Na problemy z żyłami często pracujemy sami. Flebolog: „To jak żarzący się ogień”
Zakrzepica i przewlekła niewydolność żylna to schorzenia, które budzą niepokój wśród wielu osób. Wpływ na kondycję naszych żył mają jednak nie tylko czynniki genetyczne, ale przede wszystkim codzienne przyzwyczajenia. Wiele z nich można zmienić, by skutecznie zadbać o zdrowie układu żylnego.
Specjaliści podkreślają, że na rozwój problemów z żyłami często pracujemy sami. Siedzący tryb życia oraz brak regularnej aktywności fizycznej to jedne z głównych przyczyn zaburzeń przepływu krwi. Dr hab. Łukasz Paluch, flebolog, wyjaśnia w Medonecie, że prawidłowy przepływ krwi w żyłach zależy od pracy tzw. pompy mięśniowej, którą tworzą mięśnie stóp, łydek, ud, przepona oraz mięśnie miednicy. Gdy brakuje ruchu, mechanizm ten funkcjonuje znacznie gorzej, co sprzyja zastojowi krwi i pogłębia problemy żylne.
W opinii eksperta wiele osób błędnie zakłada, że okazjonalny spacer czy przejażdżka rowerem wystarczą, by uznać swój tryb życia za aktywny. Tymczasem, jak zaznacza w Medonecie dr Paluch, aktywność fizyczna powinna być regularna i obejmować zarówno ćwiczenia aerobowe, jak i siłowe, wykonywane przynajmniej dwa-trzy razy w tygodniu przez około 45 minut.
Znaczenie regularnej aktywności i roli treningu siłowego
Według dr. Palucha, trening siłowy jest szczególnie istotny, choć często niedoceniany, zwłaszcza przez kobiety. Budowanie masy mięśniowej wspiera bowiem pracę pompy mięśniowej, co przekłada się na lepszy przepływ krwi w żyłach. Ekspert zwraca uwagę, że nie należy czekać na pojawienie się bólu, by rozpocząć leczenie problemów żylnych. Jego zdaniem żylak to już poszerzona i niewydolna żyła, w której krew nie przepływa prawidłowo, lecz zalega, dlatego warto reagować jak najwcześniej.
Nie tylko brak ruchu szkodzi żyłom
Na zdrowie żył wpływają także pozornie drobne nawyki. Noszenie nieodpowiedniego obuwia, częste zakładanie wysokich obcasów, przegrzewanie organizmu czy niewłaściwy ubiór mogą nasilać objawy niewydolności żylnej i obniżać komfort życia. Równie istotne jest odpowiednie nawodnienie. Zbyt mała ilość wypijanej wody oraz wybieranie napojów odwadniających sprawiają, że krew staje się gęstsza i wolniej przepływa przez żyły, co zwiększa ryzyko powikłań.
Dr Paluch podkreśla, że cieplejsze miesiące sprzyjają przegrzewaniu organizmu, a w połączeniu z niewystarczającym nawodnieniem prowadzi to do zagęszczenia krwi i jej zalegania w żyłach. Lekarz wyjaśnia, że w takich warunkach w organizmie rozwija się przewlekły stan zapalny, który może mieć poważne konsekwencje zdrowotne. Porównuje ten proces do żarzącego się ognia, który stopniowo niszczy organizm od środka, pogarszając kondycję naczyń krwionośnych i zwiększając ryzyko innych chorób związanych z przewlekłym zapaleniem.
Mity i domowe sposoby – czego unikać?
Wielu pacjentów wciąż wierzy w mity dotyczące leczenia problemów żylnych. Dr Paluch zauważa, że popularność kremów czy suplementów diety wynika często z utrudnionego dostępu do specjalistów. Ekspert tłumaczy, że choć suplementacja może wspierać leczenie i przynosić pewne korzyści osobom z niewydolnością żylną, nie jest w stanie odbudować uszkodzonych zastawek żylnych ani wyleczyć żylaków. W takich przypadkach konieczne jest leczenie samej niewydolnej żyły.
Pacjenci często szukają porad na forach internetowych czy w mediach społecznościowych, gdzie – jak zaznacza lekarz – każdy może publikować treści poradnikowe, które nie zawsze są zgodne z aktualną wiedzą medyczną. Jednym z często powtarzanych mitów są pijawki. Hirudoterapia, choć znana i stosowana w określonych sytuacjach medycznych, nie leczy żylaków ani niewydolności żylnej, a jej działanie opiera się głównie na mechanizmach przeciwzakrzepowych.
Domowe metody mogą zaszkodzić
Dr Paluch relacjonuje, że spotyka się z wieloma domowymi sposobami leczenia, takimi jak przykładanie liści kapusty, moczenie nóg naprzemiennie w bardzo gorącej i bardzo zimnej wodzie czy stosowanie preparatów o działaniu drażniącym. Zwraca uwagę, że takie metody nie tylko nie rozwiązują problemu, ale mogą prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia, a w skrajnych przypadkach do powstawania ran, trudno gojących się zmian skórnych, a nawet oparzeń.
Lekarz ostrzega również przed stosowaniem gorących kompresów, które choć przynoszą chwilową ulgę, mogą długofalowo pogorszyć stan zdrowia. Przypomina, że niewydolność żylna nie dotyczy wyłącznie nóg, ale często obejmuje także naczynia żylne miednicy mniejszej i jamy brzusznej. Jego zdaniem gorące okłady mogą na krótko złagodzić dolegliwości, jednak w dłuższej perspektywie rozszerzają naczynia krwionośne, nasilają zaleganie krwi w żyłach i mogą zwiększać ryzyko zakrzepicy. Dlatego warto zachować ostrożność wobec domowych metod, które obiecują szybkie efekty, ale nie rozwiązują rzeczywistej przyczyny problemu.


Skomentuj artykuł