"Po 60-ciu razach przestałam liczyć". Wiara zgwałconej kobiety

"Po 60-ciu razach przestałam liczyć". Wiara zgwałconej kobiety
(fot. shutterstock.com)
Marta Barnert-Warzecha

Nie znam jej imienia. Nie wiem, ile ma lat. Wiem, że miała męża i dzieci. Pewnie tak jak my lubi jeść, lubi się śmiać, lubi spędzać czas z przyjaciółkami. Pewnie lubi ładnie wyglądać.

Wiem, że jest z Konga. Wiecie, że w Kongo, w ciągu godziny gwałcone jest 48 kobiet? 48. Gwałcą głównie partyzanci i żołnierze, walczący w trwającym tam od wielu lat konflikcie (nikt już do końca nie wie, o co w nim tak naprawdę chodzi).

Misjonarz, który odwiedził nasz kościół w niedzielę, żeby opowiedzieć nam tę historię, pracuje z kobietami, które przeszły przez piekło gwałtu. On i jego zespół, pomagają im w powrocie do rzeczywistości. Zaopatrują je m.in. w maszyny do szycia i uczą nowych umiejętności, żeby miały jakieś źródło dochodu.

Po 60-ciu razach przestałam liczyć

DEON.PL POLECA

Bo najczęściej dzieje się tak, że zgwałcone kobiety są odrzucane przez swoich mężów. Są postrzegane jako nieczyste… I muszą radzić sobie same. A jak pewnie wiecie, w takim kraju jako Kongo, samotnej kobiecie jest bardzo ciężko. Jedna z nich opowiedziała swoją historię Paul’owi. Rebelianci porwali ją pewnego dnia z domu. Najdelikatniej jak potrafił, Paul zapytał, ile razy została zgwałcona.

- Po 60-ciu razach przestałam liczyć - odpowiedziała. Jakimś cudem, po miesiącu w niewoli, udało jej się uciec.

- Chciałam wrócić do domu, do moich dzieci i męża, ale on kazał mi się wynieść. Nie chciał mnie już. Nie mogłam zobaczyć swoich dzieci. Musiałam odejść i znaleźć nową społeczność, która mnie zaakceptuje.

Ból. Niewyobrażalny ból. Cierpienie, które przechodzi moje pojęcie. Po 60u razach przestała liczyć, ile razy została brutalnie zgwałcona. Kiedy w końcu uciekła z niewoli, nie mogła liczyć na wsparcie kochającego męża. Prawdopodobnie już nigdy więcej nie zobaczy swoich dzieci. Została sama.

Uwielbiała Boga całą sobą

- Co w takiej sytuacji myślisz o Bogu? - zapytał Paul.

Kobieta spojrzała się na niego jakby zadał jej najgłupsze pytanie na świecie. Tak jakby ktoś ciebie i mnie zapytał jak miał na imię Lech Wałęsa.

- Nie rozumiem, co masz na myśli, co myślę o Bogu? Przecież On był ze mną cały czas. To On pomógł mi przejść przez to wszystko…

Paul dostrzegł ją jeszcze podczas wspólnego uwielbienia. Tańczyła. Śpiewała. Uwielbiała Boga całą sobą.

Łzy leciały mi po twarzy. Paul obiecał jej, że opowie jej historię w każdym kościele, każdym miejscu, które odwiedzi.

- Naprawdę zrobiłbyś to dla mnie? Wiesz, to by oznaczało, że to co mi się przytrafiło, nie poszło na marne…

Momenty zwątpienia

Więc ja też bardzo chciałam podzielić się z wami jej historią. Ryczałam kiedy Paul mi ją opowiadał, bo było mi głupio. Ona w swoim niewyobrażalnym cierpieniu ani przez chwilę nie zwątpiła, że Bóg jest. Że jest przy niej. Moje zmartwienia i problemy są takie małe w obliczu tego, przez co przeszła ta kobieta. A jednak zdarza mi się wątpić.

Bo nie dostaję tego, czego chcę, wtedy kiedy JA tego chcę?
Bo nie wszystko układa się po mojej myśli?
Bo zdarza mi się w życiu napotykać trudności?
Bo borykam się z sytuacją, która nie jest łatwa?
Bo ktoś potraktował mnie nieodpowiednio?

Moc ogólnodostępna 

A przecież On nigdy nie powiedział, że ominą nas problemy, trudności i smutki.

Ale powiedział, że On nigdy nas nie opuści. Że da nam siłę na każdy dzień. Że da nam mądrość. Że wypełni nas swoim pokojem. Że da nam radość, która może być w nas, niezależnie od okoliczności.

Że posłał Kogoś, kto będzie z nami zawsze i wszędzie - bo będzie w nas.

Jeśli przechodzisz przez trudny czas w swoim życiu (lub małżeństwie), pamiętaj, że Jego moc jest dostępna dla ciebie. Tutaj i teraz.

Jeśli zaprosiłaś Go kiedyś do swojego serca, to Jego Duch Święty mieszka w tobie.

Wszystko, czego potrzebujesz, żeby przejść przez ten dzień, przez ten tydzień, zostało ci już dane.

Musisz tylko chwycić wszystkie Jego obietnice i trzymać się ich mocno.

Wyzwanie na ten tydzień

Chcę was kochane zaprosić do mojego małego wyzwania na ten tydzień.

Za każdym razem kiedy nadejdą cię dzisiaj, jutro i przez kolejne kilka dni wątpliwości, negatywne myśli; kiedy zaczniesz martwić się o rzeczy na które nie masz wpływu; kiedy dopadnie cię strach o jutro, pomódl się tymi słowami:

Pan jest moim światłem i moim zbawieniem. Kogo mam się obawiać? On jest obrońcą mojego życia. Kogo mam się lękać? | Ps 27:1

Dla Boga wszystko jest możliwe. | Mt 19:26

Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie. | Flp 4:13

Bóg nie dał nam ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i powściągliwości. | 2 Tm 1:7

Te słowa mają moc. Ogłaszaj je nad swoim życiem, nad swoją rodziną, nad twoimi problemami. Zamiast w tym tygodniu wypowiadać słowa zmartwienia, słowa wątpliwości, użyj Jego słów. Pozwół tym słowom zapaść głęboko w twoje serce. Noś je jak najlepsze ubranie. Deklaruj je każdego dnia, aż zaczniesz w nie naprawdę wierzyć i staną się cześcią ciebie.

A gdybyście kiedyś miały okazję, żeby opowiedzieć komuś historię tej kobiety, to byłoby mega. Ona o tym nie będzie wiedzieć. Ale to będzie kolejny dowód na to, że On może użyć cierpienie, zło i ból i obrócić to w coś pięknego. Coś, co dotyka, zmienia życia i przywraca nadzieję.

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu Żona i Mąż

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Katarzyna Olubińska

Kogo spotkasz w wielkim mieście?

Była jedną z wielu młodych, ambitnych dziewczyn, które zjeżdżają z całej Polski do Warszawy, aby spełnić swoje marzenia. Konsekwentnie realizowała plan na idealne życie. Praca kilkanaście godzin na dobę, perfekcja...

Skomentuj artykuł

"Po 60-ciu razach przestałam liczyć". Wiara zgwałconej kobiety
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.