Ten ksiądz spowiada ludzi na wyciągu krzesełkowym. "Spowiedź dobrze współgra z jazdą na nartach"
Ojciec Geoffroy Génin ma 69 lat i pochodzi z Francji. Przypomina raczej sportowca niż osobę duchowną - jest wysoki i szczupły. Co tydzień pojawia się na alpejskich stokach, w otoczeniu zaśnieżonej doliny. W narciarskim stroju i goglach, ubrany w czerwoną koszulkę lub niebieski plastron z nadrukowanym imieniem oraz adresem parafialnej strony internetowej, pełni tam swoją posługę. Zdecydował się spowiadać wiernych podczas wjazdu wyciągiem krzesełkowym, którym narciarze docierają na szczyt.
W rozmowie z OSV News opowiada o swojej drodze nawrócenia oraz nietypowej posłudze, jaką pełni na wyciągu narciarskim.
Parafia Notre-Dame de l’Alliance, której przewodzi, obejmuje świątynie w kilku górskich miejscowościach. W sezonie zimowym liczba mieszkańców tych terenów znacząco rośnie z powodu napływu turystów. Właśnie do nich kapłan wychodzi w każdy poniedziałek rano, pojawiając się w pobliżu wyciągów ośrodka Val Cenis w dolinie Maurienne, w departamencie Sabaudii.
Sabaudia znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Włochami. Około 90 proc. obszaru diecezji stanowią tereny górskie, na których działa blisko 60 stacji narciarskich. Region ten zmaga się z niedoborem duchownych.
Droga do kapłaństwa – od turystycznego przypadku do powołania
Ojciec Génin wychowywał się w rodzinie, w której przyjął chrzest, jednak religia nie odgrywała istotnej roli w codziennym życiu. – Byłem chrześcijaninem kulturowym. Przeszedłem trochę katechizacji, ale na tym się skończyło – przyznał francuski kapłan.
Gdy miał 35 lat pracował w obszarze zarządzania produkcją. Odczuwał jednak w tamtym czasie potrzebę nadania życiu głębszego znaczenia, choć nie wiedział, w jakim kierunku podążyć.
– Pewnego dnia pojechałem do opactwa w Cîteaux, macierzystego klasztoru zakonu cystersów. Byłem z przyjaciółmi, zwiedzaliśmy piwnice win w Burgundii i trafiliśmy tam niejako przypadkiem, jako turyści – opowiada duchowny.
– Głęboko poruszył mnie cichy pokój, który emanował z tych mnichów. Byłem pod takim wrażeniem, że później wracałem do nich jeszcze kilka razy. Mnisi w końcu doradzili mi, abym poszedł do księdza w mojej parafii. Musiałem go najpierw odszukać, bo nie miałem pojęcia, gdzie go znaleźć – wspominał ojciec Génin.
W 2000 roku, mając 43 lata, przyjął święcenia kapłańskie w Lyonie – mieście o silnie zurbanizowanym charakterze. W 2014 roku przeniósł się jednak do bardziej wiejskiej diecezji Sabaudia na połudiu Francji.
– Wszystkie wakacje z dzieciństwa spędzałem w Alpach, więc zgłosiłem się na ochotnika, gdy tamtejszy biskup poprosił archidiecezję Lyonu o 'wypożyczenie księży' – powiedział kapłan.
Spowiedź na stoku narciarskim
Jako proboszcz w Bourg-Saint-Maurice, w dolinie Tarentaise, objął parafię położoną w sąsiedztwie znanych ośrodków narciarskich, w tym Les Arcs – jednego z największych i najbardziej rozpoznawalnych kurortów we Francji. Jego pasja do narciarstwa sprawiła, że dobrze odnalazł się w tym środowisku.
– Kocham góry i lubię spotykać ludzi, którzy uprawiają sporty górskie. Chętnie podejmuję z nimi różne aktywności, takie jak wspinaczka, paralotniarstwo czy narciarstwo. Przede wszystkim jednak uwielbiam długie wędrówki. Często chodzę po górach – przyznaje o. Geoffroy.
Pomysł spowiedzi na wyciągu pojawił się przed Wielkanocą, gdy po jednej z niedzielnych Mszy św. kilku narciarzy poprosiło go o możliwość przystąpienia do tego sakramentu.
– Tego dnia nie miałem już czasu, więc umówiliśmy się na następny dzień u podnóża stoku. Następnego ranka wjeżdżałem z każdym z nich osobno wyciągiem krzesełkowym, aby w dyskretnej, cichej rozmowie, trwającej sześć–siedem minut, wysłuchać spowiedzi. Po udzieleniu rozgrzeszenia, na szczycie, z widokiem na ośnieżone szczyty, zjeżdżałem z nimi na nartach w dół – opowiedział nietypowy spowiednik
Regularna podniebna spowiedź
– Wydało mi się to tak naturalne, że to kontynuowałem. Spowiedź dobrze współgra z jazdą na nartach, ponieważ góry pozwalają nabrać dystansu i spojrzeć z innej perspektywy. A spowiedź nie jest czymś smutnym ani pełnym łez. Przeciwnie, przynosi ulgę sercu. Dlatego do dziś proponuję spowiedź na wyciągu tym, którzy przychodzą na niedzielną Mszę. Umawiamy się na następny dzień, aby mieć pewność, że nie zapomną. Gdy inni widzą, że ich znajomi się spowiadają, również się zgłaszają – mówi duchowny.
Obecnie ks. Geoffroy Génin mieszka w Val Cenis, w dolinie Maurienne, gdzie funkcjonują mniejsze, bardziej rodzinne stacje narciarskie.
– Atmosfera jest tu szczególnie przyjazna. Mogę rozmawiać z osobami pracującymi przy wyciągach. Niewielu pamięta, by podziękować im za całodzienny wysiłek. Dzielą się ze mną swoimi intencjami modlitewnymi, a czasem, gdy ruch jest mniejszy, także przychodzą na wyciąg, by się wyspowiadać.
"Lubię spotykać ludzi tam, gdzie są"
Niektóre spotkania mają charakter zwykłej rozmowy, bez przystępowania do sakramentu, zwłaszcza w przypadku osób niewierzących. – Lubię spotykać ludzi tam, gdzie są. Teraz są na stokach, więc ja również tam jestem. Prostota życia w górach sprzyja relacjom międzyludzkim – opowiada kapłan.
Poza spowiedzią ojciec Génin umożliwia jazdę na nartach osobom, które samodzielnie nie mogłyby z niej korzystać. Korzysta ze specjalnych nart, towarzysząc osobom starszym oraz z niepełnosprawnościami.
– Robię to tak często, jak tylko mogę. Cieszy mnie możliwość dzielenia tej radości z tymi, którzy sami nie mogliby jej doświadczyć – mówi o. Génin w rozmowie z OSV News.
Źródło: osvnews.com / tk
Skomentuj artykuł