A tak w ogóle, czyj to jest ślub?

A tak w ogóle, czyj to jest ślub?
(fot. Agence Tophos / flickr.com)
Molly K. Hans, William C. Graham / slo

Po ogłoszeniu swoich zamiarów związanych ze wstąpieniem w związek małżeński, przygotujcie się na niezliczoną ilość opinii na temat uroczystości ślubnej.

Istnieją dwie powszechnie panujące filozofie dotyczące ślubów.

Po pierwsze, są kochający przyjaciele i krewni, którzy wydają się patrzeć na życie niejako przez szkło powiększające. Ich teoria opiera się na przekonaniu, że dzień waszego ślubu stworzony jest po to, aby wszystkie wasze marzenia spełniły się podczas urządzonej z przepychem ceremonii gwarantującej, że Kopciuszek zacznie życie od początku. W końcu ślub bierze się tylko raz (pomimo statystyk wskazujących na coś zupełnie przeciwnego) i dobrze by było zrobić to jak należy. " Jak należy" stało się synonimem wtłoczenia większej liczby gości, muzyki, kwiatów, alkoholu, jedzenia i zamętu w jeden dzień, aniżeli obecnie obowiązujące w większości miejsc prawo na to zezwala. Przy zastosowaniu takiej filozofii środki finansowe topnieją wraz z rozszerzaniem się listy gości.

Inni przyjaciele wydają się bardziej dalekowzroczni. Postrzegają dzień waszego ślubu jako pierwszy z wielu dni waszego wspólnego życia pełnego błogosławieństw i twierdzą, że im prościej i skromniej, tym lepiej. Cztery tysiące za suknię, którą włoży się tylko raz? Czy nie lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze na dobrą lodówko-zamrażarkę z systemem samoodszraniania? Usłyszycie historię ciotki Rity, która brała ślub w swoim mundurze z korpusu kobiet, trzymając w ręce bukiet nasturcji z ogrodu babci, zakończoną refleksją, że ceremonia była wspaniała, a ona i wujek Jacek są dziś, czterdzieści lat po ślubie, nadal bardzo szczęśliwi (oczywiście, może się zdarzyć, że rozmawiając z ciotką Ritą, otrzymasz od niej czek na pokaźną sumę z radą, abyście wy zrobili to "jak należy").

Osoby z waszej rodziny zaliczające się do wyznawców teorii JAK-NALEŻY traktują wasz ślub jako rodzinną uroczystość - doskonały pretekst, aby się spotkać razem na wielkim przyjęciu. Drogim, ale tego wartym.

Ludzie wyznający teorię POWSTRZYMYWANIA-SIĘ-OD-PRZESADY postrzegają ślub jako żarłoczną bestię wymagającą finansowego dokarmiania wraz z dodawaniem każdego kolejnego szczegółu.

Od czasu do czasu możecie się spotkać z taką opinią ze strony waszego księdza. Rok w rok będąc świadkiem pozornie niekończącej się parady strojów, kwiatów, ozdób i dodatków, zastanawia się, w jaki sposób zmagające się na co dzień z kłopotami finansowymi rodziny mogą sobie pozwolić na takie wydatki. Z drugiej strony, kiedy chodzi o święcenia kapłańskie, niewielu znajdziecie mężczyzn, którzy skłonni byliby tak po prostu wpaść do kancelarii biskupa i przyjąć święcenia na podłodze przed jego biurkiem.

Najprostszy ślub (jeśli coś takiego w ogóle istnieje) może mieć miejsce wtedy, gdy liczni członkowie rodziny podzielają ten sam punkt widzenia. To się zdarza. Jeśli jednak znajdziecie się w sytuacji, że będziecie krzyczeć: "Ale to nasz ślub!", to znak, że nadszedł czas, abyście przeanalizowali swoje uczucia związane z dniem ślubu.

Śluby z założenia powinny być indywidualnie przygotowywane dla każdej pary z uwzględnieniem potrzeb rodzin z obu stron.

Tak, to prawda, że to wasz ślub. Jednak jako ludzie dorośli zdajecie sobie chyba sprawę, że trzeba wziąć również pod uwagę plany i marzenia innych ludzi. Smutna to panna młoda, która po pięciu latach od dnia ślubu nadal dąsa się z tego powodu, że nie błogosławił jej związku ten ksiądz, który miał. Albo że kwiaty zostały przywiezione z lawendowymi wstążkami zamiast liliowymi. Czy też jej najlepsza przyjaciółka była już w zbyt zaawansowanej ciąży, aby być w jej orszaku.

Przeżyliście już wiele wspaniałych dni razem i jeszcze więcej przed wami. Dzień waszego ślubu nie będzie ani pierwszym, ani ostatnim, ani najważniejszym dniem w waszym wspólnym życiu.

To jednak jedyny taki dzień w całym waszym życiu, więc dołóżcie wszelkich starań, aby był wyjątkowo piękny i abyście się mogli dobrze bawić. Jednocześnie zadbajcie o to, aby wasze małżeństwo było równie wyjątkowe i pełne radości jak dzień waszego ślubu.

Wiecej w książce: Ślub po katolicku - Molly K. Hans, William C. Graham

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

A tak w ogóle, czyj to jest ślub?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.