Dlaczego zaufanie jest tak ważne i jednocześnie tak trudne?
Zdrada, odrzucenie czy zawstydzenie pozostawiają ślad nie tylko w pamięci, ale również w ciele. Psychika i organizm uczą się reagować na bliskość jak na potencjalne zagrożenie, nawet wiele lat po trudnym doświadczeniu. O tym, jak może wpływać to na nasze relacje oraz reakcje emocjonalne pisze Marta Miłuńska w książce “W sercu zaufania”. Publikujemy fragment.
Utrata zaufania to dla ciała i psychiki ogromny stres. Kiedy doświadczamy takiego zranienia, zostawia ono ślad nie tylko w pamięci, ale też zapisuje się w ciele. Dzieje się tak, ponieważ nasz organizm ma niezwykłą zdolność zapamiętywania doświadczeń powiązanych z silnymi emocjami. W tym mechanizmie nie chodzi o torturowanie. Jego celem jest obrona przed podobnymi sytuacjami w przyszłości. Ciało ma swoją “pamięć” i potrafi zareagować znacznie wcześniej, niż umysł zdąży sobie uświadomić, co przeżywa. Silne emocje, takie jak lęk, wstyd czy poczucie bezsilności, zapisują się w ciele i w analogicznych sytuacjach wywołują: spłycony, krótki oddech, kłucie w klatce piersiowej, uczucie zimna i rozedrgania, rozstrój żołądka, sztywność ciała lub beznamiętny, maskowy wyraz twarzy, a w skrajnych sytuacjach utratę przytomności.
Kiedy nasze ciało przeżywa nieuporządkowane, niezintegrowane w naszej psychice traumatyczne wydarzenie, emocje zaczynają reagować nie na zastaną rzeczywistość, ale na podpowiedzi naszej wyobraźni ukształtowanej pod wpływem przeszłych doświadczeń. Pojawiają się w nas fragmentaryczne wspomnienia, dysocjacje, niekontrolowane emocje i trudności w regulowaniu zachowania. Naturalnym zadaniem emocji jest kierowanie uwagi na to, co się dzieje, w taki sposób, by adekwatnie zareagować. Tymczasem w reakcji “zaprogramowanej” przez traumę dzieje się odwrotnie. Emocje “namawiają” nas do reakcji, która nie jest adaptacyjna, czyli nie pomaga nam poradzić sobie z sytuacją. Mówią: “Walcz” albo: “Uciekaj”, to zaś sprawia, że zamieramy w bezruchu lub zbyt mocno reagujemy na drobne bodźce. Gdy rozpada się nasze zaufanie do drugiej osoby, zaczynamy reagować, wykorzystując narzędzia, które organizm ma przygotowane w odpowiedzi na traumę. W praktyce oznacza to, że zaczynają nami kierować emocje wynikające z nadmiernego przeżywania stresu, których w danym momencie nie potrafimy wykorzystać jako pomocnego sygnału. Mózg bowiem działa już wtedy w trybie traumatycznym: gdy zbliżamy się do innych, pojawiają się silne reakcje emocjonalne, ponieważ dla niego bliskość równa się stres, druga osoba – zagrożenie.
Poczucie bycia zdradzonym, które powstało w relacji z kimś, komu zaufaliśmy, zostawia głęboki ślad – ranę nie tylko w pamięci, ale też w ciele. Ciało nie radzi sobie z permanentnym pobudzeniem, stąd “uzbraja się”, by być w stałej gotowości na obronę przed krzywdą – pozostaje napięte, spłyca się oddech. Także nasz mózg, a dokładniej ciało migdałowate, uczy się, że bliskość może być zagrożeniem. W konsekwencji nawet życzliwy gest drugiej osoby wywołuje reakcje lękowe. Hipokamp, który odpowiada za zapisywanie w pamięci doświadczeń, kurczy się i powoduje zaburzenia pamięci krótkotrwałej.
Zranienia z przeszłości sprawiają, że w relacjach zaczynamy działać automatycznie – wycofujemy się, zamrażamy, reagujemy unikaniem lub nadmierną kontrolą. Sposoby radzenia sobie z bólem, które kiedyś miały nas chronić przed cierpieniem, wciąż utrzymują nas w stanie gotowości, nawet gdy zagrożenie już nie istnieje. Nasze ciało to mapa dawnych doświadczeń. To dlatego czasem napina się na dźwięk czyjegoś głosu, a oddech staje się płytki, gdy ktoś się zbliża. Jednak tak jak ciało pamięta ból, może również nauczyć się spokoju. Dlatego w naszej drodze ku odbudowaniu zaufania niezwykle ważna jest praca z ciałem.
W tym kontekście spróbuj sobie przypomnieć te chwile ze swojego życia, które były dla ciebie wyjątkowo trudnym lub przykrym wydarzeniem. Jak na nie zareagowałeś? Większość z nas nosi w pamięci wspomnienia przykrości z przedszkola lub pierwszych lat szkoły podstawowej. Może to być na przykład wstyd, który wynikał z poczucia bycia niekompetentnym w czasie odpowiedzi przed tablicą; jego śladem w dorosłym życiu może być nadmierne pocenie się dłoni czy drżenie głosu podczas wystąpień publicznych. Może to być lęk, który przeżywałeś w czasie zajęć wychowania fizycznego, wynikający z mierzenia się z własnymi ograniczeniami fizycznymi podczas biegu na czas, skoku w dal czy przez kozła. Może, gdy myliłeś się albo coś ci nie wychodziło, klasa reagowała śmiechem, a nauczyciel przewracał oczami; teraz, mimo że jesteś dorosły, stresujesz się, gdy masz wykonać jakieś zadanie zawodowe na forum grupy, lub trudno jest ci zasnąć w noc poprzedzającą to wydarzenie. A może owo przykre doświadczenie było związane z przyjaciółką (lub przyjacielem) z ławki. Najpierw siedziała obok ciebie, budowała z tobą więź, a potem zmieniła miejsce, opuszczając cię i wybierając kogoś innego. Teraz, w dorosłym życiu, trudno jest ci zaufać, że ktoś może być stale tobą zainteresowany. Zatrzymaj się na chwilę, by posłuchać swoich reakcji, gdy może właśnie nowo budowana relacja wchodzi w fazę obietnic i wspólnego planowania przyszłości. Jakie myśli przychodzą ci do głowy? Może zmagasz się z pytaniami: “A jeżeli będzie tak jak poprzednim razem?” lub: “Skąd mam wiedzieć, że tym razem nie dojdzie do tego samego i ta osoba mnie nie opuści?”. Oczywiście takie wydarzenia z przeszłości – chcę to podkreślić – nie są głębokimi traumami relacyjnymi. Wszystkie mieszczą się w kategorii społecznej codzienności: doświadczony wstyd, poczucie żalu i opuszczenia. Mimo że nie są to poważne sprawy, to mózg potrafi je zapamiętać i odtwarzać w najmniej oczekiwanych momentach dorosłego życia.


Skomentuj artykuł