Kobieto, żyj według własnych reguł [WYWIAD]

Kobieto, żyj według własnych reguł [WYWIAD]
(fot. Olga Kozierowska)
1 rok temu
Olga Kozierowska / Aleksandra Lągawa

Często słyszę od mojego taty, że kobieta powinna siedzieć w domu i zajmować się dziećmi. Jestem już jednak dużą dziewczynką i dziękuję, że dał mi życie, ale nie będę stosować jego reguł. Mam swoje.

Aleksandra Lągawa: Przez wiele lat pracowała Pani w korporacjach, później podjęła decyzję o zmianie i założyła Fundację Sukcesu Pisanego Szminką. Skąd taki pomysł?

Olga Kozierowska: Ta decyzja dojrzewała we mnie przez jakiś czas. Korporacja nie była moim miejscem. Jestem typem społecznika, mam tożsamość artysty. Głód tworzenia i chęć zmiany kawałka świata na lepsze towarzyszył mi przez długi czas. W pewnym momencie zaczął pukać tak głośno, że musiałam coś z tym zrobić.

I w ramach fundacji zaczęła Pani pomagać kobietom.

O Sukcesie Pisanym Szminką myślałam już 12 lat temu, kiedy w Polsce dopiero zaczynało mówić się o prawach kobiet wracających do pracy po urlopie macierzyńskim. Pewnego razu, kiedy mieszkałam w Afryce, udzieliłam wywiadu dotyczącego tego kontynentu. Zdałam sobie sprawę, jak duży zasięg mają media i stwierdziłam, że jest to miejsce, w którym warto mówić o sukcesach kobiet. To był początek. W swoim otoczeniu obserwowałam mnóstwo zdolnych i wykształconych kobiet, o których pomimo sukcesów nie mówiło się w mediach. Stwierdziłam, że chcę to zmienić. Do programów, które prowadziłam w Radiu PiN i w TVN24 zapraszałam tylko kobiety.

Jak wyglądały początki fundacji?

Zajmowaliśmy się aktywizacją zawodową, rozwojem karier, wsparciem psychologicznym i inspirowaniem kobiet. Na konferencje, które organizowałam, tłumy waliły drzwiami i oknami. Byliśmy pierwszą organizacją w Polsce, która zajmowała się promowaniem przedsiębiorczości wśród kobiet. Obserwując rynek pracy z perspektywy tych 12 lat, mam wrażenie, że bardzo się on zmienił, a nawet nastąpiła pewnego rodzaju rewolucja. Polki zaczynają dostrzegać swój potencjał w biznesie. Jesteśmy w czołówce państw pod względem liczby kobiet na kierowniczych stanowiskach.

Wiele kobiet zakłada własne działalności gospodarcze, rozwija start-upy na międzynarodową skalę. Coraz więcej kobiet studiuje i robi kariery po kierunkach, które kiedyś stereotypowo były uznawane za męskie. Ta zmiana kulturowa jest obecnie bardzo widoczna.

Aby kobieta mogła się rozwijać, nie będąc przy tym urobioną po łokcie, potrzeba poważnej zmiany w strukturze rodzinnej. Ważne, aby w momencie, gdy kobieta podejmuje decyzję o powrocie do pracy po urodzeniu dziecka, miała wsparcie mężczyzny, który zaangażuje się w obowiązki domowe. Pod tym względem nadal kulejemy w Polsce. Znam kilka przykładów kobiet, które twierdziły, że cierpią na wypalenie zawodowe. Zajmowały wysokie stanowiska i zarabiały więcej niż ich mężowie. Po tygodniu pracy nie miały jednak wolnej chwili dla siebie. W weekendy prasowały i gotowały na cały tydzień dla swojej rodziny. Mąż, pomimo dużych pieniędzy w domowym budżecie, nie zgadzał się na to, by zatrudnić panią do sprzątania. Uważał, że obowiązki domowe to zajęcie dla żony. Ogromnie dziwiłam się, wiedząc, że kobiety godzą się na takie życie. Te panie zarabiały po 30-40 tysięcy złotych miesięcznie! Jeśli ktoś ma tyle pieniędzy, stać go na to, by kupić sobie czas.

Może mężczyźni nie wiedzą, jak zachować się w sytuacji, kiedy żony zarabiają więcej od nich. Dla wielu z nich to nowość.
Żyjemy w procesie zmiany - stare już nie działa, a do nowego jeszcze nie wiemy jak podejść. Obwąchujemy się. Mamy również do czynienia z kryzysem męskości, bo faceci nie wiedzą, jakie są wobec nich oczekiwania. Z jednej strony kobieta mówi, że ma być wrażliwy, a jeśli taki jest, to ona zaczyna się zastanawiać, czy jest odpowiednio męski.

Czas zmian jest także trudny dla kobiet. Z jednej strony normy społeczne, w jakich zostały wychowane, nakazują im zajmować się domem, z drugiej - chcą się rozwijać zawodowo. Jak zachować równowagę w takiej sytuacji?

Dobrze jest porzucić tzw. wartości rodowe, czyli stwierdzenia w stylu "u nas w domu to zawsze kobieta…" albo "u nas trzeba mieć wyższe wykształcenie, a mężczyźni zawsze byli prawnikami…". Jeśli żyjemy z rodzicami przez 15 czy 20 lat, przesiąkamy podobnymi poglądami. Wchodzimy w dorosłość, ale nadal nie potrafimy podjąć decyzji, czego w życiu chcemy, a czego nie. Ważne również, aby pozbyć się wyrzutów sumienia. Często słyszę od mojego taty, że kobieta powinna siedzieć w domu i zajmować się dziećmi. Jestem już jednak dużą dziewczynką i dziękuję, że dał mi życie, ale nie będę stosować jego reguł. Mam swoje.

Dziewczynom z większych miast jest łatwiej?

Na pewno tak, bo znika presja mniejszej grupy społecznej. Kiedy dziewczyna jedzie na wiejskie wesele, musi przyjechać z chłopakiem. Jeśli go nie ma, zabiera kolegę lub wynajmuje partnera (śmiech). Pojawia się presja. Im jest ona większa, tym bardziej maleje poczucie własnej wartości i porzucenie tzw. wartości rodowych staje się trudniejsze.

Z jakimi problemami najczęściej spotyka się Pani, pracując z kobietami? Co je ogranicza w spełnieniu marzeń?

Najczęstszym problemem kobiet jest niskie poczucie własnej wartości. Obserwuję to, kiedy pracuję z liderkami w korporacjach oraz gdy prowadzę bezpłatne warsztaty w ramach programu Sukces TO JA.

Jak można podnieść poczucie własnej wartości?

Poczucie własnej wartości traci się w dzieciństwie, a późniejsze wydarzenia umacniają tę stratę. Przekonania, że do niczego się nie nadaję czy jestem brzydka i porównuję się do innych, zostają z dzieciństwa. Zmiana nie jest łatwa.

Zaczyna się od budzenia świadomości, czyli obserwowania i poznawania siebie. Musimy wyzbyć się przekonań, które nie niosą żadnych faktów. Przykładowo, jeśli chcę zostać tancerką i mam świadomość, że brakuje mi nogi albo poczucia rytmu, zauważam tym samym obiektywne przeszkody. Argument "nie nadaję się" nic nie mówi. Fakty tymczasem zawsze można zmienić. Jeśli nie znajdziemy faktów, możemy przyznać "rzeczywiście, przez lata nosiłam w sobie przekonanie, które mnie ograniczało".

I co później?

Nie ma gotowej recepty, bo zmiana to proces, który zawsze jest indywidualny. Trzeba sprawdzić, jakie wydarzenia w życiu spowodowały dane przekonanie. Równie ważne jest określenie, z jakiej emocji wychodzą nasze stanowiska. Jeśli zawsze słyszeliśmy "nie wychodź z domu, nie pokazuj się", to przekonanie wychodzi z lęku. Jeśli ktoś mówił: "wstydź się, znowu tańczyłaś i było ci widać majtki", to źródłem jest wstyd. Nosimy w sobie różne emocje i przynosimy je do dorosłego życia. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, dlatego włączenie świadomości jest niesłychanie ważne w procesie zmiany.

Czy postrzega się Pani jako kobietę sukcesu?

Postrzegam się jako kobietę szczęśliwą. Dla mnie sukces wiąże ze szczęściem, możliwością dokonywania własnych wyborów i robieniem tego, co mi w życiu daje przyjemność. Nie mówię, że to praca powinna być pasją, bo znam wiele osób, które przyjemność odnajdują po ośmiu godzinach spędzonych przy biurku. Istotne, aby mieć co wspominać każdego dnia. Dzisiejszy świat pędzi bardzo szybko i pracujące kobiety są na wiecznej smyczy. Nawet te, które nie pracują, są zniewolone przez social media i nowe technologie, które kradną mnóstwo czasu. Nie jesteśmy uważni, komunikujemy się przez smsy. Bliskie relacje i intymność upadają. Pędzimy jak chomik w kółku, a kiedy po kolejnym miesiącu czy roku chcemy sobie przypomnieć nasze wspomnienia, wyliczamy: praca, sprzątanie, zakupy. Gdzie w tym wszystkim "ja"?

Co można zrobić w sytuacji, kiedy kobieta chce się zmienić, ale mąż się na to nie zgadza?

Z moich rozmów z kobietami wynika, że większość mężczyzn odczuwa lęk przez zmianą. Myślę, że rozwiązaniem może być rozmowa i wyjście z propozycją podziału obowiązków. Jeśli chcę mieć wolną sobotę, a nie stać mnie na nianię, będę negocjować przynajmniej dwie godziny dla siebie. W takich sytuacjach kobiety, które nie osiągną celu, często obrażają się i poddają. Tymczasem ja wyznaję zasadę: nie dziś nie oznacza nie jutro.

Wyobraźmy sobie, że kobieta, która przez kilka lat była w domu i zajmowała się dziećmi, chce wrócić do pracy, ale nie wie jak. Jaki pierwszy krok może wykonać?

Takie panie zapraszamy na bezpłatne warsztaty, do odwiedzenia strony sukcestoja.pl. Wiem, że po przerwie ciężko jest wrócić do pracy, pojawia się problem z własną wartością. Kobiety szukają wówczas pracy, a nie dobrze płatnego zajęcia. Zgadzają się na pierwszą lepszą możliwość. Proponuję, aby takie kobiety wypisały sobie umiejętności, które zyskały podczas urlopu macierzyńskiego i wychowawczego. Po pierwsze, zarządzanie ryzykiem. W momencie, kiedy kobieta dowiaduje się o ciąży i ma świadomość odpowiedzialności za małego człowieka, uczy się zarządzać ryzykiem. Po drugie - multitasking. Nikt tak dobrze nie pracuje jak mama, która ma małe dziecko. Oprócz tego bardzo dobrze zarządza czasem i jest efektywna, bo po prostu ma niewiele czasu. Kolejna rzecz to umiejętność czytania z twarzy różnych emocji. Kobiety dobrze znają mowę ciała i potrafią określić, jakie emocje towarzyszą innym, np. podczas negocjacji.

Dużo mówi się o wyzwaniach, sukcesach. Do czego jednak może przydać się kryzys?

Napisałam książkę "Mój przyjaciel kryzys" i uważam, że niepowodzenia są bardzo pożyteczne. Dzięki nim uczymy się, jak nie popełniać tych samych błędów, o ile oczywiście umiemy się uczyć. Często przyjmujemy bowiem pozycję ofiary życiowej, której nieszczęściu winien jest los, matka czy koleżanka - wszyscy oprócz nas. Takie myślenie jest wygodniejsze. Jeśli jednak odważymy się spojrzeć na naszą sytuację inaczej i przeanalizujemy, jakie błędy zaprowadziły nas do kryzysu, będziemy mogli unikać podobnych sytuacji w przyszłości.

Każdy z nas ma słabsze chwile. Jak Pani sobie z nimi radzi?

Nie uciekam od gorszych momentów. Przyglądam się im, jestem z nimi. Nauczyłam się też nie obarczać innych moimi słabościami. Wiem, kiedy potrzebuję się odosobnić i przemyśleć swoje położenie. Słucham muzyki, czytam książkę. Nie uciekam od emocji, bo nie da się tego zrobić. Jeśli będę próbować im umykać, one w pewnym momencie zaczną się kumulować i wybuchną.

* * *

Olga Kozierowska - działaczka społeczna, mentorka i trenerka. Założycielka pierwszej w Polsce organizacji działającej na rzecz przedsiębiorczości kobiet i promocji ich sukcesów w biznesie pod nazwą Sukces Pisany Szminką.

Aleksandra Lągawa - w pracy zajmuje się promocją i marketingiem, po pracy opisuje i fotografuje świat.

 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Zuzanna Radzik
26,91 zł
29,90 zł

Historia wielkiego przemilczenia

W Kościele pierwszych wieków kobiety pełniły ważne funkcje: nauczały, studiowały Biblię, były apostołkami. W ich domach spotykali się wierni i sprawowano Eucharystię. To one jako jedne z pierwszych fundowały i utrzymywały klasztory....

Skomentuj artykuł

Kobieto, żyj według własnych reguł [WYWIAD]
Komentarze (3)
IS
~I S
11 października 2019, 12:48
Czy żyjąc według własnych reguł wszystkie zasady definiuje się samemu? (to kolosalna praca) Czy oznacza to, że można niektóre zasady odrzucić? Jakim kryterium kierować się przy odrzucaniu lub przyjmowaniu reguł? Własne zdanie jest najważniejszym kryterium? Cudze zdanie ludzkie lub Boże liczy się mniej, prawda?
IC
Iwona czaplicka
24 września 2019, 16:52
Dziwne, zupełnie co innego słyszałam na lekcjach religii. Ze kształcenie kobiet to socjalistyczny wymysł. Ze kobiety są głupie. Ze nie są w stanie zrozumieć np. filozofii. Ze kobieta zawsze musi mieć nadzór -mężczyznę oczywiście. Ze kobieta powinna być cicha, żyć dla innych, służyć wszystkim. A osobiście do mnie - za dużo czytam, jestem krnąbrna, bo się uparłam iść na studia. Ze posiadanie własnego zdania to pycha. Z mojego punktu widzenia hasło kobiety na traktory jest dużo atrakcyjniejsze niż to co mi księża narzucali. A, tego co mi wmawiał ze filozofia nie dla kobiet pogięłam na Platonie i Arystotelesie -nie czytał, tylko się chwalił. A ja głupia, dwunastoletnia przeczytałam.
AS
~Adam Sarna
21 września 2019, 13:21
Co w tym złego, żeby kobieta zajmowała się dziećmi i domem? Przecież do tego została stworzona. Nikt lepiej tego nie zrobi. Taka natura.

Skomentuj artykuł

Kobieto, żyj według własnych reguł [WYWIAD]
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.