Światowy fenomen

6. Ogólnopolska Pielgrzymka Rowerowa (fot. PAP/Waldemar Deska)
KAI / drr

Historia pieszego pielgrzymowania na Jasną Górę sięga początków istnienia klasztoru. Duże zorganizowane grupy przybywają tu od XV wieku. Pierwsza zorganizowana pielgrzymka piesza dotarła do sanktuarium w 1434 r. kiedy to po odrestaurowaniu Obrazu Matki Bożej zniszczonego po rabunkowym napadzie na klasztor, w uroczystej procesji przeniesiono Ikonę z Krakowa do Częstochowy.

Po wojnie liczba pieszych pątników, ze względu na uwarunkowania polityczne i społeczne, znacznie zmniejszyła się. Do połowy lat 70. piesze pielgrzymowanie ograniczało się jedynie do grup wyruszających z Warszawy i Łodzi. Z powodu różnych szykan inne pielgrzymki nie mogły się odbywać.

Od końca lat 70. obserwuje się zdecydowany rozwój ruchu pielgrzymkowego. Mimo wysiłku władz komunistycznych, lata osiemdziesiąte przyniosły gwałtowny wzrost zainteresowania pątniczymi szlakami do tego stopnia, że zaistniała konieczność tworzenia pielgrzymek regionalnych, zupełnie nowych lub wyodrębnionych z już istniejących (np. z Pielgrzymki Warszawskiej), by ich uczestnikom zagwarantować odpowiednią opiekę duchową i organizacyjną.

Jak podaje Antoni Jackowski w książce "Pielgrzymki i turystyka religijna w Polsce", o ile w roku 1961 na ogólna liczbę 4 mln osób nawiedzających Jasna Górę, pieszych pątników było 36 tys., to np. w roku 1982 na 5 mln przybywających do Częstochowy, było ich już 150 tys. Po przemianach w 1989 r. w 150 pielgrzymkach przyszło 300 tys. pieszych pątników.

DEON.PL POLECA

Ważny dla eklezjalnego wymiaru pielgrzymowania na Jasną Górę jest udział pątników z Europy i całego świata. Godnym uwagi zjawiskiem jest zwiększająca się od 1966 r. liczba pielgrzymów-obcokrajowców w pieszej pielgrzymce z Warszawy, która z każdym kolejnym rokiem coraz bardziej się "umiędzynaradawia" w 1978 r. uczestniczyło w niej 850 osób z 17 krajów, największą grupę, około 450 osób stanowiła młodzież włoska. Od 1980 roku Włosi wędrują z trzech miast: Warszawy, Krakowa i Lublina. Niektóre z tych grup szczególnie "Communione a Liberatione" w oparciu o doświadczenia z jasnogórskiego ruchu pątniczego próbują organizować piesze pielgrzymki we własnym kraju, m.in. z Perugii do Loreto. Dla grup Niemców wędrujących razem z Polakami jest to okazja, by przełamując trudne relacje z przeszłości, wspólnie przeżywać chrześcijaństwo i budować dobre relacje na przyszłość.

Pielgrzymowanie dla uczestników pochodzących z krajów, gdzie pielgrzymki są niemożliwe, spełnia funkcję zastępczą i pozwala przeżyć radość z możliwości tego tak specyficznego manifestowania wiary. Nadto ma ona znaczenie ekumeniczne, bo stanowi środowisko modlitwy pielgrzymów różnych wyznań, konkretnie sprawdzanej wiary w prostej miłości bliźniego i jest okazją doświadczenia Kościoła powszechnego. Jak słusznie powiedział jeden z uczestników, ekumenizm nie jest tutaj programowany, ale sam się tworzy.

Pielgrzymki piesze trwają najczęściej kilka lub kilkanaście dni i stają się środowiskiem integralnej ewangelizacji, której pierwszym elementem jest dawanie świadectwa. Są rekolekcjami w drodze. Słowo Boże i codzienny udział w Eucharystii związane z trudem pielgrzymowania ułatwiają odkrywanie w sobie zdolności do wymagającej ofiary miłości bliźniego.

Średnio, jak podaje o. Zachariasz Jabłoński, paulin w "Jasna Góra Bliska i daleka", w ostatnim piętnastoleciu, w pieszych pielgrzymkach uczestniczyło ok. 250 tys. osób rocznie, co stanowi około 6 proc. ogółu pątników jasnogórskich. Posługę duszpasterską pełni w tych pielgrzymkach ponad 2 tys. kapłanów, wspomaganych przez 2,5 tys. kleryków, ponad pół tysiąca sióstr zakonnych i liczne zespoły świeckich animatorów.

Na Jasną Górę wiedzie ponad 55 szlaków pielgrzymkowych, liczących ponad 100 kilometrów. W sumie liczą one ponad 15 tys. kilometrów. Najdłuższe trasy pokonują pielgrzymi z Pomorza zachodniego i z Warmii - 500-600 kilometrów. Większość pielgrzymek diecezjalnych wędruje zróżnicowanymi trasami, w grupach lub tzw. członach, w Częstochowie łącząc się w jedną pielgrzymkę.

Najwięcej pątników gromadzi obchodzona 15 sierpnia uroczystość Wniebowzięcia NMP i 26 sierpnia, święto Matki Bożej Częstochowskiej. Największe grupy, liczące ok. 10 tys. osób, przybywają z Warszawy, Radomia, Krakowa i Tarnowa.

Statystyki wykazują co prawda spadek liczby pieszych pielgrzymów, ale nie jest ich mniej, jeśli przeliczymy to na wciąż malejącą, ze względów demograficznych i fale emigracyjne, liczbę mieszkańców Polski.

Badania socjologiczne pokazują, że pielgrzymki są bardzo istotnym elementem polskiej pobożności. Zdecydowana większość ludzi chodzących systematycznie do kościoła choć raz była na pieszej pielgrzymce, do któregoś z licznych w naszym kraju sanktuariów maryjnych.

Z badań przeprowadzonych przed kilku laty na zlecenie "Niedzieli" wynika, że co trzeci respondent deklaruje, że pielgrzymuje często, ponad połowa, że czasami, a tylko 14,3 proc. ankietowanych nie pielgrzymuje wcale.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Światowy fenomen
Komentarze (3)
O
Ola
9 sierpnia 2011, 22:35
Byłam na pieszej pielgrzymce 10 razy. To nie zbyt trafne porównanie ale ten sposób modlitwy, bycia w wspólnocie jest jak narkotyk. Mój mąż był 14 razy. Teraz niestety a raczej "stety" mamy dwójkę małych dzieci  i na razie piesze pielgrzymowanie musimy odłożyć ... na później. Taka mała refleksja co roku jak szykowałam się na pieszą pielgrzymkę moja Mama (osoba wierząca i praktykująca) mówiła, że pielgrzymka to taki odpoczynek dla ubogich ... Że lepiej bym pomogła sąsiadce, Babci czy zerwała porzeczki na działce itp. Oczywiście ja czasem ostro na takie stwierdzenie reagowałam. Potem zazwyczaj na jedym z kazan sam Biskup mówił, ze całuje nasze pielgrzymie młode stopy utrudzone ... utwierdzał mnie w przekonaniu, że dojscie na Jasną Górę to coś za co nalezy się podziw. Przed wyjściem pielgrzymki z naszej parafii rozmawialismy z Mężem czy moze weźmiemy dzieciaki i choć jeden dzien się przejdziemy pomodlimy spotkamy znajomych. Albo, że moze mąż pójdzie na całą.. I dopadła nas taka refleksja, że na każdym postoju mógły się zdrzemnąć, wstawałby by później niz w domu (bo synek wstaje co dzien o 4; córeczka budzi się 3 razy w mocy bo ząbki idą). Nie trzeba obiadów gotować bo dobrzy ludzie zazwyczaj częstują, nie trzeba zmywać i wykonywac wielu prozaicznych czynności ... i czasu na modlitwe o wiele więcej ... Więc do wszystkich młodych zdrowych pielgrzymów których nie przytłacza choroba albo niesiona intencja pomagajcie tym starszym bo sił macie duzo i nie pozwólcie wbijać si e w "pychę" Babciom i ludziom machjącym do Was ze złami w oczach .... :) I Zdrowaśkę za tych co Wam zazdroszczą czyli za mnie ... :)
B
ben
29 lipca 2011, 14:14
Niedawno wróciłem z "wypoczynku na zagranicznych plażach". Słowo "urok" mi się tu całkiem nie kojarzy. Zwykle to jest po prostu leżenie jak na patelni (40 stopni w cieniu). Kiedyś będąc na "wypoczynku" koło Jastrzębiej Góry natknąłem się na grupę idącą z Helu. I chociaż byłem na wczasach, poczułem, że bardzo chciałbym do nich dołączyć No, "moja" krakowska PPK już za tydzień...
H
helenka_1964
19 lipca 2011, 12:27
staram się chodzić co roku.wspaniała sprawa ,warto czasami coś z siebie dać ,aby dostać dużo więcej.