Dlaczego nie jestem zwolenniczką rekolekcji szkolnych?

Fot. depositphotos AI

Wielki Post to czas, w którym - od kiedy sięgam pamięcią - odbywały się rekolekcje wielkopostne. Ich częścią są również spotkania dla dzieci i młodzieży, które wielu nazywa rekolekcjami szkolnymi, choć przyznajmy… Ze szkołą mają mało wspólnego. No, może poza tym, że paraliżują jej pracę.

Wiem, że wśród katolików moja opinia może być przyjęta ze średnim entuzjazmem… Uważam jednak, że rekolekcje wielkopostne nie powinny odbywać się w trakcie lekcji. Nie powinny tym samym zaburzać codziennej pracy szkoły. Dlaczego?

DEON.PL POLECA




Wyobraź sobie taką sytuację. Pracujesz w firmie, która zajmuje się opieką nad dziećmi. Każą ci z nimi wyjść i wspólnie pójść na zajęcia uczące medytacji wschodu, która nie jest zgodna z twoim światopoglądem. Jak się z tym czujesz? Może tak jak niewierzący nauczyciel, który zmuszany jest do zaprowadzania do kościoła swoich uczniów i przebywania tam z nimi przez cały czas trwania nauki rekolekcyjnej?

Inna sytuacja, sami uczniowie. Na co dzień nie chodzą do kościoła, w ogóle wiara jest dla nich bardziej powodem do drwin, niż do osobistej troski i przeżywania. Chodzą na rekolekcje, bo wiedzą, że w ten sposób unikną siedzenia na matematyce, fizyce czy znienawidzonych zajęciach z polskiego. Idą więc do kościoła, śmiejąc się po drodze z tego, co proponuje im parafia. Na miejscu zachować nie bardzo się potrafią, ale też dopóki nauczyciel nie stanie im nad głową, nie bardzo im na tym zależy. Przeszkadzają więc tym, którzy pragną posłuchać, przeżyć, nawiązać na nowo relację z Bogiem.

Praca szkoły jest zaburzona. O określonej godzinie dana grupa musi wyjść z zajęć i pójść do parafialnego kościoła, później na przerwane zajęcia wrócić. Tak od lat odbywało się to w szkole, do której uczęszczają moi synowie. Kompletnie sparaliżowane trzy dni nauki. Niewiele? Można się przemęczyć? Może i tak. Pytanie czy obowiązkiem dyrektorów i nauczycieli jest dostosowywanie pracy całej szkoły do grona wierzących uczniów, których – z roku na rok – jest coraz mniej. Pytanie czy to „tylko”, czy „aż” trzy dni.

Jakie są plusy rekolekcji szkolnych? Szczerze mówiąc widzę tylko jeden. Dzieciaki mogą trafić na fajne treści, które ich jakoś zatrzymają, zainspirują i będą początkiem, mikro zalążkiem, dalszych poszukiwań. Są szansą dla zniechęconych, zagubionych, poszukujących, którzy na co dzień do kościoła sami z siebie nie zajrzą. Pytanie ile takich osób rzeczywiście jest i czy aby rekolekcje wielkopostne nie potrzebują gruntownej reformy.

DEON.PL POLECA


Nie od dziś stoję twardo na stanowisku, że wychowanie religijne dziecka to obowiązek rodzica, nie szkoły. To my – rodzice i chrzestni – zobowiązaliśmy się podczas chrztu do katolickiego wychowania swoich latorośli. Nie szkoła, nie proboszcz, nie nauczyciel, ani katecheta. Rodzic. Dlatego nie mam ani grama żalu do mojego proboszcza, że w tym roku – pierwszy raz od bardzo wielu lat - rekolekcje dla dzieci zorganizowane są w weekend.

Jako mama chciałabym by moje dziecko mogło uczestniczyć w rekolekcjach z tymi, którzy trafiają na nie z pobudek religijnych, a nie tylko dlatego by mieć wolne od szkoły. To zdecydowanie podnosi skupienie. Buduje pewien rodzaj wspólnoty. Unaocznia z kim łączą nas wspólne wartości. Biorę na siebie obowiązek tego, by moje dziecko trafiło do kościoła na odpowiednią godzinę. Jeśli trzeba będzie, chętnie posiedzę na tych rekolekcjach razem z nim. Wszak to świetna okazja do późniejszej rozmowy o tym, co na nich usłyszymy, czy doświadczymy. Można się obrażać, że w szkołach jest coraz mniej „katolicko”. Można też po prostu przyjąć rzeczywistość taką jaka jest i starać się w niej wzrastać na miarę naszych możliwości. To jednak wymaga pewnej trudnej rzeczy. Wzięcia na siebie odpowiedzialności. Również za rekolekcje, ale skoro obiecywaliśmy na chrzcie dbałość o katolickie wychowanie, nie będzie to dla nas problemem, prawda?

Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Autorka książki "Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet". Prowadzi bloga oraz Instagram.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Dlaczego nie jestem zwolenniczką rekolekcji szkolnych?
Komentarze (18)
JP
~Joanna Piotrowska
15 marca 2026, 12:11
W parafiach na wsi, które znam , które ustalają to pewnie ze szkołą- są to trzy wolne dni z obowiązkiem uczestnictwa w rekolekchach- inaczej jest to nieobecnosc. Wtedy to na przedwiośniu zbierały się grupki dzieci i na rowerach pomykały pod kościół. Kurował też szkolny autobus. Często sama jeździłam za nimi dla przypilnowania na drodze, posluchania ,potem jechaliśmy na przyparafialny cmentarz. Teraz mieszkam w mieście. 4 min do kościoła ze szkoly, z domu. Rekolekcje w trakcie zajeć. Nie muszę organizować wolnego dnia z pracy.. naprawdę nie wiem co lepsze. Zależy od punktu ktu "siedzenia" od etapu życia w jakim się znajdujemy, id wieku dzieci... Ceniłam sobie " tamte " czasy, doceniam też organizację obecnych rozwiązań skrojonych na miejskie warunki...
JM
~Justyna Mic
14 marca 2026, 11:55
Po co więc religia, gdy za wychowanie w wierze odpowiadają tylko rodzice? Po co jakiekolwiek ułatwienia? Po co modlitwa za dzieci? Cudze, obce, nieswoje. Przecież pomagać bliźnim w dobrym można, to dlaczego nie można pomóc rodzicom w przekazywaniu wiary? Można przejść obojętnie wobec potrzebującego pomocy jak kapłan i lewita albo jak Samarytanin przejąć się cudzym problemem. Można powiedzieć: "Jeśli jesteś rodzicem, to pomóż sam sobie. A wtedy wszyscy zobaczą, jakim dobrym ojcem jesteś, a jak nie, to słusznie dzieje ci się źle i słusznie spotykają cię problemy"
LK
~Luis Kminek
14 marca 2026, 10:50
W szkole kuzynki ksiądz katecheta nie zamierzał organizować rekolekcji szkolnych, twierdząc że skoro ministerstwo ogranicza ilość godzin dydaktycznych - to on nie zamierza organizować atrakcji dla dzieci. Ale wtedy zaczęła się burza - telefony rodziców do dyrekcji że mają być rekolekcje, groźby że zainteresuje się tym na pewno wydział katechetyczny kurii, naciski nauczycieli, którzy chcieli mieć luźniejszy koniec tygodnia - tak że chcąc nie chcąc, z obrażoną miną, ale jednak zrobił te rekolekcje w sali gimnastycznej.
JS
~Jakub Szymczyk
13 marca 2026, 00:40
Piekłem trzeba straszyć goowniarzerię. Jak się nie będą bać to będą więcej grzeszyć. W tym wieku naturalną, rzeczą są myśli samobójcze, bo im się wydaje, że będą mieli spokój po drugiej stronie. To okropny okres w życiu człowieka.
AK
~Agnieszka Kwiatkowska
16 marca 2026, 07:52
"Goowniarzernia" to bardzo chrześcijańskie określenie. Aż się dziwię, że nie ma nigdzie w Ewangeliach
IK
~Iwona K
12 marca 2026, 21:26
W mojej parafii rok temu w trakcie rekolekcji obskrobali część ławek. Ciężko się na to patrzyło w niedzielę po rekolekcjach.
HW
~Hanna Wielkopolska
16 marca 2026, 01:27
Có, zagnani na siłe do kościoła jako stado (bo trzeba) nudzili się śmiertelnie albo zarażali głupawką, poza tym dom ich szacunku nie nauczył - i są efekty.
RN
~Robert N
12 marca 2026, 21:26
Z mojego punktu widzenia nie widze problemu. Dzieci u mnie kosciol mają 4 minuty drogi. Są w szkole od rana a na 3 godzinie lekcyjnej idą na rekolekcje. Przychodza i sa dalej lekcje. Raczej nikt im tam złego do głowy nie wklada a dla części jest to nieliczna okazja do kontaktu z wiarą, wartościami i Kościołem. Rekolekcje jak najbardziej tak.
MA
~Małgorzata AAAAAAAAAAA
12 marca 2026, 14:52
A ja w pełni sie zgadzam z artykułem - rekolekcje powinny być w weekendy. Nie dość że trzy dni przepadają w szkole - a uwierzcie mi że w drugim semestrze są same takie różne okazje bez lekcji - to dodatkowo często nie wnoszą nic do religijnego życia dzieciaków. Zapanować nad chaosem, śmiechami i samowolka młodzieży w kościele jest bardzo ciężko!!!!!! Do tego przekłada się odpowiedzialność na nauczyciel za drogę dzieci do kościoła i z kościoła. Wg mnie więcej wniosą msze razem z rodzicem, niż taka samowolka kościelna - bo żeby mieć wolne wychodzą także dzieci, które nie są związane z kościołem. W końcu ktoś to powiedział na glos!!!!!!!! dzieci wcale nie uczestniczą w spowiedzi wtedy, nawet ci starsi to w środku kościoła nie są. Robią sobie po prostu czas wolny!!!!!!!!
H1
~Halina 123
12 marca 2026, 14:45
Ale w czym problem? Religia jest przedmiotem szkolnym. I dopóki jest można organizować z tym przedmiotem związane wyjścia czy wycieczki. Czym to się ma różnić od tygodniowego obozu nad morzem? Na to nauczyciele chętnie jadą i nikt nie mówi, że to rozbija pracę szkoły albo, że uczniowie mają przez wycieczki braki w edukacji. Więc może w końcu zacznijmy traktować religię jako przedmiot i katechetów jako prawdziwych nauczycieli (wielu ma lepsze wykształcenie niż sądzimy). A my szukamy dziury w całym - to tylko trzy dni! I oczywiście najwięcej "ale" mają ci "najbardziej wierzący"...
HW
~Hanna Wielkopolska
16 marca 2026, 01:24
Nauczyciele wcale chetnie na taki obóz nie jadą, muszą mieć oczy dookoła głowy 24/7 i są kiepsko opłacani (nie za dobę!). Dzięki za taka "atrakcyjną" odpowiedzialność nad morzem .
AK
~Agnieszka Kwiatkowska
16 marca 2026, 07:48
Naprawdę uważa pani, że tygodniowy wyjazd nad morze i rekolekcje wielkopostne są podobne? A pani co by wybrała?
MJ
~Maciej Janicki
12 marca 2026, 14:41
Z argumentami się zgadzam w większości. Jedna różnica - nauczyciele mają zapłacone te "wolne" godziny. Równie dobrze można się czepiać, że wierzący nauczyciel jest zmuszany do opieki nad dziećmi w ramach wyjścia do kina czy teatru na spektakle nie do końca zgodne z ich systemem wartości (a takie się zdarzają dość często i wiem to z doświadczenia). I idę, jakoś przeżyję - w końcu mi za to zapłacą a nie napracuję się zbytnio poza siedzeniem. Dziś jednak częściej nauczyciele niewierzący w tym czasie zapewniają opiekę świetlicową a idą do kościoła ci wierzący. Zachowanie dzieci w kościele to też nie kwestia związana z rekolekcjami, ale z wychowaniem wyniesionym z domu i tu wiara też nie ma nic do rzeczy. To kwestia elementarnej kultury. Elementem na minus takich rekolekcji jest natomiast "masowość". Nie da się wypracować owoców rekolekcji w grupie 100-200 osób. I to jest moim zdaniem bez sensu w takich rekolekcjach.
KH
~Kinia Heronek
12 marca 2026, 14:01
Nie zgadzam sie z Pania....po co w takim razie jest konkordat? Tam są ustalenia które dają ten przywilej jak rekolekcje.... Niech Pani zcznie od kwestionowania tych zapisów tam umieszczonych....kto o to zabiegał kilka lat ...a ludzie wierzacy dxis tak łatwo to oprawa neguja....naprawdę nie potrzebujemy pomocy w tym naszym.katolickim wychowywaniu dzieci...od Państwa...od proboszcza...od kosciola...od instytucji??? Naprawde odrzucają to Pani tak łatwo bo komuś to zaburzy harmonogram dnia przez trzy dni w roku? Proszę o refleksje w tym temacie...
AK
~Agnieszka Kwiatkowska
16 marca 2026, 07:44
Zgadzam się z autorką artykułu, że wychowanie w wierze jest sprawą rodziców a nie szkoły czy państwa. Podobnie jak dobre wychowanie, moralność czy szacunek dla innych. Zapisy w konkordacie są, jak panią sama napisała, przywilejem. A co do sensu "szkolnych" rekolekcji - zapraszam panią do kościoła, w trakcie takich wyjść. Może pani sama wyciągnie wniosek
KW
~ka we
12 marca 2026, 12:35
Jednak w perspektywie "zamiast" lekcji a nie "dodatkowo", jest więcej przestrzeni dla tych co nie są idealni, bo weźmy takie dziecko z klasówkami i mnóstwem zajęć, i do tego jeszcze dodatkowo rekolekcje, "z wyboru" - nie każdy da radę, pójść a nawet jak to nie dla każdego będzie to przestrzeń do nawrócenia. Tak w naszych czasach wiara staje się trochę heroizmem, ale nie wiem czy od razu musimy go wymagać od dzieci. Tylko elitarne religijnie rekolekcje dla elitarnych religijnie dzieci?
LS
~Lucjusz Silva
12 marca 2026, 12:13
To paradoksalne że w Polsce przeciwnikami rekolekcji szkolnych są ludzie wierzący, katolicy, rodzice i nauczyciele o światopoglądzie chrześcijańskim. Osoby niewierzące mają do rekolekcji często stosunek obojętny ( i tak nie posyłają na nie dzieci) albo nawet pozytywny (niewierzący nauczyciele też wolą 2-3 godziny opieki nad uczniami na rekolekcjach zamiast męczenia się z nimi na lekcjach. A zapłacone i tak mają tak samo).
PR
~Ppp Rrr
12 marca 2026, 11:05
Z pkt. widzenia ucznia trzy dni wolnego w drugiej połowie roku, to BARDZO CENNA rzecz. A rekolekcje, to zwykle nie to samo, co zwyczajna katecheza, więc ciekawe treści też się często znajdą. Pozdrawiam.