Cierpi nie tylko chory. Co przeżywają bliscy osób w depresji?
Frustracja, poczucie winy, lęk. Nieustanne zadręczanie się - Czy mogłem zrobić coś lepiej? Depresja nie dotyka tylko chorego - jej skutki odczuwają także najbliżsi. Z czym mierzą się na co dzień? Pisze o tym psycholog Huub Buijssen w książce „Depresja. Poradnik dla przyjaciół i rodziny”, której fragment publikujemy.
Samotność
Każdy człowiek zamieszkuje wyspę, żyje w swoim własnym świecie. Najgłębszą tęsknotą większości ludzi jest znalezienie wyspy dla dwojga osób i stopienie się z drugą osobą w jedno.
Takie wyspy jednak nie istnieją. Nawet ludzie, którzy bezgranicznie kochają się nawzajem, zachowują swoją własną, niepowtarzalną indywidualność. Ale ponieważ będąc sami, nie czujemy się spełnieni i szczęśliwi, przez całe życie usiłujemy nawiązać kontakt z ludźmi na innych wyspach wokół nas. Za każdym razem, kiedy nam się to uda, jesteśmy szczęśliwi. Depresja pojawia się natomiast w momentach, w których choremu trudno jest nawiązywać relacje z innymi. Widzi on wprawdzie wokół siebie wyspy, ale nie potrafi nawiązać rzeczywistego kontaktu z ludźmi, którzy na nich żyją. Gdy bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje wsparcia i kontaktu, czuje się jeszcze bardziej samotny niż wcześniej.
Ludzie, którzy nie są tak ściśle związani z chorym, nie zauważają, że zawsze zachowywali wobec niego pewien dystans. Ale Ty, jako partner, rodzic, brat, siostra czy przyjaciel osoby depresyjnej, czujesz, że dystans pomiędzy nią a Tobą się zwiększył. Brakuje Ci bliskiego kontaktu, który mieliście z sobą wcześniej. Dlatego Ty też, podobnie jak Twój bliski, możesz czasami odczuwać samotność, zwłaszcza gdy osoby z Twego otoczenia próbują Cię pocieszać, mówiąc, że przesadzasz i widzisz sprawy w zbyt ciemnych barwach. „Nie zauważam w nim niczego takiego”.
Samotność może mieć również inne przyczyny. Kontakty z przyjaciółmi i krewnymi mogą stać się rzadsze albo ostrożniejsze. Jeśli depresja trwa dłużej, mogą nawet ustać zupełnie. Być może rzadziej chodzisz w gości, dlatego że musisz chodzić sam – Twój bliski unika kontaktów i woli zostać w domu, albo dlatego że to właśnie on dawniej dbał o podtrzymywanie kontaktów. Możliwe, że macie mniej gości; inni unikają Twego bliskiego, bo przebywanie w jego towarzystwie nie jest przyjemne.
Najsmutniejsze w samotności jest to, że wszelkie uczucia przygnębienia, które i tak już towarzyszą człowiekowi, przez nią stają się jeszcze bardziej dokuczliwe. Samotność dolewa oliwy do ognia gniewu, lęku, bezsilności i żalu, gdyż nie ma wówczas żadnego ujścia dla tych smutnych uczuć i trzeba się z nimi zmagać o własnych siłach.
Samotność jest też pułapką. Im bardziej ktoś czuje się samotny, tym trudniej jest mu tę sytuację zmienić. W końcu widzi już wokół tylko mury, zza których nie można się wydostać. Nie ma pojęcia, jak odnowić zerwane kontakty. Jeśli przypadkiem kogoś spotka, potrafi jedynie narzekać. Musi naraz wyrzucić z siebie wszystkie przykre przeżycia z ostatniego okresu.
Wstyd
Wstyd także jest uczuciem, które prawdopodobnie nie jest Ci obce, gdy masz depresyjnego bliskiego. Aby wyjaśnić, skąd się on bierze, pozwolę sobie najpierw na małą dygresję osobistą.
Pięćdziesiąt lat temu chodziłem wraz z 48 chłopcami i dziewczynkami do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Miesiąc temu mieliśmy spotkanie klasowe. W ramach przygotowania do tego spotkania organizatorzy poprosili nas, żeby każdy opisał siebie na jednej stronie A4. „Podczas spotkania nie da się porozmawiać z każdym z osobna, a dzięki temu można się czegoś o sobie dowiedzieć”. Na prośbę wielu osób te krótkie autoprezentacje zostały zebrane razem w jedną książeczkę. Wczoraj dostałem tę książeczkę i przejrzałem ją. Uderzające jest to, że wszyscy przedstawiają się w ten sam sposób – nietrudno odgadnąć jak. Co robi ktoś, kto ma się krótko przedstawić w nieznanym towarzystwie? Prawdopodobnie opowie o swojej pracy zawodowej, o swojej sytuacji rodzinnej, o tym, czy ma dzieci. Być może opowie o rodzinie, z której pochodzi, i wspomni, ile ma rodzeństwa. Jeśli sam ma już dorosłe dzieci, napisze o ich wykształceniu, zawodzie i o tym, czy one mają już swoje dzieci.
Tak też uczynili moi dawni koledzy z klasy. Ale dlaczego właściwie nie ograniczyli się np. do własnego wykształcenia i kariery zawodowej? Rzecz w tym, że naszą tożsamość i poczucie własnej wartości budujemy nie tylko na podstawie własnej pracy, ale także środowiska rodzinnego. Kiedy więc przyjdzie na nas kolej, żeby się przedstawić, opowiadamy o swoim małżonku, dzieciach i wnukach.
Jeśli Twój ojciec, Twoja matka, Twój partner, dziecko, brat lub siostra zachoruje na depresję, dotyka to nie tylko ich tożsamości, ale także Twojej własnej. Masz poczucie, że nie możesz być już tak dumny z bliskiego. Jeśli Twój partner ma depresję, wstydzisz się pewno również wtedy, kiedy ktoś mówi coś na jego temat – albo przeciwnie, gdy nic o nim nie mówi. Może zastanawiasz się, czy inni nie obwiniają Cię po trosze za jego chorobę. Dzieje się tak tym bardziej wtedy, kiedy depresja dotknęła Twoje dziecko. Większość rodziców zadaje sobie pytanie, czy nie popełnili jakichś błędów wychowawczych. Być może należysz do nich i łamiesz sobie głowę nad tym, czy nie powinieneś być bardziej rygorystyczny, okazywać więcej miłości czy też nieco poluzować cugle.
Najbardziej możesz się wstydzić za swego bliskiego, dlatego że jest tak słaby i bezradny albo że czasami zachowuje się nieodpowiednio, np. odwołuje spotkania, które kiedyś były dla niego święte, przestaje wypełniać swoje obowiązki. Poczucie wstydu może być tak wielkie, bo depresję ukrywa się przed światem zewnętrznym.
Gniew
Jedni ludzie na niepowodzenia i frustracje reagują żalem, inni gniewem, a większości osób towarzyszą oba te odczucia. Granica między żalem a gniewem jest przy tym często nieostra. Czasami oba odczucia przenikają się wzajemnie albo występują na przemian. „Wieczorami, gdy leżę sam w łóżku, ogarnia mnie gniew i zaraz po tym czuję, jak łzy ciekną mi po policzkach”. Osoby bliskie choremu często zadają sobie pytania: „Dlaczego musiało się to przydarzyć akurat jej/jemu?”, „Dlaczego ja?”, „Dlaczego my?”.
Psychologowie ustalili, że nasz gniew w 70 procentach nie dociera do osoby, w której stronę jest skierowany. Być może dotyczy to również Ciebie i także Ty wyładowujesz swoją złość na kimś innym – np. na lekarzu pierwszego kontaktu, oskarżając go o to, że zbyt późno rozpoznał u Twego bliskiego depresję, że nie skierował go na terapię w odpowiednim czasie, nie przepisał właściwych lekarstw itd. Może się też zdarzyć, że Twój gniew obróci się przeciwko członkom Twojej własnej rodziny, od których oczekujesz teraz więcej wsparcia i zrozumienia. „Gdy moja szwagierka miała raka piersi, byłam przy niej i przy jej mężu, a teraz ona i mój brat prawie w ogóle się do nas nie odzywają”.
W każdej intymnej relacji obok uczucia miłości jest także uczucie gniewu. Tylko tam, gdzie dwie osoby są wobec siebie całkowicie obojętne, nie występują te dwa podstawowe uczucia. Jest więc rzeczą naturalną, że doświadczasz także uczucia gniewu w stosunku do Twego depresyjnego bliskiego. Pojawiało się ono już wtedy, kiedy nie było jeszcze mowy o depresji. Teraz jednak jest to gniew innego rodzaju. Wcześniej dotyczył jakiegoś konkretnego zachowania lub cechy charakteru. Teraz czasami masz dość całego człowieka, gdyż wygląda na całkowicie zmienionego. „Zupełnie go nie poznaję”.
Może sądzisz, że gniew Ci nie przystoi. Zwłaszcza kobiety często mają duże trudności z zaakceptowaniem u siebie tego uczucia. Ale jest to zupełnie normalne, że od czasu do czasu wpadasz w gniew: na Twego bliskiego i na los, który Cię spotkał.
Za każdym uczuciem kryje się jakieś przesłanie lub jakieś życzenie. Ukryty sens gniewu jest następujący: „Nie chcę tego, to powinno się zmienić. Bronię się przed tym”. Gniew jest próbą odnalezienia równowagi na nowo.
Skomentuj artykuł