Jak ginie intymność w czasach narcyzmu. Ekshibicjonizmem ratujemy się przed samotnością

Jak ginie intymność w czasach narcyzmu. Ekshibicjonizmem ratujemy się przed samotnością
Fot. yanlev/depositphotos.com

"Gdy medycyna poradzi sobie z wszystkimi chorobami przenoszonymi drogą płciową, gdy poradzi sobie z antykoncepcją, a kultura będzie szła w tym kierunku, w którym w tej chwili idzie, to seksualność być może całkiem się zautonomizuje. Oderwie od intymności. Mam nadzieję, że tego nie dożyję” - czytamy w książce „Sztuka obsługi życia”. Prof. Dominika Dudek i prof. Bogdan de Barbaro mówią o źródłach problemów w rodzinie, o intymności w czasach internetowego ekshibicjonizmu i o życiu w nieustannym stresie – oraz gdzie w tym wszystkim szukać nadziei.

Piotr Żak: W "Nieznośnej lekkości bytu" Milan Kundera zanotował: „Człowiek, który traci intymność, traci wszystko”. Zgadzają się państwo z  tym spostrzeżeniem wybitnego czeskiego pisarza?

Bogdan de Barbaro: Tak, bo człowiek, który traci intymność, traci coś, co jest najważniejsze, istotowe.

Co to znaczy?

DEON.PL POLECA


BdB: To znaczy, że intymność można uznać za coś, co człowieka czyni człowiekiem. Domyślam się, że Kundera chciał powiedzieć, iż intymność jest swoiście ludzka, choć domyślać się, co artysta chciał powiedzieć, jest nieco pyszałkowate.

Dominika Dudek: Rozumiem słowa Kundery na dwa sposoby. Po pierwsze, intymność oznacza prywatność, która pozwala na zachowanie własnej godności, poczucia wolności, poczucia posiadania siebie samego. Nie na darmo odarcie z intymności to jeden z zasadniczych elementów odczłowieczania. W gułagach, obozach koncentracyjnych czy więzieniach jednym ze  sposobów łamania ludzi było odbieranie im intymności nawet przy podstawowych czynnościach, choćby higienicznych. Odbierano im także prywatność i intymność rozumiane jako możliwość pozostania choć na chwilę tylko z samym sobą, w przestrzeni niedostępnej dla nikogo z zewnątrz albo dostępnej wyłącznie dla tych, którzy otrzymali zaproszenie do wejścia w nią. Po drugie, intymność kojarzy się z  miłością, ale nie tylko romantyczną, erotyczną, lecz też z miłością rodzicielską czy przyjacielską. Intymność to niezwykła bliskość oznaczająca ogromne zaufanie. Relacje z drugim człowiekiem pozbawione intymności są bardzo ubogie.

BdB: Intymność potrzebuje pewnej granicy, dzięki której dwoje ludzi czy rodzina są tylko dla siebie. I nawet w gwarnej kawiarni ten gwar do nich nie dociera, bo są otwarci tylko na siebie, a zamknięci na to, co ich otacza, tworzą osobny świat. Chcę jeszcze wrócić do pierwszego z zaproponowanych przez Dominikę sposobów rozumienia myśli Kundery, a  dokładnie do intymności w relacji z samym sobą. Być może powinniśmy wtedy mówić o czymś, co czasami nazywamy „przeżyciem oceanicznym”, czyli o momencie kontaktu duchowego albo z transcendentem, albo z samym sobą, który jest bardzo subtelny i tajemniczy zarazem, trudny do nazwania, do wyrażenia.

Czym w  takim razie jest intymność: relacją, emocją, a może czymś zupełnie innym?

DD: A może intymność jest tym, co się dzieje? Intymność między dwojgiem ludzi to nie granica, relacja czy emocja. To coś wewnątrz tej relacji czy granicy. W relacji intymność pozwala przekroczyć granicę osobistej prywatności. Opiera się na zaufaniu, stanowi pewien wspólny kod do opisu i rozumienia świata. Obejmuje aspekty dostępne tylko i wyłącznie w tej relacji. To może być aspekt cielesny, duchowy, językowy albo wszystkie naraz.

Budowanie intymności byłoby zatem procesem bardzo skomplikowanym, który wymaga od  obu stron gotowości do kilku bardzo ważnych rzeczy: otwarcia się, zaufania drugiej osobie, poszukiwania wspólnych miejsc, ale też wyznaczania nieprzekraczalnej dla innych granicy.

BdB: Podkreśliłbym jeszcze, że intymność jest czymś bardzo wewnętrznym, rodzajem tajemnicy wobec reszty świata. Gdybym teraz zobaczył dwie bliskie sobie osoby, nie potrafiłbym powiedzieć, czy w  tym konkretnym momencie oni doświadczają intymności. Intymność to przeżycie głębokie, którego zewnętrzne oko nie zauważa.

DD: Potocznie często używamy określenia „relacja intymna” jako synonimu kontaktu seksualnego. A to jest błąd, pomieszanie pojęć. Uważam połączenie relacji erotycznych z intymnością za swoisty ideał. Tak naprawdę relacja seksualna powinna stanowić dopełnienie intymności, a nie stawać się jej synonimem. Tymczasem współcześnie seksualność bardzo często jest zupełnie odarta z  intymności. Po  pierwsze, jest wystawiana na widok publiczny. Po drugie, jak mówić o intymności w przygodnych, szybkich relacjach seksualnych, takich na jedną noc? Tak naprawdę nie ma w nich relacyjnej bliskości emocjonalnej.

BdB: Bliskie mi są słowa Dominiki, że seksualność połączona z uczuciowością jest czymś pełniejszym. Zgadzam się też, że współczesna kultura takiemu połączeniu nie sprzyja. Seks staje się coraz częściej czymś przygodnym, jak wypicie piwa z gościem, do którego się przysiadłem. Gdy medycyna poradzi sobie z wszystkimi chorobami przenoszonymi drogą płciową, gdy poradzi sobie z antykoncepcją, a kultura będzie szła w tym kierunku, w którym w tej chwili idzie, to seksualność być może całkiem się zautonomizuje. Oderwie od intymności. Mam nadzieję, że tego nie dożyję. Połączenie seksualności z uczuciowością i z intymnością ma bowiem nieprawdopodobny urok.

Kilka razy wspomnieli państwo o  intymności osobistej, w relacji z samym sobą. Czy trzeba z niej zrezygnować, jeśli chce się zbudować intymność w związku?

DD: Przeciwnie! Żeby była intymność w związku, musi być w nim też miejsce na intymność osobistą. Intymność w związku nie wymaga całkowitego wyzbycia się swojej osobistej intymności, absolutnego otwarcia, ogołocenia ze wszystkiego, co osobiste. Wydaje mi się, że jeżeli z jakichś powodów indywidualna intymność zostaje naruszona, to bardzo może to zaszkodzić intymności w związku.

Dominika Dudek, Bogdan de Barbaro, Piotr Żak Dominika Dudek, Bogdan de Barbaro, Piotr Żak "Sztuka obsługi życia" (Wyd. MANDO)

BdB: Tę prywatność rozumiem też jako coś znacznie głębszego niż tylko powierzchowne tajemnice. Dla mnie jest to na swój sposób wyjątkowy stan duchowego kontaktu z  sobą samym. Idę przez las i  ogarnia mnie zachwyt na widok zachodzącego słońca, którego światło przeciska się między drzewami. To jest przeżycie intymne, głębokie i własne. Być może poeta jest w stanie to opisać, być może malarz umie to namalować, a muzyk zagrać, ale jest to sytuacja bardzo indywidualna, niemal niemożliwa do przekazania, narysowana najcieńszą kreską, ulotna, delikatna.

DD: Dla mnie kwestie duchowe są bardzo intymną sprawą: relacja z Bogiem, relacja z wartościami moralnymi. Oczywiście, możemy dzielić się nimi z drugim człowiekiem, ale nie musimy. Gdy drugi człowiek, nawet bardzo bliski, chce wtargnąć w tę naszą głęboką prywatność, z całą pewnością zaszkodzi intymności w związku. Kilka razy użyliśmy słowa „tajemnica” w kontekście intymności. Głęboka prywatność jest pewną tajemnicą dla partnera czy partnerki, intryguje, fascynuje ją czy jego. Budowanie intymności w związku polega też na odkrywaniu tej tajemnicy, ale nie po to, żeby ją całkiem obnażyć i ogołocić. Musi zostać coś nieodkrytego.

O czasach, w których żyjemy, mówi się, że są odarte z intymności. W Chinach sześćset milionów kamer obserwuje ludzi, gdzie tylko się da. Podsłuchują nas nasze własne komputery czy telefony. Czy rzeczywiście w naszych czasach możliwa jest intymność?

DD: Tyle tylko, że mówimy teraz o odarciu z zewnętrzności. Na szczęście kamery jeszcze nie sięgają do głębi duszy, a komputery czy telefony nie potrafią, póki co, czytać naszych myśli, uczuć, zachwytów, wzruszeń…

Ale z drugiej strony ludzie sami się odzierają z intymności. Obnoszą się ze swoimi emocjami, piszą o nich, wrzucają zdjęcia na portale społecznościowe. Chyba traci też rację bytu pojęcie „intymne części ciała”. Wystarczy otworzyć Instagram czy Twitter, żeby zaatakowały nas – czy tego chcemy, czy nie – ich wizerunki.

BdB: Moim zdaniem atak na intymność może iść z dwóch stron. Z jednej może to być narzędzie opresji politycznej czy raczej kontroli politycznej. Współcześnie najbardziej dobitny jest przykład chiński, który pan przywołał. Z drugiej zaś jest gotowość do prezentowania się w wersji ekshibicjonistycznej. To skutek uboczny rewolucji obyczajowej i technologicznej. Gotowość do zwierzeń tworzy pewien rodzaj pseudowięzi z innymi, którzy też się zwierzają na  temat tego, co jedli, z kim się kochali, co przeczytali. Odbieram tę więź, a może należałoby powiedzieć – pseudowięź, jako próbę ratowania się przed samotnością.

DD: A czasami to jest po prostu sposób na zarabianie pieniędzy. Przecież celebryci, którzy wpuszczają do swoich domów kamery i godzą się na pokazywanie swojego życia prywatnego, nie robią tego za darmo.

Mnie natomiast naprawdę niepokoi coraz mocniejsze rozmywanie się granic w pokazywaniu własnego życia. Nie ma już chyba sfer, których się nie pokazuje. Ludzie wrzucają filmiki i zdjęcia, jak jedzą, jak chorują, jak są umalowani, jak są nieumalowani, jak piją, śpią, siedzą, oglądają, wypróżniają się. Jest dosłownie wszystko.

BdB: Podzielam pana niepokój. Już się otwarcie mówi o narcyzmie naszej epoki. Twierdzę, że to jest poważne niebezpieczeństwo. Tracimy coś bardzo ważnego, drobną, ale niezwykle istotną cząstkę siebie.

DD: Myślę jednak, że paradoksalnie pandemia nauczyła nieco pokory tę naszą narcystyczną epokę.

Dlaczego nasza epoka jest taka narcystyczna?

BdB: Bo się człowiekowi w głowie przewróciło.

Z jakiego powodu?

BdB: Z powodu tak zwanego postępu. W sytuacji, kiedy rośnie komfort życia, rośnie też nastawienie na przyjemności. To z kolei prowadzi do tego, że ubywa nam pokory. A jak nam ubywa pokory, to w pewnym momencie zaczyna nam się wydawać, że mamy świat u swoich stóp. Nazwałbym to „materializmem mentalnym”. Oznacza on przekonanie, że mój krajobraz wewnętrzny i zewnętrzny musi być wypełniony przyjemnościami i przedmiotami, które ułatwią mi życie. Uważam to za zjawisko niebezpieczne. Pandemia je nieco osłabiła. Ale muszę dodać, że mówimy teraz o sytuacji ludzi pozostających we względnym dobrobycie, a nie o tych, którzy z powodu wojny czy głodu walczą o przetrwanie.

Premiera książki „Sztuka obsługi życia” wydanej nakładem wydawnictwa MANDO 13 października 2021 r.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Dominika Dudek, Bogdan de Barbaro, Piotr Żak

Dlaczego sens znika z naszego życia i jak go odnaleźć 

Mierzymy się z wielkimi zagadnieniami współczesności, ale czy poświęcamy wystarczająco dużo uwagi problemom, z którymi musimy się borykać na co dzień?

Prof. Dominika Dudek...

Skomentuj artykuł

Jak ginie intymność w czasach narcyzmu. Ekshibicjonizmem ratujemy się przed samotnością
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.