Niewinni, a jednak winni – cień fałszywych oskarżeń wciąż ciąży na duchownych

Kard. Marc Ouellet - fot. Own work by Beauce1977, CC BY-SA 2.5, via Wiki. Comm.

Procesy sądowe, uniewinnienia i odszkodowania nie wymazują ludzkiej pamięci. Fałszywe oskarżenia o napaści seksualne niszczą życie duchownych, którzy po oczyszczeniu z zarzutów często zostają sami. W walce z nadużyciami w Kościele nie wolno zapominać o drugiej stronie medalu i ofiarach pomówień.

Sąd Najwyższy w Quebecu uznał, że kanadyjski kardynał Marc Ouellet padł ofiarą fałszywych oskarżeń o napaść seksualną. Otrzyma on 100 tys. dolarów odszkodowania. Były prefekt Kongregacji ds. Biskupów został oskarżony w 2022 r. przez pewną kobietę, która opisała przypadki niechcianego kontaktu fizycznego, przedstawione później jako napaść seksualna. Rozpatrujący sprawę sąd w Montrealu wskazał na nieścisłości w wersji wydarzeń przedstawionej przez oskarżającą, kwestionując jej wiarygodność i rzetelność. Wcześniej sprawą zajmował się Watykan. Przeprowadzone dochodzenie zakończyło się stwierdzeniem, że nie ma uzasadnionych powodów ku temu, by w odniesieniu do kardynała wszczynać proces kanoniczny.

DEON.PL POLECA

Sprawa kanadyjskiego kardynała nie jest jedyną, w której pojawiły się fałszywe oskarżenia. Dość wspomnieć o przypadku zmarłego w 2023 r. kard. Georga Pella. Ten australijski purpurat, będący m.in. prefektem Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej, a wcześniej arcybiskupem metropolitą Sydney w 2017 r. został oskarżony o seksualne wykorzystywanie małoletnich. W 2018 r. został uznany winnym i trafił do więzienia o zaostrzonym rygorze. Dwa lata później australijski Sąd Najwyższy uchylił wyrok, uniewinnił go od zarzutów i nakazał zwolnienie z więzienia.

W Polsce o wykorzystanie seksualne małoletniego oskarżony został biskup Marek Mendyk, ordynariusz świdnicki. Prokuratura nie znalazła żadnych podstaw do postawienia mu zarzutów. Także Watykan uznał, że nie ma wiarygodnych i niepodważalnych dowodów na to, by hierarcha dopuścił się zarzucanych mu czynów. Oskarżającym go mediom biskup wytoczył dwa procesy z powództwa cywilnego i oba wygrał.

Wspominam o trzech przypadkach oskarżeń fałszywych dotyczących biskupów. Jest ich jednak znacznie więcej, a ich ofiarą padają zwyczajni księża i zakonnicy. Prokuratorzy nie znajdują podstaw do postawienia zarzutów lub też sądy uniewinniają duchownych. Trudno powiedzieć co kieruje osobami, które formułują fałszywe zarzuty. Wysoce prawdopodobnym jest, że stoi za tym chęć uzyskania wysokiego odszkodowania. Zwłaszcza, że udowodnienie niewinności jest dość trudne. A procesy – przynajmniej w Polsce – ślimaczą się w nieskończoność. Poza tym fałszywym oskarżeniom sprzyjają też okoliczności. Faktem jest, że Kościół przez lata ukrywał przypadki wykorzystywania, dziś do ich wyjaśnienia podchodzi z wielką niechęcią – to zaś powoduje, że na księży patrzy się podejrzliwie.

Fałszywe oskarżenia są – z praktyki wiadomo, że jest ich niewiele w odniesieniu do ogólnej liczby oskarżeń – ale są. I niestety będą. Wyzwaniem jest przywrócenie fałszywie oskarżanemu dobrego imienia – o czym wspominają np. watykańskie dokumenty traktujące o sprawach wykorzystywania seksualnego. Sam Kościół niewiele może zrobić. Oskarżający i wspierające ich nierzadko media po fakcie udają zaś, że nic się nie stało. Niewielu księży idzie drogą biskupa Mendyka i walczy w sądzie o przywrócenie dobrego imienia. A fałszywe oskarżenie odkleić trudno, niejednokrotnie pozostaje z oskarżanym do końca życia. Publiczne przeprosiny, które np. od mediów zasądzają sądy ma w przestrzeni publicznej żywot krótki, a w ludzkiej pamięci zostaje jedynie fakt oskarżenia. Niewielkie kary finansowe za pomówienie nikogo nie odstraszają.

DEON.PL POLECA


Watykańskie wytyczne wskazują, że sprawy dotyczące wykorzystywania trzeba traktować z powagą, a procesy prowadzić ostrożnie i dyskretnie tak, by nie ucierpiało czyjeś dobre imię. Dla krytyków działań Kościoła to nierzadko dowód na to, że coś usiłuje się ukryć i zamieść pod dywan. Sam Watykan mówi, że należy przypominać pokrzywdzonym oraz oskarżanym, że nie w każdym przypadku da się uchronić ich dobre imię. Zwłaszcza w sytuacji, gdy sprawa staje się medialna, czy trafia do świeckiego wymiaru sprawiedliwości. Przypomina to trochę błędne koło.

Wydaje się, że nie ma na to recepty. Jedni przypadki fałszywych oskarżeń będą przesadnie akcentować i posługiwać się nimi po to, by negować problem pedofilii w Kościele. Inni jak dotąd będą je zbywać milczeniem. Tymczasem trzeba byśmy w zmaganiu się z kwestiami wykorzystywania seksualnego widzieli dwie strony medalu. Tak jak dziś nie chcemy pozostawiać bez pomocy wykorzystanych seksualnie, tak nie można zostawić bez pomocy także tych fałszywie posądzonych. A niestety bardzo często zostają sami. Uznani za niewinnych, a jednak winni.

Dziennikarz i publicysta „Rzeczpospolitej” oraz magazynu „Plus Minus”. Prawnik kanonista, absolwent UKSW. Absolwent kursu „Komunikacja instytucjonalna Kościoła: zarządzanie, relacje i strategia cyfrowa” na papieskim Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie. W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Niewinni, a jednak winni – cień fałszywych oskarżeń wciąż ciąży na duchownych
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.