Jak piłam z nowym i starym belgijskim biskupem

Jak piłam z nowym i starym belgijskim biskupem
fot. Deposit Photos

Doświadczony czytelnik wie już na pewno, że nie o alkoholu będzie mowa. Będzie mowa o dwóch osobach konsekrowanych, z którymi, tak, piłam alkohol. Bardzo umiarkowanie. Doprecyzujmy, żeby nie było powodu do zgorszenia. Kieliszek szampana i małą butelkę „trapisty” z Orvalu.

A o jakich tu biskupach mowa? Jeden już eks-biskup Gandawy Luc van Looy. Człowiek orkiestra. Dosłownie. Na akordeonie potrafi grać koreańskie pieśni ludowe, zaśpiewa również, akompaniując sobie na pianinie, „Czarna Madonno”.

Muzykiem z zamiłowania jest też mianowany przez Papieża Franciszka następca Luca van Looya, opat trapistów z Orvalu Lode van Hecke.

Już sam fakt wstawania między trzecią a czwartą rano czyni go postacią z innej bajki. Mogłabym narzekać na belgijski Kościół, ale nie na belgijskich trapistów. Wizyta, w której miałam okazję uczestniczyć, była oficjalna i proszona. Opat Lode van Hecke hojnie obdarzył czasem i uwagą znane mu od lat siostry benedyktynki. Ja grałam piąte skrzypce, ale mogłabym grać i na trójkącie, byleby zobaczyć opactwo trapistów od jego „wnętrzności”, a za przewodnika mieć samego opata. Rozpoczęliśmy od rozmowy po… arabsku. Ojciec Lode poświęcił następnie dwie godziny na oprowadzanie i kolejne dwie lub trzy na podjęcie gości w refektarzu i rozmowę.

Miałam okazję zwiedzić warsztat, w którym bracia robią pasy do swoich habitów, miejsce, w którym naprawia się stare wolumeny, mniszy cmentarz.

Przypomnijmy jednak, o kim mówimy. Trapiści, których obserwancja oparta jest na Regule św. Benedykta, to zakon o twardych i surowych zasadach. W większości wspólnot trapiści wstają między trzecią a czwartą rano, modlą się w ciszy, odmawiając wspólnie oficjum, potem praca i modlitwa, i praca, i modlitwa, i mnóstwo nieprzewidzianych atrakcji w postaci na przykład gości. Do tego życie wspólnotowe. A to nie należy do najłatwiejszych. W części opactw bracia śpią w dormitoriach (nie mają własnych cel), ich plan dnia jest skoncentrowany wokół życia wspólnoty. Nie daje to zbyt wielkiej możliwości oddechu, czasu dla siebie. I tak ma być. Bo sam św. Benedykt mówi, że składając śluby, mnich oddaje swój czas do dyspozycji Boga. W tym przypadku również do dyspozycji wspólnoty i przybywających gromadnie turystów. A są ich tysiące. Bracia z opactwa trapistów w Orvalu warzą piwo i to jedno z najlepszych, nazywane szampanem wśród piw. Liczące ponad dziewięćset lat opactwo jest atrakcją turystyczną.

Nowy biskup Gandawy, trapista od ponad trzydziestu lat, jest zakochany w swoim opactwie, ceni sobie odcięcie od hałasu i napięć, które związane są z życiem „w świecie”. W wywiadzie dla katolickiej telewizji Kruispunt mówi o trudnościach, jakie napotyka człowiek, żyjący poza klasztorem. Podkreśla jednak, że w klasztorze trzeba się zmierzyć z hałasem we własnej głowie. Teraz przyjdzie mu mierzyć się z nowym zadaniem w centrum miasta, pośród mnóstwa spraw. Nie będzie już ogromnego klasztoru, gdzie było wiele miejsc odciętych od przybywających do opactwa turystów. Nie będzie braci, wspólnego oficjum. Dla tego człowieka, który podkreśla, jak cieszy go życie mnisze, będzie to prawdopodobnie ogromne wyrzeczenie. Ale to „rezygnowanie z siebie” podaje również jako klucz do życia w każdej wspólnocie.

Urodzony w zachodniej Flandrii trapista, miłośnik ciszy i życia mniszego, zna się również na piwie, zarządzaniu i gościnności.

I takiego właśnie biskupa będzie miała Gandawa. Należałoby chyba zatrzymać się i przyjrzeć tej postaci. Może się okazać, że belgijski biskup będzie mógł nas czegoś nauczyć.

 

Tłumacz, trener (warsztaty z komunikacji, warsztaty dla kobiet), autorka tekstów. Twórczyni internetowego magazynu poświęconego duchowości monastycznej (Magazyn Dobrych Treści). Pracowała jako wydawca programów radiowych (RMF FM), reporter (Polskie Radio Katowice, Tauron Life Festival Oświęcim), wykładowca (Collegium Civitas). Jest autorką projektów muzycznych z gatunku ars acustica

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
25,83 zł
36,90 zł

Są takie momenty, kiedy brakuje nam tchu.
Są takie chwile, kiedy nie mamy już na nic sił.
Są takie dni, kiedy trudno nam dostrzec nadzieję.

Nadziejnik, który trzymasz w swoich rękach, jest właśnie...

Skomentuj artykuł

Jak piłam z nowym i starym belgijskim biskupem
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.