Nie pragnij cudów w swoim życiu. To same kłopoty

Nie pragnij cudów w swoim życiu. To same kłopoty
(fot. shutterstock.com)
Ewa Bartosiewicz RSCJ

Co by było, gdybym nagle dostała propozycję, by zostać matką Boga, by urodzić dziecko, którego ojcem jest Duch Święty? Myślę, że poza uczuciem przerażenia towarzyszyłyby mi słowa: "Dlaczego ja?!".

Nie z powodu mojej skromności i pokory, ale dlatego, że oznaczałoby to niesamowite kłopoty. My już się bardzo przyzwyczailiśmy do tej sceny z Aniołem, gdzie Maryja mówi swoje "tak", jakby to było coś najbardziej naturalnego i oczywistego.

Tymczasem ta scena nie jest ani trochę naturalna. Maryja, nawet jeśli uwierzyła w tak absurdalną propozycję, nie miała szans, żeby się nią ucieszyć. Mogła przecież być pewna, że nikt Jej nie uwierzy, że zostanie posądzona o zdradę i kłamstwo, a nawet - z dużym prawdopodobieństwem - ukamienowana. Takie scenariusze musiały w tym momencie przelatywać przez Jej głowę i być może zadawała sobie właśnie to pytanie: "Dlaczego ja?!".

W naszym życiu wbrew pozorom wcale nie chcemy cudów. Cuda są trudne, niewytłumaczalne, wiążą się nieuchronnie z tym, że nas wyśmieją i będą wyzywać od obłąkanych.

To wcale nie jest nasze marzenie, bo wolimy święty spokój, wolimy, by nikt się nas nie czepiał i nie wytykał palcami. Tylko zdajemy sobie sprawę z tego, że zupełnie nie na tym polega chrześcijaństwo. Jezus wyraźnie powiedział, że Jego droga nie jest dla każdego, że trzeba się liczyć z prześladowaniami i że nie będzie będzie łatwe i przyjemne. Wręcz przeciwnie - nieuchronnie czeka nas krzyż, choć każdego nieco inny.

Czasami wydaje nam się, że możemy jakoś pominąć ten aspekt i pozostać w naszym małym wygodnym światku, nie narażając się specjalnie, ale tak się nie da. Bóg powołuje nas do niesamowicie wielkich rzeczy. Zaszywa w naszym sercu nieprawdopodobne pragnienia, często pragnienia tego, co po ludzku jest niemożliwe. Mamy więc dwa wyjścia.

Pierwsze, które niestety wybiera większość ludzi, to wyrzeczenie się tego, co jest w nas. To racjonalnie wmówienie sobie, że po prostu się nie da i prowadzenie dalej życia zupełnie przeciętnego, bez wielkich zawirowań.

Drugie wyjście jest znacznie trudniejsze, bo jest rzuceniem się w przepaść bez wiedzy o tym, co z tego wyjdzie. To liczenie się z trudem, wyśmianiem i opuszczeniem, a czasem psychicznym i społecznym ukamienowaniem. Cena jest bardzo wysoka, ale stawka to prawdziwe życie zgodnie z tym, do czego zostaliśmy stworzeni i co jest źródłem prawdziwego, najgłębszego szczęścia. W tej przepaści czeka na nas On i łagodnym głosem mówi: "Nie bój się, znalazłaś bowiem łaskę u Boga". Maryja wybrała tę drugą opcję i zaryzykowała wszystko, by powiedzieć: "Oto ja służebnica Pańska".

Wiemy, że Maryja była wybrana do wielkich rzeczy. Znamy świętych, którzy odkryli w sobie ogromne pragnienia i poszli za nimi do szaleństwa. Czasami jednak mamy wielki problem z zobaczeniem, że takie wielkie pragnienia Bóg złożył w sercu każdego z nas. Może trzeba będzie je odkopać spod gruzów codzienności, może nas przerażą i będziemy chcieli je znowu schować, ale one są po to, by je odnaleźć i w szalony sposób realizować.

To tam właśnie czeka Bóg, by prowadzić nas ku rzeczom niewyobrażalnym. Maryja usłyszała, że ma być matką Boga. Czy Twoje marzenia mogą być bardziej niemożliwe?

S. Ewa Bartosiewicz - zakonnica ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacre Coeur), prowadzi bloga Spojrzenie Serca - siostraewa.blog.deon.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nie pragnij cudów w swoim życiu. To same kłopoty
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.