Czy Kościół w Polsce może być rozjemcą w eskalującym konflikcie?

Fot. igovision / Depositphotos

Niestety, w tym roku doroczny okres wyciszenia i zadumy został w naszym kraju zakłócony przez wydarzenia o charakterze politycznym. Czy Kościół ma szansę na odegranie kojącej i godzącej roli w aktualnych zażartych sporach niszczących naszą Ojczyznę?

Ten specyficzny czas zaczyna się w naszej Ojczyźnie w ostatnich dniach października i w pewnym sensie trwa niemal przez cały listopad. Już pod koniec października mnóstwo ludzi pojawia się na cmentarzach, aby groby swoich bliskich posprząta, oczyścić, przygotować na świętowanie. Utarł się zwyczaj, że pamięć o tych, którzy odeszli do wieczności, wyrażamy nie czekając na przypadające w kalendarzu liturgicznym 2 listopada Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych, zwane Dniem Zadusznym. Już 1 listopada, w uroczystość Wszystkich Świętych, cmentarze w całej Polsce zapełniają się modlącymi i tymi, którzy kwiatami oraz zniczami uzewnętrzniają swoje poczucie łączności z przodkami. Przez nekropolie przechodzą rozmodlone procesje, przypominające w sposób praktycznym prawdę wiary o świętych obcowaniu.

DEON.PL POLECA



Wielu Polaków podejmuje w tych dniach dalekie podróże, czując imperatyw pojawienia się przynajmniej raz w roku przy mogiłach bliskich, krewnych, ale też znajomych, którzy odegrali w ich życiu jakąś istotną rolę. Nie tylko głęboko wierzący katolicy pokazują swoje przywiązanie do tradycji, dają świadectwo szacunku dla przeszłości i tych, którzy ją zagospodarowywali. Przyzwyczailiśmy się, że te dni są czasem uspokojenia, refleksji, z jednej strony skierowanej w przeszłość, ale z drugiej otwartej na przyszłość właśnie w kontekście przemijalności, wymiany pokoleń itp.

Niestety, w tym roku ten doroczny okres wyciszenia i zadumy został w naszym kraju zakłócony przez wydarzenia o charakterze politycznym. Doszło do eskalacji napięcia wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jak napisał publicysta „Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota, „Na długo zapamiętamy tegoroczny koniec października. Głównie wskutek tego, że politycy zamiast metafizyki zaserwowali nam w piątkowy wieczór solidną dawkę fizyki, i to w najczystszej formie”. Trudno się nie zgodzić. To rzeczywiście zostanie w nas na długo, jak każde naruszenie pewnego naturalnego rytmu nastrojów społecznych. Kolejny raz przekonaliśmy się, że można w niego ingerować, bez zastanawiania się nad daleko idącymi konsekwencjami takich działań.

Co w tej sytuacji zrobił Kościół katolicki w Polsce? Odpowiedź jest krótka – wezwał do modlitwy. Jak podała Katolicka Agencja Informacyjna, w związku z wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego głos zabrało wielu biskupów i ludzi Kościoła. Zaapelowali oni do rządzących o rozwagę, o nieeskalowanie konfliktu, podjęcie dialogu i szukanie konstruktywnych rozwiązań. Wszystkich ludzi dobrej woli prosili o wsparcie wysiłków na rzecz narodowego pojednania oraz o modlitwę w intencji ojczyzny.

Lista tych, którzy odezwali się jako reprezentanci Kościoła, jest długa. Otwiera ją oświadczenie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski. „Zwracamy się do ludzi dobrej woli, którym leży na sercu prawdziwe dobro naszego kraju, o wsparcie wszelkich wysiłków na rzecz narodowego porozumienia i pojednania. Prosimy także wierzących, by swoją modlitwą wspierali naszą Ojczyznę” napisali w przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych aby Tadeusz Wojda SAC, abp Józef Kupny i bp Marek Marczak. O modlitwę i obniżenie społecznych emocji poprosił prymas Polski abp Wojciech Polak. Do do modlitwy i pokuty w intencji Ojczyzny wezwał metropolita katowicki abp Andrzej Przybylski. „Stańmy wszyscy do modlitwy o powstrzymanie przemocy i zwycięstwo dobra i wolności Rzeczypospolitej i wszystkich Polaków” – zachęcał swoich diecezjan.

DEON.PL POLECA

Już w piątek późnym wieczorem o modlitwę apelował metropolita warszawski abp Adrian Galbas. „Módlmy się o pokój społeczny, a dla rządzących o dar roztropności i pokory. Oby wszyscy sprawujący władzę postępowali uczciwie i praworządnie” – napisał na swoim profilu w serwisie Facebook. Metropolita częstochowski abp Wacław Depo zarządził suplikacje lub odmawianie modlitwy za Ojczyznę ks. Piotra Skargi przez cały listopad. Do jej odmawiania zachęcał 1 listopada br. w programie „Między Ziemią a Niebem” w TVP 1 kard. Grzegorz Ryś. Kard. Konrad Krajewski podczas sobotniej porannej Mszy świętej w łódzkiej katedrze zachęcił zgromadzonych do szczególnej modlitwy za Polskę i osoby odpowiedzialne za jej losy.

W podobnym tonie wypowiedziało się w tych dniach wielu polskich biskupów. Swój głos dołączyli przewodniczący czterech Konferencji Wyższych Przełożonych Życia Konsekrowanego w naszym kraju. W niejednej parafii księża i świeccy z własnej inicjatywy podjęli modlitewne inicjatywy, zaniepokojeni wydarzeniami w stolicy. Wszystkie te modlitewne przedsięwzięcia niewątpliwie są dowodem, że Kościołowi w naszej Ojczyźnie nie jest obojętny jej los i na swój sposób angażuje się w zachodzące wydarzenia. Rodzi się jednak pytanie, czy mógłby zrobić coś jeszcze oprócz usilnych i pełnych zaangażowania modlitw.

Mamy od dłuższego czasu w Polsce bardzo ostry konflikt polityczny, ale też społeczny. Głęboko podzielone społeczeństwo marnotrawi siły i czas na wewnętrzne walki, tracąc z oczu sprawy najważniejsze. Rozbicie na „my” i „oni” skutkuje nie tylko brakiem współpracy w elementarnych kwestiach, ale owocuje podsycaną wrogością nawet na poziomie najbardziej podstawowych międzyludzkich relacji. Potrzebny jest rozjemca, mediator, który nie tylko doprowadziłby do dialogu, ale skutecznie go moderował.

Był czas w dziejach naszego kraju, gdy takie zadanie podejmował Kościół. Można powiedzieć, że w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia pełnił rolę w pewnym sensie „oficjalnego”, a na pewno skutecznego mediatora w ówczesnych sporach politycznych. Równocześnie był dającą wielu ludziom poczucie bezpieczeństwa przestrzenią wolności. Chociaż dzisiaj można usłyszeć sporo bardzo krytycznych głosów na temat rozmów w Magdalence i Okrągłego Stołu, to jednak Kościół wtedy okazał się gwarantem sensowności dialogu i nadziei na możliwość wyjścia z impasu.

Panuje przekonanie, że w minionych dekadach po roku 1989 Kościół w naszej Ojczyźnie stracił ówczesną pozycję społeczną, co więcej, pozwolił się identyfikować z jedną ze stron konfliktu, więc nie może obecnie zrobić niczego więcej poza gorącymi wezwaniami do modlitwy. Czy rzeczywiście nie ma dziś szans na odegranie przez Kościół kojącej i godzącej roli w aktualnych zażartych sporach niszczących naszą Ojczyznę? Wygląda na to, że – wobec braku jakiegoś innego liczącego się podmiotu społecznego – powinien przynajmniej spróbować. W tej próbie powinni uczestniczyć nie tylko duchowni.

Dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy Kościół w Polsce może być rozjemcą w eskalującym konflikcie?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.