Religie świata w dialogu

Religie świata w dialogu
Religie świata w dialogu "Święty Wojciech"
Udo Tworuschki / Wydawnictwo Święty Wojciech

Jak islam ocenia chrześcijaństwo? Czy między buddyzmem a judaizmem zachodzą jakieś podobieństwa? Ile hinduscy uczeni wiedzą o Biblii? I jak każda z religii patrzy na pozostałe? Gdzie spotykają się w wierze, a gdzie są nie do pogodzenia?

Książka ta pokazuje, jak postrzega się wzajemnie i jak ocenia pięć wielkich religii świata: judaizm, chrześcijaństwo różnych wyznań, islam, hinduizm i buddyzm. Uczy, jak rozwijać wzajemne relacje, które instytucje i organizacje angażują się w dialog międzyreligijny i jak wygląda współpraca między religiami w różnych krajach i na różnych kontynentach.

WYDZIEDZICZONA SYNAGOGA CZY NIEZASTĄPIONY PARTNER?
SPOJRZENIE NA JUDAIZM

Znany jest w historii sztuki motyw dwóch kobiet: niewidomej (lub z zawiązanymi oczami) oraz widzącej; symbolizują one odpowiednio Synagogę (synagoga) i Kościół (ecclesia), wyrażając dominujący przez stulecia klimat w relacjach chrześcijańsko-żydowskich. W nowej debacie teologicznej używa się natomiast metafory odsyłającej do stosunków rodzinnych: matka - córka. Jednak najchętniej mówi się dziś o dwóch siostrach, ponieważ dopiero ten obraz uwzględnia fakt, że zarówno dzisiejszy judaizm, jak również współczesne chrześcijaństwo zawdzięczają swe istnienie wspólnym żydowskim korzeniom i okolicznościom, które każda z tych tradycji przyjęła i rozwijała na swój sposób. Prezentowane tu uwagi o Kościele katolickim odnoszą się w znacznej mierze do całego chrześcijaństwa, zwłaszcza do okresu, gdy nie było ono podzielone.

Pierwsza kwestia przyciągająca naszą uwagę dotyczy chronologii powstawania religii monoteistycznych, czyli judaizmu, chrześcijaństwa i islamu (ewentualnie również bahaizmu). Z perspektywy historii religii wszystkie młodsze religie rozwinęły się na gruncie starszych, przejmując lub modyfikując wiele ich elementów. Mamy tu do czynienia z pewną prawidłowością: każda religia zależna jest w procesie formowania od tych, które istniały przed nią, wykazując względem nich silną konieczność uprawomocnienia swej egzystencji, podczas gdy względem młodszych religii nie przejawia takiej potrzeby w ogóle, a jeśli przejawia, to w ograniczonym zakresie. W odniesieniu do młodszych religie są „samowystarczalne", uznając z reguły wszystkie późniejsze za herezje. Naszym celem nie jest szczegółowe rozwinięcie tej tezy lecz ukazanie mechanizmów funkcjonowania tego procesu.

Druga kwestia dotyczy przyczyn licznych konfliktów żydowsko-chrześcijańskich oraz szczególnej bliskości obu tych religii; podobnie jak w życiu osobistym i politycznym, tak również między religiami największe napięcia powstają nie między stronami oddalonymi, lecz pośród bliskich; im większe wzajemne zaufanie, im więcej wspólnych cech i elementów, tym więcej podstaw i powodów do wzajemnych konfliktów. Z moim sąsiadem czy krewnym spieram się częściej niż z panem X czy Y; z Francją Niemcy prowadziły wojny częściej niż z Chinami; z judaizmem chrześcijaństwo miało bardziej napięte stosunki niż z buddyzmem.

Ostatnia, prowokacyjna teza, dotycząca relacji chrześcijańsko-żydowskich, nabiera szczególnej ostrości w perspektywie dzisiejszych sporów o to, czy chrześcijaństwo i judaizm są rzeczywiście dwiema różnymi religiami. Patrząc z perspektywy fenomenologii religii, na pytanie o podział między tymi dwiema tradycjami należy odpowiedzieć pozytywnie, pojawiają się jednak również kontrargumenty, i to - co ciekawe - po obu stronach. Jeśli ktokolwiek uzna te stwierdzenia za przesadzone, niech weźmie pod uwagę fakt, że relacjami Kościoła katolickiego do judaizmu nie zajmuje się - jak można by oczekiwać - Papieska Rada do spraw Dialogu Międzyreligijnego, lecz Papieska Rada do spraw Jedności Chrześcijan.



[1] Autorzy niektórych polskich przekładów (np. Biblii Poznańskiej) pojawiający się w Janowej redakcji ewangelii termin loudaioi (jakim nazywano tam adwersarzy Jezusa) oddali słowem „Judejczycy", nie „Żydzi" - by zaznaczyć, iż autor biblijny nie utożsamiał wrogów Jezusa z całym narodem żydowskim ani ze wszystkimi wyznawcami tej religii (przyp. red.).

[2] Cytaty biblijne w polskim brzmieniu za: Pismo Święte. Stary i Nowy Testament, w przekładzie z języków oryginalnych, opracował zespół pod red. ks. Michała Petera (Stary Testament) i ks. Mariana Wolniewicza (Nowy Testament), Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 2007 (Biblia Poznańska).

 

Władze rzymskie oficjalnie uznały chrześcijaństwo za odrębną religię mniej więcej za panowania cesarza Nerona; tym samym (w przeciwieństwie do pozostałej części judaizmu) utraciło ono status religio licita (religii dozwolonej), a jego wyznawcy stali się obiektem prześladowań. Wewnętrzne napięcia między obiema grupami doprowadziły do zaostrzenia polemik, szczególnie ze strony - znajdujących się w gorszej sytuacji prawnej - chrześcijan. Pytania o właściwą interpretację Pisma oraz tożsamość prawdziwego Izraela stawiano z coraz większą zawziętością. Wypowiedź Melitona z Sardes (zm. ok. 190), nazywającego żydów „zabójcami Boga", należy do najsmutniejszych przykładów formułowanych wówczas zarzutów i obelg.

Sytuacja stała się dramatyczna w IV wieku, gdy cesarz Konstantyn zwrócił się w stronę chrześcijaństwa, co poskutkowało zmianą systemu politycznego. Od tego momentu groźba urzeczywistnienia tego, co wypowiadano dotąd w polemikach, stała się realna. Teologiczne sformułowania tej epoki w pełni odzwierciedlają pogarszający się status żydów w cesarstwie, co chrześcijaństwo wykorzystywało dla umocnienia swej politycznej tożsamości. I tak na przykład ok. roku 500 biskup Fulgencjusz z Rüspe miał głosić, że „nie tylko wszyscy poganie, lecz również wszyscy żydzi i wszyscy heretycy i schizmatycy, którzy poza Kościołem katolickim teraźniejsze kończą życie, pójdą w ogień wieczny..."[1]. Sobór Florencki w 1442 roku potwierdził swoim autorytetem owo stanowisko jako powszechne w Kościele. Odmawianiu żydom możliwości zbawienia towarzyszyło przekonanie, że z powodu swej zatwardziałości Synagoga utraciła dziedzictwo na rzecz Kościoła. Ulubionym sposobem dowodzenia wyższości chrześcijaństwa stały się publiczne dysputy; w Hiszpanii o ich tematyce - a niekiedy i o wyniku - decydowały autorytety świeckie i kościelne. Przymuszanie do chrztu oraz opowieści o profanacji hostii i mordach rytualnych, jakich wspólnoty żydowskie miały się dopuszczać na chrześcijańskich chłopcach, dopełniają obrazu.

Nie wolno jednak pomijać faktu, że w tym samym czasie istniały również przyjacielskie relacje między chrześcijanami i żydami. Należy także pamiętać, najwyższe autorytety świeckie i kościelne (cesarz i papież) włączyły się konstruktywnie w obronę żydów - jednak nie wywierały wystarczającego nacisku na szlachtę i kler, których ataki nie zawsze można było powstrzymać. W tym właśnie kontekście należy patrzeć na rzeź nadreńskich żydów na początku pierwszej wyprawy krzyżowej.

Ponieważ przedmiotem tego tekstu jest nie historyczna analiza rozwoju relacji międzyreligijnych, lecz prezentacja stanowiska Kościoła katolickiego, wystarczy zasygnalizować, że czasy nowożytne nie przyniosły w tej sprawie żadnych istotnych zmian. Zjawiska takie jak prześladowania rasowe i próby zagłady pozostają poza bezpośrednią odpowiedzialnością Kościoła - nawet jeśli czasem podejmuje się próby zamazania tych różnic. W dyskusji na temat roli Kościoła (Kościołów) w czasach narodowego socjalizmu chodzi dziś o poważne potraktowanie pytania, na ile ówczesne stanowiska teologiczne miały udział w tworzeniu klimatu, w którym mogło dojść do powstania tak wynaturzonych idei jak próba całkowitej zagłady żydów. Z drugiej strony należy zapytać, dlaczego to nie Kościół (Kościoły) miał(y) odwagę zaprotestować - czynili to konkretni chrześcijanie, żyjący autentyczną wiarą.

Wiek XX przyniósł nie tylko okropności szoah, lecz także radykalną odnowę refleksji Kościoła katolickiego i nowe spojrzenie na judaizm. Nie mając możliwości zarysowania w tym miejscu szczegółów wszystkich istotnych elementów i etapów, wskażemy tylko na niektóre z nich.

Do najważniejszych należy opracowana podczas Soboru Watykańskiego II i opublikowana w 1965 roku Deklaracja o stosunku Kościoła katolickiego do religii niechrześcijańskich (Nostra aetate)[2]. Ten mający fundamentalne znaczenie dokument prezentuje nowy, przełomowy sposób myślenia i mówienia o judaizmie. Duch otwartości tego ważne go dla całego Kościoła tekstu przenika wiele późniejszych oficjalnych dokumentów kościelnych, aczkolwiek jeszcze nie wszystkie. Dlatego deklaracja ta jeszcze bardzo długo będzie wyznaczała drogę Kościoła.

Drugie istotne wydarzenie dotyczy liturgii. O ile do niedawna Kościół katolicki modlił się w wielkopiątkowej modlitwie wiernych pro perfidis Judaeis („za wiarołomnych żydów"), o tyle w 1970 roku tekst ów zmodyfikowano; dziś brzmi on następująco:

Módlmy się za Żydów, do których przodków Pan Bóg przemawiał, aby pomógł im wzrastać w miłości ku Niemu i w wierności Jego przymierzu[3].

Można tylko przypuszczać, jakie przemiany świadomości towarzyszyły tworzeniu tej nowej formuły.

Trzecim znakiem jest prośba o przebaczenie, którą 26 marca 2000 roku w specyficznej formie wyraził Jan Paweł II przy Ścianie Płaczu w Jerozolimie[4]. Nawet jeśli krytycy - nie bez racji - wyrażają ubolewanie że w tym tekście, jak również w towarzyszących mu dokumentach, mówi się o winie nie Kościoła, lecz poszczególnych chrześcijan, to jednak nie można nie zauważyć ogromnego znaczenia tego kroku, jak również faktu, ze został on pozytywnie przyjęty przez adresatów.

W przypadku zagadnień tak istotnych jak przymierze Boga ze ludem pytanie o Jezusa jako Mesjasza i Syna Bożego oraz uniwersalny charakter Jego zbawienia - Kościół w swych oficjalnych wypowiedziach uwzględnia refleksję teologów, dotyczącą relacji międzyreligijnych. W procesie tej refleksji i konkretnych spotkaniach Kościół odkrywa na nowo że - wbrew temu, co głosi wspomniana już tutaj teoria „wydziedziczenia" - Przymierze Boga z Izraelem, nigdy nie zerwane, ma ogromne znaczenie dla chrześcijańskiej tożsamości. Kościół podejmuje refleksję nad prawdą, którą głosi - prawdą, że Bóg nie tylko stał się człowiekiem, ale przyjął konkretną postać: Żyda. Poważni teologowie nie deprecjonują już judaistycznego przekonania, że Jezus nie jest Mesjaszem ani Synem Bożym (jako obiektywnie niepełnego i błędnego), lecz widzą w nim zagadnienie dotyczące istotnego wymiaru Zbawienia. W tym kontekście na pytanie o to, jak dziś w katolicyzmie postrzegany jest judaizm, można odpowiedzieć następująco: judaizm jest dla dzisiejszego Kościoła katolickiego partnerem, z którego ten nie może zrezygnować.



[1] Fulgentius Ruspensis, Defide 79, Liber unus, w: Jacques Paul Mignę, Patrologia Latina t 65 Pans 1844-1855, s. 704 (tekst łaciński). [Przekład polski: Św. Fulgencjusz, biskup w Rüspe,' O wierze, czyli o regule prawdziwej wiary do Piotra, z oryginału łacińskiego przełożył i opracował o. Władysław Szołdrski CSSR, w: Studia i teksty patrystyczne. Antologia patrystyki iroszkockiej oraz Fulgencjusz z Rüspe, „O wierze", przełożył i opracował W. Szołdrski, całość opracował Andrzej Bober SI, Kraków 1967].

[2] Zob. tekst deklaracji: Sobór Watykański II. Konstytucje, dekrety, deklaracje, nowe tłumaczenie, Poznań 2002, s. 333-337.

[3] Mszał Rzymski dla diecezji polskich, Poznań 1986, s. 137.

[4] Pełny tekst prośby zob. Hans Hermann Henrix, Judentum und Christentum. Gemeinschaft wrdcr Wdlen, Kevelaer 2004, s. 79 [tekst polski zob. GN 13/2000 - przyp. tłum.].

 

Chrześcijańskie przekonania dotyczące islamu aż do drugiej połowy XX wieku pełne były stereotypów takich jak te: islam jest fałszywą religią, Mahomet fałszywym prorokiem, a Koran - fałszywym Pismem. Wobec przekonania chrześcijan, że „posiadają" ostateczne Objawienie, religia młodsza niż chrześcijaństwo musiała w sposób konieczny zostać poddana odpowiedniej obróbce teologicznej. Stronie katolickiej udało się to dopiero na Soborze Watykańskim II (1962-1965). Ten „kopernikański przewrót" będzie przedmiotem drugiej części naszych rozważań. Pierwsza natomiast ukazuje ogólny przegląd dotychczasowej „historii postrzegania" islamu. W zakończeniu zarysujemy posoborowy rozwój zasygnalizowanej problematyki.

Pierwsze próby „sklasyfikowania" islamu, jakie podjęło zachodnie (łacińskie) chrześcijaństwo, miały orientację biblijną. Najpierw złagodzono ostry rozdział między chrześcijanami a „saracenami", uznając tych drugich za dzieci Hagar, jednej z żon Abrahama. Beda Czcigodny (672­735) włączył ich w ten sposób w ówczesny obraz świata. Na początku IX wieku natomiast pojawiła się w Hiszpanii interpretacja apokaliptyczna: saracenów uznano za zwiastunów Antychrysta. Od czasów wypraw krzyżowych (1096) kształtował się w zachodnim chrześcijaństwie obraz islamu, który - z wyjątkiem nielicznych aspektów - rzadko odpowiadał rzeczywistości. Szczególnie popularny sposób ukazywania (złego) Proroka wyrażają najdobitniej te oto słowa: „Można bez obaw źle mówić o kimś, kogo złośliwość przerasta wszelkie możliwe do wypowiedzenia zło"[1]- W połowie XII wieku coraz częściej podejmuje się próby racjonalnej oceny islamu. Opat z Cluny, Piotr Czcigodny (1094-1156) zleca - na własny koszt - angielskiemu uczonemu Robertowi z Ketton opracowanie pierwszego tłumaczenia Koranu na łacinę, aby przez wykazanie niespójności Świętej Księgi nawrócić muzułmanów na chrześcijaństwo. Przez stulecia to właśnie tłumaczenie było punktem odniesienia. Piotr Czcigodny, mimo że uważał islam za „kloakę wszystkich herezji", potrafił przyjąć takie oto stanowisko: „Nie atakuję was bronią, jak czynią to często niektórzy z nas, lecz słowami; nie używam przemocy, lecz rozumu; nie okazuję wam nienawiści, lecz miłość"[2].

Racjonalne i „naukowe" opracowania, jakimi w XII wieku obrodziły kontakty z islamem, nie przyniosły jednak większych owoców. Stawiając sobie za cel przeprowadzanie pokojowych debat międzyreligijnych, Rajmund Lu Hus (1232-1316) i Mikołaj z Kuzy (1401-1464) aranżowali literackie debaty religijne. Tego typu dyskusje na wysokim poziomie na Zachodzie - w przeciwieństwie do Wschodu - w ogóle nie były znane. Pochodzący z Majorki Rajmund Lullus w swej Księdze o poganinie i trzech mędrcach zamieścił filozoficzną debatę między chrześcijaństwem, judaizmem i islamem, która miała doprowadzić do zgody (concordantia). Przypisuje on jednemu z mędrców taką oto wizję: „O Boże! Jakże byłoby wspaniale, gdybyśmy [...] mieli jedno prawo i jedną wiarę"[3]. Celem Mikołaja z Kuzy była jednak nie tyle zgoda, co jedność religii. Wyobrażał sobie nawet sobór, na którym wykazano by, że wszystkie religie są zgodne w swej istocie. Temu przedsięwzięciu miało służyć nawet jego Przesiewanie Koranu [Cribratio Alkorani], którego celem było - w założeniach autora - wyjaśnić Koran z perspektywy Ewangelii, a dokładniej rzecz biorąc: „przesiać" Koran i wykryć jego biblijne treści. W jaskrawym przeciwieństwie do wizerunku islamu proponowanego przez wspomnianych tutaj ugodowo zorientowanych uczonych pozostaje obraz tej religii, jaki przynoszą katechizmy z okresu kontrreformacji, prezentujące główny nurt teologii.

Nowe światło na islam rzuciło oświecenie, a szczególnie rozwijające się na przełomie XIX i XX wieku następujące dyscypliny naukowe: religioznawstwo, orientalistyka i arabistyka. Przygotowały one grunt pod właściwe rozumienie islamu, przyczyniły się również do rewizji istniejącego w Kościele od stuleci wizerunku tej religii.

„Odnowę" postawy najwyższego autorytetu Kościoła wyrażają dokumenty Soboru Watykańskiego II, który w Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium (w numerze 16) oraz w Deklaracji o stosunku Kościoła katolickiego do religii niechrześcijańskich Nostra aetate (DRN 3) wyraźnie mówi o wierze muzułmanów.

W Lumen gentium (KK 16) czytamy:

Ci wreszcie, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, w rozmaity sposób przyporządkowani są Ludowi Bożemu. [...] Ale plan zbawienia obejmuje także i tych, którzy uznają Stworzyciela, wśród nich głównie muzułmanów, oni bowiem wyznając, iż zachowują wiarę Abrahama, czczą wraz z nami jedynego i miłosiernego Boga, który będzie sądził ludzi w dniu ostatecznym.

Dokument przyjmuje w tym miejscu „inkluzywny" model przyporządkowania religii Ludowi Bożemu. Najbliżej są żydzi, potem muzułmanie, a następnie reszta ludzi religijnych, względnie poszukujących. Wszyscy mogą „dostąpić zbawienia" - również ci, którzy nie wyznają wprost swej przynależności do Jezusa Chrystusa. W passusie poświęconym islamowi wskazano pięć istotnych i zgodnych w obu tradycjach elementów wiary: uznanie Stwórcy, dziedzictwo wiary Abrahama, wspólne oddawanie czci jedynemu Bogu, miłosierdzie Boże, jak również oczekiwanie sądu w Dniu Ostatecznym. W opinii ojców soborowych te wspólne elementy należy uznać za bezsporne i wykorzystać za podstawę apelu, który zawiera DRN 3:

Nawet jeśli w ciągu wieków powstawały między chrześcijanami a muzułmanami liczne spory i uczucia wrogości, święty Sobór zachęca wszystkich, aby zapominając o tym, co było, czynili szczere wysiłki zmierzające do wzajemnego zrozumienia i dla dobra wszystkich ludzi dbali wspólnie o sprawiedliwość społeczną, do­bro moralne, a także o pokój i wolność oraz je wspierali.

W tym samym punkcie deklaracji (DRN 3) zaprezentowano - w sposób ostrożny i potwierdzający znajomość przedmiotu - wybrane zasady wiary muzułmanów oraz wyrażono zatroskanie o zachowanie postawy szacunku:

Kościół spogląda z szacunkiem również na muzułmanów, czcicieli Jedynego Boga, żyjącego i samoistnego, miłosiernego i wszechmocnego, Stworzyciela nieba i ziemi, który przemówił do ludzi. Starają się również poddawać z całej duszy Jego ukrytym postanowieniom, tak jak podporządkował się Bogu Abraham, do którego islamska wiara chętnie się odwołuje. Jezusa wprawdzie nie uznają za Boga, czczą go jednak jako proroka, a Jego dziewiczą matkę, Maryję, darzą szacunkiem i niekiedy pobożnie Ją wzywają. Oczekują nadto dnia sądu, kiedy Bóg odda zapłatę wszystkim wskrzeszonym ludziom. Dlatego cenią życie moralne i czczą Boga szczególnie przez modlitwę, jałmużnę i post.

Wspólne oddawanie czci jednemu, czy też jedynemu, Bogu wskazuje ~ podobnie jak w LG 16 - na teocentryczną perspektywę soboru. Dokument odwołuje się do bardzo ważnego dla muzułmanów tzw. „Wersetu Tronu" (2,255), w którym Bóg zostaje przedstawiony jako „Żyjący", „Istniejący" i „Ogromny". W zdaniu: „Ten, który przemówił do ludzi" podjęto ostrożnie kontrowersyjną kwestię objawienia i - jak się wydaje - ukazano islam jako religię powstałą z Boskiej inspiracji. Fakt, że muzułmanie „starają się poddawać z całej duszy Jego ukrytym postanowieniom" jest trafnym wyjaśnieniem znaczenia samego terminu „islam" Zdanie uzupełniające: „Jezusa wprawdzie nie uznają za Boga" wskazuje ostrożnie na istotną różnicę. Słowa deklaracji dotyczące oddawania czci Bogu, „szczególnie przez modlitwę, jałmużnę i post", odnoszą się do „pięciu filarów islamu". W końcowych słowach doceniono również starania muzułmanów o życie moralne.

„Recepcję" tekstów soborowych można też ocenić krytycznie. Islam postrzegany jest przez porównanie i w odniesieniu do chrześcijaństwa, w myśl zasady: u „innych" doceniamy to, co przypomina „nasze", natomiast to, co jest specyficznie islamskie, pomijamy.

Generalnie dokument nie mówi wprost o islamie, lecz o muzułmanach i islamskiej wierze. Islam nie jest tu postrzegany jako religia o szczególnym charakterze społecznym ani też jako powołana do pokonywania wszystkich różnic wspólnota (umma), domagająca się integralnego i uniwersalnego prawa do swego objawienia, które zastąpiło objawienie chrześcijańskie; wskazuje na to wyraźnie pomijanie sprawy szariatu, tzn. islamskiego prawa, a także pielgrzymki do Mekki, która jest formą symbolicznego odgraniczenia się zwłaszcza od chrześcijan oraz manifestacją światowego zasięgu wspólnoty. Pominięto także drugą część islamskiego wyznania wiary („a Mahomet jest jego Prorokiem"). W tekście nie ma żadnego odniesienia do Proroka ani do fundamentalnego dokumentu wiary muzułmańskiej, jakim jest Koran. To wszystko relatywizuje wspomniane wyżej „przemawianie Boga do ludzi" i kwestionuje ważność Bożego Objawienia w islamie.

Stanowisko soboru zostało wzmocnione w dokumentach i wypowie­dziach papieskich. Jeszcze w czasie soboru, za pontyfikatu Pawła VI powołano Sekretariat dla Niechrześcijan (od 1989 roku: Papieska Rada do spraw Dialogu Międzyreligijnego). W ten sposób oficjalnie zinstytucjonalizowano dialog i wzmocniono go teologicznie. Opublikowane w 1969 roku Wskazówki w dialogu z muzułmanami zostały uzupełnione w kolejnym dokumencie i przetłumaczone na język niemiecki w 1985 roku[4]. Po raz pierwszy w oficjalnym dokumencie kościelnym ustosunkowano się do osoby Mahometa; został on ukazany jako „wielki geniusz literacki, polityczny i religijny", który ma „pewne prorockie predyspozycje" (s. 79). Koran zaś „ma udział w treści biblijnego przesłania nie tylko Starego, ale również Nowego Testamentu" (s. 66); islam jest jedną z „licznych i wielkich prób poszukiwania Boga" i jako taki powinien zostać uznany za „przygotowanie do duchowego przyjęcia Boga Abrahama, Mojżesza i Jezusa" (s. 89). W1985 roku Jan Paweł II podczas otwarcia katolicko-islamskiego sympozjum w Rzymie powiedział: „Wasz i nasz Bóg jest jednym i tym samym Bogiem, a my jesteśmy braćmi i siostrami w wierze Abrahama"[5]. W tym samym roku w Belgii papież, przemawiając do przedstawicieli muzułmanów, wskazał na wspólne dążenie chrześcijan i muzułmanów: „wypełnianie Bożej Woli, jaką głoszą nasze Księgi Święte"[6]. Wielokrotnie nawoływał muzułmanów do wspólnego zaangażowania na rzecz sprawiedliwości i pokoju oraz do zjednoczenia wysiłków w walce przeciw duchowi materializmu; nieustannie nawoływał do dialogu. To, że pamiętając o - wielokrotnie przypominanych - cechach wspólnych, należy też z szacunkiem odnosić się do różnic, potwierdza cytat z przemówienia, które Jan Paweł II wygłosił przed dziesiątkami tysięcy młodych muzułmanów w 1985 roku w Casablance w Maroku:

Sądzę, że my chrześcijanie i muzułmanie - powinniśmy z radoś­cią uznać te wartości religijne, które są nam wspólne, i dziękować za nie Bogu. [...] Uczciwość wymaga, byśmy uznali i uszanowali to, co nas różni [...][7].



[1] Guibert z Nogent; cyt. za: Richard W. Southern,Das Islambild des Mittelalters, Stuttgart 1981 s. 27.

[2] Cyt. za: tamże, s. 31.

[3] Ramon Lull, Das Buch vom Heiden und den drei Weisen [Llibre dcl gentil e los tres savisl, Stutt­gart 1998, s. 16n.

[4] Sekretariat für die Nichtchristen, Maurice Bormans,Wege zum christlich-islamischen Dialog, Frankfurt a. M. 1985. Numery stron, z których pochodzą cytaty, podano w nawiasach.

[5] Cyt. za: Francesco Gioa, Interreligious Dialogue, Boston 1997, s. 283, nr 442.

[6] Tamże, s. 284, nr 442.

[7] Johannes Paul II, Ansprache bei der Begegnung mit der muslimischen Jugend in Casablanca 1985, W:H. Vöcking, Stimmen zum Dialog U(CIBEDO-Dokumentation Nr. 29), Frankfurt a. M. 1986,

 

Spis treści


RUDYARD KIPLING A PEWNE NIEPOROZUMIENIE

(Udo Tworuschka)

Praktyczne religioznawstwo i wzajemne postrzeganie religii

Dialog międzyreligijny i wzajemne spojrzenie

O historii tej książki

KATOLICKIE SPOJRZENIE NA INNE RELIGIE

(Johann Figi, Ernst Filrlinger, Manfred Hinterleitner, Markus Ladstdtter)

Wydziedziczona synagoga czy niezastąpiony partner?

Spojrzenie na judaizm (Markus Ladstdtter)

Zwiastuni końca czasów czy czciciele jedynego Boga?

Spojrzenie na islam (Manfred Hinterleitner)

Zbiór zabobonów czy godna podziwu asceza?

Spojrzenie na hinduizm (Ernst Filrlinger)

„Apersonalna" alternatywa czy partner dialogu dla chrześcijańskiej duchowości?

Spojrzenie na buddyzm (johann Figi)

PRAWOSŁAWNE SPOJRZENIE NA INNE RELIGIE

(Vasilios N. Makrides)

Korzenie ortodoksji czy zagrożenie dla niej?

Spojrzenie na judaizm

Heretycy czy sprzymierzeńcy przeciwko Zachodowi?

Spojrzenie na islam

Niebezpieczny melanż czy ubogacenie duchowości?

Spojrzenie na hinduizm

Atak na prawdę czy przykład oświecenia?

Spojrzenie na buddyzm

EWANGELICKIE SPOJRZENIE NA INNE RELIGIE

(Ulrich Dehn, Detlef Górring, Friedrich Huber)

Zatwardziały i odrzucony czy na zawsze wybrany?

Spojrzenie na judaizm (Detlef Górring)

Nieudane relacje czy wspólnota abrahamowa?

Spojrzenie na islam (Ulrich Dehn)

Negujący świat i życie czy zwolennicy „religii łaski"?

Spojrzenie na hinduizm (Friedrich Huber)

Sprzeczna nauka o zbawieniu czy porównawcza idea miłości?

Spojrzenie na buddyzm (Ulrich Dehn)

 

ŻYDOWSKIE SPOJRZENIE NA INNE RELIGIE

(Gianfranco Miletto)

Poganie czy spadkobiercy biblijnego dziedzictwa?

Spojrzenie na chrześcijaństwo

Fałszerze religii czy prawdziwi monoteiści?

Spojrzenie na islam

Więźniowie prawa naturalnego czy współwalczący o świętość życia?

Spojrzenie na hinduizm

Sprzeczne tradycje czy buddyjski kwiat na żydowskich korzeniach?

Spojrzenie na buddyzm

ISLAMSKIE SPOJRZENIE NA INNE RELIGIE

(Monika Tworuschka)

Ludzie Księgi czy zdrajcy monoteizmu?

Spojrzenie na chrześcijaństwo

Dzieci Abrahama czy fałszerze przesłania?

Spojrzenie na judaizm

Czciciele obrazów czy mistycy jedności?

Spojrzenie na hinduizm

Posiadacze Pisma czy bałwochwalcy?

Spojrzenie na buddyzm

HINDUISTYCZNE SPOJRZENIE NA INNE RELIGIE

(Andreas Nehring, Richard Fox Young, Eva Hellmann, Andreas D'Souza)

Antywedyjscy materialiści czy naśladowcy Khriśtadharmy?

Spojrzenie na chrześcijaństwo (Richard Fox Young)

Stwarzanie sobie wrogów czy wspieranie pojednania?

Spojrzenie na islam(Andreas D'Souza)

Obejmować czy odgraniczać?

Spojrzenie na buddyzm(Eva Hellmann)

RUDDYJSKIE SPOJRZENIE NA INNE RELIGIE

(Frank Usarski, Rafael Shoji)

Etyczne różnice czy duchowe jedności?

Spojrzenie na chrześcijaństwo

Skoncentrowanie na Bogu czy współgrające koncepcje?

Spojrzenie na judaizm

Dominacja „ortodoksji" czy mistyczna inspiracja?

Spojrzenie na islam

Rywalizacja o właściwą tradycję czy pielęgnowaniewspólnych korzeni?

Spojrzenie na hinduizm

NOTY O AUTORACH

Religie świata w dialogu

Pod red. Udo Tworuschki

Wydawnictwo Święty Wojciech

Poznań 2010

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Religie świata w dialogu
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.