Terapia kotem może być bardzo skuteczna. Czego możemy się nauczyć od tych zwierząt?

Zdjęcie ilustracyjne (Fot. depositphotos.com/pl)
dm

Czy koty widzą nas lepiej, niż my sami siebie? Z wysokości szafy, w milczeniu i z godnością obserwują nasze zachowania i podpowiadają – powoli, spokojnie, z uśmiechem – jak odzyskać życiową równowagę, docenić chwile i celebrować małe przyjemności.

Ja, kot nie palę się ze wstydu

Czasem, kiedy coś zrobię, mój człowiek pyta, czy mi nie wstyd. No właśnie nie. Mogę zachowywać się tak, jakbym się wstydził, bo jestem niezwykle czuły na zmiany, ale to będzie stres, nie wstyd. Kiedy do mojego domu przychodzą goście, to się chowam, jednak powodem nie jest wstyd. Czasem zmienia się moje zachowanie, bo na przykład straciłem zaufanie. Widać to chociażby u weterynarza, któremu nie potrafię zaufać, ale to też nie jest wstyd.

DEON.PL POLECA




Wyczuwam emocje moich ludzi, ale to, jak się wtedy zachowuję, jest dostrajaniem się, a nie wstydem. Nie mógłbym go odczuwać z prostego powodu. Otóż wstyd, który wy czasem odczuwacie, wynika często z konieczności ukrycia obecnego u was poczucia niedoskonałości, a przecież kot tego nie odczuwa. Jest to niemożliwe. My, koty, nie mamy nic niedoskonałego w sobie. Cali jesteśmy doskonali, zatem nie mamy się czego wstydzić. A że czasem na przykład załatwimy swoje potrzeby nie tam, gdzie powinniśmy, to przecież nic takiego. To się wydarza i tyle. Podobnie jak rzekoma kradzież kiełbasy czy szynki. No przecież to, co jest w domu kota, należy również do niego. Nie będziemy też udawać wstydu. Bez przesady.

Co z tym wstydem? Podpowiada psycholog

Uczymy się go przez reakcje innych na to, co robimy. To ludzie mówią nam, co jest wstydem, a co nie. Wtedy pojawiają się niezwykle destrukcyjne myśli w stylu: „jestem do niczego”, „nie nadaję się do tego”, „cokolwiek robię, to jest złe”. Mamy poczucie winy, bo coś zrobiliśmy, i chcemy to naprawić.

Mówimy: „przepraszam”, pytamy, jak możemy naprawić szkody, i jeśli to zostanie przyjęte, to na tym się kończy. Kiedy jednak nasze starania nie odnoszą rezultatu i słyszymy, że nasze „przepraszam” nie ma znaczenia, że jest niepotrzebne, odbieramy komunikaty zamknięte w stylu „jesteś okropny”, to wtedy pojawia się poczucie wstydu oraz związany z nim lęk przed odrzuceniem. Takie określenia powodują, że zamykamy się na wszelkie działania naprawcze. Tak rozwija się toksyczny wstyd lub tylko poczucie, że jest się najgorszym, co z kolei paraliżuje przed podjęciem działania.

Okładka książki "Panie kocie, jak żyć?" Joanny Szczerbaty (Fot. wydawnictwowam.pl)

DEON.PL POLECA


Niestety, nie jest to przekonanie chwilowe, ale długotrwałe. Zaczynamy się izolować, pojawia się lęk przed bliskością, brak gotowości na przyjmowanie krytyki, a żeby to wszystko ukryć, tworzymy fałszywy wizerunek (na przykład nieudacznika). Ten wstyd zaczyna panować nad naszym życiem i nawet nie chcemy sprawdzić, czy to jest prawda, czy nie. Stajemy się coraz bardziej zestresowani i coraz bardziej złościmy się, że życie jest złe, a ludzie beznadziejni, nie wiedząc, że właśnie tym przykrywamy wstyd. Coraz bardziej gardzimy swoim „ja” i zrobimy wszystko, aby nikt się nie dowiedział, jak bardzo jesteśmy niedoskonali.

A przykrywką dla tych uczuć może być perfekcjonizm niosący ze sobą autorytarne zachowania. Co możemy zrobić?

Powoli, ale skutecznie zacząć akceptować nasze uczucia i pragnienia, których się wstydzimy. Konfrontować się też ze swoim wewnętrznym krytykiem, powtarzając chociażby to, że negatywne myśli o sobie miną i są nieprawdziwe. Zacząć również siebie lubić, bez względu na to, jakie myśli przychodzą do naszej głowy.

* * *

Fragment pochodzi z książki „Panie kocie, jak żyć?”, wydanej nakładem wyd. MANDO Inside. Autorką książki jest Joanna Szczerbaty - psycholog i właścicielka dwóch pięknych kotów.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Terapia kotem może być bardzo skuteczna. Czego możemy się nauczyć od tych zwierząt?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.