Rodzice adopcyjni i ich pierwszy kryzys. Milion pytań, zero odpowiedzi

Rodzice adopcyjni i ich pierwszy kryzys. Milion pytań, zero odpowiedzi
(fot. shutterstock.com)
3 lata temu
MKD

Szkolenie przysposabiające do bycia rodziną adopcyjną. Czy boli jak poród? Gdy pół dnia wykładów spędziliśmy słuchając o skutkach picia w ciąży, o FAS, o problemach, jakie mogą być z dziećmi - nastąpił kryzys.

Jak stać się rodziną zastępczą? Jak adoptować dziecko? Czy przysposobienie dziecka boli jak poród?

Jesteśmy rodzicami, którzy czekają na dzieci urodzone drogą adopcji. Swoją "adopcyjną ciążę" powierzyliśmy w ręce Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego przy ul. Rajskiej 10 w Krakowie. Jednym z ważnych etapów jest szkolenie przysposabiające do bycia rodziną adopcyjną. Szkolenie trwa w Ośrodku 5 weekendów pod rząd. W czasie szkolenia są wykłady, zabawy z dziećmi, jest możliwość porozmawiania z innymi rodzinami oczekującymi na adopcję. Czas wypełniony po brzegi.

Jak się przeżywa takie szkolenie? Różnie. Na początku pełen entuzjazm w spotkaniu z dziećmi i niecierpliwość towarzysząca nam, gdy zbliżał się weekend. Jakie to wspaniałe, gdy mała rączka prowadzi cię z radością na śniadanie, błyszczące oczka patrzą do samego dna serca, radośnie wołając "ciocia, chodź!", a wieczorem małe nóżki pakują się na kolana, aby się wspólnie pomodlić i przytulić! Odkryliśmy w sobie potencjał i uczucia, które wcześniej były gdzieś wyciszone.

Po kilku weekendach, gdy pół dnia wykładów spędziliśmy na słuchaniu o skutkach picia w ciąży, o FAS, o problemach, jakie mogą być z dziećmi - nastąpił kryzys. Będąc osobą raczej otwartą, z jednej strony miałam ochotę wszystkie emocje wypowiedzieć, z drugiej zaś zamknąć się w sobie i na spokojnie wszystko przemodlić, przemyśleć.

Czy damy radę? A co jeśli po kilku latach od adopcji zaczną wychodzić wcześniejsze zaniedbania? Z jaką historią życia będzie musiało zmagać się nasze dziecko? Na ile mają wpływ geny, a na ile wychowanie? Czy geny z biologicznych rodziców nie przeszkodzą nam w wychowaniu tego dziecka według naszych zasad? Milion pytań. Zero odpowiedzi.

Na przemyślenia był czas w domu. Narastała w nas świadomość. To bardzo dobrze. Dla mnie świadomość jest najważniejsza. Ten kryzys pozwolił nam jeszcze pełniej uczestniczyć w kolejnych weekendach. Skupiliśmy się na naszych możliwościach, mocnych stronach i potencjale. Wspólne przebywanie z dziećmi pokazało, że miłość i czułość są większe od niejednej trudności. Nigdy nie zapomnę wieczoru, gdy wspólnie z dziećmi oglądaliśmy film. Po raz pierwszy poczułam się mamą aż czwórki wtulonych dzieci.Chciałoby się powiedzieć "chwilo, trwaj". To, co przeżyliśmy podczas tego szkolenia, nie da się ubrać w słowa. To był nasz czas. Nasz jako małżeństwa i nasz jako przyszłych rodziców.

Mówi się, że to "Góra Przemian". To prawda. Ta Góra wlała w nasze serca nadzieję, odkurzyła czułość, przypomniała, jak to jest być dzieckiem, i pozwoliła wyobrazić sobie, jak to jest być rodzicem. Dodała wiary i siły. Pokazała, jak wiele rzeczy dzieje się poza nami, mnóstwo dzieci, a z każdym inna bliskość. Niby to tylko Ośrodek, gdzie miało być obowiązkowe szkolenie, a stał się dla nas domem, do którego chcemy wracać. Wierzę, że tak jak znaleźliśmy to miejsce, jadąc krętą drogą pod górę, tak samo znajdziemy tę naszą Gwiazdkę, którą w przenośni i dosłownie da nam Niebo.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Maria Miduch
20,94 zł
29,90 zł

Biblia – historia zakochanego Boga

Dlaczego w drzewie genealogicznym Jezusa znajdziemy imiona Tamar, Rachab czy Batszeby, mimo że tradycyjne rodowody raczej pomijały kobiety? Dlaczego wbrew starożytnym obyczajom to właśnie one miały często decydujący wpływ na...

Skomentuj artykuł

Rodzice adopcyjni i ich pierwszy kryzys. Milion pytań, zero odpowiedzi
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.