O chorobliwym odkładaniu czegoś na później

O chorobliwym odkładaniu czegoś na później
Kiedy komuś udaje się wyzwolić z tego „nałogu następnego dnia", czuje się naprawdę wolny (fot. Daniel & Sharon Burka / flickr.com)
7 lat temu
José Antonio Marina / slo

Prokrastynacja. Nie da się ukryć, że nie jest to szczególnie piękne słowo, jednak dobrze byłoby wprowadzić je do naszego codziennego słownictwa, gdyż zjawisko, które oznacza, występuje niezwykle często. Przypomnijmy, że termin ten oznacza chorobliwe odkładanie czegoś na później.

Oczywiście samo zjawisko ma coś wspólnego z lenistwem, jest to jednak lenistwo, któremu towarzyszą różne bardzo złożone taktyki odraczające.

Prokrastynator podejmuje stanowczą decyzję zrobienia czegoś następnego dnia. Następnego dnia decyzję tę z taką samą stanowczością przekłada na jeszcze później. Posiada więc ogromną siłę woli, jeżeli chodzi o przyszłe działania, natomiast okazuje się ona słaba w odniesieniu do teraźniejszości. Tak jakby sam sobie wręczał czek z odnawialną datą ważności. Uczynny głos wewnętrzny mówi mu, że po nocnej dogrywce obudzi się rano jako zupełnie inny człowiek, obdarzony cudowną energią, dzięki której wszystko okaże się o wiele łatwiejsze. Kto oprze się twierdzeniu, że lepiej zabierać się do działania wtedy, kiedy człowiek jest wypoczęty i tryska energią?

Prokrastynator zwleka, ale zwykle zwleka w sposób rozważny, popierając swoje twierdzenia różnymi, nadzwyczaj przekonującymi argumentami - oczywiście przekonującymi z jego punktu widzenia.

Poddam teraz Państwa szybkiemu testowi, dzięki któremu będziecie mogli sprawdzić, czy jesteście prokrastynatorami:

  1. Czy często muszą Państwo uiszczać różnego rodzaju kary z powodu zaległych płatności, podatków płaconych po upływie terminu oraz innych spłacanych z opóźnieniem długów?
  2. Czy zdarza się Państwu utknąć na środku szosy z pustym bakiem tylko dlatego, że woleli Państwo zaczekać do następnej stacji benzynowej pod pretekstem, że jest tam na przykład lepsze oświetlenie?
  3. Wiedzą Państwo dobrze, że należałoby jak najszybciej zrobić porządek na biurku w pracy, jednak postanawiają Państwo odłożyć to do poniedziałku czy też do wakacji, żeby móc to zrobić z należną uwagą?
  4. Czy kiedy w końcu zabierają się Państwo do porządkowania biurka, polega to jedynie na przeorganizowaniu stert papierów?
  5. Czy gromadzi się Państwu zaległa korespondencja? Czy jest Państwu tak wstyd z tego powodu, że podejmują Państwo decyzje, które sprawiają, że jeszcze trudniej jest wyjść z tego z twarzą? W ten sposób coś, co można było załatwić za pomocą dwóch skreślonych naprędce linijek, wymaga teraz dłuższych wyjaśnień - więc lepiej odłożyć je do imienin adresata i wysłać wtedy list razem z upominkiem. Z kolei kiedy nie udaje się napisać imieninowego listu, postanawiają Państwo zastąpić go wizytą, podczas której będzie można wręczyć prezent osobiście. Ale lepiej będzie poczekać z tym do powrotu z podróży, żeby mieć pretekst przywiezienia prezentu z zagranicy. I tak dalej, i tak dalej.
  6. Czy często zdarza się Państwu znosić codzienne niedogodności tylko dlatego, że nie naprawili Państwo jakiejś domowej awarii, nie mogą się Państwo zdecydować na zmianę telewizora lub kupno większego śrubokręta?
  7. Czy często odkładają Państwo na później różne działania, gdyż brakuje Państwu jakiegoś drobiazgu, który w danej chwili wydaje się absolutnie niezbędny? Na przykład mają Państwo akurat zbyt cienko piszący długopis, podczas gdy stanowczo preferują Państwo długopisy o grubo piszącym wkładzie. I są Państwo absolutnie przekonani, że tym cienkim długopisem nie będą w stanie napisać nic godnego uwagi.
  8. Czy przygotowują Państwo akcję z tak drobiazgową skrupulatnością, że w końcu okazuje się, że nie ma czasu na samo jej przeprowadzenie?
  9. Czy myślą Państwo, że lepiej nie robić nic do momentu, kiedy będzie wiadomo, że można wykonać zadanie w sposób perfekcyjny?

W zabawnej książeczce pt. Jhe Procrastinatorś Handbook ("Podręcznik prokrastynatora") Rita Emmet formułuje niezawodne "prawo Rity Emmet". Według niego strach przed wykonaniem jakiejś czynności zabiera nam więcej czasu i energii niż samo jej wykonanie. Należy zwrócić uwagę na to, że rasowy prokrastynator nie odkłada swoich działań dlatego, że uważa je za szczególnie nieprzyjemne lub bolesne. Są one zwykle tylko odrobinę mniej miłe niż to, co w danej chwili robi. Ciekawe, że kiedy komuś udaje się wyzwolić z tego "nałogu następnego dnia", czuje się naprawdę wolny. Kiedy na przykład postanawiamy poświęcić pierwszą godzinę pracy na przeglądnięcie poczty i odpowiedzenie na wszystkie wymagające odpowiedzi listy, osiągamy godne zazdrości poczucie spokoju, które towarzyszy nam przez cały dzień.

Istnieje jeszcze jeden czynnik, który ułatwia odkładanie różnych rzeczy na potem. Związany on jest z postrzeganiem czasu. Miłośnikom zwlekania najczęściej wydaje się, że dana czynność zabierze im dużo więcej czasu, niż faktycznie zabiera; myślą, że nie warto zaczynać, jeżeli nie ma się czasu na wykonanie czegoś za jednym zamachem; uważają, że ta odrobina czasu, którą właśnie dysponują, to stanowczo za mało. Manipulują czasem hurtowo, zamiast podejść do niego detalicznie - bo tak naprawdę właśnie detal jest prawdziwą skalą naszego życia. Przy okazji przypomina mi się wspominany już hiszpański lekarz, historyk, pisarz i myśliciel, Gregorio Marańón, który uważał się za "gałganiarza czasu". To prawda, istnieją różne małe ścinki, okienka pomiędzy jednym zajęciem a drugim, podobne do skrawków przestrzeni w skrzynkach z butelkami - to chwile, które prokrastynator marnuje.

Więcej w książce: Porażka inteligencji, czyli głupota w teorii i praktyce - José Antonio Marina

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

O chorobliwym odkładaniu czegoś na później
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.