Proboszcz zastąpił bramkarza i obronił karnego! „To nie był cud”

Proboszcz zastąpił bramkarza i obronił karnego! „To nie był cud”
Fot. Depositphotos/ChatGPT - zdjęcie ilustracyjne
Katholisch.de/łs

Gdy amatorski klub SV Opponitz stanął w obliczu bramkarskiego kryzysu, do akcji wkroczył 64-letni proboszcz mierzący 195 centymetrów. Ksiądz Johann Wurzer nie stanął jednak na linii bramkowej by odmawiać różaniec. Zamiast tego dokładnie przeanalizował ruchy rywala, obronił rzut karny i pomógł swojej drużynie odnieść pierwsze wyjazdowe zwycięstwo od półtora roku.

O tym niezwykłym występie mówi dziś cała Austria. Sam duchowny podchodzi jednak do sukcesu z dużym dystansem i zdecydowanie odrzuca sugestie, że za jego sukcesem stała Opatrzność. Jak podkreśla, większym wyzwaniem niż obrona „jedenastki” pozostaje dziś dla niego coś zupełnie innego: przyciągnięcie ludzi z powrotem do kościoła.

Amatorski klub SV Opponitz stanął przed poważnym wyzwaniem, gdy tuż przed meczem z gry wypadł podstawowy bramkarz. Sytuacja wymagała od sztabu szybkiej decyzji. Wybór padł na 64-letniego miejscowego proboszcza, który na co dzień pełni w zespole funkcję rezerwowego. Ksiądz Johann Wurzer ma jednak warunki fizyczne, które mogą robić wrażenie na boisku – mierzy 195 centymetrów i wyróżnia się charakterystycznymi, długimi włosami.

DEON.PL POLECA

Stawka spotkania była wysoka. Drużyna próbowała przerwać fatalną serię meczów wyjazdowych – po raz ostatni wróciła z kompletem punktów ponad półtora roku temu. W kluczowym momencie spotkania sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Kibice mogli spodziewać się, że stojący między słupkami duchowny przed strzałem zwróci się o pomoc do siły wyższej.

To nie cud, to rutyna

Ksiądz Wurzer postawił jednak na doświadczenie i chłodną analizę. Zamiast modlitwy uważnie obserwował wykonawcę rzutu karnego. – zauważyłem, że spojrzał w lewy róg, a przy układaniu piłki miał prawą dłoń z przodu – relacjonował duchowny w rozmowie z Süddeutsche Zeitung. Jego zdaniem to sprawiło, że zawodnik zdradził kierunek strzału. Wurzer wyczuł intencje rywala, rzucił się we właściwą stronę i odbił piłkę. Interwencja pomogła jego zespołowi utrzymać prowadzenie i ostatecznie przypieczętować zwycięstwo.

Po końcowym gwizdku w mediach szybko pojawiły się komentarze sugerujące niemal cudowną interwencję i nadprzyrodzoną pomoc. Sam ksiądz zdecydowanie tonuje jednak takie interpretacje. Choć przyznaje, że wynik można uznać za sensację, nie przypisuje swojego sukcesu czynnikom nadprzyrodzonym. – Powiedziałbym raczej, że to doświadczenie, gdy stoi się w bramce od ponad 50 lat – tłumaczył dziennikarzom ks. Johann Wurzer.

Kapitan w sutannie

Austriacki proboszcz nie trafił między słupki przypadkiem. W przeszłości był kapitanem reprezentacji austriackich księży w piłce nożnej i występował z nią podczas międzynarodowych turniejów. Choć w SV Opponitz nie jest dziś podstawowym zawodnikiem, regularnie pojawia się na treningach i dba o sportową formę.

Piłka nożna pozostaje jednak tylko częścią jego życia. Znacznie ważniejsza jest dla niego codzienna posługa duszpasterska. W rozmowie z Süddeutsche Zeitung został zapytany, co jest trudniejsze: obrona rzutu karnego czy przyciągnięcie wiernych do kościoła. Odpowiedź była krótka: – Pełny kościół!

Z boiska do kościelnej ławki

Duchowny przyznaje, że nie zna jednej przyczyny mniejszej frekwencji na nabożeństwach. Ma jednak nadzieję, że rozgłos, jaki zdobył dzięki występowi na boisku, może mieć także wymiar duszpasterski. Liczy na to, że część kibiców, którzy usłyszeli o jego interwencji, pojawi się również w niedzielę w kościele.

DEON.PL POLECA

Katholisch.de/łs

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Proboszcz zastąpił bramkarza i obronił karnego! „To nie był cud”
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.