Nikt nie ocala się sam – co tatrzańska wyprawa mówi o Kościele i encyklice Leona XIV?

Niespodziewany sukces na Orlej Perci i górskie zaskoczenia stały się punktem wyjścia do głębszego namysłu nad Kościołem. Odwołując się do encykliki Leona XIV, możemy zobaczyć, że prawdziwa wspólnota powstaje tam, gdzie nikt nie ocala się sam.

W zeszłym tygodniu miałam okazję być z przyjaciółmi w moich ukochanych Tatrach. To był czas pełen radości, doświadczenia wspólnoty i wielu niespodzianek. Pierwszą z nich było wiele nieoczekiwanych pogodowych zwrotów akcji. Prognozy pierwotnie wskazywały codzienne burze, więc nastawialiśmy się na długie deszczowe dni w zamknięciu, a najlepszym na co liczyliśmy, to spacer po dolinkach i termy. Tymczasem okazało się, że codziennie mogliśmy udać się w wysokie góry i tylko jednego dnia przydały się nasze parasole i płaszczyki na deszcz.

DEON.PL POLECA



Druga niespodzianka była jeszcze bardziej zaskakująca. Jechałam w tym roku w góry z kondycją w stanie tragicznym i moi uczniowie są świadkami, że na majowej wycieczce szkolnej ledwo za nimi nadążałam po tatrzańskich szlakach. Byłam pewna, że Dolina Pięciu Stawów to będzie maksimum moich możliwości. Okazało się jednak, że z każdym dniem robiłam postępy i ostatecznie po dwunastu latach przerwy udało mi się podbić kawałek Orlej Perci i to w czasie o godzinę krótszym niż wskazywały mapy. Uświadomiłam sobie, że nie byłoby to możliwe bez wsparcia mojej ekipy, która na te kilka dni była obrazem Kościoła, o jakim marzę.

Papież Leon XIV w drugim rozdziale swojej encykliki Magnifica Humanitas przypomina zasady Katolickiej Nauki Społecznej, czyli opisuje to w jaki sposób powinno funkcjonować społeczeństwo, żeby realizować ewangeliczny model miłości bliźniego. Czytając te zasady, możemy mieć poczucie, że dotyczą one państw i struktur, więc nie mamy wiele wpływu na ich realizację. Papież jednak przypomina, że „nauka społeczna Kościoła nie jest jedynie słowem skierowanym do społeczeństwa: jest ona także rachunkiem sumienia dla Kościoła – domu i szkoły komunii, zawsze wezwanego do sprawdzania czy zasady przedstawione w tym rozdziale są urzeczywistniane przede wszystkim w jego własnym wnętrzu” (MH 86).

Leon zaczyna od podstawowej zasady, która mówi o równej godności każdej osoby. „Jej godność nie zależy od zdolności, jakie posiada, od bogactw czy zajmowanego miejsca, od słusznych bądź błędnych wyborów, których dokonuje, lecz jest darem, który ją poprzedza i przewyższa, złożonym przez Boga jako wyraz Jego miłości, która nigdy nie ustaje” (MH 50). Dalej pisze też, że „nie wystarczy stwierdzić słowami, że mężczyźni i kobiety mają tę samą godność i takie same prawa; trzeba, aby znajdowało to odzwierciedlenie w konkretnych decyzjach (…), np. w sposobie w jaki społeczeństwo słucha kobiet i docenia ich wkład” (MH 57). W naszej małej górskiej ekipie były osoby świeckie, konsekrowane i duchowne, ale budowaliśmy ten wyjazd razem, na równych prawach i nikt nie czuł się od nikogo ważniejszy. Wiem, że dzisiaj w wielu miejscach nie jest to jeszcze możliwe, bo klerykalizm jest głęboko zakorzeniony w tkankę Kościoła, ale możemy nie tracić nadziei i aktywnie szukać nowych dróg do tworzenia wspólnot opartych na wzajemnym szacunku.

W tych miejscach, w których żyjemy możemy tworzyć wspólnoty, gdzie będziemy wzajemnie się wspierać, wzrastać w dobrym i uczyć się wzajemnej troski. „Dobro wspólne to suma tych warunków życia społecznego, które pozwalają bądź to grupom, bądź poszczególnym jego członkom pełniej i szybciej osiągnąć ich własną doskonałość” (MH 60). Myślę, że właśnie wsparcie jakie dostałam od grupy pozwoliło mi zdobyć w tym roku nieoczekiwane szczyty. Chociaż w najwyższych partiach szłam już zupełnie sama, wiedziałam, że ktoś jest niedaleko i z kimś spotkam się na dole. Wiedziałam, że w razie czego mam na kogo liczyć. „Wiara zachęca nas, aby odczytywać rzeczywistość jako wezwanie: nie jesteśmy jedynie po prostu blisko siebie, lecz zostaliśmy sobie wzajemnie powierzeni, aby każdy – na miarę swoich możliwości – brał na siebie życie i rany brata oraz siostry” (MH 74). Wiedziałam też, że ktoś zatroszczy się o przygotowanie kolacji, ktoś inny pozmywa, ktoś jeszcze inny zapłaci za zakupy albo za parking, bo jesteśmy w tym razem i „nikt nie ocala się sam” (MH 73).

DEON.PL POLECA

 

 

Nasza wspaniała górska ekipa składała się z osób, które na co dzień żyją w różnych miastach, zajmują się bardzo różnymi rzeczami, mają różne charaktery i potrzeby. Doświadczaliśmy jednak bardzo namacalnie tego, że „różne wrażliwości obecne w Kościele, mocne przekonania ożywiające każdego z nas są bogactwem o ile pozostają zakorzenione w pewności, że jedność jest darem otrzymanym i zarazem zadaniem, które trzeba podjąć (MH 88).

Pisząc to do Was jestem już daleko od górskich szczytów, w jezuickim domu rekolekcyjnym. Towarzysząc w rekolekcjach, mogę być świadkiem tego, że właśnie tu realizuje się to, co papież Leon umieszcza jako fundament wszelkich zasad nauki społecznej: „Osoba ludzka jest powołana do komunii z Bogiem i nie może się w pełni odnaleźć inaczej, jak tylko przez szczery dar z siebie samego: jej najgłębszym powołaniem jest wejść w trynitarny dynamizm miłości otrzymanej i współdzielonej” (MH 48). Słuchając tego w jaki sposób ludzie doświadczają Bożej miłości, pomnaża się moja nadzieja na świat, w którym nasze wspólnoty będą rzeczywiście odbiciem tej miłości. „Kościół jest zdolny dać społeczeństwu wiarygodny znak tego, że wspólne dążenie do dobra wszystkich – we współodpowiedzialności i braterstwie – nie jest utopią, lecz realną możliwością” (MH 89).

Ewa Bartosiewicz - informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii. Prowadzi bloga "Spojrzenie serca".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nikt nie ocala się sam – co tatrzańska wyprawa mówi o Kościele i encyklice Leona XIV?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.