Talent zauważania emocji. To on sprawia, że ludzie przestają bać się odrzucenia

To drugi talent z puli naszych kobiecych talentów, któremu chcemy się przyjrzeć w Wielkim Poście: zauważanie emocji. Swoich i cudzych. Bez oceniania, bez prób zmieniania ich tak, by były mniej trudne, bez wymądrzania się i bez psychologizowania. To talent prostego uznawania, że ktoś teraz coś konkretnego przeżywa, i nazywania tego, co przeżywa, w nieinwazyjny, wspierający sposób.

Rozpal swój talent w Wielkim Poście!

W Wielkim Poście chcemy przyjrzeć się sześciu kobiecym talentom: tym mniej oczywistym, które nie są dla nas zarezerwowane, ale statystycznie to my częściej potrafimy z nich robić użytek. Co tydzień w czwartek weźmiemy na warsztat jeden z nich, żeby zainspirować Cię do pomyślenia o tym, czy to jest ta przestrzeń, w której Bóg w tym Wielkim Poście zaprasza Cię do rozwoju. Bo to On włożył ten talent w Twoje serce i to On najbardziej Ci kibicuje!

Drugi talent: zauważanie emocji

Pierwszym obejrzanym przez nas talentem było docenianie: kobietą, która rozwinęła go w imponującym stopniu, była królowa Saby (więcej przeczytasz w pierwszym odcinku serii). W tym tygodniu zajmiemy się drugim talentem – zauważaniem emocji, a naszą przewodniczką będzie Elżbieta, żona Zachariasza. A dokładniej – żona milczącego Zachariasza.

Przez dziewięć miesięcy, czyli przez cały okres ciąży, mąż do niej nie mówi. Pisze tylko na tabliczce najważniejsze komunikaty. I na pewno mocno przeżywa to, co się stało; w ciszy mierzy się z Bogiem i jego kompletnie zdumiewają interwencją. Jest kapłanem – a nie uwierzył posłańcowi Boga! To nie jest łatwa sytuacja. To potężna lekcja pokory, duchowy zimny prysznic, rzecz, o której dobrze jest z kimś porozmawiać. Tylko z kim, skoro właśnie straciłeś zdolność mówienia?

DEON.PL POLECA

Poza Bogiem, który zna Zachariasza lepiej, niż on sam siebie – jest jeszcze Elżbieta. Są małżeństwem długo, więc znają się dobrze. I jestem przekonana, że przez te dziewięć miesięcy Elżbieta potrafiła się z milczącym mężem dogadać. Że to nie były ciche dni, ale komunikacja przeniesiona na inny poziom. Że to właśnie ona umiała dostrzec i ponazywać różne uczucia, które musiał w takiej sytuacji przeżywać. Że mówiła mu o tym, co widzi: że dziś jest smutny albo że ma lepszy nastrój. Że coś chyba odkrył, bo uśmiecha się i bezgłośnie nuci pod nosem. Że nocna modlitwa musiała przynieść nowe myśli – bo obudził się rano pełen energii.

Dostrzegać i akceptować emocje, które przychodzą

Tak to sobie wyobrażam: że Elżbieta patrzy tylko na milczącego Zachariasza – i wie. Wie, co się z nim dzieje. Nadąża za jego uczuciami nie po to, żeby o nich rozmawiać czy je zmieniać, ale po to, żeby je zauważyć i w ten sposób przyjąć. Nie wybierać tych łatwiejszych i nie ignorować trudnych, ale dostrzegać i akceptować istnienie wszystkich, które przychodzą.

Co mnie naprowadziło na trop uważnej na cudze emocje Elżbiety? Jej spotkanie z Maryją. „Poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie!” – woła Elżbieta. Jaka pewność jest tym okrzyku i jaka jest w niej wrażliwość! A to wcale nie jest takie oczywiste: wszystkie kobiety w ciąży czują poruszenia maluszka w brzuchu – ale określenie emocji, jakie mu towarzyszą, to nie jest zwykła i oczywista umiejętność. Elżbieta to potrafi. Elżbieta ma talent zauważania emocji.

I to jest drugi talent z puli naszych kobiecych talentów, któremu chcemy się przyjrzeć w Wielkim Poście, czasie, w którym Bóg zapewnia nas o swoim wielkim wsparciu, gdy zaczynamy szukać Jego drogi i Jego planu. Zauważanie emocji. Swoich i cudzych. Bez oceniania, bez prób zmieniania ich tak, by były mniej trudne, bez wymądrzania się i bez psychologizowania. To talent prostego uznawania, że ktoś teraz coś konkretnego przeżywa, i nazywania tego, co przeżywa, w nieinwazyjny, wspierający sposób: widzę, że jesteś smutna. Czuję, że się bardzo cieszysz. Wydaje mi się, że jesteś bardzo zdenerwowany. Dostrzegam twój niepokój. Zauważam, że się boisz.

Nie chodzi o to, by ogarniać emocje innych

Takie podejście wcale nie jest łatwe, bo w naszym społeczeństwie i Kościele też o emocjach mówi się mało, a czasami jest to temat tabu. „Wypada” zauważać te, które uważamy za pozytywne, a gdy ktoś wchodzi zły, smutny, rozgniewany, niespokojny, sfrustrowany – lepiej nic nie mówić i udawać, że się nie widzi sprawy, żeby nie usłyszeć w odpowiedzi czegoś przykrego. Odkrywanie w sobie tego talentu i rozwijanie go bywa wyzwaniem – również dlatego, że często wydaje nam się, że wszystkie zauważone u innych emocje musimy jakoś przyjąć i zaopiekować. A nie zawsze mamy do tego odpowiednią ilość zasobów: zmęczone, niepewne, bez energii nie chcemy dokładać sobie kolejnych spraw.

Jednak w tym talencie nie chodzi o to, by ignorując swoje ograniczone możliwości przyjmować emocje innych i ogarniać je za nich. Chodzi tylko o to, by je zauważyć. I dać w ten sposób sygnał komuś, kto je przeżywa, że po pierwsze to jest w porządku, a po drugie – że w ogóle są (bo wiele osób je po prostu ignoruje i dziwi się, że życie jest takie jakieś średnie).

Czy to jest Twój talent?

Zapraszam Cię dziś do zastanowienia się nad tym, czy zauważanie emocji to jest Twój talent.
Jak już wiesz – nie chodzi w nim o branie na siebie cudzych emocji, ale o obiektywne dostrzeganie faktu, że zaistniały. A to daje drugiej osobie możliwość odniesienia się do nich, skonfrontowania i świadomego przyjęcia, co często pomaga wyjść z trudnych sytuacji, których skutkiem są zaniedbania, grzechy i odrzucanie Bożej pomocy w sprawach, które jej wymagają.

Może być tak, że masz ten talent, ale boisz się go używać, żeby inni nie pomyśleli, że wtrącasz się w ich osobiste sprawy. Jeśli tak jest, zastanów się, czy możesz coś zmienić w swoim korzystaniu z tego talentu, by nie narażać się na nieprzyjemne odpowiedzi. Może oczekujesz, że ktoś, kogo emocje zauważysz, zacznie ci się zwierzać i w ten sposób uzna twoją wartość i mądrość?

Sprawdź w tym tygodniu, czy zauważanie emocji to jest Twój talent.

Dwa zadania na tydzień odkrywania

Żeby się o tym przekonać, zapraszam Cię do robienia przez kolejne siedem dni (to nie tak długo, prawda?) tych dwóch rzeczy.

Po pierwsze – znowu do ćwiczenia na sobie, czyli do zauważania własnych stanów emocjonalnych i nazywania ich sobie tak po prostu. Czy przychodzi Ci to łatwo, czy sprawia sporo kłopotu? Po drugie – do obserwowania innych. Czy naturalnie przychodzi ci zwracanie uwagi na cudze stany emocjonalne? A może zauważasz czyjąś radość dopiero wtedy, gdy zacznie się głośno śmiać, smutek, gdy zacznie płakać, a gniew, gdy trzaśnie drzwiami? Nie ma w tym nic złego – to po prostu wskazówka, która podpowie Ci, czy to Twoja mocna strona, czy zupełnie nie.

W podsumowaniu tego ćwiczenia bardzo pomogą Ci notatki, więc zachęcam Cię do notowania tego, co zauważyłaś u siebie i u innych.

Jak talent zauważania emocji może służyć w Kościele?

Bóg stworzył emocje, ale czasami wydaje nam się to trudne do przyjęcia. W części naszej społeczności Kościoła wciąż pokutuje przekonanie, że emocje mogą być złe i grzeszne: na przykład ludzie wciąż spowiadają się z uczucia gniewu, a nie ze złych skutków radzenia sobie z nim. Często wolimy zatrzymywać nasze emocje głęboko w sobie i nie dzielić się nimi nawet z Bogiem na modlitwie – bo mamy przekonanie, że przed Bogiem powinniśmy być ułożeni i uporządkowani, a jeśli czujemy wściekłość, najpierw musimy ochłonąć, a potem zjawiać się przed obliczem Pana.

Biblia uczy nas zupełnie czego innego. Najlepszym przykładem przeżywania swoich emocji są psalmy – tam dopiero się dzieje! Autorzy psalmów bez wahania i dość barwnie opowiadają Bogu o swoim smutku, złości, gniewie, rozczarowaniu, strachu, radości, spokoju, zadowoleniu. My, w XXI wieku, mamy z tym kłopot.

Jeśli zaczniesz używać talentu zauważania emocji, nasz Kościół powolutku zacznie się zmieniać na bardziej uważny i otwarty na relację z Bogiem, traktujący uczucia jako miejsce, w którym Bóg działa, a nie tylko ciężar do samodzielnego niesienia i problem do samotnego rozwiązywania.

Modlitwa o rozpoznanie i przyjęcie talentu zauważania emocji

Panie Boże,

Ty najlepiej wiesz, jakie talenty schowałeś w moim wnętrzu. Masz wobec nich swój plan: są po to, by mnie rozwijać i przynosić mi radość ze współpracy z Tobą, gdy chcesz dać innym wsparcie, które buduje i pomaga uwierzyć w swoją wartość i Twoją miłość.

Proszę, pomóż mi w tym tygodniu rozeznać, czy obdarowałeś mnie talentem zauważania emocji. Otwieram umysł i serce na Twoje wskazówki, proszę też o wsparcie mojego Anioła Stróża, by mi pomagał właściwie rozumieć Twoje podpowiedzi i bez wątpliwości mogła ocenić, czy to jest talent, który mi dałeś.

Jeśli go mam i do tej pory nie potrafiłam zaakceptować go jako dobrego i przynoszącego potrzebne mnie i innym owoce – proszę, daj mi łaskę przyjęcia go i rozwijania tak, by służył wszystkim według Twojego pomysłu na mnie.

Jeśli go nie mam, pomóż mi określić, jakim innym talentem mnie obdarowałeś i jak mam go pielęgnować, by służył Twoim celom.

Bądź uwielbiony we wszystkich darach, którymi mnie hojnie obsypałeś – nawet, jeśli wcale się tak dzisiaj nie czuję, chcę dziękować Ci za to, co sprawia, że jestem sobą i nikt inny nie może mną być.

Amen!

Fragmenty Pisma Świętego do medytacji (Łk 1, 5-24, 31-45)

Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach.

Kiedy w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los5, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: «Nie bój się Zachariaszu! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych - do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały». Na to rzekł Zachariasz do anioła: «Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku». Odpowiedział mu anioł: «Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie».
Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu.

Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana».

Marta Łysek - dziennikarka i teolog, pisarka i blogerka. Poza pisaniem ogarnia innym ludziom ich teksty i książki. Na swoim Instagramie organizuje warsztatowe zabawy dla piszących. Twórczyni Maluczko - bloga ze Słowem. Jest żoną i matką. Odpoczywa, chodząc po górach, robiąc zdjęcia i słuchając dobrych historii. W Wydawnictwie WAM opublikowała podlaski kryminał z podtekstem - "Ciało i krew"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Talent zauważania emocji. To on sprawia, że ludzie przestają bać się odrzucenia
Komentarze (2)
AD
~anno dom
22 lutego 2024, 19:53
"nie chodzi w nim o branie na siebie cudzych emocji, ale o obiektywne dostrzeganie faktu, że zaistniały" - emocje prawie zawsze nam towarzyszą, więc co tu ogłaszać. Nazywanie cudzych emocji nie wydaje mi się zbyt dobrym pomysłem. Chyba że chodzi o własne małe dziecko, o wychowanka. Po pierwsze, możemy się mylić w ocenie. Po drugie, ktoś ma prawo do zachowania dla siebie swoich przeżyć. Ewentualnie byłoby to ok dla bardzo bliskich relacji, przede wszystkim małżeńskiej.
MP
~Maria Pokrzywa
22 lutego 2024, 14:45
Świetny tekst! Kto to pisze?