Agencja informacyjna czy biuro PR? Gorąca dyskusja o KAI
Nominacja o. Michała Bortnika na stanowisko prezesa Katolickiej Agencji Informacyjnej (KAI) wywołała ostre starcie opinii w środowisku mediów katolickich. Choć paulin ma przejąć stery agencji dopiero 1 lipca 2026 roku, publicyści i duchowni już teraz spierają się o kompetencje kandydata oraz kierunek, w którym zmierza najważniejszy kościelny serwis informacyjny w Polsce. Krytycy widzą w tej decyzji przejaw pogłębiającego się klerykalizmu, podczas gdy zwolennicy podkreślają potrzebę lojalności wobec nauczania Kościoła.
Najostrzej na wybór Episkopatu zareagował Tomasz Terlikowski, który w mediach społecznościowych stwierdził, że w Polsce klerykalizm tylko się umacnia. Publicysta uważa, że agencja stworzona i prowadzona przez lata przez świeckich dziennikarzy przechodzi teraz pod całkowitą kontrolę duchownych. „Zła to wiadomość dla mediów, ale też dla Kościoła” – pisze Tomasz Terlikowski, dodając, że KAI jako przedłużenie biura prasowego nie będzie nikomu potrzebna.
Zarzuty o brak doświadczenia
Głównym punktem sporu jest doświadczenie zawodowe nowego prezesa. Tomasz Terlikowski wylicza, że o. Bortnik pełnił funkcje wikariusza, proboszcza czy ekonoma, ale nigdy nie był dziennikarzem. Według publicysty jedynym medialnym doświadczeniem paulina jest wydawanie transmisji Mszy św. dla TVP, co uznaje za niewystarczające do kierowania profesjonalną agencją prasową. Terlikowski obawia się, że jedynym atutem nowego szefa jest bycie duchownym, co ułatwia biskupom kontrolowanie przekazu.
Podobne wątpliwości zgłasza Monika Białkowska, która pyta retorycznie, kiedy dla biskupów kompetencje zaczną być ważniejsze niż święcenia kapłańskie. Analizując biogram o. Bortnika, zauważa w nim głównie funkcje duszpasterskie i administracyjne. „Nie brzmi to jak «fachowcy najlepsi z najlepszych», tylko jak «byle nasi»” – komentuje Monika Białkowska, przyznając, że czuje smutek z powodu logiki wyborów dokonywanych przez Konferencję Episkopatu Polski.
Polska kontra trend rzymski
Franciszkanin i misjonarz Kasper Mariusz Kaproń OFM zwraca uwagę na kontrast między polską nominacją a działaniami Watykanu. Przypomina, że papież Leon XIV mianował świecką kobietę i matkę rodziny prefektem Dykasterii ds. Komunikacji, powierzając jej zarządzanie całym systemem medialnym Stolicy Apostolskiej. Zdaniem zakonnika Rzym konsekwentnie realizuje wizję Kościoła posoborowego, w którym świeccy są współodpowiedzialni za misję, podczas gdy w Polsce synodalność pozostaje pustym hasłem.
Kasper Mariusz Kaproń OFM podnosi również kwestię kryzysu powołań. Pyta, czy w sytuacji, gdy brakuje księży do pracy duszpasterskiej i sakramentów, rozsądne jest delegowanie zakonnika do zarządzania agencją informacyjną. Porównuje to do szpitala, który z braku chirurgów wysyła połowę z nich do prowadzenia marketingu. „Mamy kolejny paradoks: narzekamy, że brakuje nam księży, a następnie wysyłamy ich do zadań, które lepiej mogliby wykonywać świeccy” – twierdzi o. Kaproń.
Głosy wsparcia i obrony
Z taką narracją nie zgadza się dziennikarz Łukasz Brodzik, który broni decyzji Episkopatu. Uważa on, że kapłan na tym stanowisku jest „na miejscu”, ponieważ gwarantuje przekazywanie informacji zgodnie z nauczaniem Kościoła. Brodzik przypomina również, że to biskupi powołali KAI do życia i mają prawo decydować o tym, kto nią kieruje i za co odpowiada. Krytyczne uwagi Terlikowskiego ocenia jako złośliwe.
Sam o. Michał Bortnik w rozmowie z Łukaszem Brodzikiem dla „Niedzieli” odnosi się do zarzutów, twierdząc, że bycie zakonnikiem jest w oczach krytyków jego „największą winą”. Wyjaśnia, że choć nie ma tak wielkiego doświadczenia medialnego jak poprzednicy, to przez lata zarządzał Biurem Prasowym Jasnej Góry, pracował w radiu i zajmował się mediami społecznościowymi. Podkreśla również, że wielu dziennikarzy nie kończy studiów kierunkowych i deklaruje gotowość do nauki.
Wiara w pomoc Bożą
Nowy prezes KAI postrzega swoje zadanie w kategoriach religijnych. Przyjmuje nominację jako wolę Bożą i liczy na łaskę, która pomoże mu podołać wyzwaniu. To podejście wywołało kolejny sprzeciw ze strony Tomasza Terlikowskiego, który nazwał je „wiarą magiczną”. Według publicysty w zarządzaniu instytucją łaska nie zastąpi kompetencji, wiedzy i doświadczenia.
Niepokój budzą również zapowiedzi dotyczące reformy mediów podlegających Episkopatowi. O. Bortnik przyznał, że zamierza konsultować zmiany w KAI z rzecznikiem Episkopatu, o. Leszkiem Gęsiakiem, który jest inicjatorem reformy. Dla krytyków jest to sygnał, że agencja straci swoją niezależność i stanie się jedynie pasem transmisyjnym dla oficjalnych komunikatów Biura Prasowego KEP. O. Bortnik zapewnia jednak, że chce budować mosty z mediami świeckimi i rzetelnie informować o trudnych sprawach w Kościele.
.webp)
.webp)
Skomentuj artykuł