Barbara Borowiecka, ofiara ks. Jankowskiego: chcę przeprosin na piśmie
"Będąc wikarym w kościele św. Barbary w Gdańsku dopuścił się wielokrotnego molestowania mnie. Zgłaszam do kurii, że były to zdarzenia prawdziwe (...). Wnioskuję o zbadanie tej sprawy" - napisała 25 stycznia do gdańskiej kurii. Dzisiaj czeka na słowo "przepraszam".
Barbara Borowiecka jako mała dziewczynka mieszkała w Gdańsku, w bloku sąsiadującym z kościołem Św. Barbary, gdzie wikarym był Henryk Jankowski.
"Zgłaszam oficjalnie molestowanie mnie przez księdza Henryka Jankowskiego. Będąc wikarym w kościele św. Barbary w Gdańsku dopuścił się wielokrotnego molestowania mnie. Zgłaszam do kurii, że były to zdarzenia prawdziwe i miały miejsce w latach 60-tych. Wnioskuję o zbadanie tej sprawy" - napisała 25 stycznia do gdańskiej kurii Barbara Borowiecka.
Pani Barbara w rozmowie opowiada o tym, jaką odpowiedź otrzymała od kurii: - Że mam się stawić w gdańskiej kurii w samo południe 15 kwietnia z dokumentami potwierdzającymi tożsamość. Nie odpowiedzieli na żadne pytanie. Byłam w Polsce cztery dni wcześniej. Dwa dni przed wyznaczoną datą wysłałam do kurii informację, że oczekuję odpowiedzi na moje pytania. Nie dostałam jej.
W poniedziałek 13 maja, razem ze swoim partnerem pojechała do kurii. Opowiada, że dzwonili i pukali do drzwi kancelarii i nikt im nie otworzył. Zauważyli też trzech księży, którzy uciekli. W dalszym ciągu nie otrzymała odpowiedzi od Kościoła.
Mówi, że oczekuje przeprosin na piśmie. Jej zdaniem abp Głódź "ma klapki na oczach i nie widzi krzywdy dzieci, ofiar jego kolegów. Ksiądz Jankowski mógł wszystko ze względu na pieniądze, którymi dysponował".
Pani Barbara zazdrości ofiarom z filmu braci Sekielskich, że mogły stanąć z oprawcami oko w oko, powiedzieć, co myślą i jak traumatyczne przeżycia wpłynęły na ich życie. Gdyby ks. Jankowski żył, powiedziałaby mu, że zmarnował jej życie. Że przez to, co jej zrobił nie ufała ludziom i była nadopiekuńczą mamą: - Córki nie mogły nigdzie same chodzić, wszędzie je odwoziłam i przywoziłam. Wsadzałam je do tramwaju, a na końcowym przystanku czekał ktoś, kto dawał mi znać, że wysiadły.
"Molestował mnie ksiądz Jankowski. Wierzę w Boga, chcę podnieść rękę na pedofilię w Kościele" >>
Skomentuj artykuł