Czy katolik może świętować Halloween? Czy naprawdę co roku musimy o tym dyskutować?

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Depositphotos

Jak co roku, pod koniec października, rozgrywa się w mediach potyczka: czy wolno katolikowi świętować halloween? Czy pozwalać dzieciom chodzić od drzwi do drzwi i zbierać słodycze od obcych ludzi? Dlaczego Kościół wyskakuje z konkurencyjną imprezą, balem wszystkich świętych? I tak dalej, bez końca… Kolejny rok z rzędu mam poczucie, że kręcenie się wokół tego tematu jest trochę bez sensu… Spieranie się z tymi, którzy wolą przebrać dziecko za upiora nic nie wniesie. Nie da się zmienić pewnych rzeczy gwałtem, ale można za to zrobić coś bezcennego - pokazać swoim życiem, że warto walczyć o świętość. Każdego dnia, nie tylko kreując się na świętego, wychodząc na bal do salki parafialnej.

Mam wokół siebie ludzi, którzy mnie inspirują. Swoją miłością, zaangażowaniem, zwykłym uśmiechem, wiernością pomimo ogromnych trudności. Tak rozumiem dziś walkę o świętość, o to co jest dla mnie wartością. Nie będę więc dotykać tematu halloween, bo moje serce jest dziś zupełnie gdzie indziej. Mam dwóch ulubionych świętych – Ignacego Loyolę i Ojca Pio. Jeden od lat prowadzi mnie po ścieżkach duchowości ignacjańskiej, która kształtuje moje sumienie, pomaga nazywać wewnętrzne poruszenia i pragnienia. Uczy mnie wytrwałości, gdy jest ze mną kiepsko i smakowania rzeczywistości, która mnie ubogaca. Ojciec Pio natomiast stał się mi niezwykle bliski, gdy przeżywałam w swoim życiu walkę o sakramenty. Nie znałam go, gdy zaczął pojawiać się w moich myślach - w momentach, gdy prosiłam Jezusa by pomógł mi przejść przez duży, życiowy kryzys. Skoro się tak napraszał, kupiłam jego biografię i przepadłam! Dziś z pełną świadomością nazywam go przyjacielem z nieba.

Ile razy w życiu wypowiadaliśmy w Składzie Apostolskim słowa „wierzę w świętych obcowanie”? Setki, a może tysiące? A ileż razy wypowiedzieliśmy je świadomie, mając przekonanie, że są prawdziwe? Często, gdy czegoś bardzo pragniemy, prosimy świętych, by wstawiali się za nami u Boga, ale czy traktujemy tę modlitwę i ich samych serio? Czy może jak jedną z opcji na załatwienie sprawy? Wszak „nie zaszkodzi” kolejna modlitwa, rzucana jak zaklęcie. A co jeśli święty „po drugiej stronie” jest tak samo realny, jak osoba, która siedzi teraz obok mnie? Co jeśli zacznę na serio wierzyć w to, że mogę prosić o orędownictwo tych, którzy już odeszli?

DEON.PL POLECA



W moim poczuciu nie wynika to z braku wiedzy, ale z braku osobistego doświadczenia… Dawniej słowa o tym, że ktoś ma swojego ulubionego świętego traktowałam jak informację o tym, że jakaś postać go fascynuje, pociąga – dlatego czyta jej biografię, nauczanie, czy prosi o jakąś interwencję. Nigdy nie przypuszczałam, że sama będę w miejscu, gdzie ta relacja okaże się być dużo głębsza. Gdy słowa „przyjaciel z nieba” nie będą mówiły o intelektualnej fascynacji, ale o relacji, w której ktoś staje mi się niezwykle bliskim towarzyszem codzienności. Ciężko jest więc wytłumaczyć komuś, kto przeżywa swoją wiarę inaczej, że taka relacja ze świętym jest możliwa. Myślę, że intelektualne przekonywanie nie ma sensu, ale pokazanie owoców tej relacji w swoim życiu – już tak. Dlatego właśnie kilka dni temu napisałam wpis o tym, jak siedziałam przy relikwiach Ojca Pio prosząc go o wsparcie przed trudną spowiedzią. To, że musiałam zablokować możliwość dodawania komentarzy, bo nie nadążałam usuwać hejtu, pokazuje dobitnie jak mało wiemy o świętości, a jednocześnie jak ten temat drażni, dotyka ran, zatrzymuje i prowokuje… Pokazało, że świętość i orędownictwo jest dla niektórych osób tematem śmiesznym, nawet dla katolików. Dlaczego? Czy tylko dlatego, że nigdy nie doświadczyli jej siły? Nie wiem… Wiem jednak, że chcę swoim życiem pokazywać, że nie tylko sama marzę o tym, by zostać świętą. Pragnę pokazać również, że relacja z tymi, którzy chodzili przed nami po ziemi jest możliwa. I wtedy nie muszę toczyć dyskusji o halloween, bo wiem gdzie jest moje serce i co jest dla mnie wartością… A to, co prawdziwe i nieudawane - widać. Czasem bardziej niż byśmy się tego spodziewali…

DEON.PL POLECA

Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Autorka książki "Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet". Prowadzi bloga oraz Instagram.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Czy katolik może świętować Halloween? Czy naprawdę co roku musimy o tym dyskutować?
Komentarze (1)
SR
~Spod Rzeszowa
29 października 2026, 11:48
Czy aby "świętyvh obcowanie" nie oznacza przede wszystkim Trójcy Świętej? Co na to profesjonalni teologowie? (Na margnesie: istnieje takie polskie słowo "trudno", nie wszystko musi być "ciężko". Sugeruję, nie wybrzydzam.)