Wziąć ślub czy tylko razem zamieszkać?

Wziąć ślub czy tylko razem zamieszkać?
Wziąć ślub "Esprit"
11 lat temu
Myriam Terlinden / Wydawnictwo Esprit

Zaczynamy ze sobą spotykać. Rodzi się w nas pożądanie. Zakochujemy się.

Co dalej? Seks? Wspólne mieszkanie? A może dwa mieszkania, ale czasem wspólne łóżko? Ślub? Ta ostatnia możliwość brzmi dla wielu młodych ludzi w obecnych czasach wręcz abstrakcyjnie. Nieformalny związek wydaje się dzisiejszym parom czymś tak naturalnym, jak ich dziadkom wydawało się małżeństwo… A jednak Myriam Terlinden, znana belgijska specjalistka w dziedzinie medycyny społecznej, a także nauczycielka prowadząca zajęcia z wychowania seksualnego, w swojej wieloletniej praktyce wciąż spotyka się z pytaniami młodych ludzi o małżeństwo. Książka ta jest odpowiedzią na nie. Autorka umieściła w niej ponadto wiele autentycznych świadectw osób, które postanowiły podzielić się swoimi doświadczeniami.
Myriam Terlinden opiera swoje myślenie o związku dwojga ludzi na wartościach chrześcijańskich, nie jest jednak doktrynerką. Żyjąc we współczesnej Belgii doskonale zdaje sobie sprawę, że decyzja o ślubie, która jeszcze pięćdziesiąt lat temu wydawała się dla młodych ludzi czymś zupełnie naturalnym, nie jest obecnie rzeczą oczywistą. Rośnie liczba rozwodów, a jednocześnie spada liczba zawieranych małżeństw, wcześniejsze modele społeczne uległy w dużej mierze zakwestionowaniu. Autorka przedstawia wiele argumentów za i przeciw małżeństwu. Pokazuje także pewne plusy wspólnego życia bez legalizacji związku, nie waha się jednak przed demaskacją złudzeń wiązanych często z taką sytuacją. Uświadamia, że szczęśliwe bywają w tego typu relacjach tylko osoby, które "kochają mniej", że często potrzeba utrzymania partnera staje się przyczyną wzajemnego okłamywania się, że brak poczucia bezpieczeństwa bywa nierzadko przyczyną depresji, zaburzeń w sferze psychicznej oraz seksualnej. Autorka stara się skłonić swoich czytelników przede wszystkim do refleksji - świadomość podejmowanych decyzji jest dla niej podstawą udanego związku. Szacunek i troska o drugą osobę absolutną podstawą relacji, które powinien budować chrześcijanin.
Masz wątpliwości? Potrzebujesz rady? Chcesz poznać przeżycia ludzi, który zdecydowali się na małżeństwo lub związek nieformalny? A może po prostu dowiedzieć się więcej o swojej psychice i seksualności? Przeczytaj Wziąć ślub czy tylko ze sobą zamieszkać- to lektura dla wszystkich, którzy pragną świadomie kształtować swoją relację z drugą osobą.  
 
Myriam Terlinden, mężatka, pięcioro dzieci, specjalista medycyny społecznej, była wykładowczyni pediatrii oraz medycyny ogólnej w szkołach pielęgniarskich, prowadzi zajęcia z zakresu edukacji emocjonalnej i seksualnej w wielu belgijskich szkołach. Kieruje pracami LUCIA, stowarzyszenia zwalczającego ubóstwo i wykluczenie społeczne rodzin ubogich.
Fragment książki:

Kochać czy/i być zakochanym?

Czy nie mylimy miłości z uczuciem zakochania - Trwanie - Etapy rozwoju miłości
Nie istnieją oczywiście cudowne recepty na udane życie uczu­ciowe. Można jednak zauważyć wspólne cechy szczęśliwych i nieszczęśliwych związków. Dlaczego nie spróbować wskazać niektórych z nich? Nawet jeśli może się to wydać uproszczeniem...

Czy zbyt często nie mylimy miłości z uczuciem zakochania?

Łatwo jest się zakochać. Pozostać zakochanym i rozwinąć to uczucie w twórczą miłość - to już coś o wiele trudniejszego...
Zakochanie jest emocją, która "narzuca" mi się w spotkaniu z drugim człowiekiem. Mogę stosunkowo szybko zakochać się w kimś, kogo dobrze nie znam. Chociaż wcale tego nie planowałam, ta osoba "olśniewa" mnie i bardzo pociąga. To mimowolne uczucie, które może mną całkowicie zawładnąć, bez wątpienia jest bardzo przyjemne, ale nie wystarczy, by zaangażować całą moją osobę.
Jeśli pozwolę się unieść temu pozytywnemu doznaniu, rozkwitnie ono i rozwinie się dzięki obecności kochanej osoby.
Decydującą rolę odgrywają tutaj przeżycia emocjonalno-afektywne, czyli uczucia. Jest to jednak dopiero pierwszy etap -można go nazwać "ślepą miłością".
Uczucie, które tak bardzo nas porusza, może się okazać początkiem głębokiej relacji. Niestety może nas też zaślepić lub zwieść. Każde zakochanie, jeżeli nie ma prowadzić do rozczarowania, lecz rozwinąć się w trwałą miłość, wymaga refleksji. Potrzebna jest zatem interwencja rozumu, który potrafi zahamować lub przyspieszyć rozwój relacji. Załóżmy na przykład, że zakochałam się - niekoniecznie świadomie - w żonatym mężczyźnie. Stało się. Rozum natychmiast zaalarmuje mnie o niebezpieczeństwie, a w sumieniu pojawi się pytanie o sens ewentualnej znajomości. Czy mogę budować związek, niszcząc czyjąś rodzinę?
Rodząca się miłość wydaje nam się prawdziwa, jednak może taka być tylko z punktu widzenia tego, co odczuwamy. To, co odczuwamy, w pewnym sensie rzeczywiście jest prawdziwe, ale miłość jako relacja dwóch osób przeżywana w określonym kontekście, musi uwzględnić prawdę - obiektywną, nie tylko subiektywną - aby rozwinąć się w autentyczną i solidną więź. Same uczucia nie uwzględniają tej prawdy, gdyż rodzą się one niezależnie od rzeczywistości. Niekiedy zatrzymujemy się na wrażeniu, jakie wywołała na nas druga osoba, a gdy emocjonalne doznanie, z natury zmienne i nietrwałe, przemija, stajemy wobec rozczarowania i pustki...
Zakochanie jest już miłością, ale taką, która dopiero się rozpoczyna...

Uczucie pozostawione samemu sobie

Pozostawiając uczucie jego własnemu biegowi, ryzykujemy, że stanie się ono w nas potężną, wewnętrzną siłą, zdolną całkowicie zawładnąć naszym życiem psychicznym. Doświadczamy przy tym chwil wielkiej radości, ale czasami także smutku, ponieważ naturalną cechą uczucia jest niestałość.
A jednak wyraźnie odczuwamy w sobie nieskończone pragnienie miłości i pełni. To pragnienie mówi nam o tym, kim naprawdę jesteśmy. Mężczyzna i kobieta nie są przypadkowymi cielesno-psychicznymi istotami, spełniającymi jedynie swe pragnienia w zależności od emocjonalnych poruszeń, lecz istotami duchowymi, których istnienie i życie nie może być sprowadzone do poziomu życia zwierząt.
Tym, co czyni nas istotami duchowymi, są wolność i prawda. Aby w pełni się rozwinąć, miłość potrzebuje wolności, zaś warunkiem urzeczywistnienia się wolności jest prawda. To, co nie ma swego źródła w wolności, nie może być uznane za prawdziwą miłość. Autentycznie wolne zaangażowanie dokonuje się tylko w oparciu o prawdę.
 

Spojrzeć w prawdzie na swoja miłość

Prawda o drugiej osobie. Aby uniknąć idealizowania drugiej osoby, potrzebny jest czas, który umożliwia jej rzeczywiste poznanie. Musimy się wznieść ponad pierwsze zauroczenie, zapanować nad gwałtownością uczucia, które, chociaż prawdziwe, nie troszczy się zbytnio o głęboki dialog. Potrzebujemy zatem wielu rozmów z partnerem, wielu okazji, by zobaczyć, jak żyje - aby potwierdzić swoje początkowe intuicje i przyjąć go takim, jaki naprawdę jest, a nie jakim go sobie wyobrażamy lub chcielibyśmy, aby był.
Prawda o samej miłości. Don Juan lubi moment podboju, zakochany lubi w sobie to poruszające uczucie, które niesie tyle intensywnych doznań... Jednak miłość to nie tylko uczucie, to przede wszystkim relacja osób. A osoba, którą kocham, nosi w sobie nieskończone pragnienie bycia kochaną, to znaczy uznaną za osobę w sobie samej wartościową. Osoba nie może być traktowana jako środek służący czyjejś satysfakcji lub osiągnięciu jakiegoś celu, nawet najszlachetniejszego. Uczucie miłości (a jeszcze bardziej zmysłowe pożądanie), jeśli nie zostanie włączone w pełne szacunku odniesienie do całej osoby, zamyka nas w sobie i nieuchronnie przemienia się w ukryty egoizm. Musimy przejść od "pragnę cię, ponieważ mnie pociągasz" czy "lubię być przy tobie, bo jest mi z tobą dobrze" do "wybieram cię, bo to jesteś ty", "pragnę twego szczęścia, ponieważ cię kocham", "oddaję się tobie, aby uczynić cię szczęśliwym".
Prawda o własnych intencjach. Można kogoś kochać, a jednocześnie z różnych powodów, świadomie bądź nieświadomie, unikać pełnego zaangażowania. Tego rodzaju relacja zawsze będzie krucha. Do pełnego rozwoju miłości potrzebne jest "szaleństwo" we wzajemnym dawaniu siebie. Jest więc bardzo ważne, aby patrzeć w prawdzie na swoje głębokie intencje.
Miłość wiąże się z odpowiedzialnością. Pierwsze pytanie, jakie powinniśmy sobie zadać, brzmi: Czy moja miłość jest prawdziwa, wystarczająco dojrzała i głęboka, aby nie zawieść oczekiwań i zaufania drugiej osoby? Logika miłości polega bowiem na oddaniu siebie kochanemu człowiekowi oraz zaangażowaniu, które tworzy autentyczne "my". Powinniśmy poddawać ocenie swoje uczucia i pytać siebie, czy rzeczywiście pragniemy szczęścia partnera. Jak często słowa "kocham cię" są wypowiadane zbyt wcześnie, kiedy nie zawierają jeszcze żadnej treści? Jaką wartość nadajemy swoim słowom, kiedy mówimy: "Zawsze będę cię kochać"? Wbrew temu, co się mówi, przyjęcie odpowiedzialności staje się źródłem wewnętrznego rozwoju i bogactwa.
Rozumiemy więc, jak ważny jest wybór, którego dokonujemy: "Wybieram cię, a w konsekwencji postanawiam oddać się tobie i uczynić wszystko dla twojego szczęścia". Podstawą tego wyboru może być tylko wartość kochanej osoby, nie zaś fakt, że jej obecność wprawia mnie w uniesienie i przyjemny nastrój... Jeżeli miłość ma się w pełni rozwinąć, musi przejść przez etap wyboru, który prowadzi do całkowitego zaangażowania wobec drugiej osoby. Oddaję się, ponieważ kocham.
Prawda o relacji. Istnieje miłość niemożliwa. Niektóre relacje od początku są skazane na niepowodzenie. Jeżeli na przykład zakocham się w żonatym mężczyźnie, który odwzajemni moje uczucie, znajdę się w trudnej sytuacji. Jego rodzina z pewnością będzie cierpieć (wszystko, co ukryte, w końcu wychodzi na jaw...), a my dwoje, po pewnym czasie, również. Czy można być szczęśliwym, wiedząc, że to szczęście zostało zbudowane na cierpieniu tych, których kochamy? Jak mówić o szczęściu, skoro umyślnie lub nieumyślnie przyczyniamy się do niesprawiedliwości i cierpienia?
Obiektywna prawda o naszej miłości. Czy logika miłości nie polega na oddaniu siebie dla szczęścia drugiej osoby, a przez to również swojego? Jedyną właściwą postawą jest traktowanie tej relacji jako trwałej i wymagającej wierności (w najszerszym znaczeniu tego słowa). Nie należy tego rozumieć tylko w kategoriach obowiązku względem tego lub tej, którą kochamy. Jest to bowiem istotny warunek wzrostu miłości. Ta ostatnia jest zawsze relacją osób i domaga się głębokiego szacunku dla partnera. Postanawiamy urzeczywistnić projekt wspólnego szczęścia. Mamy przyczyniać się wzajemnie do swego rozwoju i spełnienia.
Projekt małżeński znajduje kontynuację w projekcie rodzinnym. Jednym z najpiękniejszych owoców miłości jest dziecko. Przyjście człowieka na świat pozostaje ściśle związane z miłością. Jednym z podstawowych praw dziecka jest urodzić się z miłości dwóch kochających się osób. Z tego prawa wynika następne - prawo do ludzkiego i duchowego rozwoju wewnątrz wspólnoty miłości, jaką tworzy rodzina. Dlatego właśnie rodzina, której początkiem jest miłość małżonków, stanowi podstawową komórkę każdego społeczeństwa. Powinna ona być miejscem, w którym ludzie uczą się miłości.

Czy można być zakochanym przez całe życie?

Przeznaczeniem miłości jest trwanie. Uczucie zakochania, z którego bierze ona początek, ewoluuje. Emocje, jakie budzi w nas druga osoba, z pewnością będą się zmieniać, nie po to jednak, aby zupełnie zniknąć, lecz aby osiągnąć dojrzałość. Zakochanie pogłębi się, przestając być efemerycznym uczuciem. Nie znaczy to oczywiście, że nie nadejdą trudniejsze chwile, w których to, co "odczuwane", nie będzie już tak fascynujące, a mniej lub bardziej poważne kryzysy zdadzą się niekiedy zagrażać szczęściu. Te małżeńskie "burze" są zwykle okazją do pogłębienia relacji, tak aby drugi człowiek był kochany coraz bardziej ze względu na niego samego, a miłość stopniowo oczyszczała się z egoistycznych skłonności.
Nie zawsze mogę wybrać moment zakochania, ale sposób, w jaki na nie zareaguję, zależy ode mnie. W miłości zatem dokonuję wyboru i postanawiam rozwijać moje uczucie, nie będąc przy tym jego niewolnikiem i pozwalając, aby moje pragnienie dojrzewało. To oczywiście nie zawsze jest łatwe... Mówiąc, że miłość jest ślepa, przyznajemy też, że czasami trudno jest zachować jasność spojrzenia na własną sytuację uczuciową. Namiętność bywa tak silna, że wymyka się spod władzy rozumu, prowadząc nas na kręte drogi cierpienia, którego źródłem jest brak refleksji, a ostatecznie wolności.

Pragnienie, przyjemność, panowanie nad sobą

Pragnienie jest wyrazem wewnętrznej dynamiki osoby. We wszystkich dziedzinach życia człowiek poszukuje tego, co spełni jego pragnienia, zarówno duchowe, emocjonalne, jak i zmysłowe. Bardziej jednak niż spełnienia obfitości swoich -niejednokrotnie sprzecznych - pragnień, człowiek poszukuje szczęścia. Jeśli chce je osiągnąć, musi nauczyć się wolności i hierarchizowania swych dążeń, aby nad nimi panować i kierować ku temu, co rzeczywiście zapewni mu rozwój.
Małe dziecko stopniowo uczy się rozpoznawać różne pragnienia, aby je oswajać i nad nimi panować. Doświadcza więc:
  • pragnień materialnych i duchowych;
  • pragnień, które mogą zostać natychmiast spełnione (zjeść czekoladę leżącą przed nim na stole); pragnień, których spełnienie może nastąpić dopiero po jakimś czasie (kto chce zostać lekarzem, musi poświęcić kilka lat na realizację swego marzenia!);
  • pragnień niemożliwych do spełnienia (znaleźć się natychmiast na Księżycu - nawet jeśli pragnienie jest bardzo mocne, nic z tego nie będzie!);
  • pragnień pozytywnych (wyświadczyć przysługę sąsiadowi, pomagając mu w pracy);
  • pragnień negatywnych (marzyć o ładnym, lecz zbyt drogim samochodzie, i postanowić go ukraść).
Miłosne pragnienie także może się zwrócić w rozmaitych kierunkach. Jego adresatem może być na przykład niedostępna gwiazda filmowa (pragnienie niemożliwe do spełnienia) lub osoba zamężna (pragnienie destrukcyjne). Może się też ono pojawić w momencie, kiedy człowiek nie jest jeszcze gotowy do podjęcia wynikającej z niego odpowiedzialności -to okres dojrzewania, w którym spełnienie pewnych pragnień odkładamy na później. Istnieje wreszcie pragnienie, któremu towarzyszy autentyczna miłość do drugiej osoby, pragnienie oddania się jej połączone z gotowością podjęcia wysiłku, aby uczynić ją szczęśliwą (realistyczne pragnienie, które trzeba stale odnawiać).
Czy nasze społeczeństwo nie utwierdziło się w przekonaniu, że wszystkie pragnienia są równie ważne i że z każdej nadarzającej się okazji należy wyciągać jak najwięcej bezpośredniej satysfakcji? We wszystkich wymiarach naszego istnienia - zmysłowym, uczuciowym, duchowym - doświadczamy pragnień. Nie wszystkie one jednak mają tę samą wartość, nie wszystkie mogą zostać spełnione i niekoniecznie wszystkie należy spełniać... Czy umiejętność oswajania własnych pragnień, przyspieszania, opóźniania lub rezygnacji z ich spełnienia, nie jest oznaką panowania nad sobą i swoim przeznaczeniem?
Każdy musi zdecydować, czy chce być człowiekiem wolnym, który panuje nad swymi namiętnościami, czy też pozostanie ich niewolnikiem...
 
Od namiętności do miłości
Między rozpaczliwym i próżnym poszukiwaniem nieśmiertelnej namiętności a małymi kompromisami zrezygnowanych par pozostaje szeroka droga prawdziwej miłości.
Namiętność jest pochwałą, gwałtownym spotkaniem ciał bardziej niż dusz, fascynującą fuzją, w której drugi człowiek tak naprawdę nie może zaistnieć. Miłość przechodzi przez etap namiętności, a następnie musi przetrwać moment oderwania. Oderwanie się od drugiego, uznanie, że jest on kimś innym, pozwala osobie kochanej żyć, nie będąc wchłoniętą przez partnera.
Miłość jako rezygnacja? Rezygnacja z fascynacji, nie z emocji. W myśl często powtarzanych frazesów nie istnieje prawdziwa miłość bez namiętności. Często myli się pogodny spokój z marazmem wygasłej miłości. Spokój, to znaczy szacunek dla osoby, jest potrzebny, aby dowartościować drugiego. Miłość, która potrafi się oprzeć tęsknocie za namiętnością, staje się rzeczywistym odkrywaniem partnera. Długotrwałym odkrywaniem, które wymaga nieprzerwanego stawiania sobie pytań o drugą osobę i o siebie. Między rozpaczliwym i próżnym poszukiwaniem nieśmiertelnej namiętności a małymi kompromisami zrezygnowanych par pozostaje szeroka droga prawdziwej miłości.
[Alex Lefèbvre, dziekan Wydziału Nauk Psychologicznych Université Libre de Bruxelles, cyt. za: "Le Vif-1'Express", 1990, nr 2045].

Etapy miłości

Spotkanie
Dwie osoby spotykają się, podobają się sobie, pojawia się zakochanie. Grom z jasnego nieba albo powolny proces, gwałtowna namiętność lub wahania i rozterki - każda relacja zaczyna się inaczej, ale też każda przechodzi przez dwa, krótsze lub dłuższe w zależności od przypadku, etapy: "oswojenie" oraz "wyznanie".
W okresie oswajania uświadamiamy sobie, że druga osoba nas pociąga, że rodzi się w nas uczucie zakochania, ale nic jeszcze nie zostało powiedziane. W tym decydującym czasie rozum oraz sumienie zachowują jeszcze zdolność jasnej oceny sytuacji, o ile nie pozwolimy, aby emocje wzięły górę. Rozum i sumienie mogą więc zachęcić nas do rozwijania znajomości lub przeciwnie - do jej zaniechania.
Poprzez "wyznanie" (lub deklarację) zakochani dają początek szczególnej i jedynej w swoim rodzaju relacji - ich uczucia zostały rozpoznane i wyrażone. Rozpoczyna się okres zachwytu, olśnienia, niekiedy zaślepienia, w którym drugi człowiek zostaje przyozdobiony wszelkimi możliwymi zaletami i oczywiście nie ma żadnych wad. Jest więc tym, kim chcemy, aby był - istotą doskonałą. Projektujemy na niego wszystkie swoje wyobrażenia i złudzenia. Jeśli rodzice lub przyjaciele zgłaszają jakiekolwiek zastrzeżenia wobec wybranka, patrzymy na nich z politowaniem: czy naprawdę nie widzą, że jest wyjątkowy?
Można nawet dobrowolnie się zaślepić - bycie "we dwoje" jest tak niesamowite, że nie chcemy się zastanawiać nad sensownością wyboru. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość... Jakże często z ust tych, którym się nie powiodło, padają słowa: "To była pomyłka, on (ona) mi nie odpowiada". Czy nie dzieje się tak dlatego, że zbyt szybko weszli w relację, nie dając sobie czasu na oswojenie?
Etap spotkania jest niezwykle ważny, ponieważ stanowi fundament związku. Przyspieszając rozwój relacji, ryzykujemy, że pewnego ranka obudzimy się z myślą: "To była pomyłka".
Zobowiązanie
W dzisiejszych czasach nie ma mody na zobowiązanie, przynajmniej na początku miłosnej historii. Ludzie wolą spróbować wspólnego życia, ewentualnie decydują się na dziecko, zanim postanowią budować coś na stałe. W poprzednich rozdziałach była już mowa o konsekwencjach takiej postawy - czy sprzyja ona wspólnemu życiu czy też je niszczy?
Bez względu na to, czy partnerzy podejmą zobowiązanie czy też je odrzucą, czeka ich spotkanie z rzeczywistością i koniecznością adaptacji.
Prędzej czy później napotyka się odmienność. Drugi człowiek jest inny, radykalnie inny. On nie jest mną, a ja nie jestem nim. Prawdziwa miłość zaczyna się wraz z zaakceptowaniem indywidualności obu partnerów. Każdy pozostaje sobą, ale we dwoje tworzymy wspaniałą historię, w której oddajemy najlepszą część siebie dla szczęścia drugiej osoby, swojego własnego oraz szczęścia rodziny, którą zakładamy.
Wspomniana adaptacja wymaga uwolnienia się od chęci życia marzeniem i tworzenia wyidealizowanego obrazu partnera. Chodzi o to, by spotkać drugiego człowieka w prawdzie, uznać go takiego, jaki jest, aby stworzyć autentyczną i zakorzenioną w realiach codzienności relację.

Adaptacja pozwala zejść z "obłoków" na ziemię

Zrozumienie, że wybranek nie jest tak doskonały, jak się spodziewaliśmy, czasami dokonuje się bezboleśnie, ale może też przychodzić z trudem, niekiedy tak wielkim, że partnerzy nie wytrzymują tego i rozstają się.
Aby właściwie przeżyć ten etap, bardzo potrzebne jest pozytywne spojrzenie na to, co nas spotyka. Trzeba stale sobie przypominać o tym, co dobre, zamiast koncentrować się na tym, co nam przeszkadza. Raczej zauważać to, co nam się udaje, niż wypatrywać tego, co układa się źle. I starać się zachować jasność spojrzenia, aby móc zmieniać to, co powinno zostać zmienione! Przede wszystkim zaś wytrwale dążyć do sukcesu - wielu jest takich, którzy zbyt szybko dają za wygraną, myśląc, że trudności są zapowiedzią zbliżającej się porażki. Tymczasem często okazują się one jedynie etapem w drodze ku dojrzałości i głębi.

Miłość wpisana w czas

Nie wystarczy, że relacja jest autentyczna. Musi jeszcze rozwinąć się w czasie, nie wpadając przy tym w sidła przyzwyczajenia, które może zgasić entuzjazm zakochanych, jeżeli nie będą się przed nim bronić.
Na szczęście walka z rutyną nie ma w sobie nic nudnego; wystarczy mieć wyobraźnię, być pomysłowym, twórczym i starać się wpleść w szarą codzienność odrobinę fantazji.
Owszem, wspólne życie wiąże się ze zwykłymi obowiązkami, które stanowią pewne obciążenie: wyrzucanie śmieci, zmywanie naczyń, zakupy, pranie... Przyzwyczajenia partnera na dłuższą metę mogą zacząć ciążyć... Jeśli nie jesteśmy uważni, takie szczegóły mogą w końcu zatruć nam życie. Jednak dialog, cierpliwość, umiejętność słuchania, wyobraźnia, poczucie humoru, skupienie uwagi na drugim, a przede wszystkim szczera wola utrzymania jak najwyższej jakości wspólnego życia, pozwalają uniknąć monotonii.
Powiedzą niektórzy: "Podtrzymywanie miłości jest sprzeczne ze spontanicznością. Jeżeli musisz czynić starania, aby kochać, to znaczy, że już nie kochasz". Tymczasem każda twórczość wymaga wysiłku! Czy ogrodnik może powiedzieć, że jego miłość do kwiatów stała się mniej piękna przez to, że troszczył się o nie, nie bacząc na zmiany pogody?
Miłość można porównać do ogniska. Uczucie zakochania jest jak wielki płomień, który ogrzewa szybko i mocno. Wystarczy usiąść w odpowiedniej odległości, aby poczuć jego dobroczynne działanie. Jeżeli jednak przestaniemy go podsycać, po jakimś czasie zgaśnie. Tutaj rozpoczyna się prawdziwa walka o miłość - płomień, który wystrzelił na wiązce chrustu, chcemy teraz podtrzymywać dużymi polanami, aby solidnie ogrzać wnętrze domu. Rzeczywiście wymaga to pewnego wysiłku - muszę opuścić swój ciepły kątek, wyjść, aby poszukać drewna i na nowo rozniecić tlący się w popiele żar, jeśli zbyt długo z tym zwlekałem... W ten sposób ogień może się palić bez końca, ogrzewając cały dom nawet podczas najmroźniejszych zim. Tak właśnie bywa z miłością - chwile rozkoszowania się ciepłem uczucia przeplatają się z wysiłkiem, który zapewnia mu trwanie.
Niektórzy sądzą, że wysiłek i miłość wzajemnie się wykluczają. Kiedy płomień słabnie, nie chcą go podtrzymywać, lecz w trosce o "autentyczność" pozwalają mu zgasnąć. Dygocąc z zimna, ogłaszają wtedy, że trwała miłość to utopia.
 
 
Spis treści
Przedmowa
Wstęp

I. Dlaczego wybieramy życie w wolnym związku?

Przyczyny powstawania wolnych związków ◊ Ślub nie wydaje się konieczny ◊ Pewna koncepcja miłości ◊ Obawa przed utratą wolności ◊ Pewna koncepcja wolności drugiego ◊ "Czas jest wrogiem miłości" ◊ Wspólne życie na próbę? ◊ Dopasowanie seksualne ◊ Kiedy zaangażowanie wydaje się hipokryzją ◊ Kiedy myślimy, że małżeństwo zabija spontaniczność ◊ Względy finansowe

II. Ryzyko i odpowiedzialność za życie w wolnym związku

Próba nie gwarantuje powodzenia ◊ Razem bez świadomej decyzji ◊ Ścieżką niezdecydowania ◊ Ciągłe zagrożenie rozstaniem ◊ Strach przed samotnością ◊ Możliwość rozstania nie sprzyja pogłębianiu relacji ◊ A co z tym, który kocha mocniej? ◊ Jaka przyszłość? Jaka odpowiedzialność? ◊ Czy nie tracimy panowania nad własnym życiem? ◊ Iluzja miłości bez zobowiązania ◊ Odwartościowana miłość ◊ Czy zerwanie boli bardziej niż rozwód? ◊ Strach przed utratą partnera ◊ Czy można swobodnie rozmawiać, nie ryzykując utraty partnera? ◊ Odpowiedzialność: kto zawinił? ◊ Ryzyko idealizacji byłego partnera ◊ Sytuacja mężczyzny i sytuacja kobiety w wolnym związku ◊ Różnice fizjologiczne ◊ "Zgodna niezgodność" ◊ Niespełnienie seksualne? ◊ Nieoczekiwana ciąża - źródło komplikacji

III. Argumenty przeciwko małżeństwu?

Społeczeństwo nie powinno się wtrącać w nasze prywatne życie ◊ Czy nie jest to nieświadoma odmowa zaangażowania? ◊ A odpowiedzialność społeczna? ◊ I czy pomyśleliście o dziecku?

IV. Kochać czy/i być zakochanym?

Czy zbyt często nie mylimy miłości z uczuciem zakochania? ◊ Uczucie pozostawione samemu sobie ◊ Spojrzeć w prawdzie na swoją miłość ◊ Czy można być zakochanym przez całe życie? ◊ Pragnienie, przyjemność, panowanie nad sobą ◊ Etapy miłości ◊ Miłość wpisana w czas

V. A jeśli miłość wymaga

Wspólny projekt ◊ A ja? Mój osobisty projekt ◊ Kim jestem? ◊ Wzajemne zaangażowanie ◊ Komunikacja ◊ Ale to nie zawsze jest łatwe! ◊ Czy nadajemy na tych samych falach? ◊ Wierność ◊ Zaufanie ◊ Przebaczenie
VI. Jak powinni się zachować rodzice?

VII. Małżeństwo

Małżeństwo jako wyraz miłości ◊ Pokonać strach ◊ Małżeństwo to wyznanie miłości ◊ Współżycie seksualne nabiera pełnego sensu ◊ Pewność bycia kochanym buduje ◊ "Nie" dla miłostek, "tak" dla wielkiej miłości ◊ Obietnica, aby osiągnąć sukces ◊ Wzajemna asekuracja, by osiągnąć więcej ◊ Wzajemna asekuracja zapewnia bezpieczeństwo w trudnych momentach ◊ Daje odwagę ◊ Umożliwia szczery dialog ◊ Ułatwia adaptację ◊ Sprzyja duchowemu rozwojowi i panowaniu nad swym losem ◊ Jest społecznym uznaniem miłości, związku i odpowiedzialności ◊ Zabezpieczenie na wypadek porażki

VIII. Ślub w kościele?

Co mówi wiara chrześcijańska? ◊ Co wnosi sakrament małżeństwa?

Słowo na zakończenie

Myriam Terlinden

Wziąć ślub czy tylko razem zamieszkać?

Wydawnictwo Esprit

Kraków 2010

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Wziąć ślub czy tylko razem zamieszkać?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.