Czy wiara jest dla mnie skarbem?

Fot. Majid Sadr / Unsplash

Kilka dni temu przeżywaliśmy Niedzielę Chrztu Pańskiego. Wielu z nas usłyszało tego dnia pytanie o chrzest: czy znamy datę swojego, albo czy świadomie prosiliśmy Kościół o ten sakrament dla naszych dzieci? We mnie ta niedziela zostawiła jednak dużo więcej pytań…

Czy wierzę w to, że Bóg słyszy moje modlitwy? Czy przyjmując Komunię, wierzę i wiem, że Hostia to nie jakiś symbol, ale prawdziwy Bóg? Czy wiem, że Jezus mnie kocha tak szalenie, że za mnie umarł i nic nie jest w stanie tego cofnąć, a jednocześnie ja nie muszę zasługiwać na tę miłość? Czy spowiedź jest dla mnie spotkaniem z Miłosiernym, który wyczekuje mnie ze wzruszeniem oraz czy szukam w tym sakramencie relacji z Nim? A może ten sakrament jest dla mnie tylko trudnym do przebrnięcia rytuałem? Reasumując: jestem dzieckiem, niewolnikiem czy może aktorem, któremu grają, więc tańczy?

DEON.PL POLECA



Pytania wydają się banalne, ale do czasu. Gdy przyjrzymy się swoim kryzysom, wątpliwościom i niewiernościom – możemy zacząć zastanawiać się nad tym, że to nie zawsze trzyma się kupy. Nie chodzi o bycie idealnym, bezgrzesznym. Nie chodzi też o świadomość i znajomość prawa, ale o relację. O to, że świadomie uciekamy. Wybieramy z nauczania Kościoła fragmenty, które nam odpowiadają, a inne odrzucamy, bo są dla nas niewygodne. Modlimy się tylko wtedy, gdy czujemy się nieskazitelni, a gdy krzyczymy z niemocy, nie chcemy się takimi Bogu pokazać. Jakby było w nas przekonanie, że możemy jakoś ograniczyć Jego spojrzenie. Jakbyśmy wierzyli tylko trochę w Jego miłość. Tylko trochę w sakramenty. Tylko trochę w zbawienie.

Dla mnie dobrym sprawdzianem świadomości i głębi mojej wiary są dzieci. Moi synowie zadają niezliczoną ilość pytań. O obecność Boga w cierpieniu; o to, czy ksiądz jest nam potrzebny by Bóg mógł nam przebaczać; o to co się dzieje z człowiekiem po śmierci i dlaczego konsekrowana Hostia nie zmienia smaku, choć nie jest już przecież zwykłym opłatkiem. Pytania konfrontują. Zatrzymują. Zmuszają do zajęcia stanowiska, weryfikacji swojej wiedzy, poglądów, często też stanu swojego sumienia. A dzieci mają w sobie naturalną zdolność poszukiwań, podważania tego co widzą i szukania odpowiedzi do skutku.

Wiara jest przekonaniem i decyzją. Za nią czasem idą uczucia, czasem nie czujemy nic przez lata. Jednak możemy wpływać na kształt naszych przekonań. Możemy – jak dzieci – pytać i szukać odpowiedzi. Modlić się tak długo i wytrwale, aż zobaczymy przemianę. Nie na zewnątrz, ale wewnątrz nas samych. Kościół daje nam wiele możliwości wzrostu: we wspólnotach, spotkaniach, a przede wszystkim w sakramentach. Bóg chce naszego szczęścia, więc też i wzrostu, spełnienia, trwania w miłości. Chce nam dawać swoje siły, byśmy co dnia mogli żyć jeszcze piękniej, pełniej, świadomiej.

Decyzja to pewnego rodzaju klucz. Czy wiara jest dla mnie skarbem? Czy chcę ją pielęgnować i wejść na drogę, która wcale nie jest ani popularna, ani prosta? Czy widzę w tym sens? Jeśli tak, warto się zatrzymać i zobaczyć w jakim miejscu jestem. Nie po to, by się karcić, smucić, dołować. Po to, by świadomie poprosić Boga by prowadził mnie dalej. By ta droga krok po kroku, wypełniała moje najgłębsze tęsknoty i pragnienia. Nieważne, że większość ludzi wokół nie zadaje sobie głębokich pytań, albo nie szuka swojej drogi wiary. Ty możesz. Jeśli tylko chcesz…

Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Autorka książki "Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet". Prowadzi bloga oraz Instagram.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Czy wiara jest dla mnie skarbem?
Komentarze (2)
PR
~Ppp Rrr
16 stycznia 2026, 10:34
Zostałem ochrzczony jako NIEMOWLĘ, więc decyzji podjąć nie mogłem. Potem byłem grzecznym dzieckiem, więc jako-tako praktykowałem, traktując to tak samo, jak każdy inny obowiązek. O wiarę nikt nie pytał - rozliczenia dotyczyły obecności na mszy czy odbycie spowiedzi. Dziś jestem religijnym ornitologiem - interesuję się, ale sam nie fruwam i jajek nie znoszę. Pozdrawiam.
ES
~Ewa Słota
15 stycznia 2026, 20:54
Jesteśmy Uczniami Pana. Tak czasem kłócimy, się kto lepszy, kto pierwszy kto będzie miał większe względy u Boga. Tak "widzimy" - lecz nie zauważamy, że Jezus jest przy nas. Dochodzimy do wniosku " Panie na Ciebie-to nie przyjdzie" Słyszymy od Jezusa " Idź mi z oczu szatanie, bo nie myślisz- po Bożemu - ale po ludzku. On ciągle dokonuje Cudów, Uzdrowień - a " My" szukamy chleba, doznań i sukcesów. Biegamy to tu to tam - ale czy rozumiemy Jezusa? On Umrze na Krzyżu i Zmartwychwstanie. Duchu Święty przypominaj nam zawsze, że Jezus jest Panem. Duchu Święty prowadź - gdy błądzimy i daj zrozumienie, to co Boże - a nie co tylko ludzkie. Refleksja, kontemplacja i modlitwa. "Przecież wyjaśniał nam Pisma". Duchu Święty tak bardzo Cię potrzebujemy przyjdź Duchu Święty.