Lekarze o rewolucji w leczeniu czerniaka

Lekarze o rewolucji w leczeniu czerniaka
Czerniak wywodzi się z komórek barwnikowych skóry (melanocytów) (fot. sean dreilinger / flickr.com)
11 lat temu
PAP / ad

Po wielu latach pojawił się lek - ipilimumab, który ponad dwukrotnie wydłuża przeżycie osób z zaawansowanym czerniakiem, jednym z najgroźniejszych nowotworów - poinformowali lekarze na 35. kongresie Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej w Mediolanie.

Kongres odbywał się w dniach 8-12 października.

- Ostatni lek w terapii zaawansowanego czerniaka został zarejestrowany ponad 20 lat temu. Od tamtej pory ipilimumab jest pierwszym lekiem, który dwukrotnie wydłuża życie chorych z zaawansowanym czerniakiem - powiedział PAP prof. Michele Maio ze Szpitala Uniwersyteckiego w Sienie.

Czerniak wywodzi się z komórek barwnikowych skóry (melanocytów), a głównym czynnikiem zwiększającym ryzyko jego rozwoju jest nadmierna ekspozycja na promieniowanie UV (słoneczne lub w solariach).

Jak powiedział PAP dr hab. Piotr Rutkowski z Centrum Onkologii w Warszawie, wczesne rozpoznanie i chirurgiczne usunięcie czerniaka nie tylko poprawia rokowanie, ale daje szansę wyleczenia u około 90 proc. chorych. Tymczasem średnia długość życia chorych, u których doszło do przerzutów, wynosi 6-8 miesięcy.

- Wynika to z faktu, że zaawansowany czerniak jest bardzo oporny na chemio- i radioterapię - wyjaśnił prof. Maio. Dlatego wielkie nadzieje pokłada się w immunoterapii, do której należy ipilimumab. Lek działa poprzez nasilanie reakcji układu odporności na komórki nowotworowe, w tym wypadku czerniaka.

W badaniach III fazy prowadzonych wśród niemal 700 pacjentów z zaawansowanym czerniakiem jedna grupa otrzymywała wyłącznie ipilimumab, drugiej podano go razem z eksperymentalną szczepionką przeciw czerniakowi (gp100), a trzeciej - wyłącznie szczepionkę.

Dzięki lekowi liczba pacjentów przeżywających rok wzrosła dwukrotnie - z 25 proc. w przypadku samej szczepionki do 46 w obu grupach leczonych ipilimumabem. Podobny wzrost dotyczył przeżyć dwuletnich - odpowiednio 14 i 24 proc. Pewien odsetek pacjentów żyje już cztery lata i dłużej.

Ponieważ ipilimumab nasila odpowiedź układu odporności również wobec zdrowych tkanek, może spowodować działania niepożądane - u 10-15 proc. chorych nawet poważne. - Najczęstsze są objawy ze strony jelit - nieraz bardzo ciężkie, z biegunkami czy perforacją jelita. Rzadziej pojawia się niedoczynność tarczycy, przysadki albo zapalenie wątroby - powiedziała prof. Caroline Robert z Instytutu Gustave'a Roussy'ego we Francji. W badaniach klinicznych odnotowano ok. 1 proc. zgonów związanych z reakcjami autoagresywnymi.

- Obecnie wiemy już, że gdy wystąpią objawy niepożądane, trzeba jak najszybciej podawać steroidy, które obniżają aktywność układu odporności - zaznaczyła badaczka. Dlatego bardzo ważne jest, by pacjenci szybko zgłaszali lekarzom wszelkie działania niepożądane, nawet łagodne.

Lek nie jest jeszcze zarejestrowany, ale ostatnio amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zdecydowała się przyspieszyć procedurę jego rejestracji, tak by zakończyć ją jeszcze w 2010 r.

Do innych obiecujących leków na czerniaka, które są badane, eksperci zaliczyli inhibitory kinazy B-Raf, które działają bezpośrednio na komórki czerniaka ze zmutowanym genem B-RAF. Mutacja ta występuje u ok. 50 proc. pacjentów.

- Z badań wynika, że jeden z tych leków zmniejsza ogniska nowotworu już w ciągu 2-3 tygodni. Niestety, po 6 miesiącach u połowy pacjentów stwierdza się nawrót. Natomiast w przypadku ipilimumabu musimy trochę poczekać na efekty, ale gdy już się pojawią, to utrzymują się nawet kilka lat. Dlatego mamy nadzieję, że można będzie połączyć te dwie metody - powiedziała prof. Robert.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Lekarze o rewolucji w leczeniu czerniaka
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.