‘Rozbroić serca’ – wołanie na puszczy?

Leon XIV - fot. Grzegorz Gałązka

Wielokrotnie powtarzane były te słowa w ostatnim czasie z Watykanu – ‘rozbroić serca’. Mówił o nich Franciszek. Powtarzał je już kilka razy w oficjalnych wypowiedziach papież Leon XIV. A świat zbroi się na potęgę, toczy się wiele wojen, niektóre już od lat. Wszystko zdaje się być rozchwiane i poza wszelką kontrolą.

Coraz mniej mamy nadziei, że ktoś będzie miał tak przemożny i dobroczynny wpływ na losy świata, że będzie potrafił przemówić do serc i umysłów ludzkich i nakłonić je do pójścia ścieżką odprężenia i wyciszania konfliktów, a nie do ich podsycania i kontynuowania.

DEON.PL POLECA



Powtarzające się apele papieży o deeskalację, zmniejszanie napięć, zdają się trafiać w próżnię. I rzeczywiście, jest to bardzo frustrujące, kiedy widzimy ludzi, polityków podsycających agresję po to, by odnieść jakieś korzyści polityczne, wizerunkowe, ale i finansowe dla swoich krajów czy środowisk polityczno-gospodarczych. Wszak wojna, niestety, to wielki biznes, który przemeblowuje całą scenę społeczno-polityczną, nie tylko lokalnie, ale też w skali całego świata.

Apel papieży o ‘rozbrojenie serc’ zdaje się trafiać w próżnię. Niektórzy powiedzą, że jest to naiwnością Watykanu, przejawem niedostosowania do sytuacji społeczno-politycznej na świecie. Inni powiedzą, że to jest taka ‘ucieczka do przodu’, bo Kościół ma coraz mniejsze znaczenie w ogólnoświatowej rozgrywce i dlatego takie apele, choć zrozumiałe, świadczą tylko o małym wpływie Watykanu na to, co się dzieje na świecie.

Byłaby to jednak bardzo niesprawiedliwa ocena. Nie ma drugiej podobnej instytucji na świecie, z tak rozbudowaną siecią kontaktów i obecnością w niemal każdym rejonie świata, jak Watykan. I dlatego Stolica Apostolska otwarcie nawołuje do pokoju i działa na jego rzecz wszędzie, gdzie to jest możliwe, w Ukrainie, Strefie Gazy czy na Bliskim Wschodzie. Dlatego głos, który płynie z Watykanu nie jest bez znaczenia, nawet jeśli nie stoi za nim żadna realna siła militarna.

Apel o ‘rozbrojenie serc’ jest znaczącym wołaniem, skierowanym nie tylko do społeczności międzynarodowej i polityków całego świata, ale do każdego człowieka. Konflikty zbrojne, bowiem, bomby zrzucane na ludzi i obiekty na całym świecie to tylko ostatni element łańcucha zła, który zaczyna się od złego myślenia, często kłamstwa, agresji emocjonalnej i werbalnej. Zrzucanie bomb świadczy tylko o bezradności ludzkiej komunikacji, nieumiejętności radzenia sobie z konfliktami, a czasami chęcią odwrócenia wzroku ludzi od nadużyć, przestępstw tych, którzy sprawują władzę polityczną i administracyjną.

W tym sensie zatem apel o rozbrojenie serc nie jest tylko zręczną figurą retoryczną, ale rzeczywiście dotyka sedna problemu. Porządek świata a wraz z nim pokój na świecie nie zależy od rodzajów broni, od tego, jak śmiercionośna ona będzie i jakie za nią stoją interesy polityczno-gospodarze. Trochę za bardzo przyzwyczailiśmy się do wojen, a relacje o nich oglądamy, jak grę komputerową. Fiasko poniosły także wszelkie ruchy pacyfistyczne, bo okazało się, że finansowane one były często przez niejasne i zideologizowane grupy interesu.

Powiedzenie o ‘rozbrojeniu serc’ nie jest sentymentalnym i trącącym naiwnością obrazkiem. To jest symbol człowieka rozsądnego, z ludzką wrażliwością, która nie może być zautomatyzowana i zastąpiona przez algorytm AI. Jak na ironię w Makau (Chiny) doszło ostatnio do ‘aresztowania’ przez policję humanoidalnego robota, który niesprowokowany wszedł w zatarg z 70-letnią kobietą.

Papieska zachęta do ‘rozbrojenia serc’ przypomina także o tym, że zło, choć potężne na świecie, nie jest w stanie ostatecznie wygrać. Możemy nad nim zapanować. Pierwszym znakiem tego ‘rozbrajania’ jest łagodniejszy, mniej konfrontacyjny język. Słowa bowiem mają swoje znaczenie i ogromną moc. Za tym mogą i z pewnością pójdą konkretne gesty życzliwości, otwartych dłoni a nie zaciśniętych pięści.

A na koniec warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną – wydaje się najistotniejszą rzecz. Myliłby się ten, kto by myślał, że apel o ‘rozbrojenie serc’ jest skierowany do tych ‘innych’, kimkolwiek, by oni nie byli. On jest skierowany do każdego człowieka, najpierw do każdego ‘mnie’, a potem do innych. ‘Rozbrojenie serc’ może się wydawać wołaniem na puszczy, ale ostatecznie od odpowiedzi w głębi ludzkiego serca zależy czy i jak przemieni ono nasz świat.

DEON.PL

Wcześniej duszpasterz akademicki w Opolu; duszpasterz polonijny i twórca Jezuickiego Ośrodka Milenijnego w Chicago; współpracownik L’Osservatore Romano, Studia Inigo, Posłańca Serca Jezusa i Radia Deon oraz Koordynator Modlitwy w drodze i jezuici.pl;

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

‘Rozbroić serca’ – wołanie na puszczy?
Komentarze (3)
D-
~Darek -
23 marca 2026, 06:19
Im lepszy jestem, tym bardziej rozpoznaję siebie w innych. Dobro jest jedynym lekarstwem .
NK
~Nie Katolik
22 marca 2026, 10:42
Przede wszystkim należy wybierać ludzi mądrze, a nie po pozorach. Nie ma to jak najpierw wspierać wszelkiej maści awanturników, a potem, gdy już dojdą do władzy, nawoływać żeby się opamiętali. Aż się wzruszyłem. Tak, Kościół Katolicki ma ogromny wpływ, i nie da się ukryć, przykłada do tego rękę, wspierając takich właśnie polityków.
WG
~Witold Gedymin
22 marca 2026, 09:25
"Dlatego głos, który płynie z Watykanu nie jest bez znaczenia ... " - niestety jest bez znaczenia od kiedy papież Franciszek zaczął uprawiać politykę, jak sam określił, śmierdzącą (choć już za czasów JP II Watykan miał swój udział w rozpaleniu wojny na Bałkanach błyskawicznie, obok Niemiec, uznając państwowość Chorwacji). Franciszek do śmierci nie nazwał Rosji agresorem, nie wezwał jej do zaprzestania agresji czy do powstrzymania zbrodni wojennych. Papież Leon niewiele zmienił.