Czy Bóg jest nadal moim Bogiem?

Czy Bóg jest nadal moim Bogiem?
fot. unsplash.com

Wielki Post rozpoczął się mocnym wezwaniem z Księgi Joela, które wybrzmiało w Środę Popielcową: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty!” (Jl 2,12-13). Wiele czynimy postanowień w związku z rozpoczęciem tego szczególnego czasu pokuty, ale istnieje pewne zagrożenie, o którym należy wspomnieć: cały nasz wysiłek może pozostać jedynie pustym zewnętrznym znakiem, jeśli nie dotknie głębi naszego serca, jeśli nie wzruszy w nas tego, co już zastałe.

Dlatego warto przyjrzeć się czynom pokutnym, do których w Wielkim Poście jesteśmy zachęcani: modlitwie, postowi i jałmużnie. Jeśli na przykład modlitwę traktuję tylko jako wyciszenie, a nie wpływa ona na pogłębienie mojej relacji z Panem, to będzie ona rozmową z samym sobą, a w skrajnych przypadkach nawet samouwielbieniem. Jeśli z kolei post kojarzy mi się tylko z ćwiczeniem silnej woli, któremu towarzyszą burczenie w brzuchu i odczuwanie głodu, a nie popycha mnie do pomocy tym, dla których pusty żołądek jest codziennością, to będzie samodoskonaleniem się i zwykłą dietą. Jeśli natomiast jałmużna jest dla mnie tylko spełnieniem jakiegoś obowiązku wobec biednych, a nie sprawia, że staję się hojny w poświęcaniu czasu i sił na spotkanie z drugim człowiekiem, to będzie tylko sposobem na polepszenie samopoczucia.

Zwróćmy uwagę na tę wyrazy: samo-uwielbienie, samo-doskonalenie się, samo-poczucie. Z naszymi wielkopostnymi zmaganiami często zostajemy „sami” – i to dzieje się z naszego wyboru! Bo skupiamy się na sobie samych, na naszych potrzebach, na obranych przez nas celach… Tymczasem wszystko, czego podejmujemy się w Wielkim Poście (szczególnie modlitwa, post i jałmużna, które streszczają w sobie to, o co chodzi w tym liturgicznym czasie przemiany i nawrócenia) ma nas prowadzić do rozwoju miłości w jej trzech nierozłącznych wymiarach. Mamy bardziej ukochać Boga, wejść głębiej w relację z nim. Mamy doskonalić się w miłości bliźniego, zacząć zauważać innych ludzi i ich potrzeby. Mamy też rozwinąć miłość własną, zdobywając wiedzę o sobie samych i podejmując pracę nad sobą.

Ważną wskazówkę co do celu wielkopostnych ćwiczeń znajdujemy w Liście do Rzymian: „Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do sprawiedliwości, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia” (Rz 10,10). Człowiek, dla którego wiara jest punktem odniesienia we wszelkich podejmowanych działaniach, będzie kierował się w stosunku do Boga i ludzi sprawiedliwością. Ta cnota w negatywnym ujęciu jest zaprzeczeniem egoizmu, w pozytywnym – wyrazem miłości do Boga i drugiego człowieka. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Sprawiedliwość jest cnotą moralną, która polega na stałej i trwałej woli oddawania Bogu i bliźniemu tego, co im się należy” (KKK 1807).

I tu pojawia się problem, bo zwykle prędzej jesteśmy w stanie powiedzieć, co nam się należy, niż uznać, że jesteśmy komukolwiek cokolwiek dłużni. Roszczeniowość – to niestety cecha wielu osób. Nie zdajemy sobie chyba sprawy, jak bardzo jest niszczycielska dla relacji z Bogiem i innymi ludźmi. Zamyka nas w bańce własnych oczekiwań, które – gdy nie zostaną spełnione – zamieniają się we frustrację.

Sprawiedliwość, do której jesteśmy wezwani, jest cnotą wprowadzającą porządek w relacjach z Bogiem i ludźmi. Człowiek sprawiedliwy potrafi uszanować prawa innych osób, ich granice i ich wolność. W stosunku do Boga sprawiedliwość nazywamy religijnością, która wyraża się w pełnych oddania wobec Stwórcy słowach Psalmisty: „Kto się w opiekę oddał Najwyższemu i w cieniu Wszechmocnego mieszka, mówi do Pana: «Ty jesteś moją ucieczką i twierdzą, Boże mój, któremu ufam»” (Ps 91,1-2).

Zdrowa religijność stawia sobie często potrzebne i weryfikujące pytanie: czy w mojej relacji z Panem Bóg nadal jest Bogiem, czy może jednak to ja próbuję być „bogiem” dla Boga? Księga Powtórzonego Prawa możemy zobaczyć, jaka jest religijność, w której każdy, Bóg i człowiek, jest na swoim miejscu. Tylko w takim przypadku człowiek jest w stanie zdobyć się na takie wyznanie: „Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Przyprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód. Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie” (Pwt 26,8-10).

Niestety, czasami zachowujemy się wobec Boga jak Szatan kuszący Jezusa na pustyni. Domagamy się od Niego dostatku, zaradzenia naszym doczesnym potrzebom: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem” (Łk 4,3). Chcemy, żeby spełniał naszą wolę, a wtedy będziemy Mu całkowicie oddani: „Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje” (Łk 4,7). Wystawiamy Go na próbę, żeby dowiódł swojej miłości do nas, oczekujemy znaków: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół” (Łk 4,9).

Zadziwiające jest to, jak bardzo może być odwrócony ten porządek w relacji Bóg-człowiek! Odpowiedzi Jezusa są zawsze konkretne. To nie ten świat jest celem samym w sobie. To nie człowiek ma „ujarzmić” Boga, lecz Bóg chce przekonać człowieka do zaufania Mu. To nie znaki budują wiarę, ale pełna miłości relacja, w której Osobowy Bóg daje się poznać człowiekowi.

W Wielkim Poście popracujmy więc nad pokusami przeciwko sprawiedliwości wobec Boga i wobec bliźniego. Przypatrując się Jezusowi wystawionemu na pustyni na próbę, mamy uwierzyć, że możliwe jest ich przezwyciężenie. Na każdą z pokus Jezus odpowiada Szatanowi, przytaczając Słowo Boże i wzywając w ten sposób swojego Ojca na pomoc. Słowo może stać się dla mnie tarczą i obroną przeciwko Złemu, jeśli tylko będę je poznawać i kochać. Przyjęte sercem – wprowadza do życia porządek i pokój. Jest to słowo Ojca, który nie chce pozwolić na to, by Jego dziecko zginęło. Niech głównym postnym posiłkiem stanie się więc dla nas Słowo, które dał nam Bóg. Mamy najpierw je „przeżuć”, zasmakować w Nim i posilać się Nim. Potem wprowadzać Je w życie, aż sami staniemy się dla innych żywą Ewangelią.

Kapłan archidiecezji gdańskiej. Student teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Współtwórca kanałów "Inny wymiar" i "KatOlizator".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Józef Tischner, Joanna Podsadecka, Tomasz Ponikło

Trzy wielkie odsłony - Wiara ludzi wolnychMiłość w czasach niepokoju. Niepublikowane wykłady oraz Tischner. Nadzieja na miarę próby. Ostatnie słowa

Głęboka wiara i wielkie pytania ks. Józefa Tischnera

Jak wierzyć w świecie, który żongluje...

Skomentuj artykuł

Czy Bóg jest nadal moim Bogiem?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.