Jakim papieżem był Franciszek? Dlaczego wciąż mało go rozumiemy?
Papież, który dostrzega spragnionego człowieka w tłumie, to obraz daleki od dawnych monarchów w tiarach. Krzysztof Ołdakowski SJ w swojej publikacji kreśli portret Franciszka oparty na bezpośrednich spotkaniach podczas pracy w Radiu Watykańskim. Jako wieloletni szef Sekcji Polskiej miał okazję spotkać się z papieżem kilkanaście razy. To relacja o pontyfikacie, w którym prosty gest podania szklanki wody znaczył tyle samo, co próba nowego poukładania świata.
Podczas spotkania z grupami charyzmatycznymi Krzysztof Ołdakowski pełnił funkcję tłumacza Ojca Świętego. Emocje i wysiłek sprawiły, że jezuicie zaschło w gardle. Franciszek, mimo koncentracji na spotkaniu i jego wadze, przerwał kamerdynerowi podającemu mu wodę i wskazał na tłumacza, mówiąc: „Daj jemu, bo to on mówi cały czas”. Ten szczegół stał się dla autora symbolem papiestwa, które niweluje dystans i koncentruje się na konkretnym człowieku.
Piuska za sześćdziesiąt euro
Inna historia wiąże się z audiencją dla sekcji polskiej Radia Watykańskiego. Ojciec Ołdakowski, chcąc zdobyć pamiątkę, kupił w rzymskim sklepie piuskę za 60 euro. Kiedy papież przechodził obok, jezuita podał mu nakrycie głowy. Franciszek, po upewnieniu się u kamerdynera, że przedmiot pochodzi z pewnego źródła, oddał swoją piuskę, a wziął nową. Pamiątka ta trafiła później do muzeum w Świętej Lipce.
To właśnie osobiste relacje z papieżem stały się fundamentem książki „Papież Franciszek. Pasterz i prorok”. Autor przyznaje, że impulsem do pisania były głosy krytyczne w Polsce, kwestionujące m.in. żałobę narodową po śmierci papieża. Ołdakowski podkreśla, że Franciszek był w istocie „bardzo polskim papieżem”. Każdej niedzieli pozdrawiał Polaków, odwiedził Jasną Górę i Auschwitz, a w Argentynie od dawna stykał się z polskimi migrantami.
Jezuickie serce pontyfikatu
Kluczem do zrozumienia działań Franciszka jest jego formacja jezuicka i metoda rozeznawania. Według Ołdakowskiego, krytyka papieża często wynikała z niezrozumienia tej dynamiki. Franciszek nie zawsze dawał gotowe odpowiedzi „tak lub nie”, lecz pozostawiał wiele decyzji sumieniu wiernych, co dla niektórych było trudne do zaakceptowania.
Duchowość ignacjańska przejawiała się także w procesie synodalnym, który stał się „DNA Kościoła”. Papież przekształcił synod z jednorazowego wydarzenia w proces słuchania wszystkich, także tych stojących na marginesie wspólnoty. To podejście kontynuował jego następca, Leon XIV, przejmując dokumenty synodalne jako swoje dziedzictwo.
Dyplomacja i kontrowersje
Pontyfikat nie był wolny od napięć, szczególnie w kontekście wojny na Ukrainie. Krytycy zarzucali papieżowi brak jednoznacznego wskazania agresora. Ołdakowski wyjaśnia to specyfiką dyplomacji watykańskiej, która dąży do ocalenia jak największej liczby ludzi i zostawia otwarte drzwi do dialogu. Franciszek wysyłał na Ukrainę swojego jałmużnika z konkretną pomocą, m.in. karetkami pogotowia.
Podobnie trudne emocje budził dokument Traditionis Custodes, ograniczający liturgię przedsoborową. Autor wskazuje, że dla papieża priorytetem była jedność z Soborem Watykańskim II i podążanie za natchnieniami Ducha Świętego w konkretnym momencie historii. Franciszek postrzegał Kościół jako „święty lud Boży”, a nie muzeum dawnych form.
Rewolucja „szpitala polowego”
Największą rewolucją Franciszka była wizja Kościoła jako „szpitala polowego”. Papież skupiał się na wykluczonych i potrzebujących, angażując się w tematy globalne: od ekologii w encyklice Laudato si’, po etykę w ekonomii i zagrożenia związane ze sztuczną inteligencją. Przestrzegał przed utratą kontroli nad technologią wojskową, co mogłoby mieć katastrofalne skutki dla ludzkości.
Dla Krzysztofa Ołdakowskiego książka ta jest jednym z najważniejszych dzieł w życiu, będącym głosem wdzięczności za świadectwo miłości do Boga i człowieka. Mimo że Franciszek został wybrany w wieku 76 lat i sam spodziewał się szybkiego zakończenia posługi, jego 12-letni pontyfikat znacząco zmienił oblicze Kościoła powszechnego. Pozostawił po sobie obraz pasterza, który czuł zapach owiec i proroka, który nie bał się upominać o przyszłość świata.
Łukasz Sośniak SJ
Skomentuj artykuł