Sekrety Sądu Najwyższego. Manipulacje przemysłu aborcyjnego

Sekrety Sądu Najwyższego "Homo Dei"
Daniel P. Klimek / Wydawnictwo Homo Dei

Napisana lekkim językiem książka Daniela P. Klimek przedstawia historię manipulacji prawem konstytucyjnym USA, uczynionej po to, aby aborcja stała się legalna. Książka przynosi również obfitą dokumentację głoszonych tez. Klimek stanowi powiew świeżości w debacie nad legalizacją aborcji. Główny argument książki dotyczy faktu, iż decyzja podjęta w Sadzie Najwyższym w 1973 roku, która przyczyniła się do zalegalizowania aborcji w USA, miała niewiele, jeżeli w ogóle cokolwiek, wspólnego z walką o „prawa kobiet”, za to była nierozerwalnie związana z ekspansją korporacji aborcyjnych.

Fragment książki

Wrześniowe popołudnie w centrum Chicago. Przebijając się przez zatłoczony chodnik z zamiarem dotarcia na wieczorne zajęcia na Uniwersytecie DePaul, wziąłem ulotkę od liberalnego aktywisty stojącego na rogu ulicy. Oskarżano w niej administrację George’a W. Busha o wojnę oraz masowe morderstwa. Ów aktywista, człowiek z twarzą okoloną gęstą brodą, ubrany był w koszulkę, na której nadrukowane były podobizny George’a W. Busha, Dicka Cheney’a, Michaela Chertoffa oraz Condoleezy Rice, wszystkie stylizowane na zdjęcia policyjne z podpisem „Poszukiwani za Masowe Morderstwa”. Pomimo nietypowego wyglądu mężczyzna nie wzbudzał zainteresowania wśród przechodniów, a yuppie podobny, wielkomiejsko-akademicki tłum wręcz ignorował ten zuchwały przekaz.

„Najpierw Irak! A teraz mierzą w Iran!”, wykrzykiwał histerycznie mężczyzna, powtarzając ostrzeżenie co kilka sekund.

Pomimo, iż nie byłem do końca pewien czy jego metody przekazywania informacji, czy też edukacji, były najlepsze (pewnym jest, iż prezencja ma kolosalne znaczenie dla odbiorców przekazu), wiedziałem, że znajdował się on na właściwym torze w kwestii lokalizacji winy za korupcyjnie nieudolną i wybitnie nieodpowiedzialną amerykańską politykę zagraniczną. Dlatego też wziąłem jeden z jego prospektów, aby zobaczyć cóż więcej ma do powiedzenia. Kawałek papieru w mojej dłoni krzyczał: „ŚWIAT NIE MOŻE CZEKAĆ! OBALMY REŻIM BUSHA!”

Apel nie był niczym nowym. Słyszałem takie wiadomości i widywałem prawie identyczne ulotki w różnych częściach kraju prawie co roku, odkąd siły zbrojne Stanów Zjednoczonych najechały Irak. Zawarte w ulotce przesłanie nawoływało do ogólnokrajowego bojkotu dnia piątego października, jako społecznej demonstracji swojego gniewu przeciwko opresyjnej polityce administracji. Według instrukcji tego dnia miliony osób powinny pozostawić swoje miejsca pracy oraz wyjść ze szkół i zjednoczyć się w proteście. Rozprowadzane w ramach ogólnokrajowej kampanii piętnującej poczynania Busha - worldcantwait.org - broszury zawierały szeroką gamę zarzutów, z których każdy sugerował niewłaściwość działań podjętych przez rząd.

Zarzuty były różnego kalibru, wahały się od takich jak „TWÓJ RZĄD, na fundamencie kłamstw, prowadzi morderczą oraz nielegalną wojnę w Iraku, trzymając jednocześnie na celowniku inne państwa”, przez „TWÓJ RZĄD jawnie torturuje ludzi a na dodatek usprawiedliwia swoje działania”, aż po stwierdzenia, że „TWÓJ RZĄD zamyka ludzi w więzieniach z powodu najmniejszych nawet podejrzeń, odmawia im prawa do obrony, przetrzymuje bezterminowo, czy tez deportuje pod osłoną nocy.” Jako studentowi nauk politycznych, a zarazem osobie w pełni świadomej, te znane, zuchwałe zarzuty w stosunku do naszego rządu zdołały przykuć uwagę. Jednakże przyglądając się uważnie liście oskarżeń znajdujących się na wspomnianej ulotce rozczarowałem się i przeraziłem zarazem znalazłszy następujące zdanie: „TWÓJ RZĄD odmawia kobietom w kraju a także na całym świecie prawa do kontroli narodzin oraz aborcji.”

To możliwe, pomyślałem wówczas, zwłaszcza biorąc pod uwagę postępowanie władzy wykonawczej oraz sądowniczej w przeciągu ostatnich lat, lecz jednoczesne poczucie wzbierającego dysonansu niepokoiło mnie coraz bardziej. Punkt ten umieszczono wśród spraw społecznych, co samo w sobie miało ograniczony sens. Przecież kontrola narodzin to jedno, a aborcja to zupełnie co innego. Dlaczego u licha, grupa sprzeciwiająca się sponsorowanym przez rząd okrucieństwom na Środkowym Wschodzie, dotykających zwłaszcza niewinnej ludności cywilnej, staje w obronie federalnej legalizacji prawa zezwalającego na mordowanie nienarodzonych dzieci, tak w Ameryce, jak i na świecie? Istnień niezbrukanych przestępstwem, grzechem, czy jakąkolwiek zbrodnią, zwyczajnie czystych istot, obecnych w naszym świecie. Dlaczego ta sama grupa, występująca przeciwko torturowaniu ludzi, popiera przemysł aborcyjny? Przemysł, który okłamuje oraz wykorzystuje kobiety, które w rezultacie cierpią z powodu obrażeń ciała, stanów zapalnych, zespołu stresu pourazowego (na podobieństwo osób, które przeżyły katastrofę), rozchwiania psychicznego, dolegliwości tak fizycznych, jak psychicznych, nie mówiąc już o komplikacjach towarzyszących kolejnym ciążom. Nierzadko pojawia się także desperacja, czy depresja z towarzyszącymi myślami samobójczymi. W takim stanie śmierć jawi się kobietom jako jedyne rozwiązanie życiowych problemów. Takie przyrządzanie dwóch pieczeni na jednym ogniu, gdy produkt i zysk stają się tożsame, weszło na dobre do kanonu korporacyjnych zachowań. Co więcej, spotkało się nawet z akceptacją rzekomo anty-korporacyjnych liberałów, podkopując w ten sposób jakąkolwiek wiarygodność ich rozumowania oraz deklarowanego „indywidualizmu”. (...)

Wiele grup pikietujących w obronie aborcji podczas antywojennej demonstracji w Waszyngtonie składało się, jak już wspomniałem, z członków organizacji socjalistycznych oraz komunistycznych. Zadałem sobie pytanie, czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Powszechnie wiadomo, że w niektórych krajach, takich jak komunistyczne Chiny, aborcja nierzadko jest przymusowa, gdyż pozwala na liczebną kontrolę populacji. W swym eseju zatytułowanym Socialism and Abortion Ann Farmer wykazuje powiązanie pomiędzy rzekomym „liberalizmem” ideologii komunizmu i socjalizmu a poparciem aborcji na żądanie. „Odpowiedź jest oczywista… Chodzi o dobrostan państwa, a dzieci są przecież takie kosztowne!” Tym jednym zdaniem dociera do sedna sprawy, demaskując przyczynę aborcji na całym świecie, począwszy od komunistycznych Chin, po kapitalistyczne Stany Zjednoczone. Wszystkich łączy jeden cel (bodajże najpotężniejszy): pieniądze.

 

To, czego brakuje liberałom, a co doskonale widać na przykładzie mężczyzny rozdającego ulotki w Chicago (jak również jego sprytnym towarzyszom w Waszyngtonie), to prawdziwa indywidualność. A taki brak indywidualizmu zmniejsza integralność człowieka oraz podkopuje jego wiarygodność. Ojcowie naszego narodu w czasie tworzenia Konstytucji Stanów Zjednoczonych nawet nie zasugerowali istnienia różnicy pomiędzy zabijaniem niewinnych w akcjach militarnych oraz w efekcie nienormalnych „medycznych” zabiegów. Co więcej, dokument ten nigdy nie miał służyć jako usprawiedliwienie żadnej z wyżej wymienionych zbrodni, lecz niestety został wielokrotnie wykorzystany w tym celu przez prawodawców stojących po obu stronach ideologicznej barykady. Sam Thomas Jefferson, główny autor Deklaracji, powiedział: „Troska o życie oraz szczęście, a nie ich niszczenie, jest pierwszym i jedynym zasadnym celem dobrego rządu.” Przez pryzmat tego stwierdzenia widoczna staje się hipokryzja obecna we wszystkich politycznych obozach naszej współczesnej kultury. Zaczynając od Demokratów i Republikanów, poprzez ideologicznych liberałów, aż po zaprzeczających równości neokonserwatystów, nikt nie jest w stanie ustosunkować się do tego, co ja sam nazywam Pierwotnym Filarem Naturalnego Prawa.

Głównym celem poniższej książki jest jasne ukazanie, iż dwie decyzje, podjęte przez Sąd Najwyższy 22 stycznia 1973 roku, a obciążone niebywałymi konsekwencjami, miały niewiele wspólnego, jeżeli cokolwiek, z radykalnie feministyczną ideą „praw kobiet” (niejasno umiejscowionej w obrębie ideologicznych podstaw okrutnej procedury kończącej życie niewinnego dziecka), natomiast wiele z systematyczną ekspansją przywilejów korporacyjnych, wyrażonych poprzez legalizację, a co za tym idzie (równoczesną) prywatyzację aborcji na skalę krajową. Były to ciche początki nowego amerykańskiego przemysłu, produktu ubocznego chciwości dużego biznesu oraz ekonomii napędzającej rynek. Odnosi się do tego szczególnie Część III, dotykająca sprawy Doe kontra Bolton, „bliźniaczej” dla zakończonego tego samego dnia w Sądzie Najwyższym procesu Roe kontra Wade, a konsekwentnie ukrywanej przez wiele lat. Nie bez powodu sprawa ta jest mniej znana, niż decyzja rozstrzygająca proces Roe kontra Wade. Otóż szczegóły sprawy Doe kontra Bolton ujawniają podstawy zalegalizowania aborcji na skalę krajową oraz brak związku z tak zwanymi „prawami kobiet”, co skutkowało negatywnym wpływem na życie większości kobiet. Na dodatek, jej założenia stoją w całkowitej opozycji, wręcz znosząc kulturalne fundamenty ruchu aborcyjnego, jakie uważaliśmy za prawdziwe. Wszystkie wspomniane nieścisłości zostaną dokładnie omówione. Zostawiając na chwilę „liberalizm”, „radykalizm”, czy też nad wyraz dwuznaczny „progresywizm”, trzeba przyznać, że wprowadzenie w życie legalnej aborcji doskonale dopasowało się do powszechnej procedury wyzysku, jednocześnie stając się jednym z kamieni milowych na drodze lukratywnej ekspansji amerykańskiego kapitalizmu i dalszego bogacenia się sektora przemysłowego. Zaistniał przemysł aborcyjny.

Spis treści

Wstęp

Część I
Kultowe eufemizmy: postęp, wybór oraz Partia Demokratyczna
Język aborcji jako obłudne wykorzystanie zasad semantyki
Matka kontra „płód”. Retoryczna dehumanizacja dziecka
Założyciele ruchu aborcyjnego: „feministki” czy biznesmeni?
Zagłuszając odmienne opinie

Część II
Sprawa Roe kontra Wade: największe kłamstwo, jakie kiedykolwiek sprzedano?
Aktywistki aborcji
„Przełomowa” decyzja
Przeoczone argumenty
Po sprawie Roe

Część III
Doe kontra Bolton: „siostrzana sprawa” i największe kłamstwo przemysłu aborcyjnego
Ekonomiczny aspekt aborcji: podążając tropem pieniędzy
Prawda i fi kcja stojące za sprawą Doe
Roe kontra Wade: „przełomowa” decyzja… czy klucz do próby zatuszowania faktów?

Wnioski
Posłowie

Daniel P. Klimek
Sekrety Sądu Najwyższego. Manipulacje przemysłu aborcyjnego
Wydawnictwo Homo Dei
Kraków 2009

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Sekrety Sądu Najwyższego. Manipulacje przemysłu aborcyjnego
Komentarze (1)
Przemek Wilczynski-Kuczera
20 lipca 2010, 22:59
 Po Wroclawiu chodza teraz wolontariusze Greenpeace oraz Amnesty International. Warto ich zapytac dlaczeko wspieraja aborcje (np. greenpeace ma "Rainbow Warrior"). Co ciekawe nie podaja argumentow dlaczego, ale najpierw staraja sie udowodnic, ze wcale tak nie jest (przynajmniej ja mialem taka sytuacje). Warto drazyc temat i albo uswiadamiac mlodym ludziom z kom przystaja albo przynajmniej doprowadzic do tego, ze wprost przyznaja sie do swoich pogladodw.