Na antypodach człowieczeństwa - pornokultura

Na antypodach człowieczeństwa - pornokultura
(fot. Nhoj Leunamme == Jhon Emmanuel / flickr.com)
Logo źródła: PSOŻCz dr Wanda Półtawska / "SŁUŻBA ŻYCIU"

Znani mi rodzice, przeczytawszy artykuł w pisemku młodzieżowym, wystosowali skargę do prokuratora, żądając ukarania redaktorów za szerzenie pornografii. Biegły sądowy, dr Zbigniew Starowicz wydał opinię, że przedmiot zaskarżenia nie jest pornografią (która w polskim kodeksie karnym jest karalna), ale tylko scenami obscenicznymi... Dochodzenie umorzono, a rodzice pozostali bezradni wobec demoralizacji swych dzieci. Od czego więc zależy ocena, czy coś jest czy nie jest pornografią? Jakie są kryteria?

Pornografia, według Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN (tom 9, Warszawa 1967), to "pisma, druki, wizerunki i inne przedmioty wywołujące u odbiorców podniecenie płciowe lub wpływające na jego pobudzenie". W swej istocie pornografia polega na poniżeniu wartości człowieka lub na jej zignorowaniu. Właściwie jest to rodzaj świętokradztwa: coś co jest traktowane jak skarb, jak dobro, jak świętość, zostaje zbezczeszczone. Pornografia jest obrazą dla każdego, kto określoną wartość ceni, dlatego na straży wartości powszechnie szanowanych stoi kodeks karny. Oczywiście, nie zawsze prawo takie jest przestrzegane, a w Polsce w tej dziedzinie panuje obecnie bezprawie.

DEON.PL POLECA




Wyczucie, czy jakiś tekst, film lub zdjęcie należy określić jako pornograficzne, zależy od indywidualnej wrażliwości i od kultury osobistej: im wyższa kultura, tym większa wrażliwość - osoby prymitywne w ogóle nie percypują wartości. Skala przeżywania u ludzi jest zróżnicowana i do rozumienia wartości trzeba po prostu wychowywać.

Wyższe uczucia etyczne w dziecku trzeba wytworzyć, wydobyć. Służy temu nie tylko jego najbliższe środowisko, ale cały klimat kulturowy, w którym żyje. Szerzenie się pornografii jest czułym wskaźnikiem kultury danego narodu. Wrażliwość na piękno i dobro można nie tylko wykształcić u człowieka, ale też odwrotnie, można ją zniszczyć i stępić, co oczywiście jest o wiele łatwiejsze.

Okresem szczególnej wrażliwości jest młodość i wtedy też najłatwiej zniszczyć poczucie wartości. Istnieją wartości ogólnoludzkie i własne, osobiste, o których inni mogą nie wiedzieć, ale sprawiedliwość i kultura wymagają, by każdy szanował zarówno wartości własne, jak i cudze, nawet jeśli ich nie rozumie - to właśnie jest miarą kultury i tolerancji.

Źródło szacunku dla wartości znajduje się w szacunku dla samego człowieka i zależy od przyjętego systemu oceny: im głębsze rozumienie człowieczeństwa, tym głębszy szacunek. Jeżeli, jak dyktuje antropologia chrześcijańska, człowiek został stworzony przez Boga na Jego własny obraz, to już sam fakt człowieczeństwa jest podstawą dla właściwego traktowania człowieka i wszystkiego tego, co jest mu drogie. Szacunek dla człowieka jako osoby musi się przenieść na jego ciało, które przecież tę osobę objawia w świecie. Stosunek do ciała jest więc warunkiem i sprawdzianem właściwego stosunku do człowieka jako takiego.

Płciowa struktura ciała w sposób szczególny domaga się szacunku, gdyż dzięki płciowości człowiek może przeżyć wielkie wartości: ciało bowiem jest zarówno narzędziem miłości jak i płodności ludzkiej. Jeżeli rozumie się podstawowe wartości, jakimi są miłość i rodzicielstwo, to wszystko, co służy realizacji tych wielkich spraw, powinno się otaczać szacunkiem i głębią tajemnicy.

Ludzkie działanie seksualne związane jest z powołaniem i wyborem drogi życiowej. Zjednoczenie dwojga powinno być ich wielkim przeżyciem, ukrytym przed oczami, które mogłyby poniżyć to, co się między nimi rozgrywa. Intuicja miłości dyktuje ludziom właściwy sposób zachowania w tej wielkiej i dziwnej chwili: zawsze te przeżycia są ludzką tajemnicą i całej prawdy o tym, co się wówczas dzieje, nikt nie zna. Człowiek, obnażając tę rzeczywistość, od razu ją niszczy i sprowadza do rzędu spraw mniej wielkich i ważnych i już to ujawnienie staje się pornografią. Pełnego wymiaru aktu seksualnego nie może pokazać ani film, ani choćby najbardziej szczegółowy opis, gdyż jest to rzeczywistość wielowymiarowa, bo zaangażowane jest nie tylko ciało, ale cały człowiek, który ma ciało, ale nim nie jest. Wszystkim wspólna jest świadomość "mam ciało, ale nie jestem tylko ciałem". Głębię tego, co się rozgrywa, trudno przekazać. Ujawnienie jedynie zewnętrznej strony spotkania ciał odbiera temu działaniu człowieczeństwo.

Ukazanie tych treści nie może nigdy być ukazaniem miłości ani wierności, ani żadnych obiektywnych wartości. Na fotografii nie da się odróżnić, czy jest to zbliżenie dwojga głęboko kochających się osób, czy akt kupiony za pieniądze w domu publicznym - zewnętrzne kryteria są podobne.

Ale co ma na celu pokazywanie tych zachowań ludzkich? Co zyskuje człowiek, którego fotografują w czasie zjednoczenia seksualnego i co zyskuje ten, który to ogląda? Ten, kto pozwala się fotografować, sprzedaje siebie: to prostytucja albo perwersja, zaburzenia w przeżywaniu układów międzyosobowych. Ten, kto patrzy, zaspakaja ciekawość i ewentualnie przeżywa ekscytację zmysłową - żałosną namiastkę wielkich przeżyć.

Podniecenie seksualne, choćby nieznacznego stopnia, wywołuje odczucie przyjemności. Poszukiwanie tej przyjemności, podsycane pornografią natrafia na podatny grunt, szczególnie tam, gdzie brakuje dojrzałości i wrażliwości na piękno i dobro.

Ponieważ wiadomo, iż tę przyjemność można uzyskać właśnie przez oglądanie pornograficznych pisemek, natychmiast zjawia się akcent merkantylny i właśnie na tej słabości człowieka bazuje przemysł, którego jedynym celem jest zdobycie za wszelką cenę jak najwyższych zysków. Świętość zostaje sprzedana, bo można na niej zarobić. Wielkie ludzkie wartości przestają się liczyć, ważny jest tylko pieniądz.

 

Piękny akt małżeński, w którym ludzie oddają się sobie całkowicie, charakteryzuje Paweł VI w Encyklice Humanae vitae: "... akt święty zasługujący na wieczność - dar siebie samego w celu ubogacenia drugiej osoby sobą". Uwieczniony na fotografii staje się wulgarny i upokarzający, bo zostaje pozbawiony wielkiej, głębokiej treści, budzi więc obrzydzenie i jest karykaturą tego piękna, które z istoty swojej zawiera.

Informacje o technice, o fizjologii ciała, pozbawione głębszej interpretacji, już stają się pornografią, gdyż ludzie winni się jednoczyć nie tylko cieleśnie, ale osobowo i dopiero całokształt tego, co się dzieje między nimi, nadaje temu działaniu jedynie godny człowieka i niepowtarzalny wymiar.

Gdyby informacja o zbliżeniu dwojga kochających się ludzi miała zawierać prawdę, musiałaby opisać tajemnicę de facto niemożliwą do przekazania, tajemnicę dwojga, którym miłość dyktuje zachowanie, będące tylko ich intymną własnością. Pornografia miłość pomija lub ją poniża.

Chodzi nie tylko o informacje, ale o formację postaw, w których wartości znajdą swoje miejsce, a intymność przeżyć zostanie zachowana i uszanowana.

Płciowość terenem pornografii

Męskość i kobiecość, tak całkowicie różne, stanowią wzajemnie dla siebie teren obcy i nieznany, a pociągający odmiennością. Sama ciekawość i pragnienie poznania nie byłyby niczym złym, gdyby doprowadzały istotnie do pełnego poznania, kim jest ten drugi, różniący się od nas człowiek, jaka jest struktura jego osobowości, kim mógłby być dla nas.

Wrodzona wstydliwość człowieka, która szczególnie odnosi się do sfery płciowości, powoduje zrozumiałe ukrywanie przeżyć z tej dziedziny. W te właśnie przeżycia zaangażowany jest cały człowiek, z całą wrażliwością, zarówno emocjonalną jak i zmysłową - stąd ten teren jest szczególnie podatny dla wywoływania reakcji i wzbudzania zainteresowania. Dlatego też ten teren jest eksploatowany przez "poszukiwaczy złota".

W obrazkach pornograficznych cenę człowieka określa cena pisma. Intymność została sprzedana i może być dowolnie przywłaszczona.

Z istoty swojej płciowość człowieka jest skierowana ku rodzicielstwu i nim się tłumaczy - działanie seksualne służy życiu. Jeżeli ten naturalny związek zostaje zerwany, to tym samym już jest zaniżona wartość tego działania, gdyż wielkość aktu małżeńskiego kryje się w jego stwórczej mocy. Oderwany od tej treści, traci swój właściwy wymiar i łatwo staje się terenem poniżania i nadużyć. Zrozumieć właściwą wartość płciowości można jedynie uwzględniając tę naturalną celowość - jest to działanie służące życiu. Zatem jest realizacją powołania. W tym właśnie działaniu człowiek wypełnia Boży plan wobec ludzkości: "Idźcie i napełniajcie ziemię".

Działanie to zawsze jest skierowane do osób, nie do rzeczy i w tym już kryje się odpowiedzialność za sposób traktowania drugiego człowieka, który zawsze jest najwyższym darem i nie może być traktowany jak rzecz. W tym właśnie działaniu kryje się to niebezpieczeństwo zaniżania wartości, gdy zapomina się o cenie człowieka, a obdarowanie sprowadzone jest do miary - przeżytej przy tej okazji - przyjemności zmysłowej.

Akt seksualny jest stale zagrożony w swojej właściwej wartości - a zawsze wiąże się z moralnością. Z punktu widzenia etyki każde traktowanie drugiego człowieka ma znaczenie moralne: albo jest dobre, albo złe - nie ma tu działań neutralnych etycznie. Albo osoba jest traktowana jak na to, z racji swego człowieczeństwa, zasługuje, albo się ją poniża. Szerzenie się pornografii świadczy o tym, że w opinii publicznej, ta podstawowa wartość, jaką jest każdy człowiek, została zdegradowana i już można go traktować dowolnie - manipulować, eksponować, sprzedawać... Pornografia szerzy się więc na gruncie nieprawidłowej koncepcji człowieka: jest jego uprzedmiotowieniem.

Odniesienie do drugiego zależy od przyjętego systemu wartości i od koncepcji człowieka: jeżeli naprawdę przyjmuje się Boże pochodzenie człowieka, to właściwy stosunek do dzieła Bożego powinien cechować szacunek i podziw, szczególnie tam, gdzie oprócz podstawowych związków ogólnoludzkich zachodzi relacja indywidualna, którą ludzie nazywają miłością.

Układ prawidłowy między mężczyzną a kobietą, wyznającymi sobie miłość, musi się rozgrywać na płaszczyźnie podziwu i wdzięczności. Jan Paweł II mówi o podziwie i czułości jako o odniesieniu właściwym, a pornografia sprowadza człowieka do roli rzeczy, którą na różne sposoby można wykorzystywać. Koncepcja daru, którą propaguje Jan Paweł II, ukazuje w osobie skarb z niczym nieporównywalny, a ten wymiar człowieczeństwa, w realizacji miłości, sprzeciwia się jej poniżaniu. Dar osoby nie może zostać przywłaszczony, bo wówczas zanika jego pełny wymiar.

Rozmiaru krzywdy wyrządzanej człowiekowi, zwłaszcza młodemu, przez pornografię nie da się zmierzyć. Niewątpliwe są różnice wrażliwości między ludźmi, ale najbardziej nieczuły na bodźce człowiek, oglądając perwersyjne zdjęcia scen specjalnie wymyślonych, by wzbudzić reakcję, zapamiętuje to, co zobaczył. Wzrokowe wrażenia zapisują się w pamięci ludzkiej i w przyszłości wywołają skojarzenia. Przeszłość nie da się nigdy ze świadomości wymazać, pozostaje w oczach i w pamięci, także w pamięci ciała. Chłopiec w piśmie ogląda jakąś scenę, jakąś kobietę, której przecież nie może podziwiać - pornograficzne obrazki nie wzbudzają podziwu, a tylko ekscytację zmysłową - i w świadomość zapada, i utrwala się przekonanie, że nie ma we współżyciu mężczyzny i kobiety nic świętego. Jak łatwo o grunt, na którym wyrośnie wulgarne traktowanie wszystkich zjawisk związanych z płcią, z rodzicielstwem i miłością! Przeszłość rzutuje na przyszłość i na wieczność.

Akt małżeński powinien być aktem świętym. Eksponowanie zewnętrznych działań odziera tę rzeczywistość z najgłębszej treści pięknego spotkania i degraduje ją.

Pojęcie "sacrum" zależy od światopoglądu - to człowiek nadaje znaczenie rzeczom i gestom. O świętości decyduje ukryta w duszy człowieka treść, którą symbolizuje dany gest czy rzecz; im wrażliwsza dusza ludzka, tym głębiej rozumie sacrum i, oczywiście, tym głębiej odczuwa zbezczeszczenie świętości.

Prymitywny, wulgarny człowiek przechodzi obok świętości, nie rozumiejąc jej. Dusza ludzka może rozwijać się ku świętości, ale może także jakby zmniejszać się, karleć.

Świętością mierzy się wartość człowieka i jego wymiar, niejako ponadludzki. Człowiek może stawać się coraz pełniej człowiekiem lub się "odczłowieczać". Proces poniżania świętości nieuchronnie prowadzi do poniżania samego człowieka.

Pornografia stoi jakby na antypodach hagiografii i próbuje tamten drugi biegun zdeprecjonować - stąd próby poniżania osób świętych albo nawet samego Boga. Jest oczywiste, że za ludzkim programem pornografii stoi inspiracja tego ducha, który walczy ze świętością. Pornografia jest po prostu realizacją szatańskiego planu, by zniszczyć świętość. Szatan istniał przed człowiekiem i posiadał plan niszczenia ludzkości - powiedział Jan Paweł II. Szatan właściwie nie walczy z człowiekiem, ale z Bogiem Samym, a uderza w to, co boskie w człowieku i pragnie zniszczyć podobieństwo człowieka do Boga, zniszczyć ten Boży ślad. Działanie seksualne, które jest współpracą z Bogiem Stwórcą, jest przede wszystkim realizacją Bożego planu i ono staje się głównym terenem ataków.

Oczywiście, pierwszym jak gdyby interesem szatana jest zakamuflowanie swojej obecności. Nie działa on bezpośrednio, ale steruje działaniami ludzi, którzy stają się jego narzędziami. Piękna miłość, dziewictwo, czystość - to wartości atakowane przede wszystkim, bo właśnie w nich człowiek może odnaleźć swój Boży wymiar.

 

Szerzenie się pornografii w Polsce, w kraju od tysiąclecia katolickim, jest oznaką kryzysu wiary w narodzie. Jest dowodem braku realizmu wiary, rozdźwięku między teorią wiary, recytowaniem w niedzielę credo a praktyką życia. Myślę, że byłoby dobrze, aby spowiednicy pytali wszystkich dorosłych, czy nie przyczynili się do szerzenia tych treści i wszystkich młodych - czy z nich nie korzystali? Paweł VI w Humanae Vitae zwraca uwagę na potrzebę szerzenia klimatu sprzyjającego czystości. Jan Paweł II pisze o pięknej miłości i przeciwstawia pożądaniu uniesienie. Pornografia bazuje na reakcjach pożądania. Jan Paweł II naucza, że już pożądanie skierowane jest przeciwko osobie, bo sprowadza ją do kategorii rzeczy.

Głównym przedmiotem handlu jest kobieta. Chociaż mężczyzna bywa w ten sposób traktowany, głównie kobieta pozwala czynić z siebie przedmiot pożądliwości i manipulacji. Współczesna Ewa zagubiła swoją tożsamość i zgadza się na rolę lalki do zabawy dla Adama, nie rozumie własnej wielkości i zezwala na traktowanie jej poniżej należnej godności. Jan Paweł II w obronie kobiety wydał, zwłaszcza w ostatnim okresie, wiele dokumentów, gdzie ukazuje świętość jej ciała, w którym sam Duch Święty działa, gdy staje się matką. Ojciec Święty w każdej kobiecie odnajduje godność potencjalnego macierzyństwa, wskazuje na "geniusz serca kobiety". Pornografia godzi w tę wartość wprost i właściwie wszystkie rozumne kobiety powinny przeciwko temu występować. Skąd więc bierze się łatwość, z jaką kobieta godzi się być przedmiotem?

W psychice kobiety zachodzi potrzeba akceptacji. Ewa pragnie być podziwiana i pragnie Adama zatrzymać przy sobie. Łatwe obnażanie się kobiet (moda na pornografię) ma swój początek w potrzebie budzenia podziwu.
Nagość nie jest niczym gorszącym, przeciwnie - ujawnia piękno ciała ludzkiego stworzonego przez Boga. Nie nagość jest poniżeniem, ale sposób obnażania i sposób postrzegania nagości. Nagość kobiety może stanowić dar dla wybranego mężczyzny, radość dla jego oczu, ale spojrzenie nie może być cudzołożeniem, przed czym przestrzega mężczyzn sam Chrystus. Nagość musi być więc zaadresowana i odebrana tak, by nie stała się przyczyną poniżenia, nie może być wystawiona na widok publiczny w określonych celach.

Nagość nie może być bez znaczenia, bo przedstawia osobę. Tylko wtedy może zostać ujawniona, gdy osoba na tym nic nie traci.

Miłość zawsze jest skierowana ad personam, a więc dar osoby musi być dla osoby. W tym także nagość jako dar musi być adresowana do konkretnej osoby - anonimowość redukuje wymiar układu międzyosobowego.

W świecie współczesnym, szczególnie dziś, panują dwie przeciwstawne postawy: cywilizacja życia - jak nazwał to Jan Paweł II w Liście do Rodzin - i cywilizacja śmierci.

Ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę, że pornografia służy walce z życiem, choć pozory są inne. Jednak kiedy człowieka, szczególnie kobietę, przedstawia się jak przedmiot, który można sprzedać i kupić, gdy ośmiesza się wierną miłość i lansuje swobodę seksualną we wszystkich, także patologicznych, przejawach, gdy oddziela się akt małżeński od jego owocu, od dziecka i przedstawia się go tylko jako źródło seksualnej przyjemności, zawęża się horyzont ludzkich dążeń. Człowiek pozostaje wówczas na prymitywnym poziomie zmysłowych przyjemności i tym samym traci perspektywę wieczności, do której został stworzony; cały wysiłek wkłada wyłącznie w to, by jak najwięcej zaznać przyjemności i gubi szczęście, gdyż przyjemność zmysłowa nie jest szczęściorodna. Najbardziej efektowne i sensacyjne przeżycia zmysłowe mijają i to bardzo szybko, a zostaje życie odarte z wartości, narasta cynizm, traci się poczucie sensu istnienia.

Pornografia niszczy zarówno ideał kobiecości, jak i męskości, niszczy miłość, do której rozwoju w ogóle jakby nie dopuszcza, niszczy układ międzyosobowy, niweczy wierność i wzajemny szacunek. Bezwstydnie obnażane ciało, zarówno kobiety jak i mężczyzny, nie wzbudza ani szacunku, ani podziwu. Krok po kroku, w miarę coraz większej ilości obejrzanych wulgarnych i prymitywnych scen, coraz bardziej zapada w pamięć i utrwala się w świadomości nieprawidłowa koncepcja ludzkiej płciowości. Walka z pornografią jest walką o piękno i szczęście. Może być ona mało skuteczna, zwłaszcza w stosunku do młodych, gdy przybiera jedynie postać zakazu oglądania tych treści. Zakaz może wyzwalać reakcję przekorną. Natomiast skuteczne wydaje się przeciwstawne ukazanie, na konkretnych przykładach, całego piękna Bożego planu wobec człowieka i jego miłości: kobiety, która jest nie tylko piękna fizycznie, ale pełna wdzięku i czaru dziewictwa, której skromność i wstydliwość przyciąga oczy i budzi podziw; matki w jej rozkwitłej kobiecości, pełnej tkliwości i tego, co Jan Paweł II nazwał "geniuszem serca"; mężczyzny, zdolnego kochać wiernie całe życie, pełnego troski o los kobiety i dziecka. Mężczyzny opiekuna, na którym można się oprzeć. Rodziny, w której gromadka szczęśliwych dzieci cieszy się i rozwija, zakorzeniona w glebie miłości rodzinnego domu. Życiorysów ludzi prawdziwie świętych i szczęśliwych. Dziecka, jako źródła radości dla rodziców, a nie jako zagrożenia dla ich swobody seksualnej; miłości altruistycznej, która niczego nie wymaga, a wszystko daje. Świadectwo miłości takiej, do jakiej wzywa św. Paweł, pozwoli młodym odczytać i zweryfikować własne pragnienie zjednoczenia się z wybraną osobą, która będzie pełnym darem i oddania się jej na całe życie. Dar pełny jest bowiem darem nieodwołalnym. Wspólne trwanie przy sobie, także w ciszy i zamyśleniu, w milczącej adoracji, wspólne dążenie do świętości uzdalniają człowieka do przekraczania siebie samego, nawet - do heroizmu.

Pornokultura poniża człowieka, pozbawia godności, niszczy międzyosobowe układy i jest żałosnym świadectwem degeneracji ludzkości.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Na antypodach człowieczeństwa - pornokultura
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.