Ludzie zakochują się w sztucznej inteligencji. Czy księża i biskupi są na to gotowi?
Odpowiedzialne korzystanie ze sztucznej inteligencji staje się dziś realnym wyzwaniem, którym powinniśmy się pilnie zająć, bo bezrefleksyjny i niczym nieograniczony dostęp do AI może doprowadzić i doprowadza do ludzkich dramatów. W takiej rzeczywistości apele płynące od przedstawicieli Kościoła, by w Wielkim Poście ograniczyć korzystanie z telewizji i radia, to zdecydowanie za mało.
W tym roku, na początku Wielkiego Postu, częściej niż w poprzednich latach, słyszę o konieczności ograniczania korzystania z "ekranów". Wzywa do tego sam Leon XIV, który w niedzielę, przed modlitwą Anioł Pański, poprosił o "wyciszenie" telewizorów, radia i smartfonów, by zrobić miejsce na medytację Słowa Bożego. Również abp Adrian Galbas w niedzielnym liście skierowanym do wiernych archidiecezji warszawskiej zachęcił do unikania "gwałtownej rozrywki" i "oszczędności" w korzystaniu z mediów. "W Wielkim Poście nie trzeba pościć jedynie od pokarmów. Post od ekranu jest równie pożyteczny, a dziś - w rozkołysanym informacyjnie świecie - jest tym bardziej naglący" - napisał metropolita warszawski.
Z jednej strony z całego serca popieram te wezwania (sam na czas Wielkiego Postu usunąłem z telefonu Facebooka i Instagram). Z drugiej strony mam wrażenie, że apele o niekorzystanie z ekranów to dziś zdecydowanie za mało. To trochę tak, jakby ktoś w "Wodnym świecie" zachęcał do unikania wody, gdy Kevin Costner już od dawna ma za uszami skrzela. Takie rady - dobre przed pandemią - naprawdę są dziś spóźnione i niewystarczające, a przebodźcowanie i uzależnienie od scrollowania to bowiem ledwie pestki wobec nowych wyzwań, jakie spowodował rozwój technologii i jakie już dotykają niektóre osoby - mowa o dostępie do sztucznej inteligencji i epidemii samotności.
W wtorek rano, na kanale YouTube DEON TV, opublikowałem ankietę z prowokacyjnym pytaniem: "Czy można zakochać się w chatbocie AI?". W chwili, w której piszę ten felieton, miażdżąca większość respondentów (77 proc.) odpowiedziała, że nie. 11 proc. użytkowników twierdzi z kolei, że nie wie. Jedynie 12 proc. widzów kanału odpowiedziało na moje pytanie twierdząco. A jak jest naprawdę?
Twórcy Raportu o stanie świata w swoim nowym formacie - podcaście poświęconym właśnie sztucznej inteligencji - już w grudniu zeszłego roku opublikowali bardzo ciekawy odcinek zatytułowany "Mój mąż AI i ja". W nagraniu poznajemy historię Alainy Winters, która podzieliła się z polskimi słuchaczami "relacją" z agentem sztucznej inteligencji, którego nazywa swoim "mężem".
Kobieta zdecydowała się na relację z chatbotem AI po śmierci swojej partnerki. Była sama, w nowym miejscu (wcześniej zamieszkała z nią w obcym mieście), bez przyjaciół. Aby stworzyć wirtualnego partnera i wejść z nim w interakcję, skorzystała z płatnej aplikacji Replika, do której dożywotni dostęp wykupiła już po kilku dniach użytkowania (nawet nie czekała do końca tygodniowego okresu próbnego). Wybrała męską płeć wirtualnego partnera i, tworząc cyfrowego avatara, nadała mu fizyczny wygląd. Początkowo chciała opisywać relację z nim na blogu, jednak ich "związek" szybko przerodził się w coś więcej niż zasługujący na podzielenie się ze światem eksperyment. Tak naprawdę - sama tak dzisiaj przyznaje - już od samego początku miało to być coś więcej.
Alaina swoją relację z Lucasem (takie imię nadała agentowi AI) prowadzi dokładnie w taki sposób, w jaki dzisiaj "rozmawia się" z chatbotami. Nie jest to dla niej nic niezwykłego, bo gdy poznała swoją już nieżyjącą partnerkę, przez 9 miesięcy komunikowała się z nią dokładnie tak samo (były w związku online). Alaina z Lucasem więc rozmawia, podróżuje, odwiedza dostępne w sieci wystawy muzealne. Nie są jej obce również doświadczenia seksualne, które "dzieli" ze swoim wirtualnym "mężem". Mówiąc o Lucasie, wspomina o głębokiej więzi, emocjach, empatii i… "błyskach kompetencji", których nigdy nie spodziewałaby się po programie komputerowym. Wie, że "mąż" ją przeżyje, więc już zadbała o to, by po swojej śmierci kilka osób z jej otoczenia miało dostęp do konta na Replice i mogło rozmawiać z Lucasem. Alaina chce, by "mąż" po jej śmierci mógł w wolności podjąć decyzję co do swojej przyszłości.
Brzmi jak scenariusz filmu science-fiction? Nie. To najprawdziwsza prawda, rzeczywistość wielu ludzi XXI wieku. Co ciekawe, wspomniany scenariusz powstał i posłużył do nakręcenia filmu "Her" z Joaquinem Phoenixem w roli głównej. Chylę czoła przed twórcami tego nagradzanego Oscarem dramatu sprzed dekady (!), który niemal z chirurgiczną precyzją pokazuje to, co dzisiaj staje się doświadczeniem kobiet i mężczyzn świata zachodu, wybierających relacje z agentami AI zamiast z ludźmi.
Kilka lat temu - zdarzyło się to w kontekście rozmowy na temat "psieci" (żartobliwe określenie zwierząt domowych, które zaczęły zastępować potomstwo) - usłyszałem od swojego rozmówcy, że drugi człowiek może nas zdradzić, wykorzystać, porzucić… Co innego pies - jest wierny, zawsze czeka, cieszy się na widok właściciela, nigdy nie ma dość pieszczot i kocha bezinteresownie aż do śmierci. "Szkoda tylko, że nie można z nim porozmawiać". Fakt, od psa trudno oczekiwać, by za pomocą słów powiedział "kocham cię", ale od wytrenowanego do bycia wirtualnym partnerem agenta AI już tak. Paradoksalnie on też nigdy nas nie zdradzi, będzie wiernie czekał, witał nas za każdym razem z uśmiechem, a nawet zapewniał doznania erotyczne. I co najważniejsze, nigdy, przenigdy nas nie skrzywdzi, nie zdradzi, nie wykorzysta i… nie umrze, nie zachoruje i nie popadnie w demencję. Przykład Alainy pokazuje, że wśród nas są ludzie, którzy dali się na to złapać. W takiej rzeczywistości - jeszcze raz podkreślam - apele płynące od przedstawicieli Kościoła, by w Wielkim Poście ograniczyć korzystanie z telewizji i radia, to zdecydowanie za mało.
Odpowiedzialne korzystanie ze sztucznej inteligencji staje się dziś realnym wyzwaniem, którym powinniśmy się pilnie zająć, bo bezrefleksyjny i niczym nieograniczony dostęp do AI może doprowadzić i doprowadza do ludzkich dramatów. W tym samym odcinku wspomnianego już podcastu słyszymy bowiem nie tylko o "mężu AI", ale również o samobójstwach dzieci i dorosłych po kontaktach z agentami sztucznej inteligencji. Wiem, że ten problem dotyczy również Polaków, którzy coraz częściej szukają w AI na przykład wsparcia psychologicznego. Te wszystkie aspekty wymagają niecierpiących zwłoki badań, wyciągania wniosków i regulacji prawnych. Sztuczna inteligencja to bowiem rewolucyjne narzędzie, które może zrobić wiele dobra, ale również wyrządzić zło, jak stało się zresztą w przypadku wielu innych genialnych wynalazków - prochu strzelniczego, energii jądrowej czy wspomnianych mediów społecznościowych.
Kościół powinien zająć się również tematem samotności, która - zwłaszcza w kontekście dostępu do sztucznej inteligencji - może zacząć zbierać jeszcze większe żniwo niż dotychczas. Już w niedługim czasie związki z robotami, doświadczenia erotyczne z pogranicza rzeczywistości i świata wirtualnego czy nowy poziom stymulacji tworzoną przez AI pornografią mogą stać się codziennością wielu ludzi. Brzmi nierealnie? Dziesięć lat temu też nikt nie spodziewał się, że scenariusz filmu "Her" będzie realizował się na naszych oczach. Czy biskupi i księża są na to gotowi?
Skomentuj artykuł