrze nałożyć na tego niewidomego ręce albo powiedzieć: zacznij widzieć, i chłop zacząłby widzieć. W innych miejscach w Piśmie Świętym właśnie tak mamy opisane cuda, a tu jest tyle zamieszania wokół tego błota z ziemi, małego znaku, byle czego, drobnostki, na którą nie zwrócilibyśmy uwagi. Bóg lubi takie małe rzeczy. A my je często przegapiamy - mówi dziennikarka.
Żebrak pełen pokory i mądrości
- Bardzo mi się podoba postawa tego uzdrowionego: kiedy czytałem tę Ewangelię, poruszyły mnie jego odpowiedzi. Jakie one są szczere, odpowiednie, prawdziwe! To on poucza faryzeuszy i jest w nim wielka mądrość i pokora. On wie, że ze ślepoty od urodzenia może uzdrowić tylko ktoś od Boga - mówi Piotr Kosiarski. - Jego rodzice się boją, bo jak się przyznają do Jezusa, to ich wyrzucą z synagogi. Bali się stanąć w obronie syna, ale on sobie świetnie poradził.
Bóg przychodzi do nas, gdy my nie możemy już iść
- To też taka fajna rzecz, że normalnie w Ewangelii to ludzie przychodzą do Jezusa i chcą uzdrowienia - zauważa Marta Łysek. - Ten człowiek nie. To Jezus do niego podchodzi i zaczyna coś robić. Jezus nie pyta go nawet: czy chcesz być uzdrowiony? Czasami jesteśmy w tym naszym życiowym kryzysie, dołku i tak sobie w tym tkwimy. I jest taki moment, że przychodzi Bóg i się robi jeszcze ciemniej. Bo przecież kiedy Jezus nałożył niewidomemu na oczy błoto, to przysłonił mu ostatnie resztki światła. Mówi się, że najciemniej jest przed świtem, że Bóg jest mistrzem ostatniej minuty. I to jest metafora dla tego, co może się dziać, gdy Bóg wkracza w nasze życie z mocą, żeby nas uzdrowić, pocieszyć, przemienić, a my na razie widzimy tylko, że jest ciemno i że ktoś kazał nam zrobić coś głupiego - mówi dziennikarka.
Bóg zadziałał w twoim życiu? Czuj się posłany!
- To też jest fajny wątek, że sadzawka, w której ma się obmyć niewidomy, nosi nazwę "posłany". Dokonuje się tam cud uzdrowienia, ale ludzie, którzy znali tego żebraka, wyrażają niedowierzanie. I mówią: nie, to nie on, to jest tylko ktoś podobny - zauważa Piotr Kosiarski. - Dla mnie ważne w tym słowie jest to, że jak ktoś zostaje uzdrowiony albo dostaje jakąś taką łaskę zmiany życia, to jest potem do czegoś posłany. I wydaje mi się, że ten niewidomy został uzdrowiony także z jakiegoś powodu. Nie wiem, jakiego, to wie Bóg, ale myślę, że to było do czegoś potrzebne. Jeśli Bóg nam coś daje, czymś nas obdarza i to jest coś, co sprawia, że w naszym życiu coś się zmienia, lepiej funkcjonujemy, to jest po coś więcej. Żeby zostać posłanym, żeby coś robić. Myślę, że ten niewidomy może odzyskał wzrok po to, żeby zauważać innych potrzebujących i im pomagać?
Skomentuj artykuł