Wybieram głos płaczącego dziecka, a nie stukot kieliszków
Bł. kard. Stefan Wyszyński przypominał: „jeśli w naszym narodzie ma nadal istnieć wiara, istnieć Kościół, jeśli ma istnieć sam naród, to musi zostać pokonana plaga pijaństwa”. Apele o trzeźwość brzmią jak wyuczony wierszyk, ale inaczej myślą osoby, których alkohol doprowadził na skraj przepaści. Tegoroczny Wielki Post to kolejna szansa, aby zmienić świat na lepszy - konkretnym czynem i osobistym przykładem.
Środa Popielcowa, jak co roku, w kalendarzu znajduje się w centrum przeżywania Tygodnia Modlitw o Trzeźwość Narodu. Nie wszyscy mamy świadomość trwania tego drugiego. Czas trzeźwości kojarzy nam się raczej z sierpniowym miesiącem trzeźwości. Jednakże to właśnie tydzień łączący ostatnie dni karnawału i pierwsze dni Wielkiego Postu stanowi symboliczne zaproszenie do zastanowienia się nad kondycją naszego życia, życia naszych bliskich i całego narodu.
NoLo – trochę albo wcale
Alkohol w naszym społeczeństwie nadal jest postrzegany jako element dobrej zabawy. Rodzinne imprezy bez toastów wydają się czymś dziwnym, a osoby odmawiające sięgnięcia po kieliszek wciąż muszą tłumaczyć, że nie są chore czy nie prowadzą samochodu, ale po prostu nie piją.
Niejako w odpowiedzi na stereotypowe postrzeganie abstynencji pojawił się trend NoLo (ang. No Alcohol, Low Alcohol), polegający na ograniczeniu lub całkowitej rezygnacji ze spożywania alkoholu. Co ciekawe, jego główną siłą napędową są przedstawiciele młodego pokolenia – przede wszystkim Generacji Z i Milenialsów. Badania pokazują, że młodzi piją dziś o około 20 proc. mniej alkoholu niż wcześniejsze pokolenia. Oczywiście mierzą się oni z innymi uzależnieniami, na przykład od mediów społecznościowych, ale trzeba przyznać, że od “tej dzisiejszej młodzieży” też można nauczyć się czegoś dobrego.
Zmieniająca się tendencja w podejściu do alkoholu nie jest dziełem przypadku. Młode pokolenie dorastało w rodzinach naznaczonych pokoleniowymi problemami alkoholowymi. Wielu z nich albo samemu dorastało, przyglądając się alkoholizmowi rodzica, albo było wychowywanych przez rodziców z syndromem DDA (Dorosłego Dziecka Alkoholika). Uzależnienie od alkoholu znajduje się na liście najczęstszych przyczyn rozpadu małżeństwa. Szacuje się, że w Polsce nawet 2 mln dzieci żyje w rodzinach z problemem alkoholowym, a ponad połowa z nich znajduje się w sytuacji zagrożenia dla zdrowia i prawidłowego rozwoju.
Nie wierzysz liczbom, uwierz świadectwu
Kluczowym kanałem promocji ruchu NoLo są media społecznościowe. Często zapominamy, że nie stanowią one wyłącznie strefy niebezpieczeństwa, ale dobrze wykorzystane, dzięki swojemu zasięgowi, mogą realnie wpływać na życie ludzi i całego społeczeństwa. Dziś na temat ryzyka związanego z alkoholem mówią celebryci, influencerzy, lekarze, dietetycy i psycholodzy. Mówią o nim przede wszystkim ludzie, którzy twardo zderzyli się z problemem alkoholizmu i podjęli się ważnej misji nawracania innych z tej zgubnej drogi.
Niestety narracja, że alkohol jest zagrożeniem dla zdrowia i relacji wciąż bywa określana jako obsesja. Po jednym z tekstów na temat negatywnych stron alkoholu spotkałem się nawet z zarzutami o bigoterię. Jednak w odpowiedzi na wypowiedzi ludzi mówiących prawdę na temat alkoholu, zawsze pojawiają się głosy wdzięczności – historie ludzi, których życie pokiereszował alkohol. I to właśnie te świadectwa są najcenniejsze, ponieważ nie stoją za nimi liczby i statystyki, ale historie konkretnych ludzi mogące być przestrogą dla nas wszystkich.
Bądź przykładem trzeźwości
Każdego roku, gdy słyszę o kolejnym Tygodniu Modlitw o Trzeźwość Narodu, przypominam sobie stolik w jednej z pobliskich parafii. Na początku Wielkiego Postu tamtejszy proboszcz zawsze zachęcał, by do niego podejść i wpisać swoje imię w parafialnej księdze abstynencji na znak postanowienia o rezygnacji z alkoholu na czas przeżywania Wielkiego Postu.
Znowu w kartach tej księgi jedni zobaczą ludzi, którzy chcą popisać się przed sąsiadami swoją „świętością”. Inni dostrzegą tych, którzy dają dobry przykład i łączą się duchowo z tymi, dla których odstawienie butelki nie jest bułką z masłem. Ja chcę widzieć tych drugich, bo najgorsze jest pozostać samotnym w swoim problemie.
Jeśli ten zwyczaj uratuje choć jednego człowieka lub rodzinę albo pokaże, że można żyć bez alkoholu, niech takie księgi pojawią się w każdej parafii. Nie trzeba być influencerem, dziennikarzem ani lekarzem, by dawać przykład trzeźwości. Przykład nie zawsze idzie z góry – jak mówią – ale najczęściej zaczyna się na samym dole. Sobota bez kieliszka, impreza z jednym słabym lub bezalkoholowym drinkiem zamiast kilku mocnych – to właśnie pierwszy krok.
Na dobry przykład zawsze jest czas, ale może ten Wielki Post to idealna okazja, by podjąć to postanowienie pierwszy lub kolejny raz. I mogą nas krytykować, że przesadzamy z “narzekaniem na alkohol”, ale póki są dzieci cierpiące z jego powodu, wolę pójść za odgłosem ich płaczu, zamiast słuchać nic nieznaczącej krytyki.