Trzy sprawy dla Episkopatu do załatwienia w 2026 roku

Fot. Flickr / Episkopat News

Dlaczego ludzie odchodzą z Kościoła? Mówi się, że skandale, że to i tamto, ale jestem zdania, że owszem, to widać z wierzchu, ale jest pod tym problem podstawowy i on wynika z czego innego. Według mnie są trzy rzeczy, które można by zrobić, żeby go rozwiązać. I jako teolog nie rozumiem, dlaczego nie zostało to jeszcze uporządkowane przez nasz Episkopat.

Tak, wiem, mamy aktualnie w Polsce bardziej gorące, bardziej polityczne i bardziej medialne sprawy. Jest tyle katolickich dram na różnych poziomach: drama z komisją ds. wykorzystania, drama z KAI, drama ze skandalami, drama w odcinkach z Jasną Górą, drama z religią w szkole, drama z krzyżem w Kielnie, i to wszystko jest głośne, gorące, grzane w mediach. Są do tego pilne i poważne problemy, które rozwalają nam Kościół, związane głównie ze skandalami różnego rodzaju, i nimi naprawdę trzeba się zająć. Ale przez to wciąż nie ma jakby czasu, by spojrzeć w obszar dużo mniej medialny, ale bardzo ważny dla wiary milionów ludzi w Polsce i ich bycia (lub nie) w Kościele. A to właśnie tu czekają trzy sprawy, robiące spustoszenie w myśleniu o Bogu i w relacji z Nim, ciągle niezaopiekowane przez biskupów, choć nie są to rzeczy nowe, o, bynajmniej nie.

DEON.PL POLECA


Sprawa pierwsza, czyli druga „prawda wiary”

Tego wciąż uczy się dzieci na katechezie, budując u nich fałszywy obraz Boga. Nie mogę pojąć, dlaczego. W ostatnich latach nasi najlepsi teologowie przynajmniej kilka razy udowadniali, jak szkodliwa i rujnująca obraz Boga jest druga „prawda wiary”. Kiedy z ciekawości przeprowadziłam małe śledztwo, odkryłam, że to przekonanie, iż Bóg karze za grzechy złem i cierpieniem, którego ludzie doświadczają podczas życia na ziemi, dołączyło mimochodem i dzięki nadgorliwości tłumacza (sic!) do listy rzeczy, które Kościół podaje do wierzenia. A dokładnie stało się to tak, że do wykładni wiary zawartej w katechizmie rzymskim z 1566 roku, zleconym przez Sobór Trydencki, by – uwaga - uporządkować głoszenie katolickiej nauki i wykluczyć niezgodne z objawieniem interpretacje, polski (a dokładnie litewski) tłumacz dołożył swoją interpretację, wypaczając objawioną prawdę o Bożej sprawiedliwości i miłosierdziu. Było to, uwaga, w 1572 roku. [cały tekst dostępny tutaj] I tak się z tym męczymy przez te kilkaset lat, pozwalając, żeby ludzie wierzyli, że Bóg w sensie dosłownym skazuje złych ludzi na wieczne cierpienie (no właśnie: jest tak czy nie, drodzy czytelnicy?)

Obszerne badania tematu i wyjaśnienia udzielone przez mocnych polskich teologów już są. Czy nie można by, drogi Episkopacie, zadbać o wiernych i ich obraz Boga i wydać prostego wyjaśnienia (oraz jednoznacznie wywalić te treści z nauczania)? Potrzebne jest zwięzłe pismo, które by uporządkowało tę kwestię i pomogło budować wiernym relację z dobrym, czułym, miłosiernym Ojcem. W czasach, gdy Polacy masowo odchodzą z Kościoła wydaje mi się bardzo ważne, by wyprostować to przekonanie, które według mnie leży u podstaw wiary bardzo wielu dorosłych z tego pokolenia, które właśnie opuszcza polski Kościół.

Sprawa druga, czyli tekst „Ojcze nasz”

To jest dla mnie rzecz wybitnie niezrozumiała. Dlaczego mamy ciągle w użyciu stare tłumaczenie modlitwy „Ojcze nasz”? Sam Jezus ją podał jako wzór modlitwy, a my używamy niefortunnego tłumaczenia, co prowadzi do tego, że ludzie wierzący mają fałszywy obraz Boga. I nic z tym nie robimy. A są bardziej wierne i bliższe myśli Jezusa (co wiadomo z kart Ewangelii) przekłady.

W oryginale jest tak: „I nie wprowadzaj nas w próbę, ale wyrwij nas ze złego”. W najnowszym tłumaczeniu paulistów: „I nie dopuszczaj do nas pokusy, ale nas wybaw od złego”.

Jest dość poważna różnica między „i nie wódź nas na pokuszenie” a „i nie dopuszczaj do nas pokusy”. I za tą różnicą idą dwa różne obrazy Boga. W pierwszym człowiek zakłada, że tym, kto go naraża na zło, na pokusy, na okazje do grzechu, jest Bóg i że to Bóg jak podejrzliwy Ojciec testuje nas, czy jak nam podsunie pokusę, to jej ulegniemy i zawiedziemy Jego zaufanie, czy może ją zwyciężymy i zasłużymy na Jego miłość. W drugim Bóg jest bliski, tak bliski, że można Mu powiedzieć: widzę swoje słabe miejsca, wiem, że przegram, gdy tam pokusa wyda mi walkę, nie dopuść, żeby tak się stało, proszę, wybaw mnie od tego, co skończy się źle.

Że to kwestia interpretacji? Właśnie w tym cała rzecz: gdy odrzuci się pozycję eksperta, który nie myśli o rzeczach z pierwszego poziomu duchowości, bo jest od dawna na dwunastym, i gdy się zejdzie do podstaw, by posłuchać interpretacji zwykłych katolików, szybko okaże się, że to właśnie te interpretacje podparte mało prawdziwym obrazem Boga przekazanym w słabych kazaniach decydują o relacji wielu ludzi z Trójcą Świętą.

DEON.PL POLECA


Co z tego w praktyce wynika? Jeśli ludzie myślą, że być w Kościele znaczy zasługiwać na miłość surowego, karzącego i testującego nas w każdej chwili Ojca przez wypełnianie kolejnych i kolejnych obowiązków, jeśli nie ma tu dla nich nic z relacji, z przywiązania do Kogoś dobrego i troszczącego się o nas, ze spotkań osoby z osobą – w ogóle się nie dziwię, że odchodzą. Ja też nie wytrzymałabym długo, gdyby takie przekonanie było dla mnie istotą wiary.

Najwyższa pora to uporządkować – właśnie po to, by przywracać właściwy obraz Boga tym ludziom, którzy co chwila modlą się słowami „Ojcze nasz…”.

Sprawa trzecia, czyli zasięgowi księża głoszący herezje w sieci

I trzecia rzecz. Trudniejsza, bo chodzi o ukrócenie działalności księży, którzy głoszą w sieci przyjęty przez nich samych fałszywy obraz Boga jako ten właściwy i ewangeliczny.

W kontekście ostatniego listu apostolskiego papieża o tożsamości kapłańskiej naprawdę najwyższa pora zwracać uwagę na to, czym dzielą się księża na swoich profilach w mediach społecznościowych. I nie chodzi śledzenie kolegów i „życzliwe” wysyłanie skrinów do kurii (na marginesie: wiem, że tak jest i uważam to za obrzydliwe w najbardziej dobitnym tego słowa znaczeniu). Chodzi o wspierającą uważność na to, w jaką stronę ksiądz się zwraca ze swoim nauczaniem. Czy jego życiowe, czasem gorzkie doświadczenie nie dodaje fałszywych dźwięków dp pieśni zdrowej nauki Kościoła? Czy czołobitny entuzjazm w komentarzach w sieci połączony z brakiem teologicznego, merytorycznego feedbacku nie prowadzi takiego księdza na manowce, na które zaraz pobiegnie za nimi stadko jego słuchaczy?

Z marszu mogę wymienić przynajmniej trzech księży, którzy nadają się na porządne powtórki z teologii dogmatycznej, biblistyki i ogólnie zdrowej nauki Kościoła, bo to, co przekazują, jest mieszanką coraz dziwniejszych interpretacji. Czasem są wprost heretyckie, jak nauczanie o grzechu międzypokoleniowym (cóż z tego, że Episkopat wydał już o tym dokument ładnych parę lat temu). Czasem są bardziej zawoalowane, jak sączące się między wierszami przekonanie, że na miłość Boga najpierw sobie trzeba zasłużyć. Wszystkie robią szkodę, zniechęcają do Kościoła, przedstawiając go jako fortecę gniewnego, surowego Ojca sprawdzającego nasze listy zadań i odhaczającego najmniejszy błąd, odmierzającego swoją miłość jak gorzkie lekarstwo.

Drodzy biskupi. Przecież wiecie, że Bóg taki nie jest.
Proszę, przypomnijcie o tym wreszcie, oficjalnie, z powagą i z mocą.

Marta Łysek - dziennikarka i teolog, pisarka i blogerka. Twórczyni Maluczko - bloga ze Słowem, współautorka "Notesów duchowych", pomagających wejść w żywą relację z Ewangelią. Sporadycznie wykłada dziennikarstwo. Debiutowała w 2014 roku powieścią sensacyjną "Na uwięzi", a wśród jej książek jest też wydany w 2022 roku podlaski kryminał  "Ciało i krew". Na swoim Instagramie pomaga piszącym rozwijać warsztat. Tworzy autorski newsletter na kryzys - "Plasterki". Prywatnie żona i matka. Odpoczywa, chodząc po górach, robiąc zdjęcia i słuchając ciszy.  

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Trzy sprawy dla Episkopatu do załatwienia w 2026 roku
Komentarze (11)
ES
~Ewa Słota
20 stycznia 2026, 10:45
Bóg nie karze za zło. Bóg dał nam wolną Wolę i Rozum - my sami wybieramy gdzie chcemy być; z Bogiem w Niebie-czy w Piekle - uffff oczywiście jeszcze Czyściec - ale i tam też sobie wypracowujemy sami . Ja chcę od razu do NIEBA mam wolną Wolę i Rozum. Tak jest Piekło, bo jest zbuntowany Anioł czyli Diabeł z Innymi zbuntowanymi Aniołami, które nie kochają Boga i JEGO Stworzeń. Nie możemy zapominać, że Bóg z Miłości do nas dał nam WOLNOŚĆ i to My Ludzie-wybieramy Boga Dobro czy Zło Diabła. Objawienia w Fatimie przypominają nam o tym. Są dla nas Darem od Boga-Maryja z rozkazu Boga schodzi do nas na Ziemię z Jego Miłości. Matka Maryja przypomina nam, że za zło - jest Piekło i ogień Wieczny - aby Ludzie my nawrócili się, to Boża Miłość do nas - a nie kara. To Ludzie wybierają Dobro lub Zło Bóg przez Maryję jako Dobry- Ojciec-przypomina nam o Piekle, które jest, bo Diabeł jest i wtrąca do Ognia. Natomiast Bóg Kocha przez Maryję zawsze nieustanie....
RK
~R K
19 stycznia 2026, 20:46
Może Polacy przyzwyczaili się do takiej ciepłowniczej religijności, gdzie nie ma miejsca na dobro i miłość, a jest na karty i kontrolę? Niektórzy tak mają: potrzebujesz bata i prowadzenie za rączkę. Ja oczywiście optuję za taką zdrową, uśmiechniętą i dająca radość wiarą, a nie budowaniem się, żeby na coś "zasłużyć"
JS
~Jakub Szymczyk
18 stycznia 2026, 18:51
Jeśli chce Pani wyrzucić z nauki Kościoła Bożą sprawiedliwość, rozumianą jako karanie za zło, to ok. Tylko proszę być konsekwentną i zaapelować o odrzucenie większości objawień prywatnych z Fatimą i dzienniczkiem Faustyny na czele. Dobrze by było pozbyć się też Starego Tedtamentu i tych fragmentów Nowego, gdzie Jezus wypowiada groźby. Po co ludzie mają praktykować uciążliwą wiarę, skoro Bóg i tak nic im nie zrobi? Nasza wiara jest trudna do przyjęcia. Na prawdę nie chciałoby mi się jej praktykować, gdybym się nie bał piekła, czyśćca, sprawiedliwości doczesnej i działania demonów.
MD
~Mateusz Dąbrowski
19 stycznia 2026, 20:11
Ale objawienia prywatne nie są niezbędne do wierzenia i można je wszystkie odrzucić, nie trzeba w nie wierzyć
MP
Michał Patycki
18 stycznia 2026, 15:06
Proszę pomyśleć jaki obraz Boga powstaje u człowieka, który mówi temu Bogu "nie dopuszczaj do nas pokusy / próby", a jednak w takiej pokusie czy próbie ostatecznie się znajduje. Dla mnie obecny przekład polski, dawny angielski, wciąż aktualny łaciński (którego nikt nie chce zmienić, a przynajmniej nic o tym nie słyszałem) dobrze oddaje "starotestamentalną" jeszcze intuicję, że ostatecznie wszystko zależy od Tajemnicy, którą można nazwać Bogiem, można Losem, a w chrześcijaństwie zyskuje ona familiarny rys "Ojca". Nie rozumiem tej zmiany tłumaczeniowej. Wygląda ona tak, jakby zakładało się, że jest jakaś siła, nad którą Bóg nie panuje, przed którą musiałby nas bronić. Mówiąc "nie wódź nas" mam poczucie, że wszyscy i wszystko, cała rzeczywistość, wszyscy razem jesteśmy w ręku Ojca. I każdy jego wyrok przyjmę twardy. A może nie twardy?
SR
~Spod Rzeszowa
19 stycznia 2026, 12:23
W "Ojcze nasz" są i inne prośby, które często pozostają niespełnione. Iluż rozmodlonych dotyka zło, ilu umarło czy umiera z głodu, bez chleba codziennego? Prośba to nie transakcja ani zaklęcie, z samej istoty spełnienie jej to swobodne uznanie proszonego. Nowa wersja nic tu nie zmieni.
E3
edoro 333
18 stycznia 2026, 01:04
Cieszę się z powrotu pani Marty, której dawno tu nie było. Pani teksty są przynajmniej wyraziste, a nieraz nawet lekko prowokacyjne, co lubię.
RK
~Ryszard Kubiak
17 stycznia 2026, 23:31
Patrzę z boku i kibicuję... Słabo jednak widzę osiągnięcie sukcesu...
ES
~Ewa Słota
17 stycznia 2026, 14:12
Oczywiście, że nie musimy zasłużyć na Miłość Boga Ojca- kocha nas Dzieci Swoje. Ja miałam małego stracha- gdy modliłam się Ojcze nasz ... " i nie wódź nas na pokuszenie- ale..... . Myślałam, że Bóg dopuszcza pokusę, bo przecież mogłyby Bóg Ojciec zdmuchnąć Szatana od nas- lecz Bóg pozwala aby nas Kusił Zły - aby pokazać Szatanowi, że Człowiek wybiera Boga - a nie zło i wtedy Zły dostaje "kopniaka" od Człowieka. I Zły wścieka się, że Człowiek choć ma Wolną Wolę wybrał Dobro Boga. Czyli Bóg dopuszcza do nas Złego. Jeśli czynimy Dobro, to Zły skręca się wyje, bo przegrał i oto chodzi - tak? Oczywiście prośmy Boga o Wsparcie w czasie walki ze złem..."ale nas zbaw od złego". Czyli pomóż nam Boże pokonaj Złego - aby Twoja Moc , Potęga i Chwała wygrała w nas. Tak? Ja chcę - aby Bóg mną się posłużył, by Zły dostał " w zadek" i skapitulował - fajnie, bo Bóg jest Panem i Królem Wszechświata Jemu Chwała przez Maryję.
KK
~karol karol
17 stycznia 2026, 09:49
najpierw zmiana "Ojcze nasz", a potem co? Zmiana systemu z teokracji na demokrację, prawa człowieka, brak cenzury, upodmiotowienie kobiet w strukturach? Przecież tego nie zniesie @katolikjakiegostamplazu ani reszta tych deonkowych bombelków w koronkach
AK
~Agnieszka Kwiatkowska
19 stycznia 2026, 06:57
Dlaczego się mamy modlić inną modlitwą niż ta zawarta w Ewangelii?