Bóg jest śmiertelnie poważny. Masz jeden wybór

(fot. tranchis / flickr.com)

Bóg jest śmiertelnie poważny, mówi do mnie, wybieraj: życie albo śmierć. Nie ma mowy o żadnym letargu czy półśrodkach.

Składa oświadczenie, że nie da się żyć w grzechu, bo to równa się śmierci. A przecież ja jestem pełen grzechów, do tego moje grzechy są tak cholernie przeciętne.

Jedyną konsekwencją moich wyborów i czynów, kiedy bilansuję swoje życie jest śmierć. Powinienem umrzeć, przestać istnieć, a jednak jest inaczej. Ciągle żyję, ciągle mam czas na to, żeby wyjść z tego przekleństwa. I nie wyjdę do śmierci.

Zapewne to wbrew chrześcijańskiej nadziei, ale znając siebie od 38 lat, wiem, że będę do końca życia grzeszył, a więc do końca będę winny śmierci. Jedyne na co mogę sobie pozwolić to wybranie życia w nadziei.

DEON.PL POLECA

Może ten post jest mi dany, by pokochać swoją nędzę i zatęsknić za życiem prawdziwym - takim, w którym nie ma grzechu.

Jestem człowiekiem żyjącym w nadziei, ale nie pewności. Nadzieja ma brać siłę z tego, że kocham Boga. Nie tylko, że jestem kochany przez Niego, ale kocham Jego - na tyle na ile potrafię, jako człowiek, a więc z całego siebie. Każda komórka mojego ciała, każda siła, marzenie, pragnienie ma być wyrazem mojej do Niego miłości.

No, ale co z tą zasłużoną śmiercią?

Ewangelia daje odpowiedź. Jezus idzie na śmierć. To On bierze na siebie moje winy i umiera. Jest jedno ‘ale’. On mówi, że idzie na śmierć, ale my sami mamy wziąć krzyż i iść Jego śladem. Nie chodzi przecież o zbicie dwóch belek i noszenie ich przez całe życie, sam Jezus niósł je przecież przez krótki czas. Naśladowanie Jezusa w noszeniu krzyża, rozumiem jako życie pasją. Pasją Jezusa było zbawienie człowieka, wszystko co mówił i robił było naznaczone tym celem. Naśladowanie Jezusa, to życie w pełni. I to jest Boży paradoks - żyć w pełni, tak naprawdę tracąc życie, ale tylko po to by je zyskać.

Dzięki Jezusowi i Jego ofierze, człowiek może być bardzo "bezczelny", żyć na granicy herezji. Grzesząc, nie chcę grzechu, ale też grzech nie staje się dla mnie potępieniem. Nie ma potępienia, bo Jezus za mnie umarł. Wziął na siebie konsekwencje mojego grzechu. Jedyny warunek, by to zadziałało, to życie z pasją miłości.

To, co Jezusowi dawało siłę, która pchała Go ku śmierci, było Zmartwychwstanie. Wiara w to, że Słowo, które wypowiedział nad Nim Ojciec jest prawdziwe. Tylko wiara w Zmartwychwstanie nadaje sens zajmowaniu się grzechem, śmiercią i postem. Inaczej to nie ma sensu.

Możemy się zajmować wieloma sprawami, rozważać kolejne kroki Putina, możemy stawiać świeczki, robić czuwania, chodzić na Msze w intencji pokoju czy przypinać sobie dwukolorowe wstążeczki do naszych drogich kurtek. Jednak jeśli nie ma w nas pasji miłości do człowieka, to psu na budę całe te nasze działanie.

Łatwo przesunąć środek ciężkości z serca na zewnątrz. Ale tak działają poganie.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Bóg jest śmiertelnie poważny. Masz jeden wybór
Komentarze (9)
O
oszołom
6 marca 2014, 23:07
W tym temacie polecam ''metode dwupunktową'' [url]https://www.youtube.com/watch?v=Cmz_sHueE9M[/url]
B
baska
6 marca 2014, 21:58
Trzeba było xxx słuchać albo przeczytać wypowiedzi papieża Franciszka na ten temat. Nadal to mozna zrobić. A autor robi prowokacje- jak to napisał brat kapucyn. Jak nie hucpa to prowokacja - na deonie to norma. 
X
xxx
6 marca 2014, 20:07
A mnie interesuje co miał na myśli Jezus mówiąc do swych uczniów na początku pierwszego wieku n. e. że mają wziąć krzyż i iść Jego śladem. O co konkretnie chodziło Jezusowi - gdy mówił o krzyżu?  I czytałem taką interpretację - że jest to wezwanie do męczeństwa. Jak inaczej mogli to zrozumieć uczniowie Jezusa - którzy wiedzieli, że krzyż to okrutne narzędzie tortur. 
A
affe
6 marca 2014, 12:39
Effa zwykle dokłada innym ale dzis .... jest lepsza ? - błogosławi. Ale jednak twardo ocenia - "dokładającym " czyli pewnie tym którzy nie zgadzają się na obłudę autora - robi hucpe, sieje zgorszenie ale bez nawrócenia ewangelizuje?
AC
Anna Cepeniuk
6 marca 2014, 10:32
... życie pasją.... A więc zupełnie inna perspektywa..... i wiem jak trudne jest realizowanie tego w życiu.... Mało tego... Wywraca to przede wszystkim bycie "miernym, byle wiernym"... Pozdrawiam tych, którzy pragną życia z pasją.... i tych, którzy takiego pragnienia jeszcze nie mają... tych, którzy wyłącznie szukają by "drugiemu dołożyć" w imię bezinteresownej zawiści - błogosławię...
L
luki
6 marca 2014, 09:59
non - Twoje słowa brzmią jak słowa faryzeusza z Łk 17,9-14. Boże dziękuje Ci że nie jestem jak iinni ludzie... Widać jak kochasz Boga. chyba nic z tego nie rozumiesz...
AF
Antonina Fey
6 marca 2014, 09:08
 Naśladowanie Jezusa w noszeniu krzyża, rozumiem jako życie pasją. Pasją Jezusa było zbawienie człowieka, wszystko co mówił i robił było naznaczone tym celem. Uwazam, ze zbawienie czlowieka bylo tez dla Jezusa niewatpliwie zadaniem, wola Ojca i niejednokrotnie tez krzyzem...  Bardzo spodobalo mi sie to spojrzenie  na nasladowania Jezusa w noszeniu krzyza jako zycie pasja.
E
esse
6 marca 2014, 09:06
Reklama swojej książki - to cel artykułu? Czy jest tak wiarygodna jak autor?
M
Małgorzata
6 marca 2014, 08:55
Dziękuję bardzo za cały tekst, a szczególnie za te słowa: "Zapewne to wbrew chrześcijańskiej nadziei, ale znając siebie od 38 lat, wiem, że będę do końca życia grzeszył, a więc do końca będę winny śmierci. Jedyne na co mogę sobie pozwolić to wybranie życia w nadziei."