Zamieszkać razem przed ślubem?

dr Jacek Pulikowski

Kiedy ślub? Czy ktoś jeszcze zadaje młodym, którzy oznajmiają, że chcą zamieszkać razem, takie pytanie? Dr Pulikowski próbuje zastanowić się, czy są racjonalne argumenty przemawiające za tym, żeby zamieszkać razem przed ślubem.

DEON.PL POLECA

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Zamieszkać razem przed ślubem?
Komentarze (58)
T
tradycja
26 stycznia 2014, 19:16
 w ostatnich latach Kosciół wiele miesza i przez swoje chore zasady ma coraz mniej swych członków!!! ... To się zmienia. vide: Papież Franciszek chrzci nieślubne dziecko. Zasady nie obowiązują w Watykanie
Z
Zuzia
26 stycznia 2014, 17:47
Czytam te komentarze krytykujace mieszkanie razem przed ślubem i  smiać mi sie chce to jest załosne!!!!!! Jestem katolikiem, w ostatnich latach Kosciół wiele miesza i przez swoje chore zasady ma coraz mniej swych członków!!! Ludzie sie kochaja to mieszkaja razem, logiczne? miłość polega an oddaniu siebie CAŁEGO SIEBIE!!! a najbardziej do powiedzenia an tematy małżeństwa zwiazków maja katoliccy ksieża, który nie maja żon, dzieci, życia rodzinnego itp. Wiec moze zapytajcie pastorów???
M
Monika
12 października 2013, 14:07
Odnośnie tych dwóch ostatnich argumentów, to może mieć koleś rację, chociaż to też jest zależne od charkteru i nastawienia człowieka. Ale argument oszczędnośći jest tutaj bezsprzeczny. Nie każdy ma ochotę wynajmować pokój z obcym człowiekiem. Nie każdy ma też zaufanie do obcego człowieka, żeby z nim dzielić pokój, trzymać tam  wszystkie dokumenty itd. Poza tym dochodzi tutaj też kwestia gotowania. Wiadomo, ze wspólne żywienie jest tańsze. Poza tym nie słyszałam, żeby któś żądał wiecej pieniędzy za pokój wynajmowany parze zamiast ludziom tej samej płci. Agrument na siłę, z kosmosu.
A
Asia
21 września 2013, 17:32
A jeśli chodzi o brak papierka, to wy wszyscy pschologowie od siedmiu boleści popukajcie się w głowę, zazdrośnicy jedni. Kiedyś nie było studiów psychologicznych, a istniały osoby obdarzone wyjątkową znajomością życia ludzkiego, choćby babcie, rady starców itp. Do takich osob chodziło się po poradę, bo wiedziały co się dzieje w ludzkich głowach i sercach. Wiadomo, że na psychodzologię idą w większości osoby z problemami, także osobiście wolałabym pójść do pana Pulikowskiego, który jest zrównoważony psychicznie, myśli logicznie, jest prawdziwym mężczyzną, mężem, ojcem, który dużo czyta i ma wielkie doświadczenie, niż do kogoś kto mieni się psychologiem, tylko dlatego, że przez 3 czy 5 lat chodził na studia. Może chodził, a może tylko żył wesołym życiem studenta w szkole lansu i bansu, których setki powstały w ostatnich latach, chętnych były setki tysięcy kandydatów. Nawet choć byście mieli dyplom UW to musicie zdobyć długie lata doświadczenia, żeby równać z takim doświadczeniem i mądrością jaka ma Pulikowski.
A
Asia
21 września 2013, 17:12
Dobrze gada facet! Nie ma żadnych sensownych argumentów na mieszkanie ze sobą przed ślubem. Jak komuś taniej wynajmować z kimś pokój czy mieszkanie, to niech znajdzie kogoś swojej płci. Na uczelniach i w internecie jest mnóstwo ogłoszeń o poszukujących współlokatora
A
ania
21 września 2013, 17:10
"Ano dlatego, że dr Jacek Jerzy Pulikowski jest doktorem w dyscyplinie budownictwo, ze specjalnością mechanika budowli, teoria konstrukcji. Pracuje jako docent na Politechnice Poznańskie; Wydział Budownictwa i Inżynierii Środowiska; Instytut Konstrukcji Budowlanych. Nie jest więc specjalistą z zakresu psychologii, socjologii, czy w ogóle spraw społecznych. W tej dyskusji nie jest więc żadnym autorytetem naukowym" uwielbiam takie przeiczanie faktów, czyli wycinani pewnych nformacji, aby było zgodnie z moimi własnymi poglądami - tak jak w TVN. Owszem masz rację ORAZ wykłada studium rodziny na na wdziale teologii UAM w Poznaniu, czyli wykłada "naukę" katolicką, jak wolisz, już nie wspominając że prowadzi kursy przedmałżeńskie. To już nie można być katolikiem i inżynierem w jednym? ... PODPISUJĘ SIĘ OBIEMA RĘKAMI!!!  Czytelnicy ufając Deonowi mają prawo do rzetelnych informacji. Jeżeli ktoś wypowiada się jako specjalista, to powinien nim być w rzeczywistości, a nie na niby. Inaczej jest to luźna refleksja i to wszystko. Owoce tworzenia norm dotyczących tak ważnych tematów jak małżeństwo i rodzina przez osoby nie uprawnione z powodu braku kwalifikacji są potem opłakane. Jeśli tak dalej będzie, to może psychologowie zabiorą się za budownictwo? Mgr to mgr, dr to dr... jakieś studium zaocznie się dorobi....A że ktoś zginie? No to co? Tytuł przecież jest... ...
P
Paweł
21 września 2013, 17:05
Slub.Maszyna do robienia pieniedzy.Najpierw katechezy i nauka kalendazyka-platne.Kaprysy urzedników koscielnych by ustalic termin-platne.Jesli coś nie zagra w papiekach-kombinowanie + płatne. Zapowiedzi-platne.Sam sakrament superplatny:organista,koscielny,strojenie kosciola,sam  ksiadz.I ja się was pytam co zlego jest w tym ze ludzie którzy się kochają są ze soba razem dzień i noc.Co z tymi którzy wzieli slub i sie rozeszi?Bog wybacza wszystkim,a kościół komu zechce,jest miłością.Milość nie może być zła.A może ci co sie rozeszli powinni byc paleni na stosie jak czarownice za inkwizycji ;)Dobrze że jest Benedykt.
T
teresa
21 września 2013, 12:38
Dzień na odkrywanie przywar i zdolności. Ślub. Noc- obdarowywanie tym co naturalne,instynktowne.
M
milo
21 września 2013, 12:21
Wiele osob zarzuca brak kompetencji Pulikowskiemu, owszem jest on wykładowcą na Politechnice Poznanskiej ale do tego również wykładowcą na Podyplomowym Studium Rodziny na Wydziale Teologicznym na poznanskim uniwersytecie. Od wielu lat prowadzi własną poradnie dla małzenstw przezywających kryzysy i z tego co mi wiadomo uratował naprawde wiele małzenstw i cieszy się duzym powodzeniem w tym zakresie, wiec coś jednak jest na rzeczy. Naprawdę tak ważny jest ten papierek? Ważniejszy niż lata doświadczenia? Sami wpychamy się w chore zasady tego świata. Każdy z nas ma z czegoś "papierek" tylko ciekawe jak to się ma do wiedzy...
A
atka
30 czerwca 2013, 15:22
Żeby dobrze się zrozumieć na wypadek gdyby ktoś myślał sztywno. Krytyka Pana Pulikowskiego nie oznacza opowiadania się za seksem przedmałżeńskim. Jest jedynie wołaniem o szukanie rzetelnych informacji u tych osób zwiazanych z Kościołem, które są rzeczywiście kompetentne z racji wykształcenia i doświadczenia.
A
atka
30 czerwca 2013, 15:16
Dobrze by było, gdyby na Deonie obowiązywały jakieś minimalne standary rzetelności dziennikarskiej. W nagłówku piszą: "Dr Pulikowski próbuje zastanowić się..."- co sugeruje, że w temacie wypowie się osoba z tytułem naukowym, a więc osoba kompetentna, której wypowiedź oparta jest na przesłankach naukowych. Tytułem wyjaśnienia - Pulikowski nie ma żadnych nukowych kompetencji do wypowiadania się na tematy psychologiczne, psychiczne, społeczne. Wypowiada się o tym jako katolik, a nie jako naukowiec. Dlaczego? Ano dlatego, że dr Jacek Jerzy Pulikowski jest doktorem w dyscyplinie budownictwo, ze specjalnością mechanika budowli, teoria konstrukcji. Pracuje jako docent na Politechnice Poznańskie; Wydział Budownictwa i Inżynierii Środowiska; Instytut Konstrukcji Budowlanych. Nie jest więc specjalistą z zakresu psychologii, socjologii, czy w ogóle spraw społecznych. W tej dyskusji nie jest więc żadnym autorytetem naukowym.  ... PODPISUJĘ SIĘ OBIEMA RĘKAMI!!!  Czytelnicy ufając Deonowi mają prawo do rzetelnych informacji. Jeżeli ktoś wypowiada się jako specjalista, to powinien nim być w rzeczywistości, a nie na niby. Inaczej jest to luźna refleksja i to wszystko. Owoce tworzenia norm dotyczących tak ważnych tematów jak małżeństwo i rodzina przez osoby nie uprawnione z powodu braku kwalifikacji są potem opłakane. Jeśli tak dalej będzie, to może psychologowie zabiorą się za budownictwo? Mgr to mgr, dr to dr... jakieś studium zaocznie się dorobi....A że ktoś zginie? No to co? Tytuł przecież jest...
M
Marcudi
19 czerwca 2013, 02:01
"Udało mi się załatwić dyspensę od biskupa na seks przedmałżeński. Wcale nie było to trudne. Zadzwoniłem do niego o trzeciej w nocy i spytałem co sądzi na temat materialistycznej wizji świata w świetle teorii tomistycznej. Odpowiedział - pier**l się koleś i nie zawracaj głowy!"
D
DPMS
19 czerwca 2013, 01:34
Dobrze by było, gdyby na Deonie obowiązywały jakieś minimalne standary rzetelności dziennikarskiej. W nagłówku piszą: "Dr Pulikowski próbuje zastanowić się..."- co sugeruje, że w temacie wypowie się osoba z tytułem naukowym, a więc osoba kompetentna, której wypowiedź oparta jest na przesłankach naukowych. Tytułem wyjaśnienia - Pulikowski nie ma żadnych nukowych kompetencji do wypowiadania się na tematy psychologiczne, psychiczne, społeczne. Wypowiada się o tym jako katolik, a nie jako naukowiec. Dlaczego? Ano dlatego, że dr Jacek Jerzy Pulikowski jest doktorem w dyscyplinie budownictwo, ze specjalnością mechanika budowli, teoria konstrukcji. Pracuje jako docent na Politechnice Poznańskie; Wydział Budownictwa i Inżynierii Środowiska; Instytut Konstrukcji Budowlanych. Nie jest więc specjalistą z zakresu psychologii, socjologii, czy w ogóle spraw społecznych. W tej dyskusji nie jest więc żadnym autorytetem naukowym. 
C
chrześcijanin
19 czerwca 2013, 00:10
Mieszkanie przed ślubem to dawanie złego przykładu innym i nieuczciwość wobec społeczeństwa, nie wiadomo bowiem co to za związek. Jak para chce mieszkać razem przed ślubem, to niech chociaż wezmie ślub cywilny, będzie uczciwiej. Hahaha, hahaha :)! Dawno się tak nie uśmiałem . To rozumiem że młodzi ludzie decydując się na ślub mają mieć na uwadze że teraz będą UCZCIWI WOBEC SPOŁECZEŃSTWA ?? Większej głupoty nie słyszałem.... Najważniejsza jest MIŁOŚC . Nie papier. W ogóle dyskusja nad tym czy mieszkać razem czy nie, jest dla mnie bezsensu. Jak się ludzie kochają i czują że chcą się razem zestarzeć to co ma do tego to czy uprawiają sex przed uzyskaniem papierku czy po ??? Przecież to tylko formalność. No ale jak ktoś nie kocha ,albo kocha ale nie ufa drugiej osobie to wtedy może rzeczywiście potrzebować potwierdzenia w postaci papierka.. Jeśli ktoś uważa że przysięga w obecności świadków na ślubie wzmacnia ją, to znaczy że nie ceni i nie ufa przysiędze złożonej w 4 oczy - a brak zaufania nie jest dobry dla związku.. Pamiętajcie katolicy Chrystus uczył o Miłości , a nie o szczegółach czy mieszkać , czy nie mieszkać razem  ...
CM
chwila moment
14 czerwca 2013, 16:20
Róbta co chceta, a potem nazwiecie się małzonkami przedsakramentalnymi. i takie to własnie absurdy nas czekają...
PC
przed czy po
13 czerwca 2013, 23:29
Czemu nie zamieszkać razem przed ślubem? Róbta co chceta, a potem nazwiecie się małzonkami przedsakramentalnymi. Lepsze to, niż mieszkanie po ślubie z tzw. małżonkami niesakramentalnymi
U
uważam,że
13 czerwca 2013, 22:35
nikt nie ma prawa wtrącać się w pożycie intymne dorosłych ludzi. Nie wyobrażam sobie opowiadać o swoich intymnych sprawach jakiemuś obcemu facetowi, który na dodatek żyje w celibacie. 
A
Alinka
13 czerwca 2013, 21:27
Jeszcze raz Z tego co wiem, nieporównywalnie większe kłopoty ze wstrzemięźliwością (nie mylić z właściwym pojęciem czystości) przedmałżeńską mają osoby stosujące zasady p. Pulikowskiego, niż osoby stosujące zasady takie jak w atrykule o.Żmudzińskiego. Powodem jest schemtyczność i ukazywanie swojej racji jako jedynej. 
A
Alinka
13 czerwca 2013, 21:22
Nadinterpretowywanie nauki Kościoła i przedstawianie swoich jedynie słusznych rozwiązań jako tej nauki, tak jakby Kościół nie skladał się z ludzi myślących i twórczych. Uznawanie własnego wzoru za wzór dla małżeństw katolickich (a ten wzór nie nadaje się dla każdego) Wprowadzanie lęku i sztywności w sferę seksualną i relacyjną pod etykietą zasad katolickich - efektem przestrzegania tych nauk są głebokie i nie do wyleczenia kryzysy wystepujące po latach w małżeństwach katolickich, z rozpadem włącznie. Zawężone do sfery seksualnej (więc nie ewangeliczne) przedstawianie pojęcia czystości (w przeciwieństwie do np. ks.Krzysztofa Grzywocza) Nie branie pod uwagę stopnia komplikacji osobowości każdego człowieka. ciężary wielkie i nie do uniesienia... Zupełnie inaczej jest ta sprawa przedstawiona tutaj: http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,730,spanie-u-chlopaka.html Z tego co wiem, dużo kłopoty ze wstrzemięźliwością przedmałżeńską mają osoby stosujące zasady p. Pulikowskiego, niż osoby stosujące zasady takie jak w atrykule o.Żmudzińskiego.
ŁM
ło mamuńciu
13 czerwca 2013, 21:00
Mi ksiadz na naukach przedmalzenskich powiedzial,ze seks przedmalzenski jest ok jesli jest sie z narzeczonym i planuje sie slub oraz nie jest to grzechem jesli jest to z milosci.jak sami widzicie nawet kosciol nie wie o czym mowi.Moim zdaniem jak najbardziej powinno sie zamieszkac z partnerem/partnerka przed slubem.znam za duzo park,ktore rozeszly sie uprzednio nie poznajac sie ze wszystkich stron,i jak kazdy wie, zycie intymne jest bardzo wazne w malzenstwie/zwiazku.Ja nie dostalam rozgrzeszenia na spowiedzi przedmalzenskiej bo odmowilam spowiadania sie ze wspolzycia przedmalzenskiego poniewaz nie uwazam tego za grzech.nasza corka miala roczek jak sie pobieralismy.Nie rozumiem jak mozna wyjsc za maz za kogos i potem np. bedziecie zawiedzeni fizycznym aspektem zwiazku.mam przez to rozumiec,ze Bog/kosciol chce zebym byla nieszczesliwa w malzenstwie do konca moich dni.z reszta kazdy ma swoja opinie i niech postepuje wedlog swojego wlasnego widzimisie. ... no rzeczywiście jeśli dziewictwo straciłaś spadając z konia, to rzeczywiście może i to ma sens, co piszesz...
A
Anna
13 czerwca 2013, 20:47
Mi ksiadz na naukach przedmalzenskich powiedzial,ze seks przedmalzenski jest ok jesli jest sie z narzeczonym i planuje sie slub oraz nie jest to grzechem jesli jest to z milosci.jak sami widzicie nawet kosciol nie wie o czym mowi.Moim zdaniem jak najbardziej powinno sie zamieszkac z partnerem/partnerka przed slubem.znam za duzo park,ktore rozeszly sie uprzednio nie poznajac sie ze wszystkich stron,i jak kazdy wie, zycie intymne jest bardzo wazne w malzenstwie/zwiazku.Ja nie dostalam rozgrzeszenia na spowiedzi przedmalzenskiej bo odmowilam spowiadania sie ze wspolzycia przedmalzenskiego poniewaz nie uwazam tego za grzech.nasza corka miala roczek jak sie pobieralismy.Nie rozumiem jak mozna wyjsc za maz za kogos i potem np. bedziecie zawiedzeni fizycznym aspektem zwiazku.mam przez to rozumiec,ze Bog/kosciol chce zebym byla nieszczesliwa w malzenstwie do konca moich dni.z reszta kazdy ma swoja opinie i niech postepuje wedlog swojego wlasnego widzimisie.
T
tak
13 czerwca 2013, 19:32
Alinko, proszę napisz co Budowlaniec powiedział niezgodnego z przykazaniami i nauką Kościoła.
T
tak
13 czerwca 2013, 19:29
Czy tu sie wypowiadają sami niewierzący? Iluż tu ludzi mówi na tym forum, że nie widzi przeciwskazań do seksu przed, czyli pozamałżeńskiego co jest niezgodne z wolą Bożą. Czy Was w ogóle jeszcze interesuje wola Boga? Wy sobie tworzycie własną religię , prawa i zasady, ale to nie jest katolicyzm. To nie jest żadna wiara w Boga tylko dyktat, łaska robiona Panu Boga: "uwierzę w Ciebie ale na moich warunkach-,masz się na to i na to zgodzić". Czy Wy jeszcze coś czujecie , wiecie co to jest obowiązek, uległość, pokora. Ten kto innemu dyktuje warunki uważa się za jego Pana. Czy Wy jestescie Panami Boga?Jjemu chcecie dyktować co jest lepsze? jesteście mądrzejsi od Niego? Oj pokory brakuje, pokory.
ŁM
ło mamuńcio
13 czerwca 2013, 18:10
Budowlaniec czy nie, mówi jasno. Czepiacie się, bo mu zadrościcie fachu czy zarobków?
N
nuka
13 czerwca 2013, 17:37
co za bzdury! przerażające zacofanie i naginane fakty
Z
zołza
13 czerwca 2013, 13:40
Rzeczywiście coś tu nie tak, hm, to wiele tłumaczy
T
tomek
13 czerwca 2013, 13:29
Faktycznie.....to doktor od czegoś innego, nie od rodzin. To nie fair, powinno pisać że od budownictwa, bo wszyscy myślą że z psychologii albo teologii :(
A
alinka
12 czerwca 2013, 21:42
alinko, Bóg nie ma doktoratu z budowlanki, a mówi to samo. Kto powiedział, że w życiu musi być łatwo? Zwłaszcza jeżeli chcesz żyć godziwie. ---------------------------- taku.... No cóż.....Jestem mężatką od ponad 22 lat, nie jestem zwolenniczną seksu przedmałżeńskiego, żyję godziwie i jesli chodzi o łatwo czy nie, wiem dobrze co to oznacza. Trudno i uczciwie nie oznacza drętwo i jednostronnie. Nauki Pana Pulikowskiego - budowlańca niszczą zdrowe racjonalne i mądre podejście do czystości przedmałżeńskiej oraz życie małżeńskie, szczególnie po wielu latach - wiem to z wieloletniej praktyki, taki mam zawód. "Po owocach poznacie", a owoce są cierpkie i gorzkie. Bóg nie mówi dokladnie tego samego, co Pan Pulikowski budowlaniec. On nie jest głosem Boga (prorok czy co?) Nie jest papieżem żeby traktować go jako niomylny i ostateczny autorytet. Wolę Boga (np. Pieśń nad Pieśniami i KKK).  Ludzie inteligentni nie przyjmują bezkrytycznie opinii kogoś tylko dlatego, że napisał dużo książek i ma filmiki na Deonie - to jeszcze nie oznacza kompetencji, ale tylko zwykłą popularność.
ZA
zabawne argumenty
12 czerwca 2013, 14:00
Argument pierwszy jest "od czapy" totalnie! Widzę, że autor nie ma zielonego pojęcia o wynajmowaniu mieszkaniu. W pewnym wieku (nawet 26 lat) dzielenie pokoju z koleżanką przestaje być zabawne i chce się po prostu zwykłej prywatności. Co innego dzielenie pokoju z chłopakiem/dziewczyną. Tu już jest intymność (i nie mówię o seksie!) Można spać w oddzielnych łóżkach i zachować czystość, nie jest to niemożliwe... Autor zbywa pierwszy argument jednym zdaniem, jakby to była jedyna możliwość!
N
nie
12 czerwca 2013, 09:37
Ta wypowiedź karci za sex przedmałżeński. Nie znalazłam w niej żadnych mądrych argumentów  na "nie" mieszkanie ze sobą przed ślubem !!!  
G
girl90
12 czerwca 2013, 09:01
W dopasowaniu, najczęściej chodzi o orgazmy... para chce móc razem szczytować, a do tego dopasowanie i docieranie jest niezbedne. Uczyć sie ciała swojego faceta i na odwrot. I jak bym nie miała nic przeciwko aby moja córka współżyła przed ślubem jeśli wiedziałabym że to ten facet, jesli mysleliby o sobie powaznie, to czemu nie? inna kwestia jesli by im nie wyszlo ale tego akurat nigdy nie mozna przewidziec....
&U
"Spanie u chłopaka"
12 czerwca 2013, 08:36
Jak to się ma co mówi pan Pulikowski z treścią artykułu, który był na Deonie pt. "Spanie u chłopaka?". Tam autor nie widział niczego złego z mieszkaniu razem. Autor jezuita
J
Jacek
12 czerwca 2013, 08:23
Panie doktorze, Już na samym wstępie nie spodobał mi się sposób w jaki "załatwił" Pan pierwszy z argumentów. Wziął sobie Pan tylko jeden z możliwych przypadków, a pozostałe pozostawił w domyśle że również spełniają Pana założenie. Dlatego też mimo że generalnie się z Panem zgadzam to jednak nie spodobał mi się ten sposób argumentowania.
K
k88
12 czerwca 2013, 07:13
ja uważam że mieszkanie razem jak najbardziej rozwija, jak sie kogoś widzi raz czy dwa w tyg to po ślubie może okazać się kimś zupełnie innym, pozatym jak ktoś konczy edukacje chce sie troche usamodzielnic to wynajmowanie we dwoje każdy z osobna kosztuje 2x tyle co razem i w dzisiejszych czasach to nie jest żaden problem znaleźć mieszkanie dla pary, sam bardziej wolałbym wynajac parze niż młodym co moze beda nie wiadomo ile imprezować czy jak para zawsze mysli już troche dojrzalej, a co do seksu przedmałżeńskiego jeśli ta córka była by rozsadna i miała już parę lat a jej facet tez taki był do dlaczego im bronić? wg mnie seks rozwija każdy zwiazek, mówie to na przykładzie swojego zwiazku i z obserwacji zwiazków swoich znajomych.
12 czerwca 2013, 00:41
Pan Pulikowski, niezależnie od tematyki swojego doktoratu, ma wiele racji i trudno się nie zgodzić z jego argumentami. Zawsze podchodziłam sceptycznie do mieszkania dwojga młodych ludzi razem przed ślubem, a powyższa wypowiedź tylko potwierdza moje zastrzeżenia.
T
tak
11 czerwca 2013, 23:59
alinko, Bóg nie ma doktoratu z budowlanki, a mówi to samo. Kto powiedział, że w życiu musi być łatwo? Zwłaszcza jeżeli chcesz żyć godziwie.
T
tak
11 czerwca 2013, 23:54
Drodzy Obrońcy  seksu przed ślubem, Nie poprawiajcie Pana Boga.  Jest jasne przykazanie „nie cudzołóż” co odnosi się także do  stosunków przedmałżeńskich. Tu na forum widzę jakieś kombinowanie,  „małżeństwa” na próbę itd. Próbować to se można żelazko a nie człowieka. Najczęstszym efektem nie tylko mieszkania razem, ale „bycia ze sobą” jest smutny stan zasiedzenia;  emocje się już wypaliły,  ale zostało przyzwyczajenie, ze sobą nudno, ale bez siebie życie jest jakieś puste. I tak z przyzwyczajenia ciągnie się ten wózek, czasami przerywając „bycie ze sobą”  , czasami nie. Nie mówię, że tak jest zawsze, ale jest dość często.  Dla prawdziwego katolika, a nie tego, który Panu Bogu dyktuje co jest dla niego dobre,  ślubowanie przed Bogiem w najświętszym sakramencie jest najważniejszym zobowiązaniem. Nie wyobrażam sobie , że można rzeczywiście kochać Boga i być mu niewiernym, lekceważyć Go poprzez lekceważenie tego co mu się uroczyście przysięgło. Gdy bierze się poważnie swoje przyrzeczenia wtedy człowiek w imię wierności Bogu i współmałżonkowi jest gotów do wielu poświęceń, a jeszcze jeżeli druga strona myśli podobnie to szanse na sukces w małżeństwie stają się coraz większe. Albo wierzymy w Boga , a zatem w to, że jest też mądrzejszy od nas, albo my uważamy się za mądrzejszych i nie jesteśmy w stanie Mu zaufać, ale to jest nasz wybór i nie wińmy za swoje porażki  Boga i Kościoła. Sami wybraliśmy. Pouczanie Kościoła jest śmieszne.  To nie Kościół wymyślił, że spanie ze sobą przed ślubem jest grzechem. Czy rzeczywiście  wierzycie w to, że Kościół nie widzi i nie ubolewa, że poprzez jego stosunek do czystości przedmałżeńskiej, wielu młodych od niego odchodzi? Ale co ma robić? Sprzeniewierzyć si ę Bogu? Przecież to nonsens.
E
Ewa
11 czerwca 2013, 23:38
Lubię p. Pulikowskiego, ale niestety jego argumenty nie przekonują mnie. Ja nie mieszkam z moim Chłopakiem ale  jestem w takiej sytuacji że napewno to taniej. W kwestii seksu trochę wrzuca wszystkich do jednego worka, jak napalone zwierzęta, którym nic innego w głowie, żyją tylko seksem i nie potrafią się od niego powstrzymać co przekłada się na "poznanie" drugiej osoby. W moim przypadku nic się nie sprawdza, nic mnie nie przekonuje tym razem. Nie mieszkamy ze sobą a jedyny argument jest gdzieś głęboko w sercu- chęć zostawienia czegoś "na później". Odkrywania siebie stopniowo... i posiadanie czystego serca.
A
alinka
11 czerwca 2013, 23:04
Nie krytykuję samego tematu wypowiedzi, tylko mylące użycie tytułu dr przed nazwiskiem bez wyjaśnienia że to doktorat z budowlanki. Ten pan dla mnie nie jest autorytetem w sprawach rodzinnych, nie posiada koniecznych kompetencji i nie znam ani jednego szczęśliwego małżeństwa kierującego się dokładnie jego wskazówkami, za to znam wiele małżeństw, którym te wskazówki odebrały radość życia. Po chrześcijańsku raczej nie oznacza po pulikowsku...
M
Marek
11 czerwca 2013, 22:54
Ciekawe jak jest mozliwe wspolne mieszkanie przed slubem i nie uprawianie seksu??. To musialyby byc jakies osoby strasznie oschle seksualnie albo pokaleczone przez zycie. Normalnie dwoje ludzi, ktorzy sa razem z milosci tak ciagnie do siebie, ze proba mieszkania przed slubem bylaby nie do przejscia dla czystosci przedmalzenskiej. Widzialem wiele slubów par, ktore mieszkaly przed slubem razem, uprawialy seks itd. i w momencie slubu jak na nich patrzylem to bylo widac zero autentycznej radosci, pragnienia, szczescia. Tylko wygladali na takich, ktorzy sie kompletnie wyprztykali przed slubem i teraz szli jakos tak smutno do obowiazku malzenstwa. Widzialem tez kilka razy pary ktore wszystko zostawily sobie na po slubie i to bylo cos pieknego:)
D
delibero
11 czerwca 2013, 22:00
Oczywiście każdy kto chce mieszkać z partnerem przed ślubem lub już mieszka znajdzie 1000 argumentów "za", ale czy to parze wyjdzie na złe czy na "nijakie" - okaże się oczywiście za późno. Ja tam wolę nie ryzykować - niemieszkanie ze sobą przed ślubem prawdziwej miłości nie zaszkodzi. Poza tym nie wyobrażam sobie tego z jeszcze jednego powodu - jak to jest - mieszkam z partnerką/partnerem, jest ślub, wesele i co? Potem dalej mieszkam i jest tak samo, zero celebracji małżeństwa - wraca się do codzienności, nic poza tym że można do siebie mówić "mężu" "żono", bo wszystko inne zostało ujawnione przed zawarciem związku małżeńskiego.
K
KISJV
11 czerwca 2013, 21:30
Mieszkanie przed ślubem to dawanie złego przykładu innym i nieuczciwość wobec społeczeństwa, nie wiadomo bowiem co to za związek. Jak para chce mieszkać razem przed ślubem, to niech chociaż wezmie ślub cywilny, będzie uczciwiej.
G
Gre
11 czerwca 2013, 20:52
Nie mieszkać przed ślubem, każdy katolik o tym musi wiedzieć,chyba że jest kolejnym niewierzącym praktykującym jakich większość .
PG
Piotr G.
11 czerwca 2013, 20:25
Młodzi powinni mieszkać razem przed ślubem ze względu na to by dzielić ze sobą sprawy życia codziennego, przebywać w przeróżnych sytuacjach, poznawać się wzajemnie i stwierdzić czy faktycznie ta dana osoba i ja odpowiadamy sobie, czy potrafimy iść na kompromisy, czy się zgadzamy po prostu i czy jest nam razem po prostu dobrze. Co do czystości przedmałżeńskiej to jestem za nią, ale zabranianie mieszkania razem parze przed ślubem jedynie dlatego aby nie doszło do współżycia nie jest najrozsądniejsze - fakt, gdy mieszka się oddzielnie to nie ma tylu pokus, ale nie ma też możliwości poznania się w codzienności, często tej ciężkiej i szarej. Inaczej wygląda związek gdy para spotyka się nawet codziennie, ale tylko na powiedzmy na kilka godzin - tak ludzie się nie poznają, nie oszukujmy się.
L
Leila
11 czerwca 2013, 19:51
P.S. Seks jest ważną częścią człowieczeństwa i związków międzyludzkich. Potwierdzają to wszyscy, którzy zajmują się seksem (Fromm, Sternberg). Oczywiście nie jest podstawą związku, ale pomijanie czy negowanie go nie jest możliwe, a to właśnie robi Pan Doktor, demonizując wszystko aż w dwójnasób. Po co? Żeby odstraszyć? Jeśli tak, to powinien już dawno zrozumieć, jako Doktor chociażby, że straszenie nie pomaga...
L
Leila
11 czerwca 2013, 19:51
To największe głupoty jakie w życiu słyszałam. "Badania potwierdzają..." Wspaniale. Takim zdaniem można "potwierdzać" każdą, nawet najbardziej śmieszną tezę. Może jakieś źródło? Niedopasowanie psychiczne... To chyba jakieś nowe pojęcie. Pomiędzy kobietą a mężczyzną istnieją różnice w sferze poznawczej i reaktywności emocjonalnej, chociaż dopisywanie kobietom większej dozy "kobiecych" uczuć powoli odchodzi do lamusa i słusznie. Ale jednak Pan Doktor chyba wie wszystko lepiej. Taniość mieszkania i trudność z jego znalezieniem? Najpierw Pan Doktor mówi o mieszkaniu a za chwilę mówi o POKOJACH; jeśli dla Pana Doktora to to samo, o gratuluje. Może niech się przeniesie sprzed tego kominka do jakiegoś pokoju. Oczywiście że jest taniej. A dodatkowo jest taniej jeśli chodzi o koszty poniesione przy zamieszkaniu przed ślubem w porównaniu do zamieszkania razem zaraz po: w pierwszym przypadku dwoje ludzi już się "dotarło", w drugim zaczyna się ustawianie codziennego życia według własnych przyzwyczajeń i wzorców wyniesionych z domu, czyli popularna bitwa o skarpetki... A tak bardziej na poważnie: uważam, że traktowanie wspólnego mieszkania narzeczonych przed ślubem i robienie z tego wielkiego halo, np w kontekście spowiedzi przedmałżeńskiej, jest reliktem który powinien ulec restrukturyzacji. Młodzi albo nie przyznają się księdzu do tego, bo się boją reakcji, która niekiedy jest taka, jakby co najmniej kogoś zabili, albo najzwyczajniej w świecie odchodzą od kościoła, w którym postrzegani są jako niebotyczni grzesznicy. Bo mieszkają razem... Bo uprawiają seks w swoim łożku, w swoim mieszkaniu. Tymczasem młodzi spotykający się gdzieś cichaczem i uprawiający seks gdzie popadnie- są traktowani w oczach koscioła lepiej.... Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Większość nastoletnich ciąż jednak nie bierze się ze związków "mieszkających razem". Łatwiej z brzuchem dostać ślub niż z etykietką "grzesznika, mieszkającego z narzeczonym przed ślubem".
W
Wierzaca
11 czerwca 2013, 19:42
Mam 32 lata, jestem od prawie 2 lat w zwiazku z moim 5 lat starszym partnerem, mieszkamy od 9 miesiecy razem w 2 pokojowym mieszkaniu. I nie zamieszkalismy po to, by razem spac w jednym lozku i spedzac wspolnie noc. Zycie codzienne niesie tak wiele przezyc kazdego dnia, stresow i problemow np. z praca, studiami itp, ktore trzeba wspolnie odpowiedzialnie rozwiazywac, ze naprawde nie o seksie glownie myslimy, nawet wtedy jak idziemy razem spac. Ale kochamy sie nawzajem w zyciu codziennym i pomagamy sobie i staramy sie wspolnie ze soba rozmawiac, o tym np.  jak minal nam dzien itp. chociaz nie zawsze mamy sily, ale wtedy po prostu jestesmy razem. A slub? Tak myslimy o tym, chociaz zareczyn jeszcze nie bylo. Ale na pewno zamieszkanie razem na stale bez slubu nie ma dla mnie sensu i przyszlosci. 
AG
Ania GK
11 czerwca 2013, 19:19
A propos taniości, to myślę, że ludziom zwykle chodzi o to, że drożej jest jak 2 osoby żyją samodzielnie, wynajmują mieszkanie w pojedynkę - wtedy suma wydatków na pewno jest mniejsza .... Z kolei dopasowanie psychiczne  - racja, że to jest proces, który może się nawet nie zakończyć; ale w takim razie dlaczego istnieje droga unieważnienia małżeństwa z uwagi na niedojrzałość psychiczną / emocjonalną współmałżonka? Wychodzi na to, że czasami można się bawić w psychologa, a czasami nie. I czy na pewno uczciwiej, moralniej jest "kombinować" już po zawarciu małżeństwa? Mimo wszystko wielki szacunek dla wszystkich, którzy świadomie decydują się na poczekanie. Jeśli robią to z przekonaniem i wiarą, chwała im za to.
P
popieram
11 czerwca 2013, 18:54
Popieram mieszkanie młodych razem przed ślubem!!!!!!! W 100 %.
RJ
Robert Jęczeń
11 czerwca 2013, 15:33
Z żoną nie mieszkaliśmy razem przed ślubem a i tak się rozwiedliśmy.
Ż
Żółta
11 czerwca 2013, 14:32
Slusznie, bzdury gada, a i ten kominek w tle też taki pretensjonalny i nie zachęca ;-) Argumenty na zasadzie "młodzież jest zła i głupia".
J
ja
11 czerwca 2013, 13:30
jakieś trochę bzdury pan opowiada: na szczęście trudno znaleźć pokój parze...
M
Magda
11 czerwca 2013, 13:25
Wszędzie tylko seks.. Młodzież w życiu pragnie tylko seksu.. Tak to zrozumiałam
C
czajnik
11 czerwca 2013, 11:53
Białe małżeństwo jest kategorią religijną, nie kulurową. I konsekwentnie - można mieszkać razem, nie dzieląc "łoża", można nie mieszkać razem, dzieląc "stół".  Widzę, co robią młode pary, które boją się łamać to dziwne "tabu": umawianie się, żeby wspólokatorki/współokatorzy wyszli na noc, jedzenie obiadów na mieście, byleby jeść je razem, przesiadywanie do późnych godzin nocnych u wybranka/wybranki, byleby spędzać razem czas.  I choć sam sobie teraz zaprzeczę, zdaję sobie ze smutkiem sprawę, że "zakaz" mieszkania razem jest potrzeby i w  przypadku młodych osób (które jeszcze choć trochę zwracają uwagę na takie rzeczy - zwyczajnie "boją się piekła"), bywa przydatny.
11 czerwca 2013, 11:39
@czajnik Małżeństwo (kulturowe) to współdzielenie "stołu" i "łoża" przez dwie osoby róznej płci, które wybieraja wspólne życie. Jeśli zamieszakamy razem, chcąc byc razem - jedno dla drugiego - ogranizujemy sobie wpolnie, życie unikając pożycia to zyjemy jak białe małżeństwo. Wbrew pozorom wspolne zamieszakanie osób chcących byc razem to gest zawarcia małżeństwa (oczywiście zazwyczaj nieskaramentalnego bo rozerwalnego z zamysłu zamieszkujących).
C
czajnik
11 czerwca 2013, 11:27
"- chodzi o to by nie chcieć, jak się chce to okazja się znajdzie" oczywiście, ale można nie chcieć, mieszkając razem "- i chodzi o toby nie stwarzać notorycznie okazji i życ jak białe małżeństwo" można stwarzać notoryczne okazje, nie mieszkając razem; a skoro odwołujemy się tylko do "noclegu", to nie miaszkając również można żyć jak białe małżeństwo - spędzając razem całe dnie. Zresztą wydaje mi się, że kategoria "białego małżeństwo" jest tu niefortunna, ponieważ nie można żyć jak "białe małżeństwo", nie będąc małżeństwem;)
11 czerwca 2013, 10:18
czajnik - chodzi o to by nie chcieć, jak się chce to okazja się znajdzie - i chodzi o toby nie stwarzać notorycznie okazji i życ jak białe małżeństwo to może lepiej w dwu pokojach z dwoma kuchniami i dwoma łaziankami oraz drzwiami zewnętrznymi przy każdym pokoju, kuchni i łazience... ;-)
C
czajnik
11 czerwca 2013, 09:51
 - Czy mieszkanie razem mysi się wiązać z seksem? Jeśli młodzi chcą wytrwać w czytości, to wytrwają, jeśli nie chcą, to ani dystans 400 kilometrów im nie przeszkodzi, ani hordy współlokatorów.   - Mieszkanie w jedym pokoju jest złe, ale co z mieszkanie w jedym mieszkaniu w dwóch róznych pokojach? Zwykła hipokryzja.