Warto wzmacniać swoją psychikę

Warto wzmacniać swoją psychikę
(fot. Jeff_Werner / flickr.com)
Logo źródła: Nowy Dziennik Joanna Tawrak / slo

Pół roku temu Dorota zmieniła pracę. Bardzo się przejmowała i starała, by wypaść jak najlepiej w oczach szefa. Zostawała po godzinach, zabierała pracę do domu. Była obowiązkowa ponad miarę. Kilka razy przyszła do biura z niedoleczoną grypą lub anginą, bo bała się, że potem nie nadgoni z pracą. Koleżanki powiedziały jej, że marnie i blado wygląda, więc... poszła na solarium. Była bardzo zaskoczona, gdy pewnego dnia ocknęła się na firmowym parkingu, a wokoło było pełno ludzi. Okazało się, że zemdlała. Dopiero wtedy wystraszyła się i za namową przyjaciół poszła do lekarza. - Jeśli nie zwolni pani tempa, to osobiście przyjadę po panią, tyle że karetką - powiedział kardiolog osłuchując serce Doroty.

Tempo życia, długotrwały stres i niedoleczone infekcje sprawiły, że jej serce bardzo osłabło. -To był dla mnie szok - wspomina Dorota. - Nie sądziłam, że w wieku 29 lat może mi grozić zapalenie mięśnia sercowego albo nawet zawał. Przecież nigdy nic mnie nie bolało, czułam się tylko zmęczona i senna, ale myślałam, że to z przepracowania. Zgodnie z zaleceniem lekarza przez następne miesiące żyłam jak sędziwa staruszka: unikałam wzruszeń, stresów, chodziłam na powolne spacery i starałam się wysypiać. Podobno moje serce bardzo lubi taki uregulowany tryb życia i spokój.

Rzeczywiście tak jest. Osoby pogodne i zrelaksowane mają znacznie mniejsze ryzyko chorób serca niż nerwusy i pesymiści. Jak mówią niektórzy lekarze, serce psuje się od głowy. Dlatego warto wzmacniać swoją psychikę, by ciało miało się lepiej.

Nie zarywaj nocy. Jeśli nie odpowiesz przed snem na wszystkie maile i nie przeczytasz wpisów na forum Naszej Klasy, naprawdę świat się nie zawali. Zdaniem psychologów szybki postęp techniczny sprawił, że staliśmy się więźniami własnej ciekawości. Non stop w stanie czuwania i gotowości. Chęć sprawdzenia skrzynki, możliwość szybkiego wysłana przelewu nawet w środku nocy i okazja do tego, by porozmawiać z rodziną za darmo przez Skype’a sprawia, że łatwiej rezygnujemy z wypoczynku na rzecz siedzenia przy komputerze. Niejednokrotnie poświęcając na to pół nocy. A wystarczą trzy doby nieprzerwanego czuwania, by doszło do poważnych zaburzeń orientacji, pamięci i logicznego myślenia - praktycznie rzecz biorąc, śpi się z otwartymi oczami. Nie dziw się zatem, że po takich nocach człowiek czuje się rozdrażniony i trudno mu się skupić na pracy. Co więcej, może też częściej łapać różne infekcje, przeziębienia. Permanentne niewyspanie to już prosta droga do zaburzeń pracy serca. Ono też potrzebuje wypocząć. Nieprzespana noc powoduje, że w naczyniach krwionośnych zwiększa się poziom fibrynogenu, czyli białka, które sprzyja powstawaniu skrzepów we krwi i utrudnia jej przepływ. Jeśli masz kłopot z zaśnięciem w nocy, spróbuj uciąć sobie drzemkę w ciągu dnia. Taka sjesta pomoże ci się wyciszyć, zrelaksować i uspokoić. Poobiednia drzemka powinna być krótka (ok. pół godziny), ale intensywna. Zasłoń szczelnie okna i wyłącz telefon, żeby nic nie wyrwało cię ze snu.

Z naukowego punktu widzenia będziesz mieć serce zdrowsze o 45 proc., jeśli nauczysz się odpoczywać, a przede wszystkim rozładowywać stres. To on jest głównym wrogiem twego układu krwionośnego. Działa jak cyngiel pistoletu, który powoduje nagły wzrost poziomu adrenaliny we krwi. Co ciekawe, badania, które niedawno przeprowadzono wśród szefów firmy Volvo w Göteborgu, wykazały, że kobiety częściej “zabierają stres do domu" niż mężczyźni. U nich po wyjściu z pracy poziom adrenaliny gwałtownie się obniża, zaś u kobiet na tych samych stanowiskach jest on równie wysoki w ciągu dnia, a po przyjściu do domu często nawet jeszcze się podwyższa! Bo do kłopotów związanych z pracą dochodzą jeszcze troski wynikające z opieki nad dziećmi, finansami domowymi, kłopotami z partnerem. A kiedy już kładą się spać - ich organizm nadal pracuje na najwyższych obrotach.

W każdej, nawet najtrudniejszej sprawie, można znaleźć ziarenko optymizmu. Zamiast podsycać swoją złość, lepiej wyrzucić ją z siebie, odreagować lub zastąpić pozytywnym odczuciem. Zdaniem amerykańskich lekarzy sama złość nie jest czynnikiem ryzyka i nie wywoła np. zawału serca, może za to być mechanizmem zapłonowym ukrytej choroby serca. U kogoś, kto ma słabe serce, gwałtowny wybuch złości może spowodować zawał, który w normalnych okolicznościach pojawiłby się w bardziej podeszłym wieku lub wcale.

Cierpi na nią coraz więcej ludzi. Zauważono, że dotknięte depresją osoby po prostu nie dbają o swój stan zdrowia. I nawet jeśli wiedzą, że mają kłopoty z sercem lub nadciśnieniem, to rzadziej sięgają po przepisane przez lekarza leki. Z powodu złego samopoczucia psychicznego często palą duże ilości papierosów, które powodują miażdżycę i zwężenie tętnic. W niektórych pracach naukowych wspomina się też o tym, że u osób z depresją płytki krwi mają tendencję do zlepiania się ze sobą i tworzenia skrzepów. Każdy z nich docierając z krwiobiegiem do serca, może spowodować zawał.

Miłość jest jak balsam dla duszy, a co za tym idzie - wspomaga też serce. Naukowcy już dawno odkryli, że bycie w stałym związku korzystnie wpływa na kondycję układu krwionośnego i to aż o 31 proc. Nieprzypadkowo single częściej zapadają na chorobę wieńcową, a także gorzej znoszą choroby układu krążenia. Każda czułość i przytulanie się do ukochanej osoby, po pierwsze, obniża ciśnienie krwi, po drugie - wspaniale odstresowuje.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Warto wzmacniać swoją psychikę
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.