Dobrze, że modlimy się za księży. Ale problemów nie da się zamodlić

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Depositphotos

Odejścia księży z kapłaństwa nie są niczym nowym. Każdego roku sutanny odwiesza… Nie wiadomo ilu, bo nikt nie zbiera takich danych. Czasem pojawiają się pojedyncze informacje, że w danej diecezji w ciągu dekady odeszło 20. Ale nie o liczby chodzi. Najczęstszą przyczyną odejścia jest związanie się księdza z kobietą, chęć założenia rodziny i posiadanie dzieci - tak przynajmniej wynika z deklaracji tych, którzy kapłaństwo pozostawili. Wśród przyczyn rezygnacji wskazują oni także na samotność - nie związaną tylko z życiem w pojedynkę - brak życia wspólnotowego między księżmi, konflikty i brak porozumienia z przełożonymi (proboszczami, biskupami), problemy psychiczne, kryzys wiary. W gruncie rzeczy nie ma jednej przyczyny.

Problemem nowym nie są też przypadki samobójstw księży. Przestają one być tematem tabu. W tonie sensacyjnym często donoszą o nich media. Dramatyczna śmierć księdza jest oczywistym szokiem, ale wydaje się, że patrzymy na nią w kategoriach ludzkiej tragedii. Oczywiście dopatrujemy się różnych przyczyn: a to "gnębienia" przez proboszcza, a to brak wsparcia ze strony biskupa, itd.

DEON.PL POLECA



Do powyższej listy należałoby dodać także alkoholizm. Czasem gdzieś w internecie da się przeczytać o pijanym księdzu na pogrzebie, czy uderzającym w latarnię. O tym problemie mówi się nieco mniej, ale jest on realny. Gdyby nie był nie byłoby ośrodków terapeutycznych wyłącznie dla księży.

Ostatni papieże wielokrotnie zwracali uwagę na samotność księży i proponowali, by w miarę możliwości prowadzili oni jakąś formę życia wspólnego. Pośród rekomendacji, które niedawno przedłożyła w swoim raporcie działająca w Sosnowcu komisja znalazły się m.in. propozycje wprowadzenia superwizji dla księży, finansowe wsparcie pomocy psychologicznej dla nich, przebudowa modelu funkcji ojca duchownego, włączenie do działań pomocowych specjalistów świeckich oraz członków przeróżnych wspólnot, stowarzyszeń, ruchów religijnych. Prawda jest bowiem brutalna: nikt nie jest w stanie poradzić sobie w pojedynkę ze swoimi problemami. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie. O konieczności wsparcia księży w kryzysie mówi wielu specjalistów, mówią sami księża.

W archidiecezji wrocławskiej właśnie zorganizowali się sami. Powstał tam Zespół Pomocy Kapłańskiej - niezależny od kurii, stworzony przez samych księży. Inicjatorzy podkreślają, że nie idzie im "o tworzenie kolejnej formalnej struktury, lecz o budowanie przestrzeni opartej na zaufaniu, dyskrecji i braterskim wsparciu". Zakres wsparcia obejmuje m.in. pomoc psychologiczną, terapeutyczną, duchową, medyczną oraz - w razie potrzeby - finansową. To ważna i cenna propozycja. Widać w niej nie tyle kontrolę życia współbrata w kapłaństwie, ale odpowiedzialność i troskę o niego. Na razie zespół tworzą sami księża, ale wydaje się koniecznym, by w jakiejś mierze wspomagali ich także specjaliści zewnętrzni. Nie ma się czego bać - wszak ksiądz to nie jakiś superman, a wraz z przyjęciem święceń kapłańskich nie został uwolniony z lęków, depresji, itd.

Co jakiś czas słyszymy o akcjach modlitewnych w intencji księży. I bardzo dobrze, że się za nich modlimy. Ale problemów nie da się zamodlić. Trzeba je rozwiązywać. I dobrze byłoby gdyby w ślad za księżmi z Wrocławia poszli także inni.

Dziennikarz i publicysta „Rzeczpospolitej” oraz magazynu „Plus Minus”. Prawnik kanonista, absolwent UKSW. Absolwent kursu „Komunikacja instytucjonalna Kościoła: zarządzanie, relacje i strategia cyfrowa” na papieskim Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie. W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Dobrze, że modlimy się za księży. Ale problemów nie da się zamodlić
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.