Ewangelizator z Przystanku Jezus: nikogo na siłę nie nawracamy

Ewangelizator z Przystanku Jezus: nikogo na siłę nie nawracamy
(Fot. Facebook/Przystanek Jezus)
PAP/dm

Nikogo na siłę nie nawracamy ani nie staramy się przekonać, że mamy rację. Nie chodzi o to, żebyśmy wygrali w dyskusji światopoglądowej - powiedział PAP Krzysztof Miazga z warszawskiej wspólnoty Woda Życia, który od 2017 r. ewangelizuje na Przystanku Jezus.

„Przystanek Jezus” powstał w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej w 1999 r., jako forma duszpasterskiej opieki nad młodzieżą zgromadzoną na Festiwalu Woodstock (obecnie jego nazwa brzmi: Pol’And’Rock Festiwal). Tegoroczna edycja odbędzie się w dniach od 31 lipca do 5 sierpnia w Czaplinku.

DEON.PL POLECA




Krzysztof Miazga zaznaczył, że o „Przystanku” usłyszał po raz pierwszy w 2016 r.

- Zobaczyłem grupę osób przygotowujących się na wyjazd na „Przystanek Jezus” i poczułem się zaproszony, by z nimi pojechać, ale wtedy jeszcze się na to nie zdecydowałem. Pojechałem na Przystanek dopiero rok później, w 2017 r. - powiedział.

Jak wyjaśnił, ewangelizatorzy do wyjścia na pole Festiwalu Pol’And’Rock przygotowują się przez cały rok poprzez formację w swoich wspólnotach, jednak bezpośrednie przygotowanie rozpoczyna się podczas trzydniowych rekolekcji poprzedzających ewangelizację.

- Uczestniczymy w warsztatach, których tematem jest m.in. głoszenie kerygmatu (Słowa Bożego - PAP), uczymy się, czego nie robić, żeby kogoś nie zrazić, ale główny nacisk położony jest na osobiste spotkanie z Chrystusem. Uczestniczymy w mszy św., w adoracji Najświętszego Sakramentu, napełniamy się Słowem Bożym, przystępujemy do spowiedzi. Mamy też wieczór uwielbienia - wymienił.

Zaznaczył, że pierwszy raz pojechał na Przystanek Jezus miesiąc po śmierci swojego ojca. - Bardzo tę stratę przeżywałem, a Pan Bóg stawiał na mojej drodze wiele osób, które również doświadczyły straty - dziecka, przyjaciela, rodzeństwa, babci. To były bardzo trudne, poruszające historie. Z perspektywy czasu widzę, że Bóg przyprowadzał do mnie te osoby, ponieważ ze względu na swoją sytuację mogłem lepiej je zrozumieć, byłem na nie bardziej otwarty i wrażliwy - ocenił.

Poinformował, że ewangelizatorzy na pole Festiwalu Pol’And’Rock wychodzą parami, ubrani w specjalne koszulki, żeby być rozpoznawalnym. Uczestnicy festiwalu nazywają przystankowiczów „jezuskami”.

- Sama ewangelizacja wygląda bardzo różnie. Mój uzdolniony plastycznie kolega, z natury introwertyk, wpadł na pomysł, by za darmo malować portrety uczestnikom festiwalu. To był jego sposób na nawiązanie kontaktu i przełamanie lodów - wyjaśnił.

Jednak najczęściej - jak wskazał Miazga - ewangelizacja zaczyna się od zwykłej rozmowy. - Czasami to my zaczepiamy, czasem jesteśmy zaczepiani - dodał.

Przyznał, że zdarza się, iż ktoś nie życzy sobie rozmowy z ewangelizatorem. - W takiej sytuacji szanujemy decyzję tej osoby i odchodzimy - powiedział.

Dodał, że zdarzają się również „dyskusje pełne emocji”. - Czasami ktoś krzyknie za nami coś niepochlebnego, zwłaszcza w ostatnich latach, kiedy narasta polaryzacja postaw wobec Kościoła. Ale nawet te spotkania, kiedy ktoś jest na początku bardzo „na nie” wobec Kościoła, często kończą się wspólną modlitwą i w dobrej atmosferze - zapewnił.

- Nikogo na siłę nie nawracamy ani nie staramy się przekonać, że mamy rację. Nie chodzi o to, żebyśmy wygrali w dyskusji światopoglądowej - zastrzegł.

Zdaniem ewangelizatora, „człowiek, który ma złe doświadczenia kontaktu z Kościołem, potrzebuje się wyżalić i dopiero kiedy wyrzuci z siebie żal, pojawia się przestrzeń do rozmowy”.

- Dwa lata temu, po mszy św. kończącej Przystanek Jezus, wracałem do domu i na stacji benzynowej w Płotach spotkałem mężczyznę, który w bardzo emocjonalnej rozmowie przyznał, że w dzieciństwie był ofiarą księdza pedofila. Kiedy to wyznał poczułem, że właściwie nie wiem, co można powiedzieć w takiej sytuacji. Przypomniałem sobie wtedy słowa abp. Grzegorza Rysia, który powiedział kiedyś, że jedyne, co można zrobić to uklęknąć przed osobą skrzywdzoną i przeprosić w imieniu Kościoła. I wtedy to zrobiłem: uklęknąłem i przeprosiłem tego człowieka za tę ranę. W tym momencie jego twarz zupełnie się zmieniła. Zaczął opowiadać o swojej rodzinie, o swoich dzieciach. Rozmawialiśmy o przebaczeniu; powiedział, że przebaczył księdzu, który go skrzywdził - podkreślił.

Dodał, że wielokrotnie widział, że ludzie po rozmowie z kimś z „Przystanku Jezus” proszą o spowiedź po raz pierwszy po wieloletniej przerwie. - Jedną z takich osób był Dominik, który przyjeżdżał na Festiwal Pol’And’Rock co roku, od 17 lat. Dominik był molestowany przez ojczyma, więc uciekł z domu i zamieszkał w squocie, gdzie uzależnił się od narkotyków. Tak się stało, że kilka dni przed rozpoczęciem Pol’And’Rocku przedawkował i znalazł się w szpitalu - wspomniał.

Prosto ze szpitala - opowiedział Miazga - Dominik przyjechał na pola Pol’And’Rocku, gdzie spotkał zakonnicę z „Przystanku Jezus”, która dała mu medalik. "Spotkałem go po kilku dniach, już po spowiedzi i Eucharystii, miał w sobie mnóstwo energii i radości. Zdecydował się zerwać z alkoholem i narkotykami. Modliłem się za niego wraz z innymi ewangelizatorami. Wiedział, że nie może wrócić na squot, bo to oznacza powrót do nałogu. Skierowaliśmy go do wspólnoty ojców dominikanów w Poznaniu, żeby pomogli mu stanąć na nogi" - powiedział.

Jak zaznaczył, obecnie nie ma z Dominikiem kontaktu i nie wie, czy udało mu się wytrwać w trzeźwości, ale z niektórymi osobami poznanymi w czasie ewangelizacji nawiązał relacje, które przetrwały wiele lat.

- Jedną z takich osób jest Damian z Wrocławia. Jego ojciec siedział w więzieniu i kiedy wyszedł, atmosfera w domu stała się tak nieznośna, że musiał się wyprowadzić. Mieszkał na ulicy i uzależnił się od alkoholu. Kiedy go spotkałem po raz pierwszy i zaproponowałem wspólną modlitwę, odmówił, bo czuł się niegodny. Mówił, że pił codziennie przez kilka lat. Zaprosiłem go na mszę św., która miała się odbyć następnego dnia rano, ale powiedział, że nie da rady wytrzeźwieć. A jednak mu się udało, przyszedł na tę mszę, przystąpił do spowiedzi - wspomniał Miazga.

- Dostałem od niego później wiadomość na Messengerze, że po tej mszy wrócił do namiotu, otworzył piwo, ale go nie wypił. Po zakończeniu festiwalu zgłosił się do klubu AA, od tamtej pory nie pije. W tej chwili ma żonę i dziecko, prowadzi firmę zajmującą się pielęgnacją drzew, zatrudnia ludzi - zaznaczył.

Zdaniem Krzysztofa Miazgi, „gdyby Jezus chodził dziś po świecie jako człowiek, na pewno pojechałby na Pol’And’Rock Festiwal”. - Dlatego my tam jesteśmy - wyjaśnił.

„Przystanek Jezus’ pierwszy raz odbył się w Żarach. Jego inicjatorem był bp Edward Dajczak - ówczesny biskup pomocniczy diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, a który o pomoc w organizacji poprosił Wspólnotę św. Tymoteusza - Katolickie Stowarzyszenie w służbie Nowej Ewangelizacji z Gubina.

Wśród wykorzystywanych form ewangelizacji są m.in. pantomima, teatr, koncerty muzyczne, taniec, prezentacje parateatralne, modlitwa itp. Uczestnicy mają także okazję do spotkań indywidualnych, spowiedzi i modlitwy, każdy może wziąć udział w Eucharystii.

PAP/dm

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Raniero Cantalamessa OFMCap

Droga wiary jest zapisana w Credo

Dla chrześcijan Credo to znacznie więcej niż recytowanie dogmatu. To publiczne wyznanie, że prawdy wiary stały się treścią ich życia. Czy jesteśmy świadomi, co tak naprawdę deklarujemy, ilekroć powtarzamy...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Ewangelizator z Przystanku Jezus: nikogo na siłę nie nawracamy
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.