Sposób Maryi na to, by uwierzyć w siebie

Sposób Maryi na to, by uwierzyć w siebie
(fot. shutterstock.com)
3 lata temu
Ewa Bartosiewicz RSCJ

Jednym z piękniejszych momentów w Ewangelii z udziałem Maryi jest Jej spotkanie z Elżbietą. Spotkanie dwóch kobiet, które w swojej codzienności zostały całkowicie zaskoczone przez Boży plan i przyjęły go z wdzięcznością.

Radości płynącej z tej sceny nie jesteśmy sobie w stanie do końca wyobrazić. Maryja mieszkała bardzo daleko i przebyła długą wędrówkę. Nie miała wtedy telefonu ani internetu, by zapowiedzieć swoje przybycie. Anioł powiedział jej o stanie błogosławionym jej kuzynki, ale nic nie wiemy o tym, by Elżbieta miała podobne objawienia.

Kiedy jednak Maryja weszła do jej domu, Duch Święty sam podpowiedział prawdę: nazwała Maryję Matką swojego Pana i tym samym jako pierwsza wyznała w nienarodzonym jeszcze Jezusie oczekiwanego Mesjasza! Później wypowiedziała bardzo ważne słowa: "Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana".

Błogosławiona, bo uwierzyła. To jedyna zasługa Maryi w największym dziele zbawienia człowieka, a jednak kluczowa i niezastąpiona. Wiara Maryi to nie tylko fakt, że nie uznała anielskiego zwiastowania za halucynacje, ale też ufność, że skoro Bóg zaprasza Ją do takiego dzieła, to również da Jej odpowiednie środki, aby mu podołać.

Przecież moglibyśmy wyobrazić sobie młodą zalęknioną Maryję, która powiedziałaby Bogu: "Ja? Taka prosta dziewczyna z Nazaretu? Jam niegodna takiej odpowiedzialności, ja nie dam rady, poszukaj sobie kogoś innego…". Zastanawiam się czasami, ile już ważnych spraw chciał powierzyć mi Pan Bóg, ale zabrakło mi wiary w siebie. Nie tyle we własne siły, co w moc Jego działania we mnie.

Pięknemu spotkaniu dwóch wspaniałych kobiet towarzyszy Magnificat, pieśń Maryi, którą Kościół co wieczór powtarza w wieczornej modlitwie liturgii godzin. Poemat na cześć Najwyższego, zaczynający się od słów "Wielbi dusza moja Pana", mówi nam wiele o tym, co w oczach świata może uchodzić za nieznaczące, a w Bożej perspektywie nabiera ogromnej mocy.

Mówi o strącaniu władców z tronów i wywyższaniu pokornych, rozpraszaniu pysznych i syceniu głodnych. Jest jednak jedno zdanie, które jakby nie pasowało do całej reszty: "Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny".

Maryja w tym momencie mówi przecież o sobie. Czy to nie jest nietakt, by w centrum poematu na cześć samego Stwórcy umieścić błogosławieństwo dla samej siebie? Oczywiście wspomina Ona o tym, że to od Wszechmocnego pochodzą wielkie rzeczy, ale nadal nie tłumaczy to słuszności tego wtrącenia. Po co Maryja o tym mówi?

Myślę, że błogosławieństwo wpisane w Magnificat wcale nie jest przypadkowe. Wierzę, że każda i każdy z nas może dziś wyśpiewać swój hymn pochwalny dla Boga, nie pomijając ważnej prawdy, że ja mam być częścią Bożego dzieła. Moje życie ma być jednym wielkim świadectwem tego, że Bóg czyni wielkie rzeczy i wcale nie przestał tego robić po Wcieleniu.

A nie ma lepszego świadectwa niż bycie błogosławionym, bo to nic innego jak bycie szczęśliwym. Ludzie, patrząc na mnie, mają z zachwytem mówić: "ona jest naprawdę szczęśliwa!", by za chwilę zacząć dopytywać, skąd to szczęście się wzięło, kto za tym stoi? A właściwie - Kto?

Boska wersja wiary w siebie to nie coachingowe zawołania: "dasz radę!", "zaufaj sobie!", "bądź silny!". Wręcz odwrotnie. Jezus powtarza nam ciągle, że to On da radę za nas, że to Jemu mamy zaufać, a nasze słabości są doskonałym miejscem, w którym pozwalamy Mu działać. Jedyne, co my mamy zrobić, to uwierzyć, że spełnią się nam słowa powiedziane przez Pana, a potem już tylko być szczęśliwi. Reszta jest całkowicie w Jego rękach.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Sposób Maryi na to, by uwierzyć w siebie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.