Dziennik postępu

(fot. shutterstock.com)
Joe Paprocki / kw

"Wiele jeszcze trzeba zrobić, żeby poprawić stan naszej edukacji religijnej. Kościół zbyt często zachowuje się jak kiepski lekarz, wypisujący recepty jeszcze przed zbadaniem pacjenta, zapytaniem o historię choroby". - o katechezie w Stanach pisze Joe Paprocki.

W 1974 roku klub Chicago Cubs (ang. Niedźwiadki z Chicago) od prawie siedemdziesięciu lat nie zdobył mistrzostwa w baseballu. Po 40 latach wiele się zmieniło: zainstalowano światła do nocnych meczy na stadionie Wrigley Field, zakupiono nowy, ogromny ekran, zwiększono pojemność trybun dla pomnożenia dochodów z meczy.

Jednak do dzisiaj, 107 lat od ostatniego zwycięstwa w finałach, fani klubu z Chicago wciąż czekają na mistrzostwo.

To także w 1974 roku America Magazine opublikował artykuł prałata Francisa D. Kelly’ego, ówczesnego dyrektora do spraw edukacji religijnej diecezji Worcester (Massachusetts, USA). Jego tytuł brzmiał: "Dokąd zmierza edukacja religijna?"

Tezą tekstu było stwierdzenie, że edukacja religijna utknęła w martwym punkcie, ale że próbuje porzucić stary model, który nie odpowiada współczesnym realiom. Prałat Kelly w swoim artykule skupiał się na postępie, jaki uczyniono w stronę wprowadzania znajomości Pisma i liturgii, jak również współczesnych trendów edukacyjnych i psychologicznych do katechezy.

Artykuł wieńczy jednak spostrzeżenie, że ogólna idea i struktura edukacji religijnej, mimo że bardzo niezbędna, wciąż jest wybrakowana i wadliwa. Stąd tytułowe pytanie: dokąd zmierza edukacja religijna?

Można spokojnie powiedzieć, że czterdzieści lat później wiele się zmieniło w świecie edukacji religijnej. Wciąż jednak słusznie można stwierdzić, że podobnie jak fani Chicago Cubs, katolicy wciąż czekają na wprowadzenie rozwiązań kwestii podniesionych przez prałata Kelly’ego.

Po pierwsze, duchowny domagał się poprawy jakości materiałów i kadry nauczającej religii. Wskazywał, że także w przeszłości tego typu kwestie traktowano "z dużą niechęcią". Niestety, to zagadnienie wciąż pozostaje palącym problemem.

Sparaliżowane finansowo amerykańskie diecezje nie nadążają z wypłacaniem kar i odszkodowań po kryzysie nadużyć seksualnych wśród duchowieństwa. Najczęściej, dla oszczędności drastycznie zmniejszają budżet na duszpasterstwo katechetyczne.

To z kolei niefortunnie odbija się na sytuacji w parafiach, które zamiast zatrudniać profesjonalnie wyszkolonych katechetów, preferują wolontariuszy lub niewyspecjalizowanych pracowników tymczasowych, którzy mają za zadanie "zająć czymś dzieci".

Prałat Kelly w swoim artykule wspomniał też o potrzebie kompleksowego zarządzania, tworzenia dynamicznych struktur dla duszpasterstwa katechetycznego i wyraził nadzieję powstania narodowego dyrektorium katechetycznego. Program ten ostatecznie powołano do życia w 1979 roku w postaci dokumentu Szerzenie światła wiary (Sharing the Light of Faith, 1979).

Od tego czasu wydano też kilka jego aktualizacji: Generalne Dyrektorium Katechetyczne (Directory for Catechesis, 1997) oraz Krajowe dyrektorium katechezy dla Stanów Zjednoczonych (National Directory for Catechesis, 2005).

Obie te pozycje proponują kompleksową wizję i schemat działania duszpasterstwa katechetycznego. Jednak na wielu płaszczyznach oba te dokumenty okazały się być straconą szansą. Nie przyczyniły się do skutecznego wprowadzenia nowej wizji Kościoła dla katechezy w diecezjach w takim stopniu, w jakim - dla przykładu - zaimplementowano zmiany w Mszale Rzymskim kilka lat później.

Nie tak dawno, podczas audiencji generalnej 29 maja 2015 roku, papież Franciszek wygłosił kilka istotnych uwag na temat duszpasterstwa katechetycznego. Papież powiedział: Katecheza, jako część składowa procesu ewangelizacji, musi w prosty sposób wykraczać poza sferę scholastyki dla nauczania wiernych od dzieciństwa. Musi działać dla spotkania Chrystusa oraz życia i pracy na rzecz Kościoła.

Na pierwszy rzut oka te słowa reprezentują nowe wołanie o zmiany. Jednak wystarczy tylko wrócić do artykułu prałata Kellego, w którym ostrzega on, że model religii w klasie/szkole może nie być najlepszym schematem dla przyszłości apostolatu edukacji religijnej.

W zbyt wielu parafiach wciąż toczy się walka o przejście z podejścia przesadnie akademickiego do tego, w którym troszczy się "o wiarę jako coś żywego, świadomego i aktywnego".

Ja także napisałem tekst na ten temat argumentując, że katecheza musi coraz mniej polegać na informacji, a coraz bardziej i przede wszystkim: na transformacji. Sugerowałem, że kluczem do osiągnięcia takiego przejścia jest przekształcenie naszych katechez w "mszę bardziej niż w lekcję".

Oznacza to, że katecheza powinna oferować doświadczenie klimatu modlitwy oraz szansę na wzięcie udziału w dziełach miłosierdzia (Beyond the Catechist’s Toolbox: Catechesis That Not Only Onforms but Also Transforms, Loyola Press).

Być może najmocniejszą propozycją przedstawioną w artykule prałata Kelly’ego, opublikowanym w tym samym roku, w którym prezydent Nixon zrezygnował z urzędu, a Chicago Cubs znów uzyskało ostanie miejsce w tabeli mistrzostw, było stwierdzenie, że przyszły efektywny schemat katechezy musi być prawdziwie zorientowany na rodzinę. Dodał on również, że pełny schemat edukacji religijnej musi realnie podjąć wyzwanie odpowiedniego nauczania religii wśród osób dorosłych, a to przede wszystkim należy zaoferować rodzicom.

Kilka bardzo celnych uwag Kelly zaproponował także w kwestii katechezy rodziny oraz wprowadzenia międzypokoleniowego programu katechezy w drugiej połowie XX wieku. Niestety wiele parafii uznało to podejście za zbyt wymagające dla nielicznej kadry katechetów oraz stwierdziło znaczne braki w wierze wśród osób młodych, które całkiem zarzuciły podręczniki do religii.

W rezultacie wciąż jeszcze nie udało nam się doświadczyć schematu prawdziwie zorientowanego na rodzinę. Choć trzeba przyznać, że niektóre parafie z sukcesem kontynuują model katechizacji łączący w sobie wykorzystanie międzypokoleniowego doświadczenia oraz lekcji prowadzonych w domu przez rodziców, z użyciem zaakceptowanych serii podręczników i praktycznych rodzicielskich wskazówek w miejsce suchych instrukcji katechety.

Jeśli chodzi o progres w temacie katechezy osób dorosłych, przed nami wciąż jeszcze daleka droga do sukcesu.

Dla instytucji jaką jest Kościół Katolicki, zmiana kursu to nie lada przedsięwzięcie, szczególnie w tak ciężko funkcjonującej maszynerii jaką jest edukacja dzieci. Wykonaliśmy sporo kreciej roboty i przekonaliśmy ludzi, że edukacja religijna kończy się na sakramencie bierzmowania.

W efekcie większość dorosłych katolików nie widzi sensu w kontynuacji formacji dla dojrzałej wiary. Prałat Kelly wspomina w artykule, że wiele osób skarży się na brak odpowiedzi Kościoła w kwestii programów edukacji religijnej dla dorosłych i wskazuje także, że niejednokrotnie już istniejące programy są porażką. Głównie z tego względu, że zajmują się abstrakcyjnymi teologicznymi sporami, oderwanymi od codziennego życia.

Nie sposób się nie zgodzić. Od ponad czterdziestu lat wciąż walczymy z tym samym problemem. Gdy chodzi o formację wiary osób dorosłych, Kościół zbyt często zachowuje się jak kiepski lekarz, wypisujący recepty jeszcze przed zbadaniem pacjenta, zapytaniem o historię choroby czy zapoznaniem się z rozpoznanymi przez chorego symptomami.

W efekcie oferujemy dorosłym "kościółkowo brzmiące" lub głęboko doktrynalne porady, które nie mają związku z ich codziennymi zmartwieniami. Nie pomagają zrozumieć w jaki sposób Pismo i Tradycja rzucają światło nadziei na ich doświadczenia. Musimy jeszcze popracować, aby osiągnąć podejście św. Ignacego, który radził wejść ich drzwiami w pewności, że wyjdzie się naszymi.

W ostatnich latach Chicago Cubs grali całkiem obiecująco i zrobili kilka znaczących postępów. Ale wciąż, od 1908 roku, nie udało im się zdobyć mistrzostwa w baseballu.

W ten sam sposób, nadrabiając stracone 40 lat, musimy wciąż odpowiadać na pytanie postawione przez prałata Kelly’ego: Dokąd zmierza edukacja religijna? Należy przyznać, że zrobiliśmy spory postęp, ale mamy przed sobą jeszcze długą drogę w doskonaleniu duszpasterstwa katechetycznego zanim stwierdzimy, że naprawdę pielęgnujemy wiarę jako coś żywego, świadomego i aktywnego.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Dziennik postępu
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.