Między obietnicami a rzeczywistością. Dlaczego komisja ws. nadużyć w Kościele wciąż nie powstała?

Abp Wojciech Polak przewodniczy Mszy św. w Kaplicy Jasnogórskiej - 22 XI 2025 - fot. https://www.flickr.com/photos/episkopatnews/54938546242/

Wokół projektu ogólnopolskiej komisji badającej przypadki wykorzystania seksualnego w Kościele narasta napięcie. Odsunięcie zespołu abp. Polaka, niejasny projekt bp. Odera i milczenie większości KEP każą pytać, czy hierarchom zależy na rozwiązaniu problemu, czy jedynie na przeczekaniu burzy.

Mój ostatni komentarz, w którym odniosłem się do trwającego sporu wokół ogólnopolskiej komisji ds. zbadania przypadków wykorzystania seksualnego w Kościele, którą od ponad dwóch lat planuje powołać Konferencja Episkopatu Polski, wywołał niewielką burzę wśród osób, którym zależy na tym, by komisja taka powstała. Ale nie w kształcie proponowanym dziś przez zespół skupiony wokół biskupa Sławomira Odera, lecz raczej wedle propozycji przedłożonej swego czasu przez arcybiskupa Wojciecha Polaka. Kilka osób uznało, że tekst był nieprecyzyjny, nieco przeinaczyłem fakty, a przede wszystkim, że dostrzegam jakiś konflikt. Wracam zatem do tematu.

DEON.PL POLECA



Po pierwsze: źle się stało, że w czerwcu tego roku biskupi odsunęli od projektu abp. Wojciecha Polaka i jego zespół. Zrobiono to – ujmując rzecz najdelikatniej jak można – nieelegancko.
Po drugie: od biskupa Odera, któremu powierzono zadanie „poprawienia” projektu prymasa wyszła – co pokazał ks. Grzegorz Strzelczyk – mizerna propozycja. Ograniczająca znacząco niezależność komisji. I z tym – przynajmniej teraz – nie ma co dyskutować.
Po trzecie: podtrzymam jednak tezę o istnieniu konfliktu. Bo jednak, jeśli z jednej strony jest jakaś grupa przekonująca do swoich racji, a z drugiej inna – także przekonująca do swoich, to jesteśmy w konflikcie i trzeba szukać dróg wyjścia.

Problemem jest jednak to, czy znaczna część KEP z prezydium na czele chce w ogóle jakiegokolwiek wyjścia z konfliktu. Czy faktycznie nie jest tak, że odsunięcie prymasa, powierzenie poprawienia jego projektu innej grupie nie jest grą na czas, grą na przeczekanie? To sprowadza się do pytania: czy biskupom w ogóle zależy na powołaniu niezależnej komisji? Wydaje się, że wiosną 2023 r. zależało. Dość mocno uderzono wówczas w postać Jana Pawła II i na tamtej fali podjęto taką, a nie inną decyzję. Ale potem dyskusja nieco się wyciszyła. Ostatnie publikacje dotyczące listów Tymienieckiej do Jana Pawła II nie wywołały już takiego rezonansu jak te z początków 2023 r. A zatem… można przeczekać burzę i w pewnym momencie o komisji zapomnieć. Należy zatem zadawać biskupom pytanie, czy, rzeczywiście chcecie powołać komisję, czy jedynie mydlicie oczy?

Wydaje się, że odpowiedź na to pytanie – niestety nie spodziewam się jej – może ustawić nam dalszą debatę. Debatę o niezależności, o zakresie działania. O tym, czy komisja ma być interdyscyplinarna, czy tylko historyczna.
Poza tym, jeśli mamy nad czymś debatować, to warto byłoby wiedzieć, o czym w ogóle rozmawiamy. Dziś mamy do dyspozycji opublikowaną propozycję zespołu prymasa, ale projekt biskupa Odera jakoś w całości światła dziennego nie ujrzał. Fragmenty poznaliśmy tylko dzięki osobom skupionym wokół ks. Grzegorza Strzelczyka. Całości nie ma. Jak zatem prowadzić debatę?

Tydzień temu napisałem, że marzy mi się nowy zespół. Złożony z ludzi prymasa, bp. Odera, osób, które dotąd nie pracowały przy żadnym projekcie. Wyraziłem przekonanie, że wspólną pracą, w dialogu da się wypracować sensowną propozycję. Bez wymieniania się argumentami poprzez media. I będę się tego trzymał. Tyle tylko, że wszystkie zainteresowane strony muszą chcieć. I tu wraca postawione już pytanie o to, czy większość KEP chce… Komisji, rozmowy, dialogu? Jak na razie wydaje się, że nie. Dość wspomnieć postawę abp. Wacława Depo, który czuje się obrażony za to, że nikt nie uzgodnił z nim niedawnej pielgrzymki osób zranionych na Jasną Górę i oczekuje przeprosin. To mówi wiele, ale czy wszystko? Czy pozostali hierarchowie myślą tak samo? Jeśli tak, to nie ma właściwie o czym rozmawiać. Słowa o wypaleniu zła gorącym żelazem włóżmy między bajki.

DEON.PL POLECA


Dziennikarz i publicysta „Rzeczpospolitej” oraz magazynu „Plus Minus”. Prawnik kanonista, absolwent UKSW. Absolwent kursu „Komunikacja instytucjonalna Kościoła: zarządzanie, relacje i strategia cyfrowa” na papieskim Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie. W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Między obietnicami a rzeczywistością. Dlaczego komisja ws. nadużyć w Kościele wciąż nie powstała?
Komentarze (12)
ES
~Ewa Słota
15 grudnia 2025, 07:56
Panie Franku Kimono-a Waćpan po jakich kursach? Polecam ziółka na lepsze trawienie. Cóż żal mi - Pana Komina. Babciu dlaczego masz takie wielkie zęby??? Choć.. może i oswoję-"wilczka" pozdrawiam.
KK
~Karolina Kubak
13 grudnia 2025, 11:12
Okiem redaktorskim. Odpowiadamy, wszyscy, za jakość języka, którego używamy, ponieważ język kreuje rzeczywistość. Samo istnienie różnic, a nawet wynikających z nich napięć, nie jest tożsame z istnieniem konfliktu. Dlatego napięcia i różnice zdań warto opisywać poprzez ich relacjonowanie i obiektywne wyważenie racji, także wtedy, gdy jako autor przychylam się do określonego stanowiska. Również konflikty, gdyby do nich doszło, można opisywać językiem podżegaczy wojennych, dzieląc publiczność na dwa obozy, tych za i tych przeciw lub też językiem otwierającym na współpracę, analizę, poszukanie rozwiązań. Język, jakim rzeczywistość jest opisywana, odróżnia klikbajty od wysokiej jakości publicystyki. Dobre dziennikarstwo i dobrą publicystykę, obok samych autorów, współtworzą dobrej klasy redaktorzy. Dobrą literaturę zresztą również. Redaktor starannie weryfikuje fakty, pilnuje spójności tekstu, dba o świadome użycie języka. Deon ma dobrych publicystów, ale zdecydowanie potrzebuje redaktora.
WG
~Witold Gedymin
12 grudnia 2025, 05:54
Czy strona kościelna przedstawiła istotę obiekcji komisji prawnej episkopatu i następującego postępowania biskupów? Niestety nie, można się tylko domyślać. Archiwa kościelne mogą być jak "notes ks. Roberta Sz., który w 2023 r. popełnił samobójstwo", mogą obok informacji, które odnoszą się do przestępstw seksualnych zawierać informacje o sprawach obyczajowych, które w świetle Kodeksu karnego przestępstwami nie są. Czy niezależni eksperci mogliby zagwarantować poufność względem tych drugich? Nie tylko względem poszczególnych przypadków, ale i zbiorczych danych np. ilu księży ma dzieci? Co do "NOTESU": skąd ks. Roberta Sz. czerpał informacje, czy zetknął się ze sprawami osobiście, prowadził śledztwa czy notował to co było TAJEMNICĄ POLISZYNELA?
KK
~karol karol
11 grudnia 2025, 10:58
"To sprowadza się do pytania: czy biskupom w ogóle zależy na powołaniu niezależnej komisji?" - to jest pytanie retoryczne, a autor przedstawia je zupełnie naiwnie jako rzeczywiste. Nie wiem, co musiałby zrobić KEP, żeby p. Krzyżak przestał ich bronić, budując tezy o "dwóch armiach" czy "dialogu". Nie wiem też, skąd się to bierze - z chęci zachowania dobrych relacji z ekscelencjami? Z ambicji bycia na stanowiskach w ciałach tworzonych przez KEP? Z wynikającej z katolickiego wychowania pobłażliwości do biskupów, jako do panów feudalnych, którzy zawsze wiedzą lepiej, zawsze muszą długo oddać się refleksji, po prostu bujają w przestrzeniach, które nam, zwykłym śmiertelnikom, nie są dostępne z powodu braku święceń. Rany...
WG
~Witold Gedymin
12 grudnia 2025, 04:33
Mnie w poprzednim tekście p. Krzyżaka uderzył język, poczynając od słowa "awantura", w istocie bagatelizujący istotę i wagę sprawy. Teraz publicysta się zreflektował.
KK
~Karolina Kubak
13 grudnia 2025, 12:44
Nie sądzę, by KEP "bujało w przestrzeniach" i by "biskupom nie zależało na powołaniu niezależnej komisji". Komisje zależne przynoszą niepowetowane straty. Myślę, że wystarczy, że irlandzcy decydenci spektakularnie i publicznie odstrzelili sobie głowę z armaty, tworząc "komisję" i dodatkowo utajniając powstały raport. W sumie głowy ocalały, i może o to w Irlandii chodziło - za to przy okazji odstrzelono cały Kościół. Mało prawdopodobne, że KEP cierpi na jakiś rodzaj manii, i zamierza ochoczo odstrzelić wiernych w Polsce z tej samej armaty. Rozumiem pragnienie szybkiego powołania Komisji, emocjonalnie je podzielam. Jednak pośpiech jest ostatnią wskazaną rzeczą i w tym KEP ma rację, że nie ulega presji czasu. Czy ma rację w innych sprawach nie wiem, bo KEP ma problem komunikacyjny. Dziś dobry rzecznik to nie herold obwieszczający decyzje władz, ale osoba umiejąca budować dialog. Tryb heraldyczny i brak otwartej komunikacji budzą słuszny opór i uzasadnioną podejrzliwość.
KK
~karol karol
13 grudnia 2025, 18:24
pani Karolino, pośpiech? ile już lat trwa debata o systemowym tuszowaniu przestępstw w polskim kościele? Kto ją zainicjował? KEP? Media katolickie? Biskupi nie wiedzieli, co się dzieje? To nie jest tylko problem komunikacyjny. Po prostu boją się odszkodowań. Pieniądze to jedyna rzecz, o jaką się troszczą, co widać świetnie w sprawie religii w szkole xd
KK
~Karolina Kubak
17 grudnia 2025, 10:18
Debata o systemowym tuszowaniu przestępstw trwa od lat. Poza Kościołem. Próby rozmowy w Kościele są blokowane i ucinane odgórnie, uwagi ukazywane jako ataki, a uprawnione strony debaty, w tym osoby skrzywdzone, są marginalizowane lub wręcz deprecjonowane, ukazywane jako osoby wrogie i pochodzące z zewnątrz. Dlatego sądzę, że potrzebny jest czas, w tym czas na debatę. Pośpiech i presja doprowadzą co najwyżej do powstania frakcyjnej komisji obrony wpływów i funduszy lub podobnego tworu. Napisałam, że nie sądzę, że Episkopat własnoręcznie odstrzeli Kościół powołaniem tego rodzaju Komisji. Poprawiam się. W obliczu przytłaczających faktów staje się coraz bardziej prawdopodobne, że chęć tuszowania przestępstw i interesy partykularne przeważą nad interesem całego Kościoła.
ES
~Ewa Słota
10 grudnia 2025, 22:27
Komisja na pewno powstanie. Skrzywdzeni muszą zaśpiewać Pieśń: ' Chwała na Wysokości- a na ziemi pokój ludziom dobrej woli." Jak Oblubienica, która szuka Umiłowanego swej Duszy. Pochwyciła Go i już nie puści. Rozkochała się w Nim. Tak Osoby Skrzywdzone muszą pokochać Umiłowanego Zbawiciela-Jezusa. Wtedy całą Sobą swym bólem, cierpieniem przylgnął do Pana, który jest Samą Miłością. Bo jak śmierć potężna jest Miłość. Nawet w zranieniu w wykluczenia Miłość jest- Ona przetrwa daje siłę, kto Kocha wie, że Miłość daje oddech, życie, radość, podnosi, wznosi się ponad wszystko ponad ból cierpienie. Kto Kocha już nie pragnie nic więcej. Miłość mi wszystko wyjaśniła.
WG
~Witold Gedymin
12 grudnia 2025, 04:17
jakże bezdenna jest Głupota. Przecież ci kapłani działali "In persona Christi", nieprawdaż?
ES
~Ewa Słota
10 grudnia 2025, 21:42
Chwileczkę chwileczkę zaraz skleję... bajeczkę? O złym Smoku co ogniem zieje i ogonem część ziemi zamiata. Czy, to bajka? Czy Prawda? Czarownica istnieje, Smok i Wilk i Owieczka. Cóż czy, to znów tylko moja bajeczka? Smok zje Wilka. Czarownica pryśnie! Tylko biała Owieczka kiedyś zabłyśnie. To nie bajeczki- przecież Istnieją Owieczki. Pan i ja i my wszyscy - a może wilk nam bliższy?! Pozdrawiam dobranoc.
FK
~Franek Kimono
14 grudnia 2025, 06:25
Od dziecka jesteś porąbana, czy poszłaś na kurs ? Musisz mieć zdrowo pomieszane w główce kiedy piszesz takie brednie