Smartfony zamiast kamieni. Kto z nas jest bez grzechu w internecie?

fot. depositphotos.com

Interaktywność internetu dała każdemu z nas nowe możliwości, zwłaszcza w kwestii wolności wypowiedzi i oceniania otaczającej nas rzeczywistości. Szybko jednak zachłysnęliśmy się tą swobodą, czego skutki widzimy niemal codziennie. Rzucić oskarżeniem, osądzić, obrazić czy wyśmiać kogoś w komentarzu – to przychodzi z zaskakującą łatwością. Problem zaczynamy dostrzegać dopiero wtedy, gdy okazuje się, że ten miecz jest zawsze obosieczny.

Hejt stał się dziś powszechnym zjawiskiem w przestrzeni publicznej, przede wszystkim w internecie. Z raportu przygotowanego przez prof. Marka Kochana z Uniwersytetu SWPS wynika, że w 2024 roku zetknęło się z nim 45 proc. przebadanych. Jest on szczególnie niebezpieczny wśród młodego pokolenia, spośród którego prawie połowa - 48 proc. badanych osób w wieku od 15 do 24 lat - spotkała się w sieci z negatywnymi komentarzami na swój temat.

DEON.PL POLECA


Zetknięcie się z tego typu danymi często prowadzi do prostego wniosku: dzisiejszy świat jest zły. Sprzeciwiamy się przecież nienawiści i niszczeniu życia drugiego człowieka. Nikt z nas nie chce stać się ofiarą bolesnych słów ani czytać krzywdzących komentarzy skierowanych pod adresem bliskich czy przyjaciół. Łatwo więc pomyśleć, że w internecie możemy być wyłącznie ofiarami hejtu. Znacznie trudniej wyobrazić sobie siebie po drugiej stronie. A jeszcze trudniej przyznać, że czasem sami możemy dokładać cegiełkę do tego zjawiska.

Drzazga w oku brata, belka w moim

We wspomnianym wcześniej raporcie prof. Marka Kochana można znaleźć jeszcze jedną interesującą informację: do publikowania krytycznych komentarzy w sieci przyznaje się 37 proc. respondentów. Jeszcze ciekawsze okazują się jednak motywacje, które wskazują badani. Ich odpowiedzi zdają się potwierdzać znane biblijne słowa o drzazdze w oku brata i belce we własnym (por. Mt 7, 3–5).

Zapytani o własne powody krytykowania innych w internecie, ankietowani najczęściej wskazywali chęć wyrażenia opinii lub oburzenia w danej sprawie czy pragnienie wprowadzenia zmian. Zupełnie inaczej wyglądały odpowiedzi dotyczące motywacji innych użytkowników sieci. W tym przypadku najczęściej padały odpowiedzi mówiące o chęci wyżycia się na innych czy sprawienia komuś przykrości.

Odpowiedzi podsumowuje także sam autor raportu: – Piekło to inni, oni hejtują, ja wyrażam poglądy – tak można streścić te wyniki. Własne pobudki są określane jako generalnie racjonalne, natomiast motywacje innych są postrzegane jako z gruntu negatywne. Te drugie można w pewien sposób odczytywać jako projekcję – innym internautom przypisuje się być może własne motywacje, których nie wypada deklarować wprost – mówi prof. Marek Kochan.

DEON.PL POLECA


Zobaczyć człowieka po drugiej stronie

Wydaje się, że nie potrzeba kolejnych liczb ani raportów, żeby zrozumieć, jak działa hejt w internecie. Chodzi przede wszystkim o to, że potrafimy napisać o drugim człowieku rzeczy, których sami nie chcielibyśmy przeczytać o sobie. Zewsząd zasłaniamy się świętym prawem wolności słowa, wyrażania opinii i przekonań, a jednocześnie zapominamy o zwykłej ludzkiej przyzwoitości i wrażliwości.

Czasami warto zadać sobie pytanie, czy naprawdę muszę wszystko skomentować. Ale jeszcze ważniejsze jest inne: czy korzystam z możliwości dzielenia się swoim zdaniem tylko po to, by krytykować, czy potrafię też napisać coś dobrego – słowa pochwały, komentarz do zdjęcia, artykułu albo pozytywną opinię o książce czy filmie? Za każdym z tych dzieł stoi człowiek – z własną wrażliwością, w niewiadomym momencie życia, w różnym stanie psychicznym. Jeżeli z tego tekstu masz zapamiętać jedno zdanie, niech będzie to: dobrym słowem zawsze możesz kogoś uratować, a złym zawsze kogoś skrzywdzić.

„Kto z was jest bez grzechu…”

W kontekście internetowego hejtu przychodzi na myśl ewangeliczna scena, w której faryzeusze przyprowadzają do Jezusa kobietę przyłapaną na cudzołóstwie (por. J 8, 1-11). Stawiają go przed trudnym pytaniem, czy powinni kierować się nakazem Mojżesza i ją ukamienować. W sztuce moment ten często przedstawia się jako okrąg faryzeuszy, trzymających kamienie gotowe do rzutu. W środku kręgu znajduje się oskarżona kobieta, a przy niej pochyla się Jezus.

Biblia wspomina, że Zbawiciel zanim odpowiedział, pisał coś palcem po ziemi. Nie wiemy, co kreślił, ale jedną z popularnych hipotez jest to, że kreślił kolejno grzechy stojących obok faryzeuszów. Wtedy padają słowa, które znają wszyscy: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień”. I ponownie pisze po ziemi. Wszyscy wiemy, jak pięknie kończy się ta scena.

Od tamtych wydarzeń minęło wiele lat, ale ludzka natura się nie zmieniła. Różnica jest tylko taka, że dziś zamiast kamieni trzymamy w ręku smartfony. Nie rzucamy już kamieniami, lecz złośliwymi komentarzami, obraźliwymi słowami i osądami. Dlaczego? „Bo mam takie prawo”, „jest wolność słowa”, „wszyscy tak robią”.

Opamiętujemy się dopiero wtedy, gdy ktoś inny mówi bolesną prawdę o nas samych – jakby kreśląc nasze winy palcem po ziemi, a w dzisiejszych realiach wystukując kolejne słowa na ekranach urządzeń. Nie chcemy być osądzani. Mamy własną linię obrony: „to było inaczej”, „nie znają mnie, więc nie rozumieją”, „to moje życie”. Zapominamy, że nieraz stawaliśmy z drugiej strony – w roli sędziego z kamieniem w ręku. Dopiero wtedy wypuszczamy go z rąk.

Pytanie, czy na długo. Jeśli ze skruchą i miłością – prawdopodobnie tak. Jeżeli jednak wyłącznie ze wstydu i strachu przed oceną, bez zrozumienia własnych błędów, szybko schylimy się po kolejny kamień i rzucimy w kogoś bez skrupułów. To możesz być ty, to mogę być ja. Zarówno rzucający, jak i kamieniowany.

Dziennikarz i publicysta. Pisze o Kościele i wyzwaniach współczesnego świata. Ukończył z wyróżnieniem Dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W 2023 roku nominowany do Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Bartka Zdunka.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Smartfony zamiast kamieni. Kto z nas jest bez grzechu w internecie?
Komentarze (4)
EM
~Ewa Maj
19 marca 2026, 17:25
Ale czemu zaraz grzechu? Trudno będzie rozmawiać o zmianach w obszarze korzystania z mediów społecznościowych, jeśli będziemy mówić o grzechu. Jeśli jest tu grzech, to raczej grzech systemowy - algorytm nagradza i napędza kontrowersje i emocjonalne wpisy.
WK
~Waldek K
18 marca 2026, 14:51
Hejtowanie, Faryzejskie postawy i miłosierdzie najlepiej obrazuje Ewangelia z niedzieli o uzdrowieniu od urodzenia niewiadomego. Faryzeusze pytają go, jak to możliwe że został uzdrowiony, że widzi, on im odpowiada i mówi prawdę, ale oni mu nie wierzą. Najlepiej chcieliby żeby przestał mówić. Faryzeusze kierują się w rzeczywistości nauką i szukają logicznych wyjaśnień, ale nie ma ich i nigdy nie będzie. Wielokrotnie go pytają, nawet jego rodziców ale nic. Pan Jezus powiedział, że ani on nie zgrzeszył ani jego rodzice. Pokazał im miłosierdzie, ale oni są zatwardziali, mają zamknięty serca, skupiają się tylko nauce. Faryzeusze nie znają miłosierdzia tak są zatwardziali. Za ich postawą stoi olbrzymią pycha, bo musieli by uznać że jest ktoś kto okazał im miłosierdzie, że jest miłosierdzie, że jest Pan Jezus, że Oni nie są najmądrzejsi i się zwyczajnie mylą w swoich naukach. Pan Jezus okazał miłosierdzieMarii Magdalenie, od tak, po prostu,ale za tym też szła jej postawa i zmiana życia.
DW
~Darek W
18 marca 2026, 14:13
Z kolei obojętność mimo posiadanej wiedzy, brak miłosierdzia, jakieś kierowanie się uprzedzeniami, schematami, to również jest postawa faryzejska.
DW
~Darek W
18 marca 2026, 14:09
Problem faryzeuszy polega na tym, że tak jak jest napisane w Ewangelii według świętego Mateusza rozdział 23. Oni mówili dokładnie tak jak trzeba postępować, znali dokładnie prawo, a poza tym było bardzo wykształceni, ale sami tak nie czynili. To jest właśnie tego rodzaju hejter. Bo jeżeli ktoś robi coś bez dokładnej wiedzy, czy w afekcie, czy w obronie, oburzeniu na coś, a dodatkowo nie posiada wiedzy z zakresu psychologii itp. to jak może się równać z osobą wykształconą w tym zakresie - nie ma szans. To byli właśnie faryzeusze. Czyli mimo tego, że znam naukę, wiem że wyrządzam tym komuś krzywdę, jestem w pełni świadomy, mam narzędzia do tego aby kogoś upokorzyć bo jestem od tej osoby bardziej wykształcony i to robię, to to jest właśnie doskonały przykład takiej osoby która zasługuje na szczególne potępienie. Co innego też jeżeli ktoś widzi jakieś nadużycia, niesprawidłowość, wprowadzanie kogoś w błąd lub jakieś manipulacje - to naturalnym jest że należy zwrócić na to uwagę.