Seks w małżeństwie - jak często?

Seks w małżeństwie - jak często?
(fot. depositphotos.com)
3 lata temu
Catherine Johnston, Daniel Kendall SJ, Rebecca Nappi / slo

Czytając w czasopismach, że "normalne" pary utrzymują stosunki seksualne przynajmniej dwa razy w tygodniu, oboje z mężem czujemy się w jakiś sposób gorsi. My współżyjemy o wiele rzadziej - czy jest to normalne?

Wyniki badań, publikowane w kolorowych magazynach, i ukazywany w mediach obraz ludzkiej ekspresji seksualnej są często nieprawdziwe i stąd mogą działać przygnębiająco. W filmowych scenach miłosnych kochankowie nigdy nie grzebią się z guzikami, kobieta ma przez całą noc jednakowo pięknie ułożoną fryzurę, nikt nikomu nie pakuje przypadkiem łokcia w oko i w ogóle - jest idealnie!

W rzeczywistości jednak nie zawsze odczuwamy przypływ namiętności w tym samym czasie co współmałżonek, często zupełnie nie w porę pakują nam się do łóżka dzieci - nie zawsze jest pięknie.

Każde małżeństwo ma swój własny rytm, co nie zmienia faktu, że małżonkowie kochają się nawzajem i czują się w tej miłości bezpiecznie. Na częstotliwość podejmowania przez nich współżycia seksualnego wpływa wiele czynników: dzieci wraz z całą uwagą, jakiej wymagają, stres towarzyszący pracy, obowiązki rodzinne, choroba, codzienny rozkład zajęć, samopoczucie. Apetyt na seks zmniejszają również poważne wstrząsy życiowe - w rodzaju choroby czy utraty pracy.

 

Różnym okresom małżeństwa odpowiada różna częstotliwość stosunków: w pierwszym roku małżeństwa para poświęca znacznie więcej czasu na seks niż w latach późniejszych. Wraz z rozwojem związku małżonkowie odnajdują inne sposoby okazywania sobie miłości, akt seksualny staje się zaledwie jednym z nich.

Zapytaj współmałżonka, czy satysfakcjonuje go częstotliwość waszych kontaktów seksualnych. Jeśli stwierdzi, że chciałby, aby zdarzały się one częściej, zastanów się, czego sama oczekujesz.

Jeżeli oboje pragniecie częstszego współżycia, być może będziecie musieli sprawić, aby było ono bardziej niż dotychczas zamierzone i zaplanowane. Nie oznacza to wcale, że będzie mniej romantyczne, a jedynie - bardziej rozważne. Przy szalonym tempie życia i tak wielu ciążących na nas obowiązkach seks może być czynnością specjalnie pomyślaną jako część troski o wasz związek.

Nie osądzajcie więc waszego życia seksualnego według norm lansowanych przez media. W realnym życiu takie normy nie istnieją. Cieszcie się rozmaitością sposobów, dzięki którym wyrażacie wzajemną miłość, i miejcie pełną świadomość, że namiętność, którą dzielicie, jest na pewno dla was właściwa.

Więcej w książce: Małżeństwo. Problem czy szansa? - Catherine Johnston, Daniel Kendall SJ, Rebecca Nappi

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Adam Szustak OP
35,00 zł
34,99 zł

Akrobatyka małżeńska to konferencje Adama Szustaka OP, oparte na Słowie Bożym oraz setkach spotkań z małżeństwami i narzeczonymi.

Co w środku? Mnóstwo praktycznych porad dotyczących natury miłości, umiejętności budowania więzi, komunikacji małżeńskiej, seksualności, a także...

Skomentuj artykuł

Seks w małżeństwie - jak często?
Komentarze (76)
DM
do mądrali
9 marca 2015, 06:53
Najbardziej znają się na seksie ci co nie powinni go uprawiać ale nie znają podstawowej wiedzy o kobiecie Moja żona jak ma dni niepłodne to zupełnie traci ochotę na seks I co wtedy mądrzy zakonnicy od seksu mam dwoje dzieci i koniec seksu bo kobiecie w dni niepłodne się poprostu nie chce
M
Marysia
9 marca 2015, 13:13
w 3fazie (miedzy owulacja a miesiaczka) jest moment spadku progesteronu i wzrostu estrogenow- wtedy sporo kobiet ma ochote. moze musisz sie bardziej postarac, zeby zona nabrala ochoty? ;-) (np. przejac jakies domowe obowiazki, zadbac o to, zeby wieczorem miala sile na bliskosc, a nie padala na nos, w dzien adorowac i przytulac...- w moim malzenstwie sie sprawdza :) )
DR
dobra rada
9 marca 2015, 19:44
oni ci poradzą abyś np. uprawiał sport zamiast seksu. Tak więc możesz biegać, pchać kulą, rzucać oszczepem, podnosić ciężary, rzucać piłeczką palantową itd........ Podobno to ma pomagać w rozładowaniu napięcia seksualnego u facetów.
S
Simonesiński
6 marca 2015, 23:24
 O ilości i nie tylko najtrafniej opowiada Mark Gungor. Nam pomógł wyjaśnić i usystematyzować pewne rzeczy związaną z tą jedyną zarezerwowaną na wyłączność dla małżonków sferą. Serdecznie polecam.
O
opina
6 marca 2015, 20:50
seks jest wyłącznie dla przyjemności, to jedyny powód jego istnienia. jeśli jest nudny, to należy go uatrakcyjniać. Sposobów jest wiele, każda pra może sobie coś wymyślić. Uważam, ze taki tradycyjny stosunek po jakimś czasie jest nudny i nie dziwię się, że pary które nie stosują urozmaiceń są nim znudzone i często się rozstają.
Z
Zour
6 marca 2015, 21:32
Wybacz, ale uważając seks za narzędzie "wyłącznie dla przyjemności" już wskazujesz na to, że jesteś zagrożony wpadnięciem w pułapkę "erotomanii". Nie ma nic gorszego niż usługiwanie swoim niskim popędom.
Z
zona
6 marca 2015, 22:08
odczekaj kilka tygodni lub miesiac to zadne zabawki ci  nie beda potrzebne
O
orgazm
6 marca 2015, 20:28
jeśli chodzi o seks, to od ilości ważniejsza jest jakość seksu i osiąganie orgazmu. Seks bez orgazmu nic nie jest wart. Szkoda czasu, lepiej iść spać.
S
Statystyk
6 marca 2015, 15:25
W latach 80 dwudziestego wieku przeprowadzono badania i zapytano się o częstotliwość seksu w małżeństwie w kontekście jakości małżeństw. Małżeństwa, które określały się jako bardzo szczęśliwe miały seks od 2 do 4 razy w miesiącu. Po wielu, wielu latach w szczęśliwym stadle małżeńskim - potwierdzam :-).
E
Ekonom
6 marca 2015, 15:30
4 razy musi być
ZD
z doświadczenia
6 marca 2015, 20:27
cztery razy po dwa razy i nad ranem jeszcze raz. To jest właściwa ilość stosunków seksualnych.
IT
i to starczy
6 marca 2015, 20:56
4 razy musi być ale w ciągu roku
E
Ekonom
6 marca 2015, 20:59
w ciągu dnia
NS
nie starczy
6 marca 2015, 22:13
nie ma na to zgody w normalnym małżeńśtwie
Z
Zour3141
9 marca 2015, 17:33
Erotomania!
Z
Zour3141
6 marca 2015, 14:58
Jak często? Odpowiedź jest prosta - jak najrzadziej!
J
jewka
6 marca 2015, 14:19
podoba mi się post Satyrosa :) ... no właśnie - większość komentarzy to teksty - wydawałoby się :) - zdesperowanych niewiast :D  - więc w ogólnym wydźwięku ... potwierdzają tezy autorów tekstu (a wśród nich dwie kobiety - raczej nie duchowni ;) że świat opanowała fala rozseksualizowanych feministek - co na pewno przyprawia o dreszcze zgrozy zwolenników dobrego patriarchalizmu ;D   -  a artykuł sam w sobie całkiem rzeczowy i przecież właśnie o tym pisze, że najważniejsze, żeby małżonkowie dogadywali się MIĘDZY SOBĄ ....co NIEKONIECZNIE musi sie obracać w wersji filmowej : niespodzianka, świece, wino, brak rodziny (albo i żony czy męża ...) na horyzoncie :)
Z
zaza
6 marca 2015, 14:34
Czy Daniel Kendall SJ jest kobietą? nieduchowną?
J
ja
6 marca 2015, 15:04
kto to?
J
jewka
6 marca 2015, 15:34
oprócz Daniela są jeszcze Rebecca i Catherine .... wydaje mi się, że to kobiety .... może się mylę ;)
Z
zaza
6 marca 2015, 16:40
w twoim wpisie napisane jest o utorach- raczej nie duchowni, więc jednak duchowni owszem, mimo, że jeden. 
Z
zaza
6 marca 2015, 16:41
to z resztą nie ma chyba żadnego znaczenia. 
OR
o rany
6 marca 2015, 20:30
a skąd on się zna na seksie, jeśli podaje, że jest SJ? Chyba nie z praktyki, bo aż strach pomyśleć......
Z
zaza
6 marca 2015, 13:32
Dodam ostatnio przeczytane słowa w artykule księdza oczywiście: każde myślenie o antykoncepcji, nawet tej mechanicznej..świadczy o proabortywnym nastawieniu małżonków i ich nastawieniu na przyjemność.  Szczególnie tych, co mają już czwórkę albo piątkę dzieci i niewyrabiają, bo akurat w dniach dozwolonych któreś gorączkuje, albo wymiotuje, a następnego dnia następne i tak w kółko. Do życia...Panowie spece od seksu...do życia zapraszamy.
CC
cha, cha, cha
6 marca 2015, 20:31
spece od seksu, to lepsze od kabaretu
Agamemnon Agamemnon
Agamemnon Agamemnon
5 marca 2016, 17:29
"Dodam ostatnio przeczytane słowa w artykule księdza oczywiście: każde myślenie o antykoncepcji, nawet tej mechanicznej..świadczy o proabortywnym nastawieniu małżonków i ich nastawieniu na przyjemność." Dlaczego duchowni kłamią? To nieładnie. Ach to jeden z manichejczyków. Teraz wszystko jest jasne. Manichejczycy swoje wynurzenia opierają bowiem na zakłamaniu.
Z
zaza
6 marca 2015, 13:17
Największymi specami od seksu są w kościele katolickim księża. Oni dają zarówno z ambony, jak i w licznych artykułach najcenniejsze wskazówki. Cały ten artykuł ma sielankową wymowę. A tak naprawdę ten temat to dramat. Jest tak, jak napisała -żona. Albo seks raz w miesiącu, albo co rok- prorok. Zasady odrzucanaia wszelkich form antykoncepcji doprowadzają do nieustannego lęku i napieć tych, co już nie mogą zaryzykować kolejnego potomka np. ze względów zdrowotnych. To też kastracja i czynienie eunuchów ze zdrowych, fajnych facetów. Poleca im się np . bieganie, siłownię basen...zamiast. Super. A potem oj woj- gender atakuje. 
GE
gadżet erotyczny
6 marca 2015, 20:35
dlatego w sferze seksu nie słucha się księży tylko seksuologa. Każdy czlowiek ma przecież swój rozum i wie co dla niego jest dobre. A poza tym nie życzę sobie aby ktoś obcy zaglądał mi pod kołdrę i interesował się co ja tam robię. To moja sprawa i partnera.
P
pawel
7 marca 2015, 09:33
partnerzy to są w bankach, przy umowach, na wycieczkach, jak ja nienawidze tego slowa
P
psrtyk
7 marca 2015, 16:21
twoja sprawa co nawidzisz a co nienawidzisz
Ż
żona
6 marca 2015, 11:52
Ja w artykule nie znajduję odnośnika do NPR, a chrześcijańskie małżeństwa chcące żyć zgodnie z nauką Kościoła muszą/decydują się na ich stosowanie (chyba że chcą mieć i mogą mieć dużą liczbę dzieci i nie zawracać sobie głowy npr). Realia są takie, że w pierwszej fazie cyklu może się UDA współżyć, zależy jak długo trwa menstruacja, potem faza płoda i tak naprawdę w cyklu zostaje max.10 dni fazy III bezwzględnej niepłodności. A nie biorę tu pod uwagę czynników nie-biologicznych, które do tego przeszkadzają np. chorba, projekt na już, niespokojna noc dziecka, wyjazd, goście itd. Teza, że małżonkowie chrześcijańscy współżyją często - to mit.
N
narzeczona
6 marca 2015, 13:03
Zawsze bylam ciekawa jak to wyglada w chrzescijanskim malzenstwie... Jako ze sama wyznaje takie poglady, a wychodze za maz, zastanawiam sie czy jest Pani sfrustowana podobna sytuacja ? I czy kosciol dopuszcza posrednie formy stymulacji ?
O
odp
6 marca 2015, 13:30
I czy kosciol dopuszcza posrednie formy stymulacji ? - tak, a dlaczego nie?
M4
mam 4 dzieci i....
6 marca 2015, 13:49
oczywiście jako formę gry wstępnej, ponieważ wytrysk musi być w pochwie. stosunek nie pełny jest grzechem. A potem zdziwko, że panowie zaglądają na brzydkie strony, zdradzją skoro nie mogą sięrealizować w tym temacie w małżeństwie.  i proszę mi nie mówić , że jakakolwiek forma antykoncepcji to przdmiotowe traktowanie kobiet. Kobiety też chcą się kochać ze swoimi mężami. My mamy już 4 dzieci  i starczy. w imię czego mamy sobie odmawiać współżycia i czekać? koło 40 cykle nieregularne ..........a ty czekaj. NIc to , że wkoło czekają pokusy na Twojego mężą. Bądź wierna nauce kościołą. Kiedyś w to wierzyłąm w ten cały npr. Teraz już dziękuję. nie chcę przez jakieś filozoficznde bajki rozwalać swojego małżeństwa. To bardzo trudna droga i niebezpieczna dla jedności i trwałości.  gratuluję tym który sobie ztym radzą.  ja wymiękam.  przykro mi tylko ze względu na komunię święta..........przykro mi, że antykoncepcja jest postrzegana jak grzech tak samo ciężki jak kradzież, mord itd.
inna żona
6 marca 2015, 13:55
zapraszam - tak na przyszłość na forum naturalnemetody.fora.pl - tam można się zapytac tych katolickich żon co o tym myślą, lub poszukać samemu w wątkach odpowiedzi. Forum powstało jako pomoc osobom stosującym fam/npr w interpretacji cykli, ale kobitki dyskutują tam o wszystkim. Jest też grupa, która się modli o zmianę nauczania kościoła w kwestii antykoncepcji i otwartości na życie. Informacja o tym w wątku "ankieta Franciszka". Podejście do tych spraw bywa różne. Ale większość uczestniczek forum zgadza się z tym, że npr to też jest antykoncepcja.
M4
mam 4 dzieci i....
6 marca 2015, 14:01
bardzo dziękuję za link . Też się modlę o zmianę tego nauczania. Bardzo wiele wycierpiałąm w małżeństwie przez npr. MOżesz wkleić link do tej grupki która modli sięw tej intencji? I żeby było jasne. Ja nie zgadzam się z nauczaniem kościoław tej kwestii. Stosowałam się do niego w imię posłuszeństwa. Zapłaciłą m zeto słoną cenę. Więc , gdyby ktoś mi chciała jeszcze wmawiać ,że mój mąż mnie gwałci to strzela kulą w płot. Bo ja się z tą nauką autonomicznie nie zgadzam, , choć właśnie ze względu na posłuszeństwo stosowałam się do niej wiele lat. Jeśli ktoś coś na kimś wymuszała to kościół na mnie  a nie mój mąż. 
inna żona
6 marca 2015, 14:04
to się zaczyna gdzieś na tej stronie http://www.naturalnemetody.fora.pl/font-color-darkblue-pogaduszki-color,8/ankieta-franciszka,6856-150.html i dalej
R
Ritezel
6 marca 2015, 14:07
„że mój mąż mnie gwałci to strzela kulą w płot”;) A jaką cenę zapłaciłaś?
N
nieuświadomiona
6 marca 2015, 14:10
„ponieważ wytrysk musi być w pochwie” – pierwszy raz słyszę, dlaczego????
Z
zaza
6 marca 2015, 14:18
Dziekuję za ten tekst, bardzo poruszający. Nawet nie wiesz, jak dobrze Cię rozumiem. Kiedyś mówiłam księdzu, że nie mogę ryzykować kolejnego dziecka, mam nieregularny cykl i prędzej czy później znów zajdę w ciążę przy naturalnych metodach. Powiedział: zaufaj Bogu. To mu powiedziałam: czy jak zobaczę czerwone światło na ruchliwej ulicy to mam się na nią wpakować ,mówiąc ufam Bogu ?  Cisza. Nie powiedział nic. I w tym kontekście ostatnie słowa Papieża Franciszka , że katolicy nie powinni rozmnażać się jak króliki wniosły światełko nadzieji, dla nas matek..żon, które ku wielkiemu zdziwieniu kościelnych speców od wszystkich tematów ,kochają się kochać ze swoimi mężami. 
M4
mam 4 dzieci i ....
6 marca 2015, 14:20
nie mam jak Ci teraz tego napisać  bo gotuję obiad. Może lepiej, żebyś była nieuświadomiona. Jeśli CIę to interesuje to wyszukaj sobie coś na temat Katolickiej etyki seksualnej w małżeństwie, a może ktoś inny Ci odpisze. Ja ewentualnie wieczorem. Petting z wytryskiem poza .......jest grzechem...niestey....gdyby tak nie było nikt by nie ubolewał nad zakazem antykoncepcji. Skrótowo, jest to wzajemna masturbacja małżonków.
N
nieuświadomiona
6 marca 2015, 14:33
Wolę jednak żyć w nieświadomości, szkoda że zapytałam. Smacznego obiadku, ja już ugotowałam ;)
B
beee
6 marca 2015, 20:36
współżyją tylko w celach prokreacujnych, wykluczają współżycie dla przyjemności, a więc zero orgazmu.
O
obłuda
6 marca 2015, 20:39
grzechem WIELKIM jest pedofilia, ale można ją nazwać "nadużyciem" i wszystko w porządku. nadużycie już nie brzmi grzesznie,  za to antykoncepcja to już piekło.
.
...
6 marca 2015, 20:41
wiesz, po przeczytaniu twojego wpisu ręce mi opadły. Wyrazy współczucia.
inna żona
6 marca 2015, 21:21
ja też mam całą masę wątoliwości w tych tematach. Z mężem się jakoś dogadujemy, metodą kompromisów - czyli z punktu widzenia kościoła często grzeszymy - mamy różne poglądy w tej sprawie. Kompromisy w sumie nikogo nie zadowalają, ale jakoś da się żyć. W sumie dobrze nam się układa, bo szanujemy się nawzajem i szanujemy wzajmnie swoje potrzeby i poglądy. Ale z mojego punktu widzenia nie umiem sobie poradzić z tym, że żyję niezgodnie z nauką kościoła - nie wiem jak się mam zachować i jak dotąd nie znalazłam nikogo kto by mi pomógł - księża są nieukami w tych tematach, przy każdej spowiedzi mam wrażenie, że ja wiem więcej o etyce seksualnej niż o ni - a wiedza o npr jest w ogóle zerowa. I tacy ludzie - nieprzygotowani totalnie - nas mają spowiadać :(. W dodatku nie pozwolili się wypowiadać "zwykłym" wiernym w ankiecie Franciszka - znaczy nie chcą wiedzieć co na ten temat myślimy. Czuję się pozostawiona sama sobie z moimi wątpliwościami i pytaniami. :( Jedyne odpowiedzi mogę oczekiwać od osó z forum - ale to przecierz nie o to chodzi.
Z
zaza
6 marca 2015, 21:46
Dzięki , że to piszesz. Ja generalnie mam poczucie całkowitego niezrozumienia...,  krzywdy, odrzucenia przez kościół osób z tym problemem.. Mam wrażenie, że ciągle fiksujemy się na tym, jakby nie istniały inne obszary godne refleksji  i poprawy. My też jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, po prostu bardzo się kochamy, mój mąż bardzo mnie szanuje i kocha. Te wywody  o zachowaniu wstrzemięźliwości na tym etapie mojego rozwoju duchowego po prostu mnie wkurzają. No bo ileż to ma być tej wstrzemięźliwości.  Wychodzą tygodnie, plus większość ciąży, plus połóg, a potem cycek i znowu .. Te bzdury, że się nie zachodzi w ciążę podczas karmienia i tak dalej. I te  okropne , wszechobecne bzdury o tym śluzie, który jest po prostu kwintesencją , treścią życia małżonków.  I jak już tak wszyscy mężnie przez to przejdą i dalej to nie działa, zaczynasz mieć wątpliwości. I wtedy taki mąż po wielu miesiacach wywróconych do góry nogami słyszy od mądrego księdza..no przecież jest abstynencja, szanuj żonę. A może żona też już ma dosyć abstynencji. To jest wszystko chore, kompletny brak wejścia w konkretną sytuację. Szkoda.  Nie usłyszalam żadnego konkretnego rozwiązania, poza wieczną abstynencją. A czy to jest zdrowe, żeby normalny mężczyzna i kobieta, kochający się bardzo, małżonkowie, leżeli pod kołderką grzecznie przez wiele miesięcy? To nie jest zdrowe. I niezdrowe jest oczekiwanie, że tak mają robić. 
J
ja
6 marca 2015, 23:09
mało tego, nawet w dni niepłodne, nawet gdy kobieta jest już w ciąży, wytrysk musi być w pochwie. to dopiero jaja
N
nieuświadomiona
6 marca 2015, 23:14
No bez ja.. to może być niebezpieczne dla dziecka. Całkiem poważnie, ginekolodzy nie pozwalają. A czy powstrzymywanie się od współżycia by nie zajść w ciąże to nie grzech? No w końcu to też jakaś antykoncepcja.
B
bzdury
7 marca 2015, 00:37
Jest wiele par, które mają npr w małym paluszku i npr działające również w przypadku cyklów nieregularnych czy nawet kiedy kobieta nie może zajść w kolejną ciąże z przyczyn zdrowotnych. Przykładem moi rodzice - 2 dzieci, planowane. Człowiek nie jest tak szalenie płodny. Szukajcie a znajdziecie.
N
nieuświadomiona
7 marca 2015, 01:06
A tak w ogóle to rozumiem, że antykoncepcja w postaci tabletek antykoncepcyjnych to grzech – szkodzi zdrowiu kobiety. Rozumiem również, że grzechem jest i to ciężkim korzystanie ze spirali, wkładek domacicznych, które mogą uszkodzić poczęte dziecko. Nie uznaję prezerwatyw i innych podobnych rzeczy. Jednak ten konieczny wytrysk w pochwie to w ogóle nie rozumiem. Przecież jest wiele rodzin, które już z różnych przyczyn nie może pozwolić sobie na dziecko. Choćby z takiej przyczyny jak brak zdrowia kobiety, jej wiek, ciąża itp. Czy w takim razie nie współżyć? Lub robić to rzadko? A przecież dobre i częste pożycie seksualne to jeden z ważniejszych aspektów życia małżeńskiego. Nie ukrywajmy bardzo ważne szczególnie dla mężczyzn.
?
????
7 marca 2015, 16:23
a nie wiesz, kto to sprawdza? Mam na myśli ten "wytrysk"?
!
!!
7 marca 2015, 17:40
on i ona choć jest też alternatywa, raczej tam sprawdzać nie trzeba: on i on a tak naprawdę twoje sumienie.
K
kobieta
7 marca 2015, 21:33
dokłądnie - może ktoś się znajdzie, kto w końcu mi wytłumaczy z jakiego powodu, bo nawet sami księża tego nie wiedzą
K
kobieta
7 marca 2015, 21:34
ginekolodzy nie pozwalają na "normalny"seks, kiedy ciąża jest zagrożona, a jak jest wszystko ok to nie ma żadnych przeciwskazań
M
mam 4 dzieci i....
8 marca 2015, 17:03
dlaczego? 
MR
Maciej Roszkowski
10 marca 2015, 22:13
Warto zapoznać sie z publikacjami o. Knotza,  który przede wszystkim wysłuchuje setek spowiedzi i zajmuje sie tą tematyjką w mediach katolickich. Demaskuje on wiele bajek o nauczaniu Kościoła. Lepiej  poznać to u źródła, a nie z internetu
MR
Maciej Roszkowski
10 marca 2015, 22:14
To wykropkowane to było o wysłuchiwaniu. Jak czujne są te maszyny!
S
Szczęsny
11 marca 2015, 22:52
Zapewne nie przekonam Cię, a może? Jestem całym sercem po stronie Kościoła. Ta nauka jest wspaniała, gdyż pozwala na naturalność, wszystko inne mści się na człowieku. Stosowaliśmy naturalne metody. Są wspaniałe, a jeśli ,,zawodzą" to dlatego, że ,,podkradamy" sobie te dni, które są płodne. Fakt, że trzeba powstrzymać się przez ok. 1o dni, ale potem ograniczeń nie ma. M.im. ten post nie dopuszcza do zniechęcenia i znużenia seksualnego. Akt małżeński jest zbyt cenny, aby był inny niż naturalny. To żona nie pozwoliła na żadne środki anty i chwała jej za to. Miała też nieregularne cykle, ale trzeba się dokładniej poznać. Do obsługi maszyny uczymy się wiele lat, a do ,,obsługi" małżeństwa to już nam się nie chce. Są poradnie przy parafiach i one wprowadzą w zagadnienia, a reszta w książkach np. ,,Mój cykl".    Tak bym chciał miłe Panie, abyście cieszyły się naturalnym aktem małżeńskim i to jest możliwe, sami jesteśmy tego przykładem. I nie piszcie, że księża się na tym nie znają, bo to czynicie jest zaprzeczeniem Waszych słów: czyż nie chodzicie do lekarzy z chorobami, na które on nigdy nie chorował. Czyż chory psychicznie powie, że nie pójdzie do psychiatry bo ten nie jest chory i nie zna się na chorobie. Bzdura. Dobrze, że księża nam wskazują, jak te sprawy mają przebiegać, abyśmy nie zbłądzili                                                 Serdeczne pozdrowienia dla Was 
M4
mam 4 dzieci i...........
11 marca 2015, 23:00
czy twoja żona miałą hashimoto i pcos?
H
hashimoto
11 marca 2015, 23:14
hashimoto ma co druga kobieta, szczególnie po 35 roku życia. Oczywiście część z nich jest tego nieświadoma. Tak mówi moja pani doktor, doktor endokrynolog specjalizująca się w chorobach tarczycy.
M4
mam 4 zieci i......
11 marca 2015, 23:31
i bardzo łatwo jest wtedy rozpoznać dni płodne i niepłodne:) i okres wstrzemięźliwości wynosi tylko kilka dni:)
S
Szczęsny
12 marca 2015, 01:12
Nie, nie miała. Jest normalną zdrową kobietą. Jej wielkość polega na tym, że nie bała się dzieci. Mieliśmy dość małych rodzin, z których pochodzimy. Ma zdrową tarczycę i damskie sprawy też. Żadnych stanów zapalnych. Mamy więcej dzieci  niż czworo, w tym szóste adoptowane. Wspominam dlatego, żeby nie było zarzutu iż rodziły się niejako z musu. Żona ma od urodzenia wadę serca. Nie korzystaliśmy z opieki społecznej. Jesteśmy przykładem powiedzenia: daje Pan dzieci, daje i na dzieci. Według ocen tego świata jesteśmy typowym przykładem tzw. nieodpowiedzialności Z domów wyszliśmy tylko z dwoma walizkami. Jednak prawdą jest to, że On ubogiego z nędzy wyprowadzi i z książętami na ławie posadzi. Byłem abstynentem, teraz czasem, obawiałem się aby alkohol nie przełożył się na dziecko, gdyż czas wytwarzania męskiej komórki to ok. 72 dni. Nie brałem również łapówek. Co prawda, rodziła się w nas tęsknota za dziećmi gdyż po ślubie jakoś się nie poczynały. Nie jeździliśmy za granicę, na to nie było nas stać, ale po pięknej Polsce tak. Od dzieci można nauczyć się wiele dobra, ale trzeba je wychowywać, a nie rozwydrzać, uczyć pracy, pomocy, pokazywać dobro. Chcę Ci powiedzieć, że to ja jestem tą niedorastającą osobą w naszym małżeństwie. Czasem mówię żonie: tobie to nie sztuka być dobrą, bo taką jesteś z natury, a ja ze swoją naturą muszę tyle walczyć, abym trochę dobra wniósł. Ale czynię to, tzn. walczę ze swoimi przywarami. Tak się rozpisałem, ale jakoś chciałbym Ci pomóc w odnalezieniu dobra, którego szukasz.    Wiesz pomodlimy się z małżonką za Twoją rodzinę, która jest na pewno wspaniała na swojej drodze do dobra.     Serdecznie pozdrawiam.   
M4
mam 4 dzieci i............
12 marca 2015, 02:32
MÓDL SIĘ WIĘC. dziękuję. MODLITWY NIGDY MI MAŁO. Pachniesz mi neokatechumenatem:). Pozdrawiam i podziwiam.
A
Agnieszka
2 marca 2015, 11:39
Seksualność jest czymś naturalnym - jedyne małżeństwa jakie znam, które są ze sobą 15-20 lat i są zadowolone, z tego, że są razem - współżyją regularnie, bo to jest wyraz bliskości między nimi - tak jak wspólne jedzenie przy stole tak i seks jest wyrazem bycia ze sobą 
T
Tomek
6 maja 2013, 09:13
Mój kolega, katolik zagorzały, w pewnej dyskusji o współzyciu i o tym, "co zrobuc, żeby nie zrobić" (dziecka), zapytał głosem wyrażającym potężny argument:  - A czy śluz kobiety jest katolicki czy nie? I tu niestety dotknął  bolesnej kwestii - niestety, z punktu widzenia "zwykłego" człowieka katolicy wciąż latają z termometrami, rozsmarowują śluz i badają jego gęstość.  I nie mówcie mi, że to jest wyjątkowo atrakcyjne...
M
mia
6 marca 2015, 11:35
No tak, lepiej używać prezerwatywy, to takie piękne...
P
pimpuś
6 marca 2015, 20:44
tylko prezerwatywy nie należy połykać, pamiętaj bo to nie atrakcyjne
H
Hilario
5 maja 2013, 23:05
„Zapytaj współmałżonka, czy satysfakcjonuje go częstotliwość waszych kontaktów seksualnych. Jeśli stwierdzi, że chciałby, aby zdarzały się one częściej, zastanów się, czego sama oczekujesz. Jeżeli oboje pragniecie częstszego współżycia, być może będziecie musieli sprawić, aby było ono bardziej niż dotychczas zamierzone i zaplanowane.” Świetnie, uwielbiam te amerykańskie poradniki. Nawet się nie zająknie o sytuacji konfliktowej, kiedy „nawet po zastanowieniu się, czego się oczekuje” tylko jeden z małżonków chce częstszego współżycia.
TT
tak to wygląda
20 stycznia 2013, 17:22
Może nie ilość kontaktów jest ważna, ale raczej ich jakość - czyli zadowolenie z seksu i osiąganie orgazmu przez obie strony. Bo bez tego seks jest beznadziejny i w ogóle nie ma się na niego ochoty. Wtedy pojawia się niechęć również do partnera i związek się rozsypuje.
NE
Nienormalny Endrju
20 stycznia 2013, 10:25
Normalność, nie zawsze oznacza coś lepszego. Zresztą kogo to obchodzi co "ogół" uważa za normalne? Niech każda para żyje sobie własnym życiem, we własnym tempie, zamiast na siłę próbować się dostosować do tak zwanej normalności. Normalny Kowalski, podobnie jak ten statystyczny, to twory czysto hipotetyczne :)
P
PanSatyros
21 października 2012, 19:53
A co tu jest wogóle do omawiania? Jedni będa potrzebowali 10 razy dziennie a innym 10 razy w roku wystarczy i koniec. Najwazniesze aby obie strony były pod tym względem dobranie i tyle. Aby nie było efektu, że facet/kobieta chodzi niewyżyta i wiecznie wk...na bo chce, a współmałzonek nie chce ;)
DA
dla Alicji
21 października 2012, 08:49
<a href="http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/ona-i-on/art,243,dobre-malzenstwo-i-balamutna-propaganda.html">www.deon.pl/inteligentne-zycie/ona-i-on/art,243,dobre-malzenstwo-i-balamutna-propaganda.html</a>
Jurek
Jurek
2 marca 2011, 21:37
Problem znacznie szerszy, tutaj tylko dotkniety. Bardzo ważny ostatni akapit: Nie osądzajcie więc waszego życia seksualnego według norm lansowanych przez media. W realnym życiu takie normy nie istnieją. Cieszcie się rozmaitością sposobów, dzięki którym wyrażacie wzajemną miłość, i miejcie pełną świadomość, że namiętność, którą dzielicie, jest na pewno dla was właściwa. Ale z drugiej strony dziwię sie temu małżeństwu, że ciągnie ich do siebie znacznie rzadziej niż dwa razy w tygodniu. Raz w tygoniu? Raz na dwa tygodnie? A może tak się po prostu dobrali.
A
Aslan33
1 marca 2011, 03:36
"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący."
DH
do hmmmm
28 lutego 2011, 12:28
Czego nie rozumiesz? Życie katolickiego małżeństwa to dmuchanie i robienie dzieci.

Skomentuj artykuł

Seks w małżeństwie - jak często?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.