Kochała całą sobą, ale pozostała niespokojnym duchem. Intymny portret Agnieszki Osieckiej

Kochała całą sobą, ale pozostała niespokojnym duchem. Intymny portret Agnieszki Osieckiej
Intymny portret Agnieszki Osieckiej.
Logo źródła: MANDO Joanna Podsadecka

Była kobietą pełną sprzeczności. Pragnęła bliskości, a jednocześnie wciąż uciekała przed spokojem. Joanna Podsadecka w książce "Mężczyźni Osieckiej" kreśli poruszający portret poetki rozdartej między wolnością, namiętnością i potrzebą bycia kochaną. Publikujemy fragment.

Daniel [Passent - przyp. red.] czuje, że związek z Agnieszką nie jest dożywotni. Wie, że w niej drzemie wielki apetyt, jakieś wieczne nienasycenie. Nigdy nie wezmą ślubu. Dobro Agaty [córki - przyp. red.] jest ich największym wspólnym zobowiązaniem. W 1979 roku Passent dostaje stypendium Niemana na Harvardzie. Wyjeżdża na nie z Agatą i Agnieszką. Rok wcześniej na bankiecie “Polityki” Osiecka poznaje piętnaście lat młodszego Zbigniewa Mentzla, do którego zza oceanu wyrywa się jej serce.
Daniel Passent: “To się stało w Bostonie, około Bożego Narodzenia 1979 roku. Agnieszka pojechała na święta rzekomo do Nowego Jorku, faktycznie do Polski, a ja zostałem z sześcioletnim dzieckiem za granicą. Przede mną był cały semestr. Agatka chodziła do pierwszej klasy szkoły amerykańskiej, więc pół dnia miałem czas na swoje zajęcia, resztę spędzałem z dzieckiem, bo nie było żadnej babci ani niańki”.

DEON.PL POLECA



Ewa Lejman: “Tak naprawdę to Agnieszka nigdy nie zostawiła Agaty. Zostawiła dom. Walczyła ze sobą heroicznie. […] Agnieszka nie była w stanie stworzyć rodzinnego gniazda – to był po prostu inny ptak w stadzie, inny gatunek…”.
Daniel Passent: “Agnieszka, która jest osobą bardzo delikatną i wrażliwą, dzięki czemu są możliwe te piosenki, wiersze i książki, jest jednocześnie osobą bardzo zdecydowaną i kategoryczną, kiedy zmierza do jakiegoś celu. Zarówno kiedy tym celem jest opublikowanie wiersza, wystawienie musicalu, czy też miłość, czy też podróż – wówczas ona nagle z bardzo delikatnego motyla zmienia się w czołg, który miażdży wszystko po drodze”.

Rozstając się z Passentem, Agnieszka zostawia jemu i Agacie willę przy ulicy Jakiela na Żoliborzu. Ustalają, że będzie odwiedzała córkę trzy razy w tygodniu. Osiecka wraca do matki na Dąbrowiecką. Daniel Passent: “[…] powierzając mi Agatę, zostawiła dom, mówiąc, że to jest dom Agaty, że ten, kto zatrzymuje dziecko, zatrzymuje również dom”. Opowiada, że Agnieszka pomagała mu, sfinansowała remont domu, bywała z nimi często, interesowała się córką. Osiecka powie po latach, że choć z Danielem nie mieli wzorców, bo on był sierotą, a ona nie miała ciepłego domu, to dobrze wychowali Agatę: „[…] zrobiliśmy wszystko, aby jej dzieciństwo było szczęśliwe”.

Passent rok po rozstaniu z Agnieszką poznaje Martę Dobromirską, która jest po rozwodzie i ma trzyletniego synka Łukasza. W kolejnym roku są już małżeństwem. Pozostaną nim do końca życia. Osiecka jest bardzo zaprzyjaźniona z nową rodziną Daniela. Często przychodzi na Jakiela, zostaje z dziećmi. Jest traktowana jak członek rodziny. Dba, by równo traktować Agatę i Łukasza. Zresztą Łukasza, nazywanego Zającem, uwzględni też w swoim testamencie. W książce Na początku był negatyw wspomina, że gdy był mały, często gorączkował. “Musiałam mu wtedy coś długo opowiadać przed snem albo grać z nim w makao. Za to kiedy był zdrów jak rybka, skakał do sufitu i powtarzał: »Jestem za mało zmęczony!«”.

Porzucony Daniel Passent po latach o porzucającej mówi: “Odegrała w moim życiu znaczną rolę. Była wspaniałą kobietą. Mieliśmy nasze jedyne dziecko. Ona otworzyła przede mną inny świat, świat sztuki, wrażliwości, STS, Mazury”.
Agata Passent: “Ojciec grał ze mną w piłkę i chodził na mecze. Bawiłam się z chłopakami i wyrastałam na chłopczycę. Szydełkowanie, gotowanie odpadało. Nikomu nie pozwalałam się przytulać. Po trzech latach między mamą i mną jakoś zaczęło się układać. Wkrótce spotykałyśmy się prawie codziennie i robiłyśmy fajne rzeczy. Wprowadzała mnie w świat, ten snobistyczny i ten mazursko­‑sławojkowy. Do Ustki, do Wenecji, do Dębek, do Paryża, do znajomych. Hojna była. A tata nudny, kazał składać ciuchy. Na wakacjach z mamą – trzynastolatka – wracałam o drugiej w nocy. Mama miała teorię, że dziecko jest jednostką autonomiczną i nie należy go zmuszać. To dawało mi wolność. Imponowało mi, że ją lubią w towarzystwie, jest inna, śmieszna, że ma na każdy temat anegdotę, że może wyjechać na trzy dni, zostawić dom. I jej kariera. I że nie żyje z pieniędzy, które wydziela mąż”.

Agnieszka Osiecka o córce: “Jeśli pragnęła wysłuchać kilku fraszek erotycznych Juliana Ursyna Niemcewicza, przychodziła do mnie, gdy trzeba było wszyć gumę do majtek, szła do ojca”. Janusz Anderman pamięta Agnieszkę, która bardzo żyła życiem Agaty. Opowiadającą o niej znajomym, obdarowującą jej zdjęciami. Nigdy nie miał wątpliwości, że jest z córki bardzo dumna. Dostrzegał jej cierpienie, że nie umie być jak inne matki ogarniające codzienność dziecka w wielu obszarach, pilnujące drobiazgów. Daniel Passent: “Agnieszka […] dbała o rozwój Agaty. Nawet po naszym rozstaniu, regularnie, na zmianę z moją żoną Martą, woziła ją na treningi tenisowe. Zabierała ją do różnych ludzi, podsuwała jej książeczki, dosyć wcześnie zaczęła ją zabierać w podróże zagraniczne: do Rzymu, do Wenecji. Chciała jej wynagrodzić to, że na co dzień z nią nie jest, że się nią nie zajmuje”.

Magda Umer powie, że Agnieszka do końca życia nie darowała sobie tego, co zrobiła Agacie. Że cierpiała z tego powodu. Cierpiała, że nie umiała dać jej domu z gorącą zupą na stole. Dawała wolność, wspólne podróże, nieszablonowych znajomych. Tylko że Agata najbardziej chciała matki “chlebowej i gorącej”, która nie będzie jej opowiadać setek anegdot, a opowie o sobie. Ale mama uciekała w anegdotę, by się nie wywnętrzać. Wypierała wiele rzeczy. A gdy przestała radzić sobie z życiem, uciekała coraz częściej w alkohol, o co córka miała do niej uzasadnione pretensje.

Agata Passent: “Jednocześnie miała poczucie zadowolenia, że żyje niezależnie, i poczucie winy, że nie spełnia narzuconych przez społeczeństwo macierzyńskich powinności. Był w niej stały, ogromny konflikt: równocześnie pragnęła domu i absolutnej wolności, chciała być dumną, że jest inna, że może robić, co jej się podoba, i cierpiała z powodu osamotnienia i prozaicznej potrzeby, żeby miał ktoś podać szklankę herbaty. Miała wyrzuty sumienia”.

Agnieszka Osiecka: “Nigdy nie uważałam się za idealną matkę, i mam tu sobie sporo do zarzucenia. Myślę, że cechą, którą nieskromnie mogę uważać za swą zaletę, jest to, że nigdy nie miałam potrzeby pouczania ludzi. Nawet własnego dziecka. Zawsze mnie to żenowało. Uważałam, że człowiek powinien iść własną, przez siebie tylko wybraną drogą. Niech się rozwija tak, jak tylko tego pragnie i żyje na własne konto. Mam taką naturę. Kiedy robiłam etiudy w szkole filmowej, byłam początkującym reżyserem, wszelkie ustawianie ludzi, wydawanie im poleceń, pokazywanie, z której strony mają wchodzić i jak się zachowywać, to był po prostu gwałt zadawany mojej naturze. I właściwie jeden z powodów, dla których mimo ukończenia studiów filmowych, nie zdecydowałam się na ten zawód. Nawet jeśli rezygnując z filmu coś straciłam, to jednak niechęć do kierowania, pouczania ludzi jest we mnie taką cechą, że traktuję ją niemal jak zaletę”.

Agnieszka i Daniel dbają o wszechstronny rozwój córki. Wśród znajomych Passenta chodzi anegdota, że gdy Agata podejmowała decyzję, gdzie iść na studia, on miał powiedzieć, że jest mu właściwie wszystko jedno, na co się dostanie. Może być i Princeton, i Harvard, i Yale. O dziewiętnastoletniej Agacie w Rozmowach w tańcu jej matka pisze: “[…] jest śmiała i nieśmiała jednocześnie, gra w tenisa, dojeżdża z Warszawy do Bostonu, włosy ma czarne, serce jasne. Na pewno będzie szczęśliwsza niż ja”.

Magda Umer: “Kochała Agatę nieprzytomnie, godzinami mogła o niej opowiadać: jaka jest genialna, jaka jest piękna, o jej studiach, jakiego ma narzeczonego… Pokazywała tysiące zdjęć córki. Tylko Agata nie wiedziała o tej miłości…”.

DEON.PL POLECA


Choć Osiecka urzekająco pisała o uczuciach, mówienie o nich przychodziło jej z trudem. Mimo to Agata Passent wie o miłości, jaką darzyła ją mama. Zapytana w studiu radiowej Trójki o to, czy jako dojrzała kobieta lepiej ją rozumie, odpowiada, że kocha ją, akceptuje i wybacza jej błędy, ale jej nie rozumie. Bo to zbyt skomplikowana osobowość, by móc ją zrozumieć.

Pod koniec lat osiemdziesiątych, przy okazji chorzowskiej premiery Apetytu na czereśnie, Agnieszka Osiecka opowiada o bohaterce swojego spektaklu, tak jakby opowiadała o sobie: “Bohaterka »Czereśni« jest więc w pewnym stopniu moim portretem i posiada także moją wrodzoną wadę – jest kobietą wiecznie niedojrzałą. Czas mija, kalendarz pędzi do przodu, a ona nie może się ustatkować. Przeżywa piękne chwile, kiedy miłość jest młoda to znaczy, kiedy trwa romans. Na etapie małżeństwa, gdy miłość zmienia się w codzienność, mąż dostaje pracę na prowincji, idą dni szare, podobne jeden do drugich – ta kobieta nie umie znaleźć w tym szczęścia. A przecież wiele dojrzałych kobiet potrafi to zrobić w takiej sytuacji. […] Trochę w tym winy samego życia, jego szarości, ale też trochę jej duchowego kalectwa. I ja też wciąż taka jestem”. Przyznaje w tej rozmowie z Barbarą Pietkiewicz, że bez tego pewnie nie byłoby jej tekstów. “[…] za takie życie płaci się jednak pewną cenę. Jeśli żyje się ciągle niespokojnie, ciągle czegoś szuka – nowych ludzi, nowych miejsc, żyje się ciągle tak, jak żyją ludzie młodzi – krzywdzi się często otoczenie, które oczekuje często stałości”.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kochała całą sobą, ale pozostała niespokojnym duchem. Intymny portret Agnieszki Osieckiej
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.